var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Zagłębie Lubin SA/Tomasz Folta

Kiedyś zaliczani do wielkich talentów polskiej piłki, co robią dziś? - Przedstawiamy rocznik 1976

Autor: Mateusz Kasowski
2018-09-22 15:00:40

W tym cyklu będziemy prezentować poszczególne roczniki polskich piłkarzy, którzy reprezentowali polskie młodzieżówki. Co się z nimi stało, czy zrobili kariery na miarę swoich możliwości? Oto pierwszy z roczników, piłkarze urodzeni w 1976 roku.

Sylwester Janowski - Choć jego warunki fizyczne nie stawiały go wśród bramkarskich wytycznych (miał 185 cm wzrostu), świetnie radził sobie na linii. To nie umknęło też kolejnym selekcjonerom młodzieżowych reprezentacji, szczególnie w młodszych kategoriach. Wychowanek Siarki Tarnobrzeg, nie mając jeszcze 20 lat był już po swoich pierwszych meczach w Ekstraklasie. Jak się okazało pierwszych i ostatnich. W końcu bowiem stracił miejsce w składzie Siarki i choć co chwilę tam wracał, regularnie tułał się po niższych ligach - Tomasovia Tomaszów Lubelski, Avia Świdnik, Łada Biłgoraj, Warmia Grajewo to tylko kilka klubów, które reprezentował w późniejszych latach. Wraz z końcem 2009 roku skończyła się jego przygoda z polską piłką, później przez chwilę grał jeszcze w Polonii Munchen. Dodatkowo za czasów gry w Ruchu Wysokie Mazowieckie został oskarżony o korupcję. 

***

Wojciech Rajtar - Od samego początku ostoja reprezentacji młodzieżowych, etatowy środkowy pomocnik niemal każdego kolejnego zespołu. Jeszcze jako nastolatek zaliczył cztery występy w Ekstraklasie w barwach Hutnika Kraków. Później jednak wypadł z obiegu i w końcu odszedł na pół roku do Stali Rzeszów, a następnie wrócił do Krakowa. Grał w niższych ligach, a gdy w końcu trafiła się szansa powrotu na najwyższe szczeble przydarzył się dramat. Uczestniczył w wypadku samochodowym, po którym musiał walczyć o życie. Skończyło się trepanacją czaszki. Później wrócił jeszcze do grania w A Klasie w barwach Pozowianki Pozowice, której był trenerem. 

****

Mirosław Szymkowiak - Uważany za ogromny talent, przez wielu porównywany nawet do Kazimierza Deyny. Zawodnik, jakiego długo w Polsce nie było, o świetnej technice, doskonałych stałych fragmentach gry, fantastycznym przeglądzie pola, podsumowując - typowy rozgrywający. I zapewne osiągnąłby jeszcze więcej, gdyby nie kontuzje i nie do końca trafne wybory. Wychowanek Olimpii Poznań grał też w Widzewie Łódź i Wiśle Kraków, z którymi święcił wielkie sukcesy. Sześciokrotny mistrz Polski odszedł w końcu do Trabzonsporu i ten moment okazał się zwrotny. Mimo dobrych występów w Turcji, szybko odezwały się kontuzje, a zawodnikowi nie spodobały się sposoby leczenia zaproponowane przez przełożonych. W związku z tym zdecydował się na zakończenie kariery w wieku 30 lat. Gdyby zdrowie dopisało, z pewnością byłby jeszcze w stanie grać na wysokim poziomie, nigdy bowiem nie zdarzało mu się zawodzić. Rozegrał 33 spotkania w reprezentacji Polski, niemal w każdym będąc decydującą postacią. Po zakończeniu kariery grywał jeszcze w oldbojach Wisły Kraków, a obecnie często grywa jeszcze w B Klasowych rezerwach Prądniczanki Kraków. 

***

Mariusz Kukiełka - Wychowanek Siarki Tarnobrzeg od najmłodszych lat uchodził za spory talent, choć w jego przypadku nie chodziło o boską technikę, czy nadzwyczajną szybkość. Od zawsze był bardzo pracowity i logicznie prowadzony. Wyjechał z Tarnobrzegu dopiero w wieku 20 lat, trafiając do GKS-u Katowice. Już rok później wylądował w Rodzie Kerkradzie, rozpoczynając swoje wojaże. Najdłużej, trzy lata grał w Energii Cottbus. Kukiełka stał się prawdziwym symbolem niemieckich średniaków, grał też w Dynamie Drezno i Norymberdze. W późniejszych latach, po tym jak wszystko posypało się po przygodzie ze Skodą Xhanti, po pół roku rozbratu z piłką grał jeszcze w niższych ligach niemieckich, później wrócił do Polski. Grał jeszcze m.in. w Siarce i Jarosławiu, a dwa lata temu powiedział "dość". Zaliczył 20 spotkań w pierwszej reprezentacji Polski. 

***

Marcin Drajer - Urodzony Lechita, w tym klubie rozpoczynał też swoją karierę. Mimo, że przy Bułgarskiej często brakowało dla niego miejsca i zagrał w ciągu wielu lat tylko dwa pełne sezony, wracał tam za każdym razem, gdy tylko nadarzyła się okazja. Z Polski wyjechał tylko na pół roku do niższej ligi niemieckiej. Najlepiej czuł się jednak w Poznaniu, choć ma za sobą też przygody w Rakowie Częstochowa i Polonii Warszawa. W końcu w 2005 roku przestał się starać i rozpoczął grę w niższych ligach. W jego przypadku zabrakło wytrwałości. 

***

Artur Wyczałkowski - Wychowanek Petrochemii Płock od początku robił wszystko, by stać się symbolem obecnej Wisły. Grał od najmłodszych lat i choć w Ekstraklasie dostawał z reguły do rozegrania epizody, pozostawał wierny niebieskim barwom. Występował jeszcze w Pelikanie Łowicz, czy Jezioraku Iława, zaliczył 23 spotkania w Ekstraklasie w barwach Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Gdy Wisła zaliczała spadek do I ligi, był już ponownie w Płocku i kolejne kilka lat grał w I lidze. Obecnie szkoleniowiec IV-ligowego Kasztelana Sierpc.

***

Piotr Bielak - Na mistrzostwa Europy Andrzej Zamilski wyciągnął go z KS Lublinianki. Po udanym turnieju wyjechał do Szwajcarii, o tamtym wyjeździe szybko jednak przydałoby się zapomnieć, bowiem po przygodach w Thonex i Luzern dopiero po roku czasu wrócił do grania, w Lubliniance Lublin. Miał dwa krótkie epizody w Ekstraklasie: Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski i Pogoni Szczecin. Dzięki temu zaliczył dziewięć spotkań w najwyższej lidze, przez całą karierę nie mógł jednak znaleźć sobie miejsca, wyjechał nawet do USA. W końcu w Lublinie zakończył granie trzy lata temu.

***

Marcin Thiede – Uznawany był za wielki talent, ale jakoś nie potrafili mu zaufać poszczególni trenerzy Zawiszy Bydgoszcz. Dostawał bardzo krótkie epizody, nie było jednak mowy o regularnym graniu. Odszedł do Elany Toruń, a tam zaczęły trapić go kontuzje. Z wielkich planów wyszły nici, grał jeszcze bowiem jeszcze przez wiele lat w III lidze, wyżej jednak nosa nie wyciągnął. W końcu w wieku 30 lat dał spokój. 

***

Piotr Orliński - Wychowanek Sarmaty Warszawa, przez wiele lat grał w swoim macierzystym klubie, w końcu jednak trzeba było podjąć decyzję i wyjechać z bliskiego mu otoczenia. Trafił do Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, a stamtąd do Stomilu Olsztyn, gdzie spędził prawdopodobnie swoje najlepsze lata, notując kilkadziesiąt występów w Ekstraklasie. Później zaczęło się jednak kombinowanie. Litwa, Malta, Grecja. Do Polski wracał już do niższych lig, choć ponownie w Świcie zaliczył jeszcze dziewięć występów na najwyższym poziomie. 

***

Bartosz Karwan - Już jako 17-latek debiutował w Ekstraklasie, niedługo później podjął pierwszą próbę wyjazdu do Anderlechtu. Tam jednak boleśnie zderzył się z wielką piłką i postanowił wrócić. W Katowicach rozpoczął regularną grę, w końcu ściągnęła go Legia, z którą wywalczył mistrzostwo Polski. Po pięciu sezonach w stolicy ponownie spróbował wyjazdu, tym razem wrócił po dwóch sezonach mając za sobą występy w Bundeslidze w barwach Herthy Berlin. Później znów trafił do Legii, zdobywając drugie w karierze mistrzostwo. Po tym sukcesie odszedł do Arki Gdynia, gdzie pograł jeszcze kilka sezonów. W Ekstraklasie przez lata rozegrał ponad 150 spotkań, zagrał też 22 razy w reprezentacji narodowej, strzelając cztery gole. Tu pojawia się jednak zadra. Jako jedna z głównych postaci w 2002 roku został pominięty przez Jerzego Engela w powołaniach na imprezę w Korei i Japonii. 

***

Grzegorz Szamotulski - Jedna z najbardziej charakterystycznych postaci w polskiej piłce ostatnich lat. Zaczynał grę w Lechii Gdańsk, szybko trafił jednak do Warszawy, gdzie grał chwilowo w Hutniku i Polonii, aż w końcu zawitał na Łazienkowską. W Legii przecierpiał jeden sezon, jednak swoim bezkompromisowym i ambitnym podejściem wpadł w oko trenerom i po roku był już podstawowym bramkarzem. Szybko wyjechał do PAOK-u Saloniki, by wrócić znów do Ekstraklasy. Nigdy nie przywiązywał większej roli do barw klubowych, przez co zwiedził kawał Europy. Grał w Austrii, gdzie spisywał się wyśmienicie, później było jednak coraz gorzej. Szkocja, Anglia, Izrael, czy Słowacja, to kierunki ciekawe, choć nie powalające poziomem. Często Ekstraklasa była dla niego przerywnikiem, jednak zdążył w niej rozegrać prawie 150 spotkań. Zaliczył też 13 występów w reprezentacji Polski. Chętnie stawiał na niego Antoni Piechniczek i Janusz Wójcik oraz na początku swojej kadencji Paweł Janas. Dla reszty, kontrowersyjna postać była zbyt dużą przeszkodą. 

***

Marcin Żewałkow - Poważną karierę rozpoczynał w Polonii Warszawa, w końcu razem z bratem wyjechał do Belgii. Tam stał się prawdziwą gwiazdą Excelsioru Mouscron. W Belgii spędził z roczną przerwą dziesięć lat. Do dziś pamiętna pozostaje jego bramka w meczu z USA z mistrzostw świata w 2002 roku. Był też piłkarzem APOEL-u Nikozja, z którym występował w Lidze Mistrzów, strzelając bramkę m.in. Chelsea. Na koniec kariery zagrał trzy sezony w Ekstraklasie. Teraz komentuje mecze w TVP.

***

Michał Żewłakow - Choć Marcin raczej nie może narzekać na swoją karierę, jego brat może powiedzieć, że osiągnął o wiele więcej. Absolutna legenda reprezentacji Polski, do niedawna rekordzista w liczbie występów w narodowych barwach. Losy dwóch braci rozdzieliły się w Belgii, gdy Michał dostał ofertę z wielkiego Anderlechtu. Tam spisywał się świetnie, po kilku latach odszedł do kolejnego nie byle jakiego klubu, czyli greckiego Olympiakosu, gdzie przez cztery sezony był jedną z ważniejszych postaci. Na koniec kariery wrócił jeszcze do Legii, świętując mistrzostwo Polski. Później był dyrektorem sportowym Legii, a obecnie tę samą funkcję pełni w Zagłębiu Lubin.

***

Piotr Gierczak - Przez wiele lat grał na Śląsku w Gwarku Zabrze, czy Polonii Bytom aż trafił do Górnika Zabrze. Tam przez wiele sezonów był jedną z podstawowych postaci zespołu. W końcu jednak w Zabrzu chciano się z nim jak najszybciej pożegnać, dlatego podpisał kontrakt ze Szczakowianką Jaworzno, na chwilę wyjechał też do Grecji, by ponownie dwukrotnie wracać do Górnika. W 2012 roku pożegnał się jednak na stałe ze swoim klubem, a po pół roku w Jastrzębiu Bielszowice, zagrał jeszcze kilka sezonów w Wilkach Wilcza, które z jego udziałem awansowały z A Klasy do IV ligi. Od zawsze słynący z niebywale ostrej gry, w końcu jednak powiesił buty na kołku, mając na koncie grubo ponad 100 spotkań w Ekstraklasie. 

***

Zbigniew Grzybowski - Przez wiele lat był podstawowym snajperem Zagłębia Lubin, w barwach którego strzelił m.in. 14 bramek w sezonie 2000/01. Grał też w Amice Wronki i niemieckim Wacker Burghausen. Powrócił do ekipy "Miedziowych" by świętować z nią mistrzostwo Polski. Wyjechał też na chwilę na Cypr. Po powrocie występował w Górniku Polkowice, aż trafił do Chrobrego Głogów, które momentalnie zepchnęło go do "Klubu Kokosa". Później zdecydował się nie podejmować kolejnej próby powrotu do najwyższej ligi i grał przez wiele lat na niższym poziomie. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się