var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: wikimedia.org

Bomba, która wysadzi belgijski futbol? Afera korupcyjna w Jupiler Pro League!

Autor: Maciej Kanczak
2018-10-10 22:32:12

To może być afera na miarę „Totonero” albo „Calciopoli”. W środę belgijska policja rozpoczęła szturm na mieszkania, gabinety i siedziby czołowych przedstawicieli i klubów tamtejszego futbolu. Zarówno nazwiska osób zatrzymanych, jak i zespoły umoczone w tym procederze szokują kibiców brązowych medalistów MŚ 2018.

Było jak u Alfreda Hitchocka – trzęsienie ziemi, a potem napięcie rosło z każdą minutą. Belgijski miłośnik futbolu z pewnością obejrzałby jeszcze raz „Psychozę” albo „Ptaki”, żeby po raz kolejny poczuć, co to znaczy thriller przed duże „T”. Film, w którym główne role grają osoby bezpośrednio związane z jego ukochanym klubem, a za pisanie scenariusza wzięło się samo życie, ma również wszelkie cechy dreszczowca, ale chętnych na ten seans raczej nie będzie.


Duet B&R, co dzielił się klubami

Epicentrum piłkarskiego trzęsienia ziemi w Belgii znajdowało się w mieszkaniu byłego dyrektora technicznego Charleroi (2003-2010), a następnie czołowego pośrednika w transferach piłkarzy i trenerów w lidze belgijskiej, Mogiego Bayata. A później fale sejsmiczne rozeszły się po całym Królestwie Belgii. Nad zatrzymaniem Bayata prokuratora federalna zaczęła pracować od grudnia 2017 r. Operację nazwała „czyste ręce”, w tym samym czasie prowadząc dwa niezależne od siebie śledztwa. Pierwsze w sprawie oszustw finansowych przy transferach do, z i w samej Belgii. Drugie dotyczące z kolei ustawiania spotkań w Jupiler Pro League. Biznesmen irańskiego pochodzenia jest oskarżony właśnie o oszustwa finansowe przy zawieraniu transakcji w lidze belgijskiej. Swego czasu stał w Belgii aż za 90% transferów.

Drugim obok Bayata podejrzanym w sprawie finansowych nieprawidłowości, jest inny agent, Dejan Veljković. Po raz pierwszy belgijscy kibice usłyszeli o nim, gdy z Lokomotiwu Moskwa do Standardu Liege sprowadził Milana Jovanovicia, który w barwach „Les Rouches” spisywał się na tyle dobrze, że zwrócił uwagę samego Liverpoolu. A potem poszło już z górki. Od 2006 r. Veljković miał swój udział w 45 transferach. Wśród jego klientów byli m.in. były trener Legii Warszawa, Besnik Hasi, obrońca Lechii Gdańsk, Filip Mladenović, jeden z najbardziej łakomych kąsków na rynku transferowym w ostatnich latach, Sergiej Milinković-Savić czy aktualny trener FC Brugge, Ivan Leko.

I właśnie szkoleniowiec mistrzów Belgii to kolejne głośne nazwisko zatrzymane w tej sprawie. Związki Chorwata z Veljkoviciem daleko wychodzą poza zwykłe kontakty na linii agent-klient. - To bardziej mój przyjaciel niż menedżer. Często zaczynamy rozmawiać o piłce, po czym już po minucie przechodzimy na sprawy prywatne – przyznał swego czasu Leko. Władze „Blauw en Zwart” już zawiesiły swojego trenera do czasu wyjaśnienia sprawy.


Pomijając zatrzymania osób podejrzanych o finansowe oszustwa, rozpoczęło się również wielkie przetrząsanie szaf, biurek oraz archiwów we wszystkich klubach Jupiler Pro League. Tylko w środę funkcjonariusze policji odwiedzili siedziby RSC Anderlecht, Club Brugge KV, Racing Genk, Standard Liege, KAA Gent, KV Kortrijk, Sporting Lokeren, KV Oostende i KV Mechelen. Pierwsza piątka łącznie 64 razy zdobywała tytuł mistrza Belgii. Czy liczba transferów przeprowadzonych przez te kluby, w których prokuratura doszuka się nieprawidłowości będzie jeszcze większa?

W działalności obu panów zauważyć można, że w czasie swojej aktywności w roli pośredników solidarnie podzielili się klubami, z którymi współpracowali. Bayat często był widziany w korytarzach Anderlechtu, Gentu i Charleroi, z kolei Veljković regularnie pojawiał się w Lokeren, Mechelen i Standardzie Liege. Serb jest również podejrzewany o kierowanie grupą przestępczą, która zajmowała się ustawianiem spotkań.


Cudowne przebudzenie Eupen

Uwagę prokuratorów zwróciły dwa spotkania z 30. kolejki sezonu 2017/2018 Jupiler Pro League. O utrzymanie rozpaczliwie walczyły wówczas Eupen oraz KVP Mechelen, które mierzyły się z zespołami pewnymi już ligowego bytu – z Excel Mouscron i Waasland-Beveren. Oba zespoły miały taką samą liczbę punktów (po 24), zaś różnica bramek była korzystniejsza dla „The Yellow Red” (-20 do -21).

Rozlega się ostatni gwizdek arbitra przed podziałem ligi belgijskiej na dwie grupy (z tym, że ostatni zespół w tabeli w ogóle nie bierze udziału w tej rywalizacji, tylko bezpośrednio spada do Tweede klasse) i zaczynają dziać się cuda. Mechelen do 72. minuty prowadziło 2:0, zaś Eupen tylko 1:0, w związku z czym to popularne „Pandy” zajmowały wówczas ostatnie miejsce w tabeli. Jednak między 76. a 89. minutą gracze Eupen strzelili trzy gole, dzięki czemu poprawili swój bilans bramkowy do -17. Ich rywale z bilansem -18 wylądowali na samym dnie Jupiler Pro League.


Tabela po 30. kolejkach. Źródło: Transfermarkt.pl

- Nie wiem co powiedzieć. Nie ma co tu analizować. Każdy przecież widział co działo się na murawie – bezradnie rozkładał ręce szkoleniowiec KVM, Dennis van Wijk. W belgijskich mediach od razu pojawiły się informacje, że gracze Eupen obstawiali w zakładach bukmacherskich swoje wysokie zwycięstwo. Z kolei pięciu piłkarzy Mechelen przed ostatnią kolejką miało udać się do graczy Eupen z prośbą o odpuszczenie starcia z Mouscron. A co powiedzieć o postawie napastnika KVM, Nicolasa Veridera, który w końcówce starcia z Waasland-Beveren zmarnował aż trzy znakomite sytuacje do zdobycia gola? Gdyby wykorzystał choćby jedną, „De Kakkers” wciąż graliby w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Środowe aresztowania wstrząsnęły nie tylko środowiskiem piłkarskim. Głos zabrały również najwyższe władze państwowe w Belgii. - To, co się wydarzyło, podkopuje uczciwość naszego sportu – powiedział minister sprawiedliwości, Koen Geens. Flamandzki minister sportu, Philippe Muyters, z kolei dodał: - Wszyscy mamy prawo do uczciwych rozgrywek.

Bilans czarnej środy w Belgii to zatem: 220 policjantów biorących udziałach w przeszukaniach w kraju i zagranicą, 57 rewizji, 10 klubów, w których odbyła się wizytacja funkcjonariuszy policji oraz dziesiątki zatrzymanych osób z pierwszych stron gazet. Poza wspomnianymi wyżej, warto jeszcze wspomnieć o takich figurach jak były dyrektor generalny Anderlechtu, Herman Van Holsbeeck, a także dwaj sędziowie międzynarodowi, Sebastien Delferiere i Bart Vertenten.

Środa wywróciła belgijski futbol do góry nogami. Ta afera to bomba, która może go wkrótce wysadzić. Przecież mówi o niej cały świat, nawet Stany Zjednoczone nią żyją” - napisał dziennik „Het Laatste Nieuws”. Nic dodać, nic ująć.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie