var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

I liga: Chrobry, Sandecja i Raków kontynuują dobre passy. GieKSa w końcu się przełamuje. Stal i Chojniczanka zawodzą (video)

Autor: Filip Gierszewski
2018-10-09 19:00:00

Trzynasta kolejka Fortuna 1. Ligi przebiegła dość spokojnie, bez większych rewelacji. Do pomniejszych zaskoczeń należeć może liczba rzutów karnych podyktowanych w ten weekend (5) oraz przełamanie GKS-u Katowice, który zwyciężył w swoim pierwszym meczu ligowym od 18 sierpnia. Cichymi bohaterami ostatniej serii gier okazali się piłkarze ŁKS-u i Chrobrego. Ich świetna dyspozycja (piąty mecz bez porażki łodzian i czwarta wygrana w pięciu meczach głogowian) dała im awans do czołowej czwórki ligi.

Zaczniemy jednak od zaległego spotkania pierwszej kolejki, które miało miejsce w środę w Olsztynie. Stomil podejmował Wartę, co oznaczało walkę zespołów pogrążonych w kryzysie.

Od pierwszych minut zapowiadało się na powrót na właściwe tory przez gospodarzy, którzy w pierwszej połowie nie dopuścili poznanian do ani jednego strzału. Rażąca nieskuteczność Stomilu dała im się we znaki pod koniec meczu. W 75 minucie długą piłkę „na wiwat” zagrał Adam Marciniak, w polu karnym dopadł do niej Radosław Jasiński, który pewnie wykorzystał stuprocentową sytuację sprezentowaną mu przez zdekoncentrowanych obrońców drużyny Kamila Kieresia.

Na zwieńczenie tego pojedynku Zieloni mieli szansę ostatecznie ustalić wynik, jednak rzut karny wykonywany przez Wojciecha Onsorge został obroniony przez Piotra Skibę.

To skromne zwycięstwo przerwało fatalny okres niemocy beniaminka, który trwał aż od 11 sierpnia (1:0 z Puszczą).

Stomil Olsztyn - Warta Poznań 0:1 (0:0)
Radosław Jasiński 75’

Stomil: 82. Piotr Skiba - 18. Janusz Bucholc, 16. Łukasz Sołowiej, 27. Tomasz Wełnicki, 3. Lukáš Kubáň - 22. Dominik Kun, 66. Miłosz Trojak, 8. Marcin Stromecki, 5. Grzegorz Lech (66, 34. Wołodymyr Tanczyk), 10. Piotr Głowacki (77, 9. Tomasz Zając) - 99. Michał Góral (72, 19. Rafał Śledź).

Warta: 1. Adrian Lis - 13. Grzegorz Szymusik, 5. Bartosz Kieliba, 4. Wojciech Onsorge, 14. Radosław Jasiński - 19. Krzysztof Biegański (64, 9. Łukasz Spławski), 20. Adrian Cierpka (69, 18. Bartosz Kalupa), 17. Artur Marciniak (46, 7. Michał Grobelny), 22. Robert Janicki, 3. Jakub Kiełb - 21. Wojciech Fadecki.

Żółte kartki: Trojak - Szymusik, Lis.
Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa).
Widzów: 1380.

***

Pierwszoligowy weekend rozpoczął się od meczu Stali Mielec z Odrą Opole, który był jedynym spotkaniem rozgrywanym innego dnia niż w sobotę 6 października.

Mielczanie mogli przeżywać małe déjà vu, ponieważ ich rażąca nieskuteczność znowu dała im się we znaki. Jak praktycznie w każdym meczu tego sezonu zawodnicy Artura Skowronka składali wiele groźnych sytuacji, lecz tylko mała cząstka z nich znalazła drogę do bramki. W tym przypadku zdarzyło się to tylko raz, w dodatku nie z gry, a po rzucie karnym sprokurowanym przez Tomasa Mikinica, którego wykorzystał Grzegorz Tomasiewicz.

Gdy wydawało się, że Stal obrała właściwy kurs na pierwszą wygraną od szóstej kolejki, wtedy do akcji ponownie wszedł Mikinic, który zrehabilitował się za swoją nieuwagę z 77. minuty i celnie dobił uderzenie z rzutu wolnego Janusa.

Jeszcze w doliczonym czasie gry rozpędzona Odra mogła totalnie odwrócić losy wieczornego pojedynku, jednak główka Ivana Martina po świetnym dośrodkowaniu Mikinica zatrzymała się na słupku.

PGE FKS Stal Mielec - Odra Opole 1:1 (0:0)
Grzegorz Tomasiewicz 77’ (k) - Tomas Mikinic 86’

Stal: 87. Seweryn Kiełpin - 22. Mateusz Spychała, 16. Josip Šoljić, 32. Jonathan de Amo, 6. Leândro (41, 33. Maksymilian Banaszewski) - 17. Bartosz Nowak, 20. Grzegorz Tomasiewicz (88, 30. Łukasz Wroński), 5. Marcel Gąsior, 9. Andreja Prokić, 23. Krystian Getinger - 21. Grzegorz Kuświk.

Odra: 25. Michał Szromnik - 77. Patryk Janasik, 3. Serafin Szota, 24. Mateusz Bodzioch, 18. Łukasz Winiarczyk - 11. Mariusz Rybicki (75, 9. Tomáš Mikinič), 17. Jakub Habusta, 5. Rafał Niziołek (72, 98. Mateusz Czyżycki), 10. Jakub Moder (87, 99. Iván Martín), 7. Krzysztof Janus - 20. Szymon Skrzypczak.

Żółte kartki: Marcel Gąsior, Bartosz Nowak
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 2 597

***

O godzinie 15:00 w sobotę równolegle rozpoczynały się mecze w Poznaniu i w Łodzi. Przy Drodze Dębińskiej Warta podejmowała Chojniczankę, a na Stadionie Miejskim w Łodzi ŁKS grał z Wigrami.

W pierwszym z tych spotkani byliśmy bliscy niemałej sensacji. Zdecydowany faworyt owego meczu, jakim byli goście, dość mocno odstawali formą od napędzonych środowym zwycięstwem Zielonych. Mimo całkiem sporej liczby okazji, wykorzystali tylko jedną, w 31. minucie. A jej strzelcem - bardzo aktywny w piątkowe popołudnie Paweł Zawistowski.

Z drugiej strony boiska było niewiele lepiej. W drugiej połowie Warta często zagrażała bramce Janukiewicza. Pierwszym alarmem dla Przemysława Cecherza była bramka gospodarzy z 56’, której arbiter nie uznał ze względu na to, że dopatrzył się spalonego. W 64 minucie szczęście tym razem nie opuściło gospodarzy i doprowadzili do wyrównania za sprawą Roberta Janickiego.

Smutnym akcentem tego spotkania była kontuzja Krzysztofa Biegańskiego. W wyniku złamania ręki wypada on z gry aż do końca roku. Dla najlepszego strzelca Warty w tej rundzie to już drugi długoterminowy uraz w tym roku. Jesienią 2017 zerwał on bowiem więzadła krzyżowe, co wykluczyło go wówczas na ponad pół roku.

Dwieście kilometrów na południowy wschód ŁKS spotykał się z Wigrami Suwałki. Mecz ten mógł przyprawić kibiców obu drużyn o palpitacje serca, szczególnie w minutach 60-70.

Przy stanie 1-0 do przerwy po golu Rafała Kujawy suwałczanie rzucili się do ataku, w 62. minucie wypracowując sobie jedenastkę. Strzał Filipa Karbowego odbił się od słupka, lecz w taki sposób, że nadbiegający Jan Sobociński nabił sobie piłkę od nogi do nogi, myląc tym samym Michała Kolbę.

Kilka minut później cuda działy się pod bramką przyjezdnych. Sędzia Tarnowski odgwizdał tam kuriozalną jedenastkę dla łodzian, którą na gola zamienił Maksymilian Rozwandowicz. Do końca meczu wynik pozostał niezmienny, dzięki czemu Rycerze Wiosny połknęli potykające się o własne nogi Chojniczankę oraz Bytovię i wskoczyli na podium I ligi.

Warta Poznań - Chojniczanka Chojnice 1:1 (0:1)
Robert Janicki 64' - Paweł Zawistowski 31'

Warta: 1. Adrian Lis - 13. Grzegorz Szymusik, 5. Bartosz Kieliba, 4. Wojciech Onsorge, 14. Radosław Jasiński - 19. Krzysztof Biegański (56, 9. Łukasz Spławski), 20. Adrian Cierpka, 7. Michał Grobelny, 22. Robert Janicki (87, 11. Paweł Piceluk), 3. Jakub Kiełb - 21. Wojciech Fadecki (79, 8. Niklas Zulciak).

Chojniczanka: 84. Radosław Janukiewicz - 77. Rafał Kobryń, 2. Kamil Sylwestrzak, 90. Tomasz Boczek, 6. Przemysław Pietruszka - 22. Karol Gardzielewicz (70, 17. Tomasz Mikołajczak), 5. Paweł Zawistowski, 9. Wojciech Trochim, 21. Emil Drozdowicz, 10. Tomasz Foszmańczyk (82, 27. Piotr Grzelczak) - 11. Janusz Surdykowski (65, 7. Krzysztof Danielewicz).

Żółte kartki: Adrian Cierpka, Grzegorz Szymusik, Niklas Zulciak - Janusz Surdykowski, Tomasz Boczek
Sędzia: Daniel Kruczyński (Żywiec)
Widzów: 1 141

Skrót meczu TUTAJ

***

ŁKS Łódź - Wigry Suwałki 2:1 (1:0)
Rafał Kujawa 43', Maksymilian Rozwandowicz 65' (k) - Jan Sobociński 62' (s)

ŁKS: 25. Michał Kołba - 21. Jan Grzesik, 29. Maksymilian Rozwandowicz, 2. Jan Sobociński, 4. Artur Bogusz - 11. Dani Ramírez, 9. Wojciech Łuczak (46, 6. Maciej Wolski), 14. Lukáš Bielák, 18. Piotr Pyrdoł (71, 28. Łukasz Piątek), 7. Patryk Bryła (86, 23. Bartłomiej Kalinkowski) - 88. Rafał Kujawa.

Wigry: 96. Damian Węglarz - 2. Paweł Olszewski, 25. Arkadiusz Najemski, 44. Adrian Karankiewicz, 3. Jonatan Straus - 32. Paweł Kaczmarczyk (46, 20. Bartosz Mroczek), 99. Damian Pawłowski, 29. Martin Adamec, 8. Filip Karbowy (74, 35. Dawid Polkowski), 10. Karol Mackiewicz (74, 97. Piotr Kwaśniewski) - 27. Robert Bartczak.

Żółte kartki: Maciej Wolski - Damian Węglarz, Martin Adamec
Sędzia: Sebastian Tarnowski (Wrocław)
Widzów: 4 008

Skrót meczu TUTAJ

***

O 16:00 rozbrzmiewał pierwszy gwizdek w meczu Bytovia – GKS Jastrzębie. Starcie to zapowiadało się szczególnie ciekawie; gospodarze chcieli zrehabilitować się za wcześniejszą porażkę z Rakowem i utrzymać się w czołówce, a goście wręcz przeciwnie – utrzymać dobrą formę na wyjeździe i zapukać do szczytu ligi.

Pierwsza połowa była nieco niemrawa, z lekkim wskazaniem na jastrzębian, którzy może nie wypracowali sobie więcej okazji od bytowian, ale były one klarowniejsze. Druga część gry przebiegła już zdecydowanie pod dyktando przyjezdnych. Na prowadzenie wysunęli się w 73. minucie dzięki rzutowi karnemu wykorzystanym przez Kamila Szymurę.

Była to jedna z wielu okazji GKS-u na zdobycie bramki. Mało brakowało, a zemściłoby się to utratą cennych dwóch punktów – w 93’ gola wyrównującego wywalczył Michał Jakóbowski.

Podopieczni Jarosława Skrobacza nie stracili jednak ikry i wyszarpali zwycięstwo dzięki ładnej akcji wykończonej jeszcze ładniejszym strzałem Adama Zaka.

Bytovia potraciła w ostatnim czasie sporo punktów, przez co osunęła się na siódme miejsce ze stratą czterech oczek do drugiej Sandecji. Dzięki tej wygranej Jastrzębie prześcignęło Kaszubów  i z taką samą liczbą punktów (20) wylądowało na szóstej pozycji.

Bytovia Bytów - GKS Jastrzębie 1:2 (0:0)
Michał Jakóbowski 90+3' - Kamil Szymura 73' (k), Adam Żak 90+4'

Bytovia: 27. Andrzej Witan - 6. Jakub Kuzdra, 3. Łukasz Wróbel, 28. Maciej Dampc, 21. Dawid Witkowski - 14. Mateusz Kuzimski, 4. Patryk Burzyński, 68. Bartosz Wolski (68, 11. Maksymilian Hebel), 25. Filip Burkhardt, 77. Michał Jakóbowski - 9. Gracjan Jaroch (61, 19. Kacper Chodyna).

GKS 1962: 1. Grzegorz Drazik - 16. Dominik Kulawiak, 3. Kacper Kawula, 17. Kamil Szymura, 94. Dawid Gojny - 10. Farid Ali (73, 19. Łukasz Krakowczyk), 32. Bartosz Jaroszek, 6. Maciej Spychała, 77. Patryk Skórecki (54, 88. Krzysztof Gancarczyk), 8. Kamil Jadach - 28. Kamil Adamek (82, 9. Adam Żak).

Żółte kartki: Patryk Burzyński, Kacper Chodyna - Patryk Skórecki, Kacper Kawula
Sędzia: Wojciech Krztoń (Olsztyn)
Widzów: 500

***

Następne dwa mecze zaczynały się kolejną godzinę później, a były nimi spotkania Garbarni z Chrobrym oraz Bruk-Betu z Puszczą.

Pierwsze, można by rzec, bez historii. Wydarzyło się to, co dzieje się od początku sezonu – Garbarnia przegrywa po zażartej walce, Chrobry podchodzi minimalistycznie i zgarnia pełną pulę, a na trybunach garstka ludzi.

Niemniej jednak trzeba oddać Grzegorzowi Nicińskiemu, że dorobek jego drużyny wygląda naprawdę przyzwoicie. Dwadzieścia jeden punktów (w tym dwanaście zebranych w ostatni miesiąc) plasuje ją na czwartym miejscu w tabeli, tuż-tuż za ŁKS-em, który zgromadził równą głogowianom liczbę oczek.

Drugie spotkanie było zgoła inne. Przebieg tego meczu to istny roller-coaster, bowiem Nieciecza miała wszystko, a przynajmniej wiele, aby ten mecz wygrać. Pierwsze prowadzenie, drugie prowadzenie (do przerwy) oraz okazję Florina Purece do podwyższenia na 3:1 tuż po wznowieniu gry.

A jednak zabrakło szczęścia.

Szczęścia, często i gęsto będącego decydującym czynnikiem w meczach (nomen omen!) Fortuna I Ligi. Miał je za to Krzysztof Drzazga, który w 58. minucie dał Puszczy drugie wyrównanie.  Mimo wielu dalszych prób naruszenia tego rezultatu, pozostał on już niezmienny. Przez ów remis Bruk-Bet Termalica zrównała się punktami z GKS-em Katowice i wróciła do punktu wyjścia, jakim jest bój o wybicie się ponad przeciętność.

Garbarnia Kraków - Chrobry Głogów 0:1 (0:1)
Bramki: Marek Wasiluk 13'

Garbarnia: 80. Marcin Cabaj - 6. Szymon Kobusiński, 3. Michał Czekaj, 14. Arkadiusz Garzeł, 26. Damian Nieśmiałowski - 16. Paweł Pyciak (82, 17. Filip Wójcik), 5. Łukasz Pietras, 19. Karol Kostrubała (82, 49. Przemysław Lech), 21. Szymon Kiebzak - 12. Jakub Wróbel (73, 7. Patryk Serafin), 23. Dawid Nowak.

Chrobry: 1. Mateusz Abramowicz - 32. Przemysław Stolc, 5. Oskar Repka, 23. Marek Wasiluk, 6. Jarosław Ratajczak - 9. Bartosz Machaj (56, 25. Jakub Bach), 14. Michał Borecki, 8. Szymon Drewniak, 10. Łukasz Zejdler (60, 7. Maciej Kona), 77. Serhij Napołow - 99. Damian Kowalczyk (72, 26. Konrad Kaczmarek).

Żółte kartki: Szymon Kiebzak, Marcin Cabaj, Michał Czekaj, Przemysław Lech - Chrobry Głogów: Serhij Napołow, Bartosz Machaj
Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom)
Widzów: 350

***

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Puszcza Niepołomice 2:2 (2:1)
Vladislavs Gutkovskis 1', Arni Vilhjalmsson 44' - Hubert Tomalski 33', Krzysztof Drzazga 57'

Bruk-Bet Termalica: 12. Dariusz Trela - 17. Bartosz Szeliga, 96. Przemysław Szarek, 77. Artem Putiwcew, 24. Kamil Słaby - 6. Dawid Kalisz, 5. Vlastimir Jovanović, 32. Dawid Szymonowicz, 30. Florin Purece (60, 11. Patrik Mišák), 7. Roman Gergel - 21. Vladislavs Gutkovskis (6, 99. Árni Vilhjálmsson; 89, 20. Jacek Kiełb).

Puszcza: 99. Miłosz Mleczko - 4. Patryk Fryc (84, 19. Marcin Orłowski), 3. Michał Czarny, 23. Piotr Stawarczyk, 28. Michał Mikołajczyk - 2. Łukasz Szczepaniak, 8. Longinus Uwakwe, 18. Kamil Poźniak (46, 14. Dawid Ryndak), 10. Hubert Tomalski, 25. Wiktor Żytek - 9. Krzysztof Drzazga (76, 27. Mateusz Bartków).

Żółta kartka: Vlastimir Jovanovic
Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Widzów: 1 292

***

Trzeba przyznać, że organizatorzy całkiem ładnie ułożyli rozkład trzynastej serii rozgrywek, ponieważ po godzinie (o 18:00) ruszały kolejne dwa starcia. W Tychach GKS grał z Sandecją, a w Bielsku Białej do Podbeskidzia przyjeżdżał lider, częstochowski Raków.

Wiadomym jest, że oba mecze prezentowały się na papierze naprawdę ciekawie. Wiadomym jest też, że w I lidze często jest tak, że takie zapowiedzi nie znaczą zupełnie nic. Tak też było i tym razem.

Na południu Śląska padł wynik bezbramkowy, będący owocem, jak to ujął Krzysztof Brede wobec swoich podopiecznych, „bojaźliwej gry”. Z drugiej strony Sebastian Musiolik mówił o meczu walki i wycofaniu się i defensywnej grze obu zespołów. Strony były więc zgodne – nikt nie chciał tu wygrać.

W Tychach mieliśmy pokaz nieskuteczności podobny do tego, który zademonstrowała dzień wcześniej Stal Mielec. Dla piłkarzy Tarasiewicza skończyło się wypełnieniem wyświechtanego, a zarazem tragicznie prawdziwego frazesu „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”.

Bezwzględnym katem GKS-u był w zeszły weekend Daniel Chmiel, który w 58. minucie prawie rozerwał siatkę Konrada Jałochy.

Jakby nie było tego dość, dziesięć minut później Łukasz Grzeszczyk zmarnował najdoskonalszą okazję, która mogłaby dać jego drużynie choćby punkt. Jego rzut karny obronił Marek Kozioł.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Raków Częstochowa 0:0

Podbeskidzie: 23. Wojciech Fabisiak - 2. Filip Modelski, 4. Kamil Wiktorski, 24. Mavroudís Bougaḯdis, 91. Paweł Oleksy - 41. Przemysław Płacheta, 7. Guga Palawandiszwili, 90. Adrian Rakowski (80, 19. Michał Rzuchowski), 14. Chopi (74, 70. Miłosz Kozak), 11. Łukasz Sierpina - 9. Grzegorz Goncerz (55, 21. Kacper Kostorz).

Raków: 1. Michał Gliwa - 28. Arkadiusz Kasperkiewicz, 6. Andrzej Niewulis, 14. Kamil Kościelny - 13. Piotr Malinowski, 17. Petr Schwarz, 30. Miłosz Szczepański (84, 21. Chidiebere Nwakali), 19. Marcin Listkowski, 11. Dariusz Formella (75, 8. Adam Radwański), 23. Patryk Kun - 96. Sebastian Musiolik (78, 32. Szymon Lewicki).

Żółte kartki: Guga Palawandiszwili, Mavroudis Bougaidis, Kacper Kostor - Andrzej Niewulis, Sebastian Musiolik, Adam Radwański
Czerwona kartka: Andrzej Niewulis 90+1' (za drugą żółtą)

Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków)
Widzów: 2 492

***

GKS Tychy - Sandecja Nowy Sącz 0:1 (0:0)
Damian Chmiel 58'

Tychy: 91. Konrad Jałocha - 13. Mateusz Grzybek, 4. Marcin Biernat, 27. Daniel Tanżyna, 33. Dawid Abramowicz - 7. Edgar Bernhardt (78, 17. Sebastian Steblecki), 16. Jakub Piątek (86, 19. Michał Staniucha), 31. Keon Daniel, 8. Łukasz Grzeszczyk, 21. Hubert Adamczyk (59, 23. Omar Monterde) - 9. Jakub Vojtuš.

Sandecja: 88. Marek Kozioł - 17. Adrian Basta, 28. Michal Piter-Bučko, 5. Dawid Szufryn - 27. Damian Chmiel (82, 37. Bartłomiej Dudzic), 33. Bartłomiej Kasprzak, 7. Grzegorz Baran, 8. Maciej Małkowski (82, 13. Radosław Kanach), 34. Miłosz Kałahur - 91. Mateusz Klichowicz (15, 10. Dawid Flaszka), 24. Mariusz Gabrych.

Żółte kartki: Adrian Basta, Miłosz Kałahur, Maciej Małkowski, Michal Piter-Bucko
Sędzia: Mariusz Korpalski (Toruń)
Widzów: 4 442

***

W ostatnim meczu tej kolejki GKS Katowice wybierał się prawie 500 km na północny wschód, aby spróbować przełamać się w meczu z olsztyńskim Stomilem, który również potrzebował odbicia się od towarzyszących mu niemałych problemów.

Obie drużyny zapowiadały, że w tym meczu interesuje ich tylko zwycięstwo (sic!); ta sztuka mogła się udać tylko jednym. Bardziej zdeterminowani okazali się przyjezdni, którzy po dość zaciętych dziewięćdziesięciu minutach dowieźli zdobyte po pół godzinie od pierwszego gwizdka prowadzenie. Strzelcem – Adrian Łyszczarz.

Stomil Olsztyn - GKS Katowice 0:1 (0:1)
Adrian Łyszczarz 32'

Stomil: 82. Piotr Skiba - 4. Jakub Mosakowski, 16. Łukasz Sołowiej, 27. Tomasz Wełnicki, 3. Lukáš Kubáň - 34. Wołodymyr Tanczyk (73, 9. Tomasz Zając), 7. Paweł Głowacki, 21. Łukasz Jegliński (46, 8. Marcin Stromecki), 5. Grzegorz Lech, 10. Piotr Głowacki - 99. Michał Góral (57, 22. Dominik Kun).

Katowice: 1. Krzysztof Baran - 33. Adrian Frańczak, 25. Wojciech Lisowski, 3. Rafał Remisz, 17. Tymoteusz Puchacz - 10. David Añón (59, 90. Arkadiusz Woźniak), 13. Adrian Łyszczarz, 55. Bartłomiej Poczobut, 22. Dominik Bronisławski (70, 6. Kamil Kurowski), 11. Adrian Błąd - 21. Bartosz Śpiączka (80, 99. Daniel Rumin).

Żółte kartki: Łukasz Jegliński, Grzegorz Lech, Paweł Głowacki - Bartłomiej Poczobut, Bartosz Śpiączka, Krzysztof Baran
Sędzia: Artur Aluszyk (Barlinek)
Widzów: 2 340

***

Jako puentę podrzucamy szczyptę statystyk. W tej kolejce padło 17 bramek w dziewięciu meczach, co daje nam zawrotną średnią 1,88 bramki na mecz. Odejmijmy od tego cztery gole, które padły po rzutach karnych, a wyjdzie powalająca przeciętna 1,44 goli z gry lub stałych fragmentów innych niż jedenastki. Dobrze, że w tym tygodniu mamy przerwę reprezentacyjną. Miejmy nadzieję, że chwila odpoczynku nie pozwoli nam zachłysnąć się potężną dawką pierwszoligowego futbolu.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie