var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Twitter

Kacper Przybyłko w końcu znalazł klub. Liga MLS to idealne miejsce to odbudowy dla 25-letniego napastnika?

Autor: Tomek Hatta
2018-09-16 21:58:05

Aż 2,5 miesiąca trwał rozbrat Przybyłki z piłką po tym jak skończył mu się kontrakt w 1.FC Kaiserslautern. Były młodzieżowy reprezentant Polski był w tym czasie bliski podpisania umowy zarówno z Koroną Kielce jak i Erzgebirge Aue. Ponad dwa tygodnie po zakończeniu okienka transferowego okazało się, że postanowił wyjechać z Europy i będziemy mogli oglądać go barwach amerykańskiej Philadelphii Union.

Zupełnie nie tak miała się potoczyć kariera niegdyś bardzo utalentowanego napastnika. Przybyłko od najmłodszych lat był postrzegany za kogoś mogącego w przyszłości stanowić o sile reprezentacji. Urodzony w Niemczech zawodnik wyszkolił się w klubie z rodzimego miasta – Arminii Bielefeld, gdzie najbardziej zabłysnął w wieku  18 lat, strzelając przez pół roku w zespole rezerw 15 goli w zaledwie 13 spotkaniach. Wielkie możliwości w ataku zaowocowały już zimą przenosinami do FC Köln – co wydawało się idealnym krokiem do dalszego rozwoju. 

Przybyłko bardzo dobrze odnalazł się w nowym otoczeniu i w rezerwach „Kozłów” wiosną podtrzymał swoją dyspozycję, kończąc sezon 11 trafieniami. Latem 2012 roku został zgłoszony do pierwszego zespołu, jednak bardzo trudno było mu się przebić do kadry meczowej, więc w dalszym ciągu zostawało mu grać w drugiej drużynie. Niestety tylko tam Kacper był w stanie pokazywać duże możliwości strzelając przez dwa lata 21 goli w 39 występach. Pierwszy zespół Köln okazał się dla niego zbyt dużym wyzwaniem i zapamiętać go można tylko z pięknego trafienia w ostatnich minutach meczu z Aalen – dającego ostatecznie zwycięstwo. Ogólny jego dorobek zatrzymał się na zaledwie dwóch bramkach. 

Przybyłko nie miał wtedy trudności ze znajdywaniem nowych klubów, bazując na swoich młodzieżowych popisach. Po nieudanej próbie przebicia się w Köln przyszedł czas na wypożyczenie do swojego macierzystego klubu, z którym ostatecznie po barażach spadł z 3. Ligi. „Kozły” w dalszym ciągu jednak nie wiązały z polskim napastnikiem żadnej przyszłości i tuż przed powrotem z wypożyczenia zaakceptowały ofertę transferu zaproponowaną przez Greuther Furth. Co prawda w „Koniczynach” Kacper stał się podstawowym napastnikiem, jednak jego dorobek pięciu goli przez cały sezon nikogo na kolana nie rzucił i po roku przyszedł czas na poszukanie kolejnego klubu. 

Latem 2015 roku wydawało się, że wbrew wszystkiemu Przybyłko zrobił kolejny krok do przodu, wiążąc się kontraktem z 1. FC Kaiserslautern. Niestety, z czasem poza problemami finansowymi w klubie, u naszego zawodnika zaczęła się plaga kontuzji – wykluczająca go łącznie na prawie 560 dni! Niektóre urazy pokrywały się z przerwami w rozgrywkach, dzięki czemu przez trzy lata Kacprowi udało się 40 razy zagrać w barwach Kaiserslautern, strzelając przy tym 9 goli. Trudno stwierdzić w jakim miejscu byłby teraz były młodzieżowy reprezentant Polski, gdyby nie tak poważne kontuzje. 

Pewne było to, że Przybyłko opuści spadkowicza z 2. Bundesligi i tak jak już wspominaliśmy na naszej stronie, niewiele brakowało, byśmy mogli oglądać go w Ekstraklasie. Jakiś czas temu zainteresowanie zawodnikiem przejawiała Wisła Płock, jednak konkretną ofertę transferu przedstawiła Korona Kielce, o czym informował dobrze znany janekx89. 

 

 

Mijały dni od podania tej informacji i cisza na temat finalizacji transferu wzbudzała spore zaniepokojenie. Dane piłkarza nadal widniały na liście testowanych zawodników i kilka dni później sprawy się bardzo skomplikowały. Jak się okazało warunki dogadane między klubem a zawodnikiem ostatecznie zostały zmienione przez Koronę bez wiedzy zawodnika, na co on nie zamierzał się w żadnym stopniu godzić. 

 

 

W taki oto sposób po Przybyłkę zgłosiło się Erzgebirge Aue, które po barażach zdołało się utrzymać w 2. Bundeslidze. Z naszych informacji wynika, że nie byli oni do końca przekonani usługami polskiego napastnika po tak długiej kontuzji, jednak dwukrotnie brali pod uwagę zaproponowanie mu kontraktu. Gdy wydawało się, że kwestią dni jest finalizacja umowy, temat całkowicie ucichł i przez wiele dni nie było wiadomo jak wygląda cała sytuacja. Na początku sierpnia zaczęły pojawiać się jednak przecieki o tym, że Przybyłko udał się jakiś czas temu na testy do Sunderlandu. 

Po kilku tygodniach obserwacji, Jack Ross pełniący funkcję menagera zespołu uznał że nie do końca przekonała go sprawność Przybyłki i trzeba rozejrzeć się za nieco lepszym napastnikiem. Tuż po tym napastnik wrócił do Niemiec i przez kilka dni przebywał na testach w Magdeburgu - także występującym na poziomie 2. Bundesligi. Niestety trzecia próba tego lata okazała się także nieudana. 

 

 

Być może problemy ze znalezieniem klubu w Europie spowodowały, że Przybyłko swoich szans postanowił szukać w USA. Testy w Philadelphii Union okazały się zbawieniem dla 25-letniego zawodnika. W klubie uznali że jego umiejętności mogą się bardzo przydać i dzięki temu zwiększy się rywalizacja w linii napadu, dzięki czemu wszyscy są bardzo zdeterminowani by pomóc mu w odbudowie formy. Przybyłko podpisał umowę do końca obecnego sezonu z opcją automatycznego przedłużenia na kampanię w 2019 roku.

Na ten moment nie będzie on brany pod uwagę w wyborze składu i nie wskoczy tam, dopóki nie wróci do pełnej sprawności. Całą sytuację Przybyłki można uznać za desperackie poszukiwanie klubu, po kilku niepowodzeniach, a Philadelphia jest miejscem, w którym zaufano mu mimo jego problemów zdrowotnych. Jeszcze kilka tygodni temu zawodnik ani na moment nie myślał o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. A patrząc na rywalizację w linii napadu w Philadelphii, nawet jeśli stanie na nogi, nie będzie mu łatwo wskoczyć do składu. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się