var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Wisła Płock

Wisła Płock znów poszła pod prąd. Kibu Vicuna nowym trenerem

Autor: Bartosz Adamski
2018-10-10 19:29:26

Wisła Płock znów udowodniła, że lubi podejmować odważne decyzje. Taką było kiedyś zatrudnienie Jerzego Brzęczka, potem nominacja dla Dariusza Dźwigały, a teraz nowym szkoleniowcem "Nafciarzy" został Kibu Vicuna, którego płocczanie przejęli z litewskiego FK Trakai. Były asystent Jana Urbana podpisał umowę do końca obecnego sezonu z opcją przedłużenia na następny.

O Kibu Vicuni w środowisku od kilku lat można było usłyszeć opinie, że to świetnie przygotowany trener, który cały dzień żyje piłką nożną. Mimo to ciągle był w cieniu Jana Urbana, nikt nie chciał na niego postawić mimo pojawiających się propozycji z I ligi, aż w końcu po zwolnieniu Urbana ze Śląska Wrocław zdecydował się na samodzielną pracę.

Objął posadę pierwszego trenera w litewskim FK Trakai, z którym zaszedł nawet do III rundy eliminacji do Ligi Europy, eliminując po drodze m.in. IFK Norrkoping. Lepsza okazała się dopiero macedońska Shkendija Tetowo. W lidze również wiodło mu się nieźle. Pracę zakończył z bilansem siedmiu zwycięstw, pięciu remisów i trzech porażek. Zostawił zespół na czwartym miejscu w tabeli.

Wisła Płock przyglądała się Vicuni już od zgrupowania Śląska na Cyprze na początku tego roku, gdzie wrocławianie byli zakwaterowani w tym samym hotelu co Wisła. Hiszpański szkoleniowiec (ma również polski paszport) wywarł na dyrektorze sportowym Łukaszu Masłowskim pozytywne wrażenie tym, jak nieustannie poszerzał swoją wiedzę i chłonął kolejne mecze.


Teraz po odejściu Dariusza Dźwigały płocczanie postanowili dać szansę właśnie Kibu. To z pewnością kolejny bardzo odważny wybór działaczy. Znów zdecydowali się na trenera spoza karuzeli, dając możliwość wskoczenia na nią nowej osobie. Razem z Vicuną do klubu przychodzi Tomasz Tchórz, który ostatnio był jego asystentem na Litwie.

- Jeśli nasze rezultaty nie poprawią się względem tego, co mamy dzisiaj, to będzie znaczyło, że mój pomysł na funkcjonowanie drużyny nie był właściwy. Gdyby coś takiego miało miejsce, złożę rezygnację. Tak będzie fair, ja się tego zupełnie nie boję - mówił w rozmowie z nami Łukasz Masłowski. Po takich słowach (ogłoszonych wcześniej na Twitterze) spodziewaliśmy się, że Wisła tym razem pójdzie po linii najmniejszego oporu i sięgnie po sprawdzonego w Ekstraklasie szkoleniowca, tymczasem mamy kolejne zaskoczenie i spore ryzyko.

Na pewno jesteśmy bardzo ciekawi, jak te pochlebne opinie o Kibu wypadną w konfrontacji z rzeczywistością. Paradoksalnie pułap startowy nie jest najgorszy. Płocki zespół nie znajduje się w strefie spadkowej, ma nad nią trzy punkty przewagi, a do pierwszej ósemki traci sześć oczek, w dodatku bez problemu przeszedł I rundę Pucharu Polski. Biorąc pod uwagę, że za nami nie jest jeszcze nawet 1/3 sezonu, Hiszpan komfort ma dość duży. Celem na pewno jest grupa mistrzowska, potencjał kadrowy płocczanie mają na miejsca 6-8, więc teoretycznie powinni w niej zagrać. Presja na Vicuni jest zatem niemała, na pewno większa niż w Trokach.


KOMENTARZE