var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: zimbio.com

Drągowski przypomina o swoim istnieniu. Bramkarz w końcu zaczął grać w Fiorentinie

Autor: Tomek Hatta
2018-09-18 10:00:54

Kariera upływa, a Drągowski na dobre utkwił we Florencji, gdzie cały czas dużą trudnością jest wskoczenie do pierwszego składu. 21-letni bramkarz, który niejednokrotnie okazywał swoją frustrację z powodu swojej sytuacji, w ostatnim czasie korzysta na kontuzji Albana Lafonta i zaczyna pokazywać, że Fiorentina może mieć jeszcze z niego pożytek.

Drągowski swego czasu w fenomenalny sposób szybko zadomowił się w bramce Jagiellonii. 17-letni wtedy zawodnik słynął z bardzo dobrych interwencji, a także ze specyficznego charakteru, którym nie raz irytował kibiców przeciwnych drużyn. 

Jak dobrze wiadomo młode talenty regularnie występujące w ekstraklasie są bardzo szybko zauważane za granicą i latem 2016 roku po Drągowskiego zgłosiła się Fiorentina, wykładając na stół ponad 3 miliony euro. Młodzieżowy kadrowicz jak sam później przyznał bez wahania zdecydował się na wyjazd do Florencji, wierząc w swoje duże umiejętności. Od początku jasne było że w walce o miejsce w pierwszym składzie poza Polakiem jest także trzech innych zawodników i tylko dzięki ciężkiej pracy będzie można wspinać się w hierarchii. 

Drobny uraz w okresie przygotowawczym nieco skomplikował dobre wejście do drużyny, jednak mimo to nie było wielkich możliwości by Drągowski mógł szybko doczekać się oficjalnego debiutu. W rundzie jesiennej kilkakrotnie udało mu się zasiąść na ławce, a od początku 2017 roku został udostępniony do gry w Primaverze, gdzie udało mu się rozegrać osiem spotkań. Mimo iż młoda drużyna Fiorentiny z polskim bramkarzem w składzie z reguły wygrywała, to i tak został on zapamiętany ze straconej w bardzo dziwny sposób bramki w meczu z Lazio. 

 

 

Ówczesny trener Paulo Sousa dał zadebiutować Drągowskiemu w ostatniej kolejce tamtego sezonu przeciwko Pescarze, gdy Fiorentina już o nic nie walczyła. Trudna klubowa sytuacja odbiła się także na reprezentacji do lat 21, w której ostatecznie etatowy bramkarz został wygryziony przez Jakuba Wrąbla na mistrzostwach Europy w naszym kraju. 

Kampania 17/18 nie przynosiła wielkiej poprawy sytuacji byłego bramkarza Jagiellonii. Drągowski poza dwoma występami w Coppa Italia, trzykrotnie zdołał pojawić się na murawie w meczach ligowych, w tym aż dwa razy zmieniając kontuzjowanego Marco Sportiello. W tzw. międzyczasie udzielił bardzo nerwowego wywiadu dla Przeglądu Sportowego, w którym użył mocnych słów: „Wiadomo że muszę nad sobą pracować, ale jeśli jeszcze trochę posiedzę, nie wiem czy coś ze mnie będzie. We Florencji tez prezesi będą się zastanawiać, co ze mną zrobić, bo jeśli ja będę kolejny rok siedzieć na ławce, nie wiem czy nie skończę z grą w piłkę. Mam swoją cierpliwość ale bez przesady” .

Letnie okienko transferowe poza plotkami o zainteresowaniu jego osobą, które wyrażał Espanyol, nie przyniosło nic konkretnego. Fiorentina zdecydowała się nie wykupywać Marco Sportiello, jednak w jego miejsce sprowadziła wielce utalentowanego 19-letniego Albana Lafonta z FC Toulouse - z nim wiążąc przyszłość w bramce. Drągowski tym samym ponownie stał się tylko drugim bramkarzem i zanosiło się na kolejne stracone pół roku we Florencji. 

Światło w tunelu pojawiło się jednak w trzeciej kolejce, w której nowy francuski nabytek doznał urazu w spotkaniu z Udinese. Drągowski wskoczył w jego miejsce nie tylko na drugą połowę tego popołudnia, a także na kolejne spotkanie w którym rywalem było Napoli i spisał się w nim bardzo dobrze. Włoskie media zgodnie bardzo chwaliły polskiego bramkarza za ten występ mimo porażki 0:1, nie obwiniając go w żaden sposób przy straconym golu. M.in „Forza Italian Football” wybrał go najlepszym zawodnikiem Fiorentiny z notą 6.5: „Pojawiały się wątpliwości co do jego występu, ale udowodnił że wszyscy jego krytycy są w błędzie, nic nie mógł zrobić przy straconym golu”

Znając realia włoskiego futbolu, zapewne gdy Lafont wróci do pełni dyspozycji, to szybko ponownie wskoczy do pierwszego składu. Mimo to Drągowski powinien korzystać z tych pięciu minut, bo nawet jeśli po powrocie Francuza znowu usiądzie na ławce, to może tym sobie wywalczyć angaż w innym klubie. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się