var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: TylkoRadomiak.pl

II liga: Kibicowskie święto w Radomiu, na boisku lepszy Widzew. Ruch gromi Resovię, zaskakująca porażka Grudziądza (video)

Autor: Łukasz Kościelniak
2018-10-09 22:00:59

Za nami 13. kolejka zmagań w II lidze. Najciekawszym pojedynkiem – nie tylko pod względem piłkarskim – było starcie w Radomiu, gdzie miejscowy Radomiak podejmował lidera – Widzewa Łódź. Wysokie zwycięstwo zanotował Ruch Chorzów, który przed własną publicznością rozbił Resovię Rzeszów aż 5:1. Dodajmy, że był to najmniejszy wymiar kary. Niespodziankę sprawił Gryf Wejherowo, który na wyjeździe – grając przez blisko 25 minut w osłabieniu - pokonał faworyzowaną Olimpię Grudziądz 2:1.

Serię pięciu meczów bez zwycięstwa chciała przerwać Siarka Tarnobrzeg. Ekipa Włodzimierza Gąsiora mierzyła się przed własną publicznością z Błękitnymi Stargard. Gospodarze mogli wyjść na prowadzenie już w 20. minucie, ale strzał Grzegorza Płatka trafił w słupek. W końcówce pierwszej połowy dwie sytuacje mieli goście, ale nie potrafili zamienić ich na gola.

W drugiej połowie działo się jeszcze mniej. Wszystko co najważniejsze wydarzyło się w końcówce. W 85. minucie w polu karnym faulowany był jeden z zawodników Błękitnych. Do rzutu karnego podszedł Przemysław Brzeziański i pewnym strzałem pokonał Krystiana Krupę. W doliczonym czasie gry świetnym strzałem z woleja popisał się Kamil Radulj, ale piłka trafiła jedynie w poprzeczkę.

Siarka Tarnobrzeg – Błękitni Stargard 0:1 (0:0)
Przemysław Brzeziański 85’ (k).

Siarka: Krupa – Janeczko (73’ Kargulewicz), Nadolski, Duda, Woźniak – Sitek, Maik (46’ Bierzało), Płatek, Radulj – Gębalski (67’ Mróz), Ropski (46’ Galara).

Błękitni: Rzepecki – Patrzykąt, Błyszko, Ogrodowski, Rogala – Starzycki (75’ Karmański), Shimmura, Cywiński, M. Kwiatkowski, A. Kwiatkowski – Brzeziański.

***

W Katowicach miejscowy Rozwój podejmował Znicza Pruszków. Gospodarze od początku ruszyli do ataku – już w 7. minucie Michał Płonka zdecydował się na strzał z dystansu, ale piłka poszybowała nad bramką Piotra Misztala. Kilka sekund później do siatki trafili goście – Marcin Bochenek zagrał prostopadłą piłkę do Dariusza Zjawińskiego, który nie pomylił się w sytuacji sam na sam. Ten sam zawodnik w 33. minucie wykorzystał dośrodkowanie Patryka Kubickiego i podwyższył rezultat. Doświadczony napastnik mógł nawet zdobyć klasycznego hat-tricka, ale jego uderzenie z 42. minuty minimalnie minęło słupek bramki Rozwoju. Tuż przed przerwą do wyrównania mógł doprowadzić Bartosz Marchewka, ale nie trafił w światło bramki.

Drugą połowę świetnie rozpoczęli podopieczni Andrzeja Prawdy. Dośrodkowanie z rzutu wolnego na gola zamienił Mateusz Długołęcki. Gospodarze szybko jednak odpowiedzieli – w 52. minucie Przemysław Mońka zagrał do Mateusza Września, a ten z bliska wpakował piłkę do siatki. W 74. minucie dobrą okazję miał Rafał Kuliński, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Rozwój Katowice – Znicz Pruszków 1:3 (0:2)
Mateusz Wrzesień 52’ – Dariusz Zjawiński 7’, 33’, Mateusz Długołęcki 48’.

Rozwój: Soliński – Paszek, Zielonka (46’ Baranowicz), Lepiarz, Łączek, Olszewski (68’ Kaletka) – Płonka, Kuliński, Mońka – Wrzesień (68’ Kowalski), Marchewka (46’ Gembicki).

Znicz: Misztal – Bochenek, Klepczarek, Długołęcki, Rackiewicz – Zagórski (66’ Pyrka), Kocot (81’ Machalski), Małachowski, Tarnowski (86’ Kinast), Kubicki (62’ Kabala) – Zjawiński.

***

Hitem kolejki było starcie w Radomiu, gdzie miejscowy Radomiak podejmował lidera II ligi – Widzew Łódź. Gospodarze dość szczęśliwie mogli wyjść na prowadzenie już w 4. minucie, gdy piłka po rykoszecie odbiła się od nóg jednego z defensorów gości i wpadła za kołnierz Patrykowi Wolańskiemu, ale ten w ostatniej chwili wyciągnął się i zdołał odbić piłkę. W 15. minucie na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Damian Szuprytowski, ale futbolówka trafiła jedynie w boczną siatkę. Kilka minut później w podobnej sytuacji znalazł się Rafał Makowski, ale pomocnik zielonych nie trafił nawet w światło bramki. W 35. minucie Widzew powinien objąć prowadzenie – z dystansu uderzył Dario Kristo, Artur Haluch odbił piłkę przed siebie, ale dobitka Mateusza Michalskiego była niecelna. Beniaminek dopiął jednak swego pięć minut później – z dystansu uderzył Kristo i niespodziewanie pokonał golkipera Radomiaka. W doliczonym czasie gry do wyrównania powinien doprowadzić Jakub Wawszczyk, ale w sytuacji sam na sam trafił wprost w Wolańskiego.

Druga połowa była zdecydowanie słabsza. Radomiak nie potrafił stworzyć sobie dogodnej okazji, a jeśli już ją stworzył to piłkarze Dariusza Banasika fatalnie pudłowali. Podobnie wyglądała sytuacja w przypadku Widzewa. W 76. minucie wprowadzony kilka sekund wcześniej na boisko Dominik Sokół nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Wolańskim. Ostatecznie wynik spotkania nie uległ już zmianie i tym samym Radomiak przegrał pierwszy domowy mecz w tym sezonie.

Radomiak Radom – Widzew Łódź 0:1 (0:1)
Dario Kristo 40’.

Radomiak: Haluch – Klabnik, Świdzikowski, Karwot – Mikita (84’ Rolinc), Kaput (75’ Sokół), Makowski, Szuprytowski, Wawszczyk (85’ Winsztal) – Luz (65’ Suchanek), Leandro.

Widzew: Wolański – Kozłowski, Sylwestrzak, Zieleniecki, Pięczek – Michalski (70’ Kamiński), Kazimierowicz (78’ Gibas), Kristo, Gutowski – Mihajlević (63’ Mąka), Banaszak (54’ Świderski).

***

Potknięcie Radomiaka chciała wykorzystać Elana Toruń, która w meczu beniaminków mierzyła się ze Skrą Częstochowa. Pierwsza połowa pojedynku nie stała na zbyt wysokim poziomie – sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. W 31. minucie Jan Andrzejewski wyłożył piłkę Filipowi Kozłowskiemu, a snajper Elany bez problemów pokonał Mikołaja Biegańskiego. 180 sekund później gospodarze wyrównali. Karol Tomczyk długim podaniem uruchomił Damiana Nowaka, który w sytuacji sam na sam nie dał szans Michałowi Nowakowi. Elana ruszyła do ataku i to przyniosło skutek w 39. minucie – zespołową akcję zespołu wykończył Kordian Górka.

W drugiej połowie nie działo się praktycznie nic ciekawego i ostatecznie z trzech punktów mogli cieszyć się torunianie.

Skra Częstochowa – Elana Toruń 1:2 (1:2)
Damian Nowak 34’ – Filip Kozłowski 31’, Kordian Górka 39’.

Skra: Biegański – Jurek, Holik, Poprawa, Tomczyk – Zalewski, Kieca (54’ Siwek), Buławski, Olejnik, Niedbała (81’ Kowalczyk) – Nowak.

Elana: Nowak – Andrzejewski, Urbański, Felsch, Górka – Kościelniak (90’ Jóźwicki), Stefanowicz, Lenartowski, Stryjewski (72’ Aleksandrowicz), Wołkowicz (87’ Lenkiewicz) – Kozłowski (90’ Zagórski).

***

Pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera – Marcina Prasoła rozegrała Pogoń Siedlce. Rywalem spadkowicza z I ligi był Górnik Łęczna. W 10. minucie bliski trafienia był Damian Mosiejko, ale zawodnik Pogoni minimalnie przestrzelił. Kilka sekund później z rzutu wolnego uderzał Krystian Wójcik, ale świetną paradą popisał się Rafał Misztal. W 32. minucie z prawej strony dośrodkował Adam Pazio, ale strzał Adriana Paluchowskiego był niecelny. Tuż przed przerwą kolejne ataki przeprowadzili gospodarze. W 41. minucie Pazio dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Andrzeja Rybskiego, ale jego uderzenie w ostatniej chwili ze światła bramki wybił obrońca Górnika. Chwilę później defensorzy Górnika zablokowali strzał Paluchowskiego – napastnik Pogoni domagał się rzutu karnego za dotknięcie piłki ręką, ale sędzia nie wskazał na jedenasty metr. W doliczonym czasie pierwszej połowy świetnie spisał się Patryk Rojek, który najpierw odbił strzał Dariusza Brągiela, a potem Bartosz Wiktoruka.

Pogoń była znacznie skuteczniejsza w drugiej połowie. W 51. minucie Brągiel zagrał do Sebastiana Krawczyka, jego strzał zablokował defensor Górnika, ale do piłki dopadł Rybski, który mocnym strzałem pokonał Rojka. Dziesięć minut później Rybski dośrodkował na głowę Paluchowskiego, który wykorzystał błąd bramkarza łęcznian i skierował piłkę do siatki. W 72. minucie Górnik powinien zdobyć kontaktową bramkę, ale świetną interwencją po strzale z bliska Pawła Wojciechowskiego popisał się Misztal. Trzy minuty później w polu karnym Rojek sfaulował Paluchowskiego. Napastnik Pogoni podszedł do rzutu karnego i bez problemów zamienił go na gola. W doliczonym czasie gry fatalny błąd popełnił Rojek, a bez żadnych skrupułów wykorzystał go Kamil Walków, który tym samym ustalił wynik tego pojedynku. 

Pogoń Siedlce – Górnik Łęczna 4:0 (0:0)
Andrzej Rybski 51’, Adrian Paluchowski 62’, 76’ (k), Kamil Walków 90’.

Pogoń: Misztal – Pazio, Wichtowski, Przystalski, Brągiel – Krawczyk, Mosiejko, Wiktoruk (89’ Barciak), Rybski (78’ Guedes), Mójta (64’ Walków) – Paluchowski (85’ Wrzesiński).

Górnik: Rojek – Pisarczuk, Markowski, Midzierski, Zagórski – Dzięgielewski, Łuszkiewicz, Sosnowski (57’ Bętkowski), Wójcik, Szysz (57’ Korczakowski) – Wojciechowski.

***

Na kolejne trzy punkty liczyli piłkarze PGE GKS-u Bełchatów – w sobotę ich rywalem był ROW 1964 Rybnik. Pierwsza połowa stała jednak na bardzo niskim poziomie. Kluczowa dla losów pojedynku była druga odsłona tego pojedynku.

W 48. minucie Patryk Mularczyk dośrodkował na głowę Bartosza Biela, ten zgrał piłkę do Bartłomieja Bartosiaka, który precyzjnym uderzeniem pokonał Aleksandra Łubika. W 76. minucie ROW 1964 mógł wyrównać – dośrodkowanie w pole karne, strzał z woleja Mateusza Bukowca, piłka dwukrotnie odbiła się od poprzeczki i murawy, ale zdaniem sędziego nie przekroczyła linii bramkowej. Goście protestowali, a gospodarze wyprowadzili szybką kontrę, którą niecelnym strzałem zakończył Bartosiak. W doliczonym czasie gry z dystansu uderzył Bukowiec, ale piłka minęła bramkę Pawła Lenarcika.

PGE GKS Bełchatów – ROW 1964 Rybnik 1:0 (0:0)
Bartłomiej Bartosiak 48’.

PGE GKS: Lenarcik – Sierczyński, Grolik, Michalski, Grzelak – Tylec (67’ Szymorek), Czajkowski, Ryszka (82’ Bociek), Mularczyk, Biel – Bartosiak (90’ Setla).

ROW 1964: Łubik – Krotofil, Janik, Jary (67’ Bukowiec), Bojdys, Jaroszewski – Tkocz (71’ Rostkowski), Zawadzki (78’ Dzierbicki), Koleczko (56’ Mazurek), Spratek – Brychlik.

***

Po ostatniej porażce w derbowym meczu z ROW-em 1964 Rybnik humory swoim kibicom chcieli poprawić piłkarze Ruchu Chorzów, którzy w sobotnie popołudnie podejmowali na własnym boisku Resovię Rzeszów. Gospodarze już w 13. minucie objęli prowadzenie – dośrodkowanie z rzutu rożnego Tomasza Podgórskiego wykorzystał Mateusz Bartolewski. Resovia odpowiedziała jednak niecałą minutę później – dość szczęśliwie piłkę do siatki skierował Szymon Feret. W 22. minucie świetny rajd przeprowadził Bartłomiej Wdowik, wyłożył piłkę Pawłowi Mandryszowi, ale jego strzał odbił Wojciech Daniel. Po tej sytuacji gospodarze mieli rzut rożny – znów dobre dośrodkowanie Podgórskiego i tym razem do siatki trafił Lukas Duriska. Dziesięć minut później skutecznym strzałem z dystansu popisał się Mateusz Bogusz. Tuż przed przerwą groźnie uderzał Bartłomiej Buczek, ale piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką bramki Kamila Lecha.

W 51. minucie na indywidualną akcję i ostatecznie strzał zdecydował się Kamil Antonik, ale piłkę spokojnie obronił Lech. Chwilę później po raz drugi w tym spotkaniu z gola cieszył się Bogusz – młody reprezentant Polski wbiegł w pole karne i oddał strzał, piłka odbiła się jeszcze od jednego z graczy Resovii i kompletnie zmyliła Daniela. Dwie minuty później bliski szczęścia był Jakub Kowalski. W 56. minucie w polu karnym Resovii faulowany był Robert Obst. Do rzutu karnego podszedł Podgórski i do dwóch asyst dołożył gola. W 74. minucie sprzed szesnastki uderzał Szymon Kaliniec, ale jego uderzenie odbił Lech. 180 sekund później sędzia podyktował drugą jedenastkę dla chorzowian po faulu na Arturze Balickim. Do piłki podszedł Podgórski, ale tym razem jego uderzenie obronił Daniel. Tuż przed końcem szansę na zmniejszenie rozmiarów porażki mieli rzeszowianie, ale znów górą był Lech. Ruch w 90. minucie mógł zdobyć szóstą bramkę – strzał Bogusza obronił Daniel, a Balicki z kilku metrów nie trafił do pustej bramki.

Ruch Chorzów – Resovia Rzeszów 5:1 (3:1)
Mateusz Bartolewski 13’, Lukas Duriska 23’, Mateusz Bogusz 33’, 52’, Tomasz Podgórski 56’ (k) – Szymon Feret 14’.

Ruch: Lech – Duriska (46’ Kowalski), Kulejewski, Małkowski, Bartolewski – Mandrysz (74’ Walski), Obst, Podgórski (90’ Nowakowski), Bogusz, Wdowik – Giel (69’ Balicki).

Resovia: Daniel – Kantor, Makowski, Pawlak, Mikulec (42’ Geniec) – Pyrdek (76’ Twardowski), Frankiewicz, Kaliniec, Antonik, Feret (57’ Ogrodnik) – Buczek (57’ Hass).

***

Ostatnim sobotnim spotkaniem było starcie w Elblągu – miejscowa Olimpia podejmowała Stal Stalową Wolę. Mecz świetnie ułożył się dla gości, którzy już w 19. minucie otrzymali rzut karny. Do jedenastki podszedł Adrian Dziubiński i nie dał szans na interwencję Sebastianowi Madejskiemu, który w ostatnich dniach podpisał umowę z Olimpią. Stracona bramka podziałała mobilizująco na gospodarzy, którzy już trzy minuty później wyrównali – z rzutu wolnego dośrodkował Michał Ressel, a do siatki trafił Tomasz Lewandowski. Chwilę później gospodarze już prowadzili – z dystansu uderzył Tomasz Sedlewski, a fatalny błąd popełnił golkiper Stali – Dorian Frątczak, który przepuścił ten strzał między nogami.

Na początku drugiej połowy dobrą sytuację po błędzie jednego z zawodników Olimpii miał Dziubiński, ale świetnie w bramce spisał się Madejski. W 64. minucie piłka po uderzeniu jednego z graczy Stali odbiła się od poprzeczki. Gospodarze mniej szczęścia mieli w 70. minucie, gdy do wyrównania doprowadził Szymon Jopek. Ostatnie słowo należało jednak do Michała Kuczałka, który pięknym strzałem z woleja sprzed pola karnego zapewnił swojej drużynie komplet punktów.

Olimpia Elbląg – Stal Stalowa Wola 3:2 (2:1)
Tomasz Lewandowski 22’, Tomasz Sedlewski 28’, Michał Kuczałek 81’ – Adrian Dziubiński 19’ (k), Szymon Jopek 70’.

Olimpia: Madejski – Sedlewski, Lewandowski, Wenger, Bogdanowicz – Nowicki (62’ Balewski), Korkliniewski, Ressel (75’ Kuczałek), Bojas, Szmydt (66’ Eduardo) – Fidziukiewicz.

Stal: Frątczak – Waszkiewicz, Czajkowski, Janiszewski, Sobotka – Jopek (76’ Żyliński), Mroziński, Stelmach (69’ Dadok), Dziubiński, Trąbka – Łętocha (80’ Kitliński).

***

Na zakończenie 13. kolejki Olimpia Grudziądz grała przed własną publicznością z Gryfem Wejherowo. Murowanym faworytem byli goście, którzy już w 3. minucie objęli prowadzenie, gdy Robert Hirsz skutecznie egzekwował rzut karny. W 20. minucie z dystansu uderzał Oskar Ryk, ale dobrą interwencją popisał się Mikołaj Brylewski, który zadebiutował w tym meczu w II lidze w barwach Olimpii. W 22. minucie świetną sytuację mieli gospodarze. Przemysław Kita uderzył na bramkę, jego strzał odbił Dawid Leleń, a z najbliższej odległości piłki do bramki nie potrafił dobić jeden z jego kolegów.

Drugą połowę świetnie rozpoczęli piłkarze Gryfu. W 47. minucie na strzał z pola karnego zdecydował się Ryk, ale znów dobrą paradę zaliczył Brylewski. Chwilę później uderzał Robert Chwastek, ale defensorzy Olimpii wybili piłkę z linii bramkowej. W 49. minucie Damian Ciechanowski dotknął piłkę ręką w polu karnym – rzut karny na gola zamienił Krzysztof Wicki. 120 sekund później znakomitej sytuacji nie wykorzystał Agwan Papikjan. W 65. minucie gości wyszli na prowadzenie – akcję Gryfu na gola zamienił Chwastek. Od 69. minuty goście musieli grać w dziesiątkę, bo drugą żółtą kartką ukarany został Piotr Kołc. Mimo długiej gry w przewadze ekipa Mariusza Pawlaka nie zdołała odmienić losów spotkania i niespodziewanie zaliczyła porażkę.

Olimpia Grudziądz – Gryf Wejherowo 1:2 (1:0)
Robert Hirsz 3’ (k) – Krzysztof Wicki 49’ (k), Robert Chwastek 65’.

Olimpia: Brylewski – Ciechanowski, Witasik, Wawszczyk, Kaczmarek (62’ Marzec) – Skibicki (54’ Bielawski), Nakrosius, Handzlik (79’ Gabor), Hirsz (69’ Ziętarski), Papikjan – Kita.

Gryf: Leleń – Bury, Brzuzy, Wicki, Niciński, Goerke – Chwastek (85’ Koziara), Kołc, Ryk (77’ Sikorski), Włodyka – Rogalski (77’ Czychowski).



KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie