var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Ekstraklasa: Czech zgłosił się do prowadzenia Zagłębia Sosnowiec. Sarapata: Byłam szantażowana. Wisła Płock dzwoniła do Kieresia

Autor: Marcin Łopienski
2018-10-10 03:12:14

Po wielu tygodniach od publikacji reportażu "Superwizjera" TVN prezes Wisły Kraków Marzena Sarapata zdecydowała się porozmawiać z mediami. Dodatkowo w Płocku i Sosnowcu trwają gorączkowe poszukiwania nowego szkoleniowca.

„Czech zgłosił się do prowadzenia Zagłębia Sosnowiec”

Jak poinformował Leszek Błażyński z „Przeglądu Sportowego” do prowadzenia Zagłębia Sosnowiec zgłasza się wielu trenerów. Jednym z nich jest Czech Dusan Uhrin junior, który kiedyś trenował m.in. Mlade Boleslav czy Slavię Pragę.

 

 

Źródło: Twitter

***

„Wisła Płock kontaktowała się z Kieresiem”

Piotr Wołosik z „Przeglądu Sportowego” poinformował, że Wisła Płock szuka nowe szkoleniowca i w tej sprawie kontaktowała się z Kamilem Kieresiem. Nie wiadomo, czy strony doszły do porozumienia.

 

 

Źródło: Twitter

***

„Miedziowi dogadali się z agencją menedżerską Jacha”

Klub z Lubina poinformował w dniu dzisiejszym o dojściu do porozumienia z agencją reprezentującą Jarosława Jacha. Początkowo klub nie chciał wypłacić prowizji agentowi zawodnika Pawłowi Staniszewskiemu, ale dziś sytuacja wydaje się rozwiązana.

 

 

Źródło: zaglebie.com

***

„Warta będzie wypożyczać piłkarzy Kolejorza?”

Jak informuje portal WP Sportowe Fakty, Warta Poznań jest na dobrej drodze do współpracy z Lechem Poznań w sprawie wypożyczeni tych piłkarzy, którzy nie mieszczą się w podstawowym składzie „Kolejorza”.

Źródło: WP Sportowe Fakty

***

„Sarapata: Byłam szantażowana”

Na portalu ŁączyNasPasja pojawił się pierwszy wywiad prezes Wisły Kraków po ukazaniu się materiału Superwizjera TVN. Poniżej fragmenty rozmowy.

„Bartłomiej Stańdo: Tęskni pani za czasami, gdy mówiąc słowo „misiek” miała na myśli tego pluszowego?

 Marzena Sarapata: – Nie, nie podchodzę do takich tematów ani personalnie, ani emocjonalnie. W ogóle rzadko wypowiadam słowo „Misiek”, bo nie jestem narratorem tej historii. Swoją drogą, zawsze jak już mówiłam, to mówiłam „pan Misiek”. Wiem, że to trochę zabawne, ale tak czasami mam, że tworzę własne nazewnictwo. W każdym razie nie jest moim kolegą, a ja nie jestem jego koleżanką, co może uzasadniać „pana”.

Mówi się, że nawet więcej niż koleżanką: mianowicie słupem podstawionym w Wiśle przez Pawła M., który dzięki temu ma lub miał władzę w klubie.

– Czytałam, że długo „kminili”, czy będę się umiała wysłowić. 

Mogli się jednak o tym przekonać – w końcu to pani reprezentowała Pawła M. na sali sądowej.

– Mogę powiedzieć to, co powszechnie wiadomo. Byłam pełnomocnikiem pana Miśka o naruszenie dóbr osobistych przeciwko Agorze, a zatem w procesie cywilnym. W „Gazecie Wyborczej” ukazały się cytaty z pozwu, zatem nie powinno się teraz przekręcać tej historii mówiąc o „obronie”. Natomiast czyimkolwiek obrońcą bym nie była – nie wolno mi robić z tego zarzutu. Na tym polegała moja praca. Wiem, że obrońca w sprawie karnej brzmi dobrze i dużo bardziej sensacyjnie. Ale fakty są inne i sensacji nie ma. Reprezentowałam w swoim życiu mnóstwo osób i proszę sobie wyobrazić, że każda z nich miała problemy prawne. Na tym polega praca radcy prawnego czy adwokata.

Zdecydowałaby się pani reprezentować go w tym samym procesie, ale na przykład tydzień temu?

– Nie, z jednego powodu: żeby dbać o wizerunek Wisły i nie prowokować żadnych insynuacji. Natomiast ja reprezentowałam go w 2014 roku. Nie mam teraz na to żadnego wpływu. Nie była to obrona karna, a pełnomocnictwo w sprawie, w której pan Paweł występował jako powód. a druga strona jako pozwany. Choć oczywiście – jak już wspomniałam – nawet gdyby była, też to by niczego w mojej ocenie nie zmieniło. Wszędzie powtarza się jednak frazę „obrońca Miśka”. W jakim celu?”

Więcej TUTAJ

***

„Rogne: Każda formacja potrzebuje lidera”

Równie ciekawa rozmowa z Thomasem Rogne pojawiła się na oficjalnej stronie Lecha Poznań. Poniżej jej fragmenty.

„W jednym z pierwszych wywiadów po przyjściu do Poznania powiedziałeś, że w drużynie IFK Göteborg byłeś jednym z liderów i brałeś odpowiedzialność za wyniki tego zespołu. Czy teraz, po prawie roku funkcjonowania w Lechu, zaczynasz pełnić podobną rolę?

- Wydaje mi się, że w coraz większym stopniu, zaczyna wyglądać to podobnie tutaj. Jednak według mnie to nie chodzi o to, czy czujesz się liderem. Na to musisz sobie zasłużyć w oczach całej drużyny. Żeby tak się stało, musisz zachowywać się profesjonalnie i wymagać wiele przede wszystkim od siebie, bo tylko wtedy możesz oczekiwać tego samego od innych. To naturalna rzecz.

Można się nauczyć bycia liderem?

- Oczywiście, że tak. Nie da się za to wyjść na środek szatni i oznajmić kolegom, jak ważną osobą w drużynie się jest. Zasługujesz na to z czasem, m.in. dobrze prezentując się na boisku i pokazując pozostałym członkom zespołu, że mogą darzyć cię zaufaniem.

Którego z piłkarzy, z którymi występowałeś, wskazałbyś jako osobę posiadającą cechy przez ciebie wymienione?

- Na pewno mamy jednego w naszym zespole. Mówię tu o Łukaszu Trałce, on bez wątpienia jest w naszej szatni takim człowiekiem. Ludzie są jednak różni, mogą pokazywać dobry przykład innym partnerom z drużyny na wiele sposobów. Grywałem z różnymi tego typu zawodnikami, których w tym kontekście nazwałbym liderami.

Który z graczy ze ścisłego światowego topu wydaje się idealnie spełniać twoje wyobrażenie o byciu liderem?

- Ciężko powiedzieć, z większością z nich nigdy nie występowałem (śmiech). Oglądając Cristiano Ronaldo w akcji, wiem, że jest liderem każdego zespołu, którego jest częścią. Nie tylko przez to, że strzela mnóstwo ważnych goli czy stara się wznosić swoją drużynę na jeszcze wyższy poziom. Przede wszystkim cechuje go ogromny głód. Innym przykładem takiego piłkarza jest Sergio Ramos, ale bardziej w kontekście całego klubu, który reprezentuje. Kibice oraz piłkarze chcą iść jego przykładem. Jest to widoczne, nawet patrząc na to ze sporego dystansu”.

Więcej TUTAJ

***

„Wałdoch: Wiele się zmieniło w Górniku”

Z Tomaszem Wałdochem przy okazji przyjazdu byłego piłkarza do Zabrza, porozmawiali dziennikarze roosevelta81.pl. Poniżej zapis rozmowy.

„Po ostatnim pobycie tutaj pozostawił Pan bardzo dobre wrażenie. To był jeden z lepszych okresów. Chociażby Arkadiusz Milik, który robi teraz dużą karierę, był jednym z Pana transferów.

– Oficjalnie niby nie, Arek przyszedł po mnie już, był co prawda na takich próbnych treningach, Adam Nawałka obserwował wtedy nie tylko jego, ale jeszcze jednego zawodnika z Rozwoju. Bardzo cieszy mnie, że Arek rozwinął się w taki właśnie sposób i jest napastnikiem wielkiego formatu. Cieszą bramki zdobyte przez niego na wielu europejskich boiskach. Cieszę się, nie chcę jednak mówić, że jest to tylko moja zasługa, miałem swoich ludzi, którzy gdzieś tam mi podpowiadali, mówili, gdzie są talenty. Wiadomo, że trzeba było pojechać, zobaczyć. Kiedy zobaczyłem pierwszy mecz drużyny Górnika U17 na tym bocznym boisku, gdzie Arek akurat grał i strzelił dwie bramki przeciwko zabrzanom a trzecią wypracował, to naprawdę nie trzeba być wielkim ekspertem, aby zobaczyć, że ten chłopak miał talent już w tym wieku. Tak więc robiłem już takie pierwsze podchody, żeby z nim porozmawiać, dostać pierwszy kontakt z nim, dotrzeć do tego chłopaka i sprowadzić go tutaj, do Górnika. Cieszę się, że tuż po moim odejściu z Zabrza doszło do finalizacji. Cieszę się również z tego, że Arek zdecydował się akurat na Górnika, bo było też kilka innych, mocniejszych klubów, które dość mocno parły, ale Arek zdecydował się przyjść do Górnika. Myślę, że była to słuszna droga, słuszna decyzja.

Czy w dzisiejszej drużynie Górnika widzi Pan kandydatów, którzy mogliby zaistnieć na przykład w Bundeslidze?

– Sam jestem ciekaw, jak będzie wyglądał dzisiejszy mecz, na tej podstawie będę miał pierwsze wrażenia. Śledząc same wyniki, to jest jedno, tak jak w zeszłym sezonie drużyna prezentowała się znakomicie w tym sezonie już, tak dobrze to nie wygląda, ale jestem bardzo ciekawy, jaką prezentują formę. Nie mam możliwości, żeby na bieżąco oglądać mecze Górnika Zabrze, żeby ocenić jaki poziom aktualnie prezentują, więc nie jestem w stanie teraz odpowiedzieć czy któryś z zawodników miałby szansę wzmocnić jakiś klub w Bundeslidze. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale w tym momencie nie byłaby to wiarygodna odpowiedź. Uchylę się raczej od tej odpowiedzi. Sam jestem ciekawy, jak przebiegać będzie dzisiejsze spotkanie przeciwko Lechowi Poznań. Po meczu z pewnością będę mógł powiedzieć już dużo więcej, szczególnie że oglądanie meczu na żywo, nie na podstawie urywkowych fragmentów w telewizji to jest zupełnie coś innego.

Przebywając w Górniku, został Pan zapamiętany również z tego, że sugerował Pan młodym zawodnikom, żeby występowali w czarnych butach zamiast kolorowych. Jak to wygląda w Niemczech, z jakimi zawodnikami tam pan pracuje i jak wygląda to w Bundeslidze?

– Nie ma takiej opcji, poszło to już zbyt daleko. Kiedy byłem tutaj, w Górniku było to tylko przekazanie pewnej formy, pewnej informacji i ci zawodnicy wciąż mieli możliwość grania w tych kolorowych butach, które posiadali, ja chciałem i natomiast uzmysłowić, żeby zwrócili uwagę na jakieś inne faktory w piłce nożnej niż granie w kolorowych butach i to był mój zamysł, który nie został chyba byt dobrze zrozumiany. Zostało to tak rozpowszechnione, że ja zabroniłem im grać w kolorowym obuwiu, czego nie da się zabronić, gdyż komercja idzie w takim kierunku, że nikt nie ma możliwości zabronienia tego i prędzej czy później i tak będą kupować takie buty. Piłka nożna zmienia się, ewoluuje nie tylko poprzez wygląd strojów, ale zmieniają się też inne aspekty, analiza wideo, analiza przeciwnika, to wszystko bardzo mocno się rozwija. Jest to tylko kilka punktów, które mają wpływ na ogromny postęp w futbolu. To nie było tak, że ja zakazałem im grać kolorowych butach, tylko było to moje spostrzeżenie, żeby zwracali uwagę na inne wartości i inne faktory w piłce niżeli występowanie w czerwonych, niebieskich czy żółtych butach. Taki był mój zamysł”.

Więcej TUTAJ

***

„Ptak: Moja praca w Zagłębiu to mój największy sukces”

Z obecnym trenerem bramkarzy Miedzi Legnica, a byłym golkiperem Zagłębia Lubin porozmawiało biuro prasowej lubinian. Poniżej fragment obszernej rozmowy.

„To był 2007 rok. Miałeś bardzo dobry sezon w Bełchatowie, później udany okres w Grodzisku i nagle pojawiasz się w Lubinie, gdzie w bramce Zagłębia pewną pozycję ma Michal Vaclavik. Skąd taki pomysł?

-  Może zacznę od początku. Trafiłem do Groclinu z Bełchatowa, tuż po awansie GKS do pierwszej ligi. Odszedłem do Grodziska, bo szukałem nowych przygód, wyzwań. Po tylu latach spędzonych w jednym klubie, nie było to łatwe. Trzeba było odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a tam występował Sebastian Przyrowski. Po latach mogę stwierdzić, że w klubie chcieli wtedy wypromować Sebastiana, co powodowało, że musiałem w pierwszych miesiącach pogodzić się z rolą rezerwowego. Owszem, zdarzało się, że też grałem. W kolejnym roku byliśmy w czołówce w Ekstraklasie, wygraliśmy Puchar Polski, Puchar Ekstraklasy. Mogę rzec, że to był to udany sezon w moim wykonaniu. W międzyczasie pojawił się temat Zagłębia.

Ale dlaczego właśnie KGHM Zagłębie? Ktoś obserwował, przyjeżdżał? Jakieś wcześniejsze sygnały, że się interesują?

- Po latach się dowiedziałem, że jeszcze jak grałem w Bełchatowie, było zainteresowanie moją osobą. Ówczesny prezes GKS nie chciał mnie puścić, bo miał bramkarza na lata. Wtedy byłem młody, perspektywiczny. Bezpośrednio nie miałem żadnych sygnałów, dopiero później, będąc już w Lubinie, dowiedziałem się o zapytaniach.

No dobrze, ale jesteś w Grodzisku, KGHM Zagłębie miało wtedy wspomnianego Vaclavika, ale i Mariusza Liberdę. Temu drugiemu kończył się kontrakt i szukano kogoś, kto będzie zmiennikiem. Tak to wyglądało?

- To też trochę złożone. Wiedziałem o zainteresowaniu lubinian. Dodatkowo, Maciej Skorża, który był wtedy trenerem Groclinu odchodził do Wisły Kraków. Ja wówczas dostałem propozycję z Lubina, przeanalizowałem swoją sytuację. Siedliśmy do rozmów i uzgodniliśmy warunki kontraktu z Zagłębiem. Doszliśmy do porozumienia, więc tutaj trafiłem”.

Więcej TUTAJ

***

„Mroczek: Zminimalizować czas potrzebny na budowę”

Na oficjalnej stronie Pogoni Szczecin pojawiła się rozmowa z Jarosławem Mroczkiem, który wyjaśnia sytuację ze stadionem klubu.

„Cześć kibiców jest lekko zaniepokojona, że od momentu decyzji o powtórzeniu przetargu można odnieść wrażenie, że nic się nie dzieje. Czy faktycznie tak jest?

- Myślę, że deklaracje Urzędu Miasta o ogłoszeniu przetargu za kilkanaście dni znajdą pokrycie w rzeczywistości. Chyba można to powiedzieć, że ogłoszenie przetargu powinno wydarzyć się najpóźniej 18 października, a więc za 9 dni. Ta data jest pochodną faktu, że później wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące przetargów publicznych. Dla potencjalnych wykonawców byłby to kłopot, ponieważ musieliby przygotować dokumentację w nowej formule. Sam dokument „Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia” również musiałby być przygotowany inaczej. W tej chwili Miasto pracuje nad takim skonstruowaniem SIWZ-u oraz kształtem samego kontraktu, które mają dać efekt w postaci niższych cenowo ofert.

Wszyscy byliśmy zaskoczeni wielkością ofert. Kwoty były spore. Jest jednak na szczęście kilka miejsc, gdzie dzięki wprowadzeniu korekt można znacznie obniżyć cenę.

Uwzględniając najniższą ofertę przetargu, w tej chwili rozbieżność to około 100 milionów złotych. Czy taką kwotę będzie łatwo zniwelować?

- Oczywiście, że nie. Pamiętajmy jednak, jakie elementy składają się na cenę. To nie tak, że wszystko zależy od konkretnych elementów budowlanych. Czyli, dla przykładu: albo będzie dach, albo go nie będzie. Albo będą plastikowe trybuny, albo złote krzesełka. Kompletnie nie o to chodzi. Przy tego typu zadaniach inwestycyjnych olbrzymią rolę odgrywają kwestie ryzyk, które ponosi wykonawca. Jeśli inwestor chciałby absolutnie zabezpieczyć swoje interesy w każdym elemencie, samemu nie ponosząc żadnego ryzyka, to te koszty związane z ryzykami przenoszone są na wykonawcę. On z kolei musi je doliczyć i nie jest to rząd dziesiątek tysięcy złotych, ale właśnie milionów złotych. I cena wtedy szybko rośnie. Są też elementy, z których można zrezygnować bez szkody dla projektu. Mówię o kwestiach, które nie stanowią wartości materialnej, ale zostały, na życzenie Miasta, zdefiniowane w Programie Funkcjonalno-Użytkowym zbyt szczegółowo. One nie zostawiają możliwości szukania w Projekcie Wykonawczym bardziej optymalnych rozwiązań kosztowych i jakościowych. To wpłynęło na konieczność zabezpieczenia większych środków na zakupy inwestycyjne i powodowało, że cena gwałtownie rosła.

Z poziomu czytających tę dokumentację wydaje się – ale, chciałbym podkreślić, wydaje się – że poziom ryzyk oraz niektóre rozwiązania, zbyt szczegółowo określające na przykład materiały, których trzeba użyć, powodowały, że kalkulacje były wyższe. Jeśli pozostawi się margines na poszukiwanie tańszych rozwiązań w Projekcie Wykonawczym, bo to przecież przetarg na wykonanie projektu i wybudowanie, to wówczas cena w ofercie będzie mogła być niższa”.

Więcej TUTAJ

***

„Lechia zagra sparing z KP Starogard”

W przerwie w rozgrywkach LOTTO Ekstraklasy, spowodowanej meczami międzynarodowymi, piłkarze Lechii zagrają wyjazdowy towarzyski mecz z KP Starogard. Spotkanie odbędzie się 13 października o godz. 13.

Źródło: lechia.pl

***

„Piast spotka się towarzysko z Cracovią”

Podczas przerwy reprezentacyjnej podopieczni Waldemara Fornalika zagrają spotkanie sparingowe z Cracovią. Niebiesko-Czerwoni zmierzą się z Pasami w sobotę 13 października o godzinie 11:30 w Krakowie.

Źródło: piast-gliwice.eu

***

„Toyota partnerem Legii”

Toyota Motor Poland podpisała nową, trzyletnią umowę o współpracy z piłkarskim mistrzem Polski. Do 2021 roku Toyota będzie partnerem motoryzacyjnym Legii Warszawa i oficjalnym dostawcą floty aut.

Źródło: legia.com


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie