var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Chojniczanka bardzo chce awansować do Ekstraklasy. Cecherz zawodził, więc wraca Bartoszek

Autor: Bartosz Adamski
2018-10-10 16:00:55

Chojniczanka Chojnice po trzynastu meczach traci zaledwie trzy punkty do miejsca premiowanego awansem, jest na piątym miejscu w tabeli, przegrała zaledwie dwa mecze, a mimo to działacze MKS-u zdecydowali się pożegnać z Przemysławem Cecherzem. Jego miejsce zajął Maciej Bartoszek, dla którego jest to powrót do klubu z Mickiewicza po dwóch latach. To sygnał, że w Chojnicach koniecznie chcą w tym roku awansować do Ekstraklasy.

Nie będziemy ukrywać - nominacją Przemysława Cecherza na trenera Chojniczanki Chojnice byliśmy bardzo zaskoczeni. W ostatnim czasie 45-letni szkoleniowiec był raczej w odwrocie, zaczął schodzić coraz niżej, nie miał wielkich sukcesów. Z Widzewa Łódź zwolniono go, gdy awans do II ligi stawał się zagrożony. Wcześniej przeciętnie szło mu w Rakowie Częstochowa jeszcze na trzecim szczeblu rozgrywkowym, skąd wyleciał tydzień po porażce 1:8 z GKS-em Tychy. Powoli odbudowywał się w KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, gdzie przegrał zaledwie dwa spotkania i finiszował na trzecim miejscu w III lidze.

Chojniczanka postanowiła dać mu szansę, ale od początku był to wybór kontrowersyjny. Większych sukcesów Cecherz w zasadzie nie ma żadnych. Można za taki uznać ewentualnie utrzymywanie Kolejarza Stróże w I lidze. Z zespołem z województwa małopolskiego w pierwszym sezonie nawet walczył o awans do Ekstraklasy, ostatecznie finiszując na czwartej pozycji, ale potem już tak kolorowo nie było i regularnie na koniec sezonu Kolejarz plasował się w środku tabeli, co i tak było niespodzianką. W sumie w Stróżach wytrwał trzy sezony, ale w żadnym innym klubie nie udało mu się przetrwać nawet roku.

Nie dojdzie do tego również w Chojnicach, bo klub z ulicy Mickiewicza zdecydował się z nim rozstać już po trzynastu kolejkach. Filozofia gry preferowana przez Cecherza nie przemawiała do zawodników i działaczy. Większość punktów MKS po prostu wyszarpał, ale nie dominował wyraźnie nad rywalami. W przekonującym stylu wygrał tylko z Odrą Opole.

Zaskakiwać może jednak, że Cecherz odchodzi po czterech ligowych meczach bez porażki (dwa zwycięstwa i dwa remisy). Udało się jednak dogadać z Maciejem Bartoszkiem, który jest bardzo ciepło wspominany z okresu swojego pobytu w Chojnicach. Bartoszek liczył na propozycje z Ekstraklasy, zwłaszcza że teraz zwolniły się dwie posady. Oferty jednak nie nadchodziły, więc postanowił związać się z chojnickim klubem.


41-letni trener prowadził Chojniczankę już w końcówce sezonu 2015/16, utrzymując ją w I lidze, a następnie po rundzie jesiennej kolejnej kampanii zostawił ją na pierwszym miejscu w tabeli. Ogółem jego łączny bilans z poprzedniego okresu pracy wyniósł 13 zwycięstw, 10 remisów i 4 porażki.

Biorąc to pod uwagę trudno kwestionować decyzję władz klubu o ponownym zatrudnieniu Bartoszka, choć nie bylibyśmy szczególnie zdziwieni, gdyby jednak tym razem mu nie wyszło. Pamiętamy przecież doskonale powrót Dariusza Kubickiego do Podbeskidzia Bielsko-Biała, które zostawił w sezonie 2012/13 już po czterech meczach na rzecz Sybiru Nowosybirsk. Jego powrót do "Górali" w kampanii 2014/15 zakończył się najpierw fartownym utrzymaniem w Ekstraklasie, a następnie odejściem już po dziewięciu kolejkach następnego sezonu i ostatecznie spadkiem Podbeskidzia z ligi.

W przypadku Bartoszka również można się doszukiwać analogii do sytuacji Kubickiego. Także w trakcie sezonu zostawił Chojniczankę, decydując się na przyjęcie oferty z Korony Kielce. Pytanie, jak do tego podejdą zawodnicy i na ile tamto odejście zostało wyjaśnione. Presja jest duża, bo w Chojnicach od jakiegoś czasu liczy się tylko awans do Ekstraklasy. Krzysztof Brede odszedł, bo tego założenia nie zrealizował. Szybko pożegnano się również z Cecherzem. Bartoszek chyba nie ma wyboru - musi awansować.


KOMENTARZE