var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Własne

Dudek nowym trenerem GKS-u Katowice? Gikiewicz: Dziwnie jest strzelić gola. Czas największym problemem Brzęczka

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2018-10-09 12:30:16

Wraz z rozpoczęciem zgrupowania reprezentacji Polski ciekawie zrobiło się również w prasie. Jest sporo materiałów o kadrze, nie brakuje również tekstów o ligowej piłce. Szczególnie polecamy rozmowę z Rafałem Gikiewiczem. Wybraliśmy 23 materiały z sześciu źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Gikiewicz: Dziwnie jest strzelić gola”

„Michał Trela: Zwykle dba pan o to, by gole w meczach nie padały. W ostatniej akcji spotkania z Heidenheim trafił pan jednak do siatki. Jakie to uczucie? 

Rafał Gikiewicz: Bardzo dziwne do opisania. To była moja pierwsza bramka w karierze. Nie strzeliłem wcześniej nawet w juniorach. Pobiegłem w pole karne, choć było tylko kilka procent szans, że piłka w ogóle spadnie niedaleko mnie i będę miał okazję ją dotknąć. Zamysł był taki, by stanąć po przeciwnej stronie niż większość zawodników, licząc, że odbita od kogoś piłka spadnie mi pod nogę. Faktycznie, była przebitka, dostałem podanie na dalszy słupek, wygrałem pojedynek główkowy z obrońcą i trafiłem. Miałem ogromną satysfakcję, bo cały stadion wpadł w ekstazę. To był już doliczony czas gry. Udało się nam zremisować, choć mecz nie był dobry. Przyczyniłem się do tego, że nadal jesteśmy w tym sezonie niepokonani i wpisałem się jakoś do historii klubu.

Podobno chciał pan biec w pole karne już wcześniej, ale trener pana powstrzymał?

Rafał Gikiewicz: To prawda, już w dziewięćdziesiątej minucie miałem na to ochotę, ale trener powiedział, żebym tego nie robił, bo było trochę za wcześnie na takie ryzyko. Potem już nawet nie patrzyłem w kierunku ławki, tylko pobiegłem. 

Jak zareagował Urs Fischer?

Rafał Gikiewicz: W poniedziałek mieliśmy analizę. Trener powiedział, że z boiska wyglądało to tak, jakbym miał czystą pozycję, ale później zobaczył, że trzeba było wyskoczyć, wygrać pojedynek główkowy, nie sfaulować obrońcy. Takich rzeczy bramkarze nie trenują. Podkreślił, że miałem szczęście, ale też jakość i doświadczenie. Mogłem pobiec w przeciwną stronę i wtedy na dalszym słupku nie byłoby nikogo, kto zamknąłby akcję. Fajnie się stało. Dzięki temu nastroje w klubie w trakcie przerwy na mecze reprezentacji będą znacznie lepsze, niż gdybyśmy przegrali”.

Więcej TUTAJ

***

„Czas największym problemem Brzęczka”

„Do tych pytań, przynajmniej na razie, Jerzy Brzęczek musi się przyzwyczaić. O powołania siostrzeńca, Jakuba Błaszczykowskiego, który ma kłopoty z występami w VfL Wolfsburg. W ostatni weekend reprezentant Polski pojawił się na boisku przez 12 minut w spotkaniu z Werderem Bremą. – Jestem przekonany, że w kolejnych tygodniach Kuba zagra więcej razy i liczba jego spotkań w klubie będzie odpowiednia – selekcjoner z niezmąconym spokojem odpowiadał na pytanie.

Błaszczykowski nie jest jedynym z powołanych na zgrupowanie przed spotkaniami z Portugalią i Włochami, których sytuacja w klubie pozostawia wiele do życzenia. On w tym sezonie zagrał w Wolfsburgu jak na razie 19 minut (końcówki meczu w Bundeslidze i Pucharze Niemiec).

Nie poprawiają się notowania Arkadiusza Recy w Atalancie Bergamo. Były piłkarz Wisły Płock wystąpił tylko w jednym meczu kwalifikacji Ligi Europy przez 90 minut. Teraz narzeka na stan zapalny. – Jego sytuacja w Atalancie nie jest łatwa, lecz ja patrzę na potencjał Arka. Przy swoich parametrach fizycznych może dać bardzo dużo kadrze i na to liczymy w przyszłości – selekcjoner wyjaśnia powody powołania lewego obrońcy. Akurat ta pozycja od lat przysparza selekcjonerom najwięcej zmartwień. Nie inaczej jet teraz. Kontuzjowany Maciej Rybus nie miał jeszcze okazji zagrać u Brzęczka, teraz na drobne stłuczenie narzeka Rafał Pietrzak. Do kadry wrócił Artur Jędrzejczyk, a selekcjoner chwali go za uniwersalność i nie wyklucza, że sprawdzi na lewej obronie”. 

Więcej TUTAJ

***

„Eksperci: Idealny moment dla Piątka”

„Myślałem, że Jurek wystawi Krzyśka już w debiucie w roli selekcjonera. Przecież graliśmy przeciwko Włochom, którym Piątek lubi i potrafi strzelać gole... A mówiąc całkowicie serio: to jest idealny moment, by sprawdzić go w reprezentacji Polski. Widzieliśmy go miesiąc temu w spotkaniu z Irlandią, w którym dostał ponad godzinę, ale z Arkiem Milikiem raczej rywalizował niż współpracował. Moim zdaniem Jurek musi i powinien przetestować go w najsilniejszym ustawieniu, bo jest w takim gazie, że... może nawet pomóc Robertowi Lewandowskiemu! Na zgrupowanie Krzysiek przyjechał napakowany mentalnie, w świetnej kondycji psychicznej, bo jego złote chwile w Serie A trwają, a forma strzelecka ani myśli minąć. Będzie w stanie pomóc reprezentacji i Jurkowi. Nie ma sensu czekać, trzeba zobaczyć, co jest w stanie dać drużynie narodowej i określimy jego potencjał w kadrze, bo należy pamiętać, że gra w klubie to co innego. Ale kiedy napastnikowi wiedzie się tak, jak teraz Krzyśkowi, nie ma sensu zwlekać”.

Więcej TUTAJ

***

„Piątek powinien zagrać u boku Lewandowskiego”

„Polak jest w niesamowitej formie, w ośmiu meczach Genoi strzelił aż 13 z 16 goli tej drużyny. Trafił w siedmiu pierwszych spotkaniach Serie A – ostatni raz lepszy start w rozgrywkach miał Argentyńczyk Gabriel Batistuta, który zdobywał bramki w jedenastu początkowych kolejkach sezonu 1994/95 i później został królem strzelców. Polak jest liderem najskuteczniejszych w lidze uważanej za „ojczyznę obrońców”. – Swoją postawą niejako wymusza na selekcjonerze, by sprawdził go w meczach Ligi Narodów z Portugalią i Włochami. I to w pierwszym składzie, obok Roberta – mówi Sebastian Mila, były pomocnik kadry, obecnie ekspert TVP. 

– W ogóle bym się nie bał, że Krzysiek sobie nie poradzi, od razu rzuciłbym go na głęboką wodę – dodaje Włodzimierz Lubański, zdobywca 48 bramek w 75 występach w narodowym zespole. Skuteczniejszy od 71-letniej legendy naszego futbolu jest w kadrze tylko Lewandowski”.

Więcej TUTAJ

***

„Wilusz mógłby się przydać kadrze Brzęczka”

„W reprezentacji Polski rozegrał tylko cztery mecze, ostatni jeszcze w 2014 roku przed mundialem w Brazylii. Teraz jednak Maciej Wilusz regularnie robi postępy i jest chwalony za swoje występy w Rosji. W dziesięciu kolejkach ligowych nie usiadł na ławce nawet na minutę.

Wilusz mógłby być ciekawą alternatywą dla powoływanych przez Jerzego Brzęczka obrońców. Gra w silnym klubie, który ma najszczelniejszą defensywę w lidze (tylko cztery stracone gole). Do tego jest uniwersalny – cztery pierwsze spotkania rozegrał na lewej obronie, a sześć w środku. Regularne występy w silnej lidze na pewno są argumentem za powołaniem go do kadry. Część obrońców testowanych przez selekcjonera ma z tym spore problemy”.

Więcej TUTAJ

***

„Ważą się losy Mariusza Lewandowskiego”

„Ważą się losy trenera Lewandowskiego w Zagłębiu, ale na razie ocalił posadę. Prezes klubu Mateusz Dróżdż po pucharowej porażce z Huraganem Morąg (2:3) wyraźnie sugerował, że przyszłość obecnego szkoleniowca uzależnia od wyników w dwóch najbliższych ligowych spotkaniach, lecz mimo że oba zostały przegrane (u siebie z Pogonią 0:2 i na wyjeździe z Arką 1:3), to jednak nie nastąpiła automatyczna decyzja o dymisji. Szef klubu najwyraźniej uznał, że nie będzie działał pochopnie i nie dokona zmiany trenera dla samej zmiany. W poniedziałek dyskutował m.in. z Lewandowskim i dyrektorem Żewłakowem o tym, jaki jest pomysł, by znowu wrócić do wygrywania. I w czasie tej rozmowy nikt nikogo nie zwolnił”. 

Więcej TUTAJ

***

„Nalepa lubi strzelać ładne gole”

„Nalepa nie strzela wielu goli, ale jeśli już trafia do siatki, to robi to efektownie. Z Zagłębiem Lubin (3:1) zdobył bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego. - Cieszę się, że mój gol podniósł drużynę na duchu. Złapaliśmy kontakt, co w konsekwencji dało nam zwycięstwo. W tygodniu trochę trenowaliśmy strzały z rzutów wolnych, ale nie przykładałbym do tego aż takiej wagi. Uderzałem ja, Michał Janota, Marcus, Robert Sulewski. Z sześciu prób, trzy wpadły do bramki. Ale to tylko statystyka. Ileś byś nie trenował wolnych, to i tak nie masz pewności jak potem podczas meczu uderzysz piłkę - mówi Nalepa.

23-letni pomocnik nie jest etatowym wykonawcą wolnych w gdyńskim zespole. Na początku drugiej połowy to jednak on miał okazję się wykazać. Michał Janota oddał piłkę swojemu imiennikowi i arkowcy dobrze na tym wyszli. - Każdy wie, że z lewej strony pola karnego łatwiej uderzyć piłkarzowi z dobrą prawą nogą, czyli mi. Odwrotnie w drugą stroną. Myślę, że to moja najpiękniejsza bramka w karierze, ale mam nadzieję, że nie ostatnia taka ładna - podkreśla Nalepa, któremu w niedzielę piłka „siedziała na nodze”.

Więcej TUTAJ

***

„Fatalna atmosfera w Cracovii”

„Zaproszenie na mecz z Wisłą Kraków pięciu tysięcy dzieci było dla Cracovii szansą, by choć organizacyjnie pokazać się w derbach z dobrej strony. Gdy jednak okazało się, że wielu młodych kibiców głośno wspierało Białą Gwiazdę, z głośników zaczął być odtwarzany doping dla Cracovii, co miało zagłuszyć krzyki dzieci. Klub naraził się w ten sposób na sankcje. W podjętej w 2014 roku przez PZPN uchwale w sprawie przyjęcia regulaminu w zakresie bezpieczeństwa podczas rozgrywek organizowanych przez PZPN i Ekstraklasę S.A., w artykule 42 napisano, iż stadionowe nagłośnienie nie może być używane do rozpowszechniania treści politycznych, do kibicowania jakiejkolwiek drużynie, do jakiejkolwiek formy dyskryminacji drużyny przyjezdnej. Zbigniew Boniek, prezes PZPN, jeszcze w niedzielę wieczorem na Twitterze wyraził nadzieję, że „organ kompetentny, który prowadzi rozgrywki Ekstraklasy, się tym zainteresuje”. Janusz Filipiak, prezes Cracovii, w poniedziałek odmawiał rozmów na ten temat. Marek Bartoszek, spiker Pasów, poinformował w poniedziałek, że rezygnuje z pełnienia tej funkcji, dodając, że to jego jedyny komentarz. W oficjalnym komunikacie Cracovia przeprosiła za incydent. Tak więc zamiast pochwał Pasy znów zapracowały na problemy”.

Więcej TUTAJ

***

„Lis bohaterem derbów Krakowa”

„Postacią numer jeden derbów Krakowa był bezsprzecznie Jesus Imaz. Zwycięstwa Wisły nie byłoby również jednak, gdyby nie świetna postawa Mateusza Lisa, który w drugiej połowie w kilku sytuacjach interweniował świetnie. Doceniali go nawet rywale. 

– Bramkarz Wisły rozegrał chyba najlepszy mecz w tym sezonie. Gratulacje dla niego – mówił Janusz Gol, pomocnik Cracovii, którego strzały 21-letni golkiper dwukrotnie znakomicie zatrzymał. Sprowadzony z Lecha bramkarz też miał satysfakcję. – Nie będę kłamał, przed meczem była we mnie chęć udowodnienia kibicom, że nieprzypadkowo znajduję się w bramce – podkreślał”.

Więcej TUTAJ

***

„Majewski na własnych plecach wyprowadził Pogoń ze strefy spadkowej”

„Podczas zgrupowania we Wronkach trener Kosta Runjaic nie oszczędzał piłkarzy Pogoni, więc Radosław Majewski biegał tam dużo i szybko. Ale i tak niedostatecznie intensywnie, by uciec od przeszłości. 

Nawet gdyby chciał zapomnieć o nieudanym pobycie w Lechu, skąd kilka tygodni wcześniej przeniósł się do Portowców, nie pozwalało mu na to otoczenie. Po pierwsze, z ośrodka dawnej Amiki korzysta Kolejorz, więc w wielu miejscach widać herb klubu. Po drugie, akurat w hotelu przebywały grupy młodzieżowe lechitów, dlatego niebieskich dresów było pełno na korytarzach.

I początek sezonu pomocnik miał przeciętny, jakby niewypełnione zadanie w stolicy Wielkopolski (czyli mistrzostwo kraju) ciążyło mu na barkach. Wydaje się, że zapomniał o tym po kilku kolejkach i wtedy stał się liderem Pogoni, która w dużej mierze dzięki 31-latkowi prędko wygrzebała się ze strefy spadkowej”.

Więcej TUTAJ

***

„Cierpliwy jak Zlatan Alomerović”

„W trzech ostatnich meczach (licząc starcie w Pucharze Polski) postawił w bramce na Zlatana Alomerovicia (na zdjęciu), choć dotychczasowy numer jeden na tej pozycji, Dušan Kuciak, grał pewnie i dobrze. – Zlatan jest gotowy, aby zastąpić Kuciaka, gdyby przydarzyła mu się absencja kartkowa. Zauważmy, że dobra forma Dušana to też efekt rywalizacji ze Zlatanem – mówił niedawno Stokowiec. – Jestem zaskoczony postawą Alomerovicia, jego profesjonalizmem, podejściem do obowiązków. W poprzednim sezonie był w grupie trzech najlepszych bramkarzy ligi”.

Więcej TUTAJ

***

„Ultimatum Lopeteguiego”

Trener nie jest jedynym winnym kryzysu Realu Madryt, ale to jego głowa może polecieć jako pierwsza. Spekulowano, że 52-latek, który w czerwcu podpisał kontrakt, zostanie zwolniony już w poniedziałek, ale dyrektorzy Królewskich dali mu ostatnią szansę. Albo poprawi grę i wyniki zespołu, albo pożegna się z zespołem najpóźniej po meczu z Barceloną (28.10). 

Statystyki jego ekipy są fatalne. Real od blisko siedmiu godzin nie strzelił gola. W ostatnich czterech meczach poniósł trzy porażki. Z jedenastu spotkań za kadencji Lopeteguiego Królewscy wygrali zaledwie pięć. Cztery porażki na tym etapie rozgrywek poprzedni raz zdarzyły się madrytczykom w sezonie 2005/06. W grudniu 2005 roku zwolniony został Vanderlei Luxemburgo, a w lutym 2006 roku z pracy zrezygnował Florentino Perez, ówczesny prezes klubu, który rządzi i teraz”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Dudek nowym trenerem GKS-u Katowice?”

„Jakub Dziółka – który uzyskał zgodę PZPN-u na pracę z GieKSą do końca bieżącego roku – wraz z zespołem przywiózł trzy punkty z Olsztyna, ale… wiele wskazuje na to, że było to jego ostatnie spotkanie w roli opiekuna drużyny.

– Trenerzy, razem z zespołem, unieśli – w moim odczuciu – presję i wszystkie negatywne emocje, „konsumując” je trzema punktami w meczu sobotnim – mówił co prawda w poniedziałek, w rozmowie z klubowymi mediami, trener Tadeusz Bartnik, ale poszukiwań następcy „tymczasowego” Dziółki nie zaprzestano. Ba; planowano nawet jego prezentację już w poniedziałek, ale w niedzielę nastąpił niespodziewany zwrot w owych planach”.

Więcej TUTAJ

***

„Godlewski: Dziwny jest ten nasz ligowy świat”

„Niewiele zabrakło, aby tuż przed startem rozgrywek Biała Gwiazda została klubem bezdomnym. Później miała być dostarczycielem punktów, ale w początkowej fazie okazała się ligową rewelacją.

Następnie, gdy w reportażu wyemitowanym przez TVN ujawniono niebezpieczne klubowe związki, wydawało się, że tego tąpnięcia zespół Macieja Stolarczyka już nie wytrzyma. Tymczasem drużyna z Reymonta znów pokazała pazurki.

Wygrała derby i w tabeli ponownie przyczaiła się w okolicy podium. Tyle że przyszłość Wisły jest bardzo niepewna. Okręt niby jest sterowalny nawet na wzburzonych wodach, ale bardzo szybko może się – niestety – okazać, iż gdzieś rzuconej kotwicy nie da się już podnieść”.

Więcej TUTAJ

***

„Rusza budowa akademii Łukasza Piszczka”

„Do tej pory w Goczałkowicach przed każdym meczem modlono się o to, żeby… nie padało. – Już parę dekad temu, nawet po niespecjalnie obfitych opadach, zaraz robiło się tu grząsko – wspominał z uśmiechem obecny sternik Śląskiego ZPN-u, Henryk Kula, a potakiwał mu Kazimierz Piszczek.

Niejeden pojedynek panowie tu stoczyli. Za niedługo już jednak „bajorko” będzie wyłącznie wspomnieniem. Zresztą… już jest. Obecnie w jego miejscu znajduje się plac budowy, góry ziemi i piasku, robotnicy i fachowy sprzęt, które mają zapoczątkować nowy etap w macierzystym klubie Łukasza Piszczka”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Mecze prawie finałowe”

„– Każdy błąd może nas kosztować bardzo dużo, dobry wynik osiągniemy tylko wtedy, gdy będziemy perfekcyjnie wykonywali założenia – mówił selekcjoner na starcie zgrupowania przed meczami Ligi Narodów na chorzowskim Stadionie Śląskim z Portugalią (czwartek) oraz Włochami(niedziela). A potem jeszcze raz przypomniał, że liczy się dla niego nie tylko tu i teraz, ale przede wszystkim startujące w marcu eliminacje Euro 2020.

Jednocześnie Brzęczek musi zdawać sobie sprawę z tego, że za kilka dni drużyna może być już niemal pewna udziału w czterozespołowym turnieju finałowym Ligi Narodów (przy dwóch zwycięstwach), ale może też zostać zdegradowana do Dywizji B (przy dwóch porażkach). Pierwszy scenariusz sprawiłby olbrzymią frajdę wciąż pamiętającym mundialową klęskę kibicom. W połowie przyszłego roku do Polski (w przypadku awansu mamy zagwarantowaną organizację turnieju finałowego) przyjechałyby trzy topowe zespoły z Europy, by rywalizować o zwycięstwo w pierwszej edycji Ligi Narodów. Spadek do Dywizji B wydłużyłby traumę, byłby jeszcze jednym dowodem na to, że w polskiej piłce nie działa nic”.

Więcej TUTAJ

***

„Nalepa idzie na rekord”

„Nalepa w swojej dotychczasowej karierze, jak to środkowy obrońca, regularnie trafiał do sędziowskich notesów, ale do kartkowych rekordów było mu daleko. W najbardziej „żółtym” do tej pory sezonie upomniany był dziewięć razy w 29 meczach (2015/16 w barwach Ferencvarosu Budapeszt). Poza tym łapał od trzech do ośmiu kartek.

Jednak w obecnych rozgrywkach ekstraklasy Nalepa rozhulał się na całego. W 10 meczach, w których wystąpił tylko dwa razy, skończył na czysto. W pozostałych ośmiu sędziowie machali mu przez nosem żółtym prostokątem”.

Więcej TUTAJ

***

„Derby Krakowa bez klasy”

„To zaproszenie mogło być odpowiedzią idealną na „festiwal nienawiści” urządzony przez kiboli podczas grudniowych derbów. Akcja „Derby z klasą” mogła pokazać, że w Krakowie da się kibicować po ludzku, bez wylewania jadu na przeciwnika.

Młodzi kibice Cracovii i Wisły usiedli obok siebie. Doping był pozytywny, nie brakowało humorystycznych akcentów. Ale szybko okazało się, że dzieci najbardziej emocjonują się akcjami gości, że najczęściej krzyczą: „Wisła!”. I zaczęło się kombinowanie. Organizatorzy najwyraźniej postanowili zagłuszyć dzieci i z głośników puścili zapętlone nagranie okrzyku: „Hej, Pasy, gol!”.

Po meczu młodym kibicom wypadało podziękować. Rozumiemy, że piłkarze Cracovii nie mieli ochoty tkwić na murawie, że chcieli szybko schować się w szatni. Powinni jednak chociaż podejść pod trybunę, a ograniczyli się do pomachania kibicom ze środka boiska”.

Więcej TUTAJ

 

„RZECZPOSPOLITA”

„Brzęczek: Kuba będzie grał więcej”

„Wszyscy piłkarze są zdrowi?

Na lekkie stłuczenie narzeka Rafał Pietrzak, a stan zapalny ma Arkadiusz Reca. Pozostali zawodnicy są zdrowi i powinni wszyscy wziąć udział w pierwszym treningu reprezentacji.

Kontrowersje i dyskusje towarzyszyły powołaniom dla piłkarzy, który na co dzień nie występują w swoich klubach.

Rozumiem, że chodzi głównie o Kubę Błaszczykowskiego i Arkadiusz Recę? W kwestii Kuby pojawił się on w na boisku w ostatnim meczu Wolfsburga i jestem przekonany, że będzie już tylko lepiej. Na listopadowe zgrupowanie przyjedzie ze znacznie większą liczbą rozegranych meczów. Arek Reca z kolei nie znalazł się w kadrze Atalanty właśnie ze względu na wspomniany stan zapalny. Ale wysyłając powołania nie myślimy tylko o tym, co się wydarzy w najbliższych meczach. Wiemy, że spotkamy się na krótko teraz, później w listopadzie, a następnie będzie długa przerwa i dopiero w marcu się ponownie zbierzemy razem. I to będą już eliminacje mistrzostw Europy. Teraz budujemy tę reprezentację więc muszę patrzeć też na potencjał piłkarzy. A Arek Reca przy swoich warunkach i możliwościach fizycznych ma potencjał by być bardzo ważnym zawodnikiem tej kadry.

Kusi pana by wystawić od  pierwszej minuty Roberta Lewandowskiego i Krzysztofa Piątka?

Imponujące jest to, co Krzysiek robi w Serie A. Wypada trzymać kciuki by tę formę utrzymał jak najdłużej oraz by ją przełożył na reprezentacją. Czy jest pomysł by to Piątek wyszedł obok Roberta Lewandowskiego w pierwszym składzie? Oczywiście to jedna z koncepcji, a czy tak się stanie, okaże się już w czwartek wieczorem. Mamy trzech doskonałych napastników, bo jeszcze przecież jest Arkadiusz Milik . Ale musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy gdyby wszyscy znaleźli się w tym samym czasie na boisku to pomagaliby sobie, czy może jednak pokrywali te same sektory boiska?”.

Więcej TUTAJ

 

„FAKT”

„Tosik piłkarzem potrzebnym, ale też szkodliwym”

„To musi robić wrażenie, choć chwalić się nie ma czym - pięć "wylotów z boiska" w ekstraklasie, jedno w 1. lidze i jedno w Pucharze Polski. Twardo walczący piłkarz od lat jest największym wojownikiem w lubińskiego zespołu, łata dziury na kilku pozycjach, a zarazem jest mistrzem w robieniu drużynie problemów. Zawsze chce dobrze, ale czasem wychodzi dramatycznie. Przykłady z ostatnich dwóch kolejek: w meczu z Pogonią (0:2) sprokurował kluczowy dla losów meczu rzut karny. A w Gdyni (1:3) zarobił czerwoną kartkę – również w przełomowym momencie spotkania, kiedy gospodarze liczyli się jeszcze w grze o trzy punkty”.

Więcej TUTAJ

***

„Djurdjević zgarnie premię tylko za sukces”

„Piłkarze Kolejorza od dłuższego czasu nie są nagradzani premiami za mecze. Składowymi kontraktów są pensje, tzw. „wyjściówki (czyli kasa za udział w meczach, ale – co ważne – tylko wygranych), a także premie za osiągnięcie celu, czyli awans do europejskich pucharów, mistrzostwo, czy też krajowy puchar. Nieco inaczej wygląda to w przypadku szkoleniowca, który otrzymuje tylko „gołą” pensję. Zostanie za to nagrodzony na koniec rozgrywek, jeśli jego zespół okaże się najlepszy w lidze. Taki już ma charakter, że nie kalkuluje, tylko chce grać o pełną pulę i za to być nagrodzony”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Matthaeus: Lewandowski tylko gada i narzeka”

„Już przed spotkaniem z Borussią Moenchengladbach w zespole z Monachium wrzało. W niemieckich mediach pojawiały się informacje, że zawodnicy mają coraz więcej pretensji do Niko Kovaca. Styl prowadzenia drużyny przez Chorwata miał się najbardziej nie podobać Matsowi Hummelsowi, który był ofiarą licznych rotacji w składzie.

Sytuacja jeszcze bardziej zaogniła się po wysokiej porażce w sobotę. Bayern w starciu z Borussią był bezradny i na własnym obiekcie przegrał 0:3. Była to druga porażka z rzędu Bawarczyków, a licząc mecze w Lidze Mistrzów, czwarty mecz bez zwycięstwa. W przypadku takiego klubu, jak Bayern to zbyt długa seria, aby przeszła bez echa”.

Więcej TUTAJ

***

„Piłkarze Bayernu dobrze bawili się na Oktoberfest”

„Bayern Monachium w weekend przegrał z Borussią Moenchengladbach 0:3 i potwierdziło się, że drużyna jest w kryzysie. Po tym spotkaniu Robert Lewandowski zamieścił emocjonalny wpis na Instagramie. "Lewy" napisał, że zespół z Bawarii wygrywa i przegrywa razem oraz razem wróci na właściwe tory. W niedzielę nadarzyła się okazja, by nieco poprawić nastroje w drużynie Niko Kovaca. Zawodnicy pojawili się na Oktoberfest”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE