var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Własne

Krychowiak: Wracam do formy z Sevilli. Niemcy i Anglicy zainteresowani Żurkowskim. Smolarek: Znów ogramy Portugalię 2:1

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2018-10-11 12:00:09

Czwartkowa prasa przy okazji meczu reprezentacji Polski z Portugalią prezentuje się okazale. Dzienniki przygotowały wiele ciekawych tekstów, my szczególnie polecamy rozmowy z Grzegorzem Krychowiakiem i Euzebiuszem Smolarkiem oraz reportaż z Genui. Wybraliśmy 25 materiałów z sześciu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Krychowiak: Wracam do formy z Sevilli”

„IZA KOPROWIAK: Podczas poprzedniego zgrupowania selekcjoner Jerzy Brzęczek powiedział, że to jeszcze nie jest ten Krychowiak, na którego czeka, którego pamięta z Sevilli. Kiedy go zobaczy?

GRZEGORZ KRYCHOWIAK: Mam nadzieję, że już w najbliższym meczu.

Jest pan w stanie znów grać na takim poziomie?

GRZEGORZ KRYCHOWIAK: Oczywiście. Już w Anglii rozgrywałem dobre spotkania. Ale w związku z tym, że mieliśmy kompletnie nieudany sezon, że WBA spadło z Premier League, to ja też byłem oceniany przez ten pryzmat. Możesz prezentować się nieźle na boisku, ale po porażce nikt tego nie zauważy. Natomiast słabszy występ w wygranym meczu jest dobrze odbierany. Patrząc na liczbę meczów, które tam rozegrałem, uważam, że uzbierałem bardzo dobry wynik. I wśród nich były spotkania, w których grałem na takim poziomie, jak w Sevilli.

Wyobrażał pan sobie siebie w Rosji?

GRZEGORZ KRYCHOWIAK: Nigdy nie planowałem, dokąd trafię, choć zanim przeszedłem do Paryża, to szukałem tam mieszkania, zupełnie nie wiedząc, że podpiszę kontrakt z PSG. Tak się składa, że do tej pory podpisuję umowy w krajach, w których akurat odbywają się mistrzostwa. W 2020 będą w dwunastu krajach, więc może ta zasada będzie miała znów potwierdzenie. Kto wie. Latem przede wszystkim chciałem odejść z PSG, zacząć nowy etap. A skoro trafiła się oferta od mistrza Rosji, to uznałem, że to dobry pomysł.

Na początku września udzielił pan wywiadu Pawłowi Wilkowiczowi, w którym bardzo ostro wypowiedział się na temat PSG. Ktoś z Paryża się odezwał, miał pretensje o te słowa?

GRZEGORZ KRYCHOWIAK: Zdaję sobie sprawę, że pewnych rzeczy nie mogłem powiedzieć, gdy tam byłem. Siedziało mi to w głowie, musiałem to z siebie wyrzucić, bo klub nie może działać w ten sposób. Gdy piłkarz jest pierwszoplanową postacią i chce zmienić zespół, wywiera presję na swoim pracodawcy, nie przychodzi na treningi wymuszając w ten sposób zgodę na odejście, wtedy robi się o nim głośno, jest krytykowany. Ale kiedy sytuacja dotyczy drugiej strony, gdy to klub wymusza na piłkarzu transfer, wtedy nikt o tym nie mówi, choć ewidentnie brakuje szacunku dla zawodnika. Tak było ze mną, chcieli się mnie pozbyć, sprzedać za wszelką cenę. W takiej sytuacji każdy powinien się bić o swoje. Kiedy podpisałem pięcioletni kontrakt z PSG, wiedziałem, że potrzebuję czasu, by się przebić do składu, zaadaptować się w nowym zespole. Sądziłem, że go dostanę. Nigdy bym się nie spodziewał, że po czterech miesiącach usłyszę, że mogę zmienić klub”.

Więcej TUTAJ

***

„Piątek: To ten sam sport, ale w trybie szybkiego przewijania”

„Zanim uścisnęliśmy sobie dłonie przy fontannie na Piazza de Ferrari, Piątek zdążył uśmiechnąć się w obiektyw kilku aparatów telefonicznych. – Bomber, Pistolero, Fenomeno, Idolo – krzyknęła w stronę 23-latka grupka chłopców opuszczających wnętrze Teatro Carlo Felice. Kolejne zdjęcia, autografy... Szaleństwo. W dwa miesiące napastnik dorobił się tu statusu wielkiej gwiazdy. Z drugiej strony trudno się dziwić, gdy transfer za nieco ponad 4 miliony euro okazuje się strzałem w dziesiątkę. Wreszcie się witamy. Napastnik przyzwyczaił się już do tak dużego zainteresowania i zapewnia, że kurek z wodą sodową jest mocno zakręcony. – Włosi kochają futbol. Właściwie każdy, chłopak czy dziewczyna, zna się na piłce. Miło, że jestem rozpoznawalny, ale to naturalna kolej rzeczy. Są gole, musi być popularność. Pewnie niektórzy mogliby z tego powodu odlecieć, ale nie ja. Jakoś sobie radzę – mówi chłodno. Jakby przewodzenie w klasyfikacji strzelców ligi nie robiło na nim większego wrażenia.

Taki jest. Bardzo poukładany. Skupiony na celu. Trafiając za granicę, nie zasłaniał się czasem potrzebnym na aklimatyzację, cięższymi treningami, przyzwyczajeniem do nowego stylu gry. – Nie mogę odpowiadać za innych, ale osobiście nie potrzebowałem żadnego buforu bezpieczeństwa. Treningi tutaj są podobne. Tylko jakość zawodników i szybkość wykonywania zadań robi różnicę. Byłem na to przygotowany. We Włoszech uprawiają tę samą dyscyplinę – tylko w trybie szybkiego przewijania – śmieje się Piątek. Podobnie zajęcia taktyczne. Jest ich sporo, ale bez przesady – analiza meczu, stałe fragmenty gry, schematy rozegrania. – Dominacja taktyczna Włochów to w dzisiejszych czasach trochę mit – dodaje”.

Więcej TUTAJ

***

„Postiga: Portugalia nie jest uzależniona od Cristiano”

„MACIEJ KALISZUK: W kadrze Portugalii na mecz z Polską nie znaleźli się Cristiano Ronaldo, Nani czy Joao Moutinho. Poza Pepe i Rui Patricio nie widać piłkarzy ze starej gwardii, z którą występował pan w drużynie. To duży problem? 

HELDER POSTIGA: Nasza reprezentacja się zmienia. Dalej ma jednak wiele jakości. Młodzi zawodnicy jak Bernardo Silva czy Andre Silva prezentują duże umiejętności i są w stanie zastąpić moich kolegów, którzy już w kadrze nie grają. 

Z pewnością nieobecność Ronaldo ma jednak duże znaczenie.

Mecz z Włochami pokazał, że drużyna nie jest uzależniona od Cristiano (Portugalia wygrała 1:0 – przyp. red.), choć oczywiście z nim byłaby jeszcze mocniejsza. To zawodnik o unikalnych umiejętnościach. Cristiano przez lata stał się niezaprzeczalnym liderem, wprowadził Portugalię na wyższy poziom.

Był pan zaskoczony, że Ronaldo nie został wybrany piłkarzem sezonu ani przez UEFA, ani FIFA?

Jak widać była to nagroda za mundial, ale nie cały sezon. Luka Modrić grał perfekcyjnie w mistrzostwach świata w Rosji, ale w przekroju całego sezonu najlepszy był Cristiano. Wygrał Ligę Mistrzów, choć oczywiście Modrić też. Strzelił w niej dużo goli”.

Więcej TUTAJ

***

„Mieszane wspomnienia Brzęczka z Chorzowa”

„Po swoich chorzowskich meczach z kadrą Jerzy Brzęczek skakał z radości i płakał ze złości. Więcej było jednak łez niż zachwytów – niesamowity, pechowo zremisowany 1:1 w eliminacjach MŚ 1994 mecz z Anglią, wyjątkowe zwycięstwo z Rosją 3:1 w meczu towarzyskim i wreszcie ponura przegrana ze Szwecją 0:1 w kwalifikacjach do EURO 2000 po błędzie... obecnego selekcjonera, który przez pół boiska gonił Fredrika Ljungberga. Gonił, gonił i nie dogonił, dzięki czemu as Arsenalu posłał piłkę do siatki. 

– Mam związane z tym stadionem interesujące wspomnienia, może z wyjątkiem jednego meczu – przyznał Brzęczek na konferencji podczas obecnego zgrupowania kadry. Nie musiał nawet uściślać, o jakie spotkanie chodzi, a żaden z dziennikarzy nie dopytywał. Pewnie przez grzeczność, żeby nie rozdrapywać zabliźnionych już ran. 

Więcej TUTAJ

***

„Pięć pytań przed Portugalią”

Będzie słodko i podniośle – Stadion Śląski widział niejedno wielkie wydarzenie w historii polskiej piłki, dziś Jakub Błaszczykowski oraz Robert Lewandowski napiszą kolejny, oby piękny rozdział naszego futbolu. Pierwszy zostanie liderem pod względem liczby występów w kadrze, drugi zagra w niej setny raz. Oby nie skończyło się jak inauguracja obiektu – w 1956 roku Polska przegrała w Chorzowie z NRD 0:2, a premierowego gola strzelił Jerzy Woźniak (samobój). 

Snajper Genoi podbija golami Serie A. Czas, by najskuteczniejszy piłkarz Europy dostał prawdziwą szansę w reprezentacji – obok Roberta Lewandowskiego i z Piotrem Zielińskim za plecami. Z Portugalią lider klasyfikacji strzelców Serie A (dziewięć trafień) na pewno dostanie szansę – w obecnym sezonie tylko w jednym oficjalnym meczu nie zdobył bramki – we wrześniowym sparingu z Irlandią”. 

Więcej TUTAJ

***

„Mamy najsłabszych lewych obrońców w Europie”

„Jednym ze znaczeń słowa „lewy“ jest: „nienadający się do czegoś z powodu braku jakichś umiejętności”. I właśnie to znaczenie najlepiej pasuje do opisu sytuacji w reprezentacji Polski. Słowa „lewa obrona“ określają w tym wypadku nie tylko ustawienie zawodnika na boisku względem własnego bramkarza. One oddają stan polskiej piłki na tej pozycji, gdzie piłkarzy „nienadających się do czegoś z powodu braku jakichś umiejętności“ jest więcej niż w jakimkolwiek innym rejonie boiska.

Chris Anderson i David Sally, przekonywali w książce „Futbol i statystyki“, że większym wzmocnieniem zespołu niż ściągnięcie nowej gwiazdy jest wymienienie najsłabszego ogniwa. Przenosząc tę teorię na polskie warunki, ważniejsze od eksplozji talentu kolejnego środkowego napastnika, jak Krzysztof Piątek, z perspektywy reprezentacji Polski byłoby pojawienie się solidnego, nawet nie tak spektakularnego, lewego obrońcy”.

Więcej TUTAJ

***

„Portugalia ma kim straszyć”

„Selekcjoner Fernando Santos, który w 2016 roku uczynił Portugalię najlepszym zespołem Starego Kontynentu, próbuje przygotować nowe pokolenie na misję obrony tytułu w Euro 2020 porozrzucanym po dwunastu krajach. Na razie trudno sobie to wyobrazić, biorąc pod uwagę, że w Europie jest przynajmniej kilka reprezentacji o większym potencjale – wystarczy spojrzeć na Francuzów, Hiszpanów czy Belgów. Ponadto najbardziej wyrazista postać tej kadry Cristiano Ronaldo znalazła się w trudnym momencie, kiedy podważane jest jej dobre imię. Ale Selecao das Quinas to nadal czołowy zespół w Europie, którego musimy się obawiać.

Mistrzowie Europy przechodzą naturalną przemianę pokoleniową. Po turnieju we Francji z drużyną narodową rozstał się Ricardo Carvalho (zakończył karierę), który był podstawowym stoperem tylko w fazie grupowej Euro 2016. Z kolei po mundialu w 2018 roku Santos pozostawił kilka uznanych nazwisk poza listą powołanych: 36-letniego Bruno Alvesa z Parmy, 35-letniego Ricardo Quaresmę z Besiktasu czy 34-letniego Jose Fonte z Lille. 32-latkowie: Manuel Fernandes z Lokomotiwu Moskwa czy Joao Moutinho z Wolverhampton też zostali wymienieni na młodsze modele”. 

Więcej TUTAJ

***

„Krzynówek: W ataku postawiłbym na Piątka”

„Przed nami kolejny etap budowy drużyny Jerzego Brzęczka. Liga Narodów to poligon doświadczalny, więc możemy się spodziewać wykorzystania różnych wariantów taktycznych. Chciałbym zobaczyć na boisku Krzysztofa Piątka. Grą i golami w Serie A zasłużył na szansę. Ma swoje pięć minut, jest w gazie, piłka go szuka. Warto byłoby, żeby sprawdził się na tle tak mocnego rywala. Fajnie, że selekcjoner wysyła sygnał do piłkarzy z niższych klas rozgrywkowych, że jeśli będą się dobrze prezentować, otrzymają szansę. Mam tu na myśli choćby Mateusza Klicha, który wreszcie regularnie występuje w wymagającej lidze, jaką jest Championship”.

Więcej TUTAJ

***

„Bednarczyk nie chce być drugim Piszczkiem”

„Mama Kuby jasno powiedziała – chłopak ma urodzić się już w 1999 roku. Chociaż przyszłemu piłkarzowi bardzo się spieszyło i pchał się na świat pod koniec grudnia, dopięła swego. Urodziła syna 2 stycznia. Nie mogła mieć pojęcia, jaką wyświadcza mu przysługę. Dzięki temu Bednarczyk może zagrać w przyszłym roku na polskich boiskach w mistrzostwach świata U-20, dla piłkarzy urodzonych 1 stycznia 1999 i później.

Kuba jest najstarszy w drużynie Jacka Magiery. W kadrze rocznika występuje od początku, od jesieni 2013 roku, ale miał długą przerwę, bo złamał prawą nogę i ponad pół roku zajęło mu, zanim wrócił na najwyższe obroty. – To był sparing, ostatni mecz w sezonie. Biegłem z przeciwnikiem do bezpańskiej piłki. Ja byłem pierwszy, kopnąłem ją, a on trafił w nogę, na której stałem – wspomina zawodnik Bayeru Leverkusen. Od tego sezonu to piłkarz pełną gębą, podpisał profesjonalny kontrakt, dostał numer 32. Trafił do Aptekarzy jako 11-latek z SV Bergisch Gladbach. Testy trwały pół roku, trzy razy w tygodniu trenował w Bayerze, dwa w macierzystym klubie. Spodobał się, trafił do Leverkusen na stałe. Całą drogę do drużyny seniorów przeszło tylko trzech piłkarzy – on, Atakan Akkaynak (dziś w holenderskim Willem II) i Kai Havertz, ogromny talent, mający za sobą nawet debiut w reprezentacji Niemiec”.

Więcej TUTAJ

***

„Koniec sezonu dla Nowaka?”

„Kapitan Zagłębia Sosnowiec na treningu zerwał więzadła krzyżowe, poinformował Grzegorz Bargieła z „Dziennika Zachodniego”. 32-letni Nowak we wtorek ma przejść zabieg rekonstrukcji zerwanego więzadła, po którym powrót do zdrowia zajmuje zwykle od sześciu do dziewięciu miesięcy. Prawdopodobnie więc w tym sezonie były reprezentant Polski już nie zagra.

Uraz Nowaka to olbrzymie osłabienie dla Zagłębia Sosnowiec i duży problem dla nowego trenera beniaminka Lotto Ekstraklasy. Po odejściu Dariusza Dudka nowym szkoleniowcem ma zostać Tomasz Kaczmarek i od początku będzie musiał zmierzyć się z wyzwaniem znalezienia zastępcy dla kapitana i kluczowego pomocnika Zagłębia”.

Więcej TUTAJ

***

„Paixao nie odda strzelania karnych”

„Portugalczyk nie zwykł marnować rzutów karnych. W tym sezonie jednak już dwa razy nie zdołał pokonać bramkarzy z jedenastego metra. Najpierw ze Śląskiem Wrocław, a potem z Wisłą w Płocku. Obie sytuacje miały zły wpływ na zespół, bo z wrocławianami biało-zieloni zremisowali 1:1, a Nafciarzom ulegli 0:1, choć mieli momentami dużą przewagę.

Kolejny niewykorzystany rzut karny sprawił, że kibice zaczęli się zastanawiać, czy nie powinien strzelać ktoś inny. Pucharowy mecz z Wisłą Kraków, którzy gdańszczanie wygrali w serii jedenastek, pokazał, że w drużynie są piłkarze odporni na stres i skuteczni w tym elemencie. – Rozmawiałem z Flavio o sytuacji w Płocku, ale nie zdradzę, co mu radziłem”.

Więcej TUTAJ

***

„Jankowski odżył w Arce”

„To nie jest ten sam Jankowski, co na początku sezonu. 28-letni zawodnik twierdzi, że w systemie gry trenera Zbigniewa Smółki nabiera pewności siebie, a to dlatego, iż ma swobodę w działaniu na boisku. Liczby potwierdzają, że forma „Jankesa” idzie w górę. W dwóch ostatnich meczach strzelił trzy gole i jest najskuteczniejszym zawodnikiem Arki. W tym sezonie ekstraklasy cztery razy trafił do siatki.

Można zastawiać się, czy to trener Smółka tak wpłynął na piłkarza, czy może ustawienie Jankowskiego na skrzydle dało mu większe możliwości w ofensywie. Jest też inna opcja: zawodnik po prostu zaaklimatyzował się w Arce, do której trafił w marcu tego roku. Dobrej formy Jankowskiego w ostatnich tygodniach nie byłoby jednak, gdyby nie taktyka, która piłkarzowi coraz bardziej odpowiada”. 

Więcej TUTAJ

 

"SPORT”

„Żurkowski znalazł się na celowniku Niemców i Anglików”

Szymon Żurkowski to łakomy kąsek na rynku transferowym. W ubiegłym roku pomocnik Górnika znalazł się w gronie 50 europejskich talentów UEFA. Takie wyróżnienie nie wzięło się znikąd. Odkąd w maju 2017 „Zupa” – albo „Żurek”, jak w Zabrzu wołają na piłkarza – wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie zabrzańskiej jedenastki, jest jej wiodącą postacią. Pomógł zespołowi w powrocie do ekstraklasy, a w niej jesienią zeszłego roku okazał się prawdziwą rewelacją. Jednogłośnie wybrano go odkryciem 2017 roku.

Choć Górnikowi teraz nie wiedzie się już tak dobrze jak wcześniej, to Żurkowski dalej gra na swoim wysokim poziomie. W pierwszych spotkaniach tegorocznego sezonu 20-letni młodzieżowy reprezentant Polski był najczęściej faulowanym zawodnikiem na boiskach ekstraklasy. Niewiele brakowało, by skończyło się to poważnym urazem. W połowie sierpnia, w meczu z Lechią Gdańsk, został brutalnie zaatakowany z tyłu przez Michała Maka. Przerwa w grze trwała prawie 1,5 miesiąca”.

Więcej TUTAJ

***

„Boniek: O liczbie strzelonych goli nie decyduje liczba napastników”

„Dariusz LEŚNIKOWSKI: Liga Narodów to dobry moment, by zapomnieć o mundialowej traumie?

Zbigniew BONIEK: – Jako reprezentacja musimy się zresetować: z nowym trenerem i nową drużyną. Musimy przecież być gotowi na marzec, na eliminacje mistrzostw Europy, bo przecież nie wyobrażam sobie finałów Euro bez nas. Liga Narodów jest etapem, ale etapem bardzo ważnym. Zdajemy sobie sprawę z trudności, ale widzę w drużynie optymizm. Ja przed meczem zawsze lubiłem być lekko zatroskany, lubiłem nawet wywyższać wartość przeciwnika, bo to pomagało mi w koncentracji. Mam nadzieję, że ten mechanizm zadziała i u obecnych naszych kadrowiczów, więc zaznaczam: gramy z drużyną bardzo mocną, mającą wiele sukcesów, będącą aktualnym mistrzem Europy. Jeżeli – jak mówię – widzę w polskiej ekipie optymizm, to znaczy mamy zaufanie do własnych umiejętności.

Brak Ronaldo będzie odczuwalny u rywali?

Zbigniew BONIEK: – Ronaldo jest oczywiście fantastycznym piłkarzem, ale dziś – umówmy się – głowy do tego, żeby grać z Polską w Chorzowie to on raczej nie ma… Pamiętamy zresztą, co się zdarzyło w Paryżu po zejściu Cristiano z boiska w wielkim finale. Portugalczycy zdobyli mistrzostwo bez niego, bo drużyna po prostu zaczęła grać inaczej. W dłuższej perspektywie oczywiście jego brak jest stratą. Natomiast jeżeli zabraknie go w 1-2 meczach, działa to korzystnie na innych graczy, dostających w ten sposób „swoje pięć minut”.

Więcej TUTAJ

***

„Nadszedł czas na grę dwóch napastników?”

„Temat snajperskiej eksplozji Krzysztofa Piątka w Serie A oraz możliwości gry dwoma napastnikami przewija się od samego początku zgrupowania reprezentacji Polski. Skoro o byłym napastniku Cracovii rozpisują się włoskie media, a napastnik jest już łączony z transferem do najsilniejszych europejskich drużyn, to tym bardziej przed meczem z Portugalią trudno było uciec od tego tematu.

– Mam nadzieję, że Krzysiek swoją formę pokaże w czwartkowym i niedzielnym meczu – przyznaje bramkarz biało-czerwonych Łukasz Fabiański. – Byłem zaskoczony tym, że Piątek nie znalazł się już w kadrze na mistrzostwa świata, bo według mnie jest on naturalnym zastępcą naszego asa, czyli „Lewego” – uważa z kolei Michał Żewłakow, były kapitan kadry”.

Więcej TUTAJ

***

„Mucha: Bądźmy dziś zdziwieni”

„Otóż wszyscy, którzy liczą na to, że bez piłkarza Juventusu reprezentacja Portugalii będzie łatwym łupem dla kadry Jerzego Brzęczka mogą się mocno zdziwić. Fernando Santos to trenerski lis, który potrafi poukładać drużynę bez swojego największego asa.

Przekonali się już o tym Włosi. Może pokonanie Italii nie jest dziś wielkim wyczynem, ale biało-czerwonym, pomimo zebranych pochwał, jednak się ta sztuka nie udała.

Jasne, nie będzie może w talii Santosa zawodnika, który jednym genialnym kopnięciem potrafi załatwić sprawę, ale z drugiej strony rozszyfrować mistrzów Europy będzie trudniej. Mówi o tym ciekawie na stronie 7 portugalski dziennikarz Sergio Krithinas – już każda akcja nie musi przejść przez jednego piłkarza, wszyscy harują w obronie, nigdy nie wiadomo, kto wykona stały fragment gry, słowem – jest równowaga, harmonia”.

Więcej TUTAJ

***

„Poważna kontuzja Nowaka”

„Podczas gdy kibice beniaminka nasłuchiwali nazwiska szkoleniowca, który zastąpi pożegnanego w poniedziałek Dariusza Dudka, dotarła do nich dramatyczna informacja z szatni. Na treningu więzadła krzyżowe w kolanie zerwał kapitan zespołu, Tomasz Nowak. We wtorek przejdzie zabieg rekonstrukcji. Operację przeprowadzi prof. Krzysztof Ficek.

– Od razu wiedziałem, że to coś poważnego, bo nigdy w życiu nie czułem takiego bólu – mówi Nowak w rozmowie ze „Sportem”. – Nawet dokładnie nie pamiętam, jak się to stało. Straciłem równowagę w pełnym biegu i noga mi „odjechała”. Bez kontaktu z innym zawodnikiem. Po prostu nacisk mięśni był tak silny, że kolano nie wytrzymało. To moja najpoważniejsza kontuzja w karierze. Do tej pory z powodu kłopotów zdrowotnych pauzowałem nie dłużej niż 2-3 tygodnie…”.

Więcej TUTAJ

***

„Prezes GKS Tychy: Wyciągniemy konsekwencje finansowe”

„Brak zwycięstwa od 1 września (wymęczone 1:0 z Wartą Poznań). Odpadnięcie z Pucharu Polski po porażce z III-ligową Legionovią Legionowo. Brak zdobytej bramki w trzech ostatnich spotkaniach o ligowe punkty. Zamiast walki o awans, zaledwie 13. miejsce w tabeli Fortuna 1 Ligi, z niewielką przewagą nad strefą spadkową.

Tak kiepska jesień w wykonaniu piłkarzy GKS Tychy spotyka się z coraz ostrzejszą reakcją kibiców. Po ostatnich dwóch domowych spotkaniach, z Podbeskidziem Bielsko-Biała i Sandecją Nowy Sącz, co bardziej krewcy fani żywiołowo dyskutowali z zawodnikami. Teraz doszła do tego reakcja włodarzy spółki”.

Więcej TUTAJ

 

"GAZETA WYBORCZA”

„Portugalia naszym ukochanym wrogiem”

„Biorąc pod uwagę jej rozmiary, to nacja w futbolu wprost niewiarygodnie wpływowa. Cristiano Ronaldo pięciokrotnie odbierał nagrodę dla najlepszego gracza na świecie; José Mourinho, choć ostatnio podupadł, pozostał jednym z najszerzej rozpoznawalnych trenerów na świecie; Jorge Mendes to bodaj najpotężniejszy na świecie broker transferowy; reprezentacja kraju jest aktualnym mistrzem Europy. Imperium.

A jednak dla Polaków to niemal ukochany wróg, od kilkunastu lat kojarzący się bardzo dobrze. Kiedy pod przywództwem Leo Beenhakkera zderzyli się z nim jesienią 2006 roku, to rozegrali najwspanialszy mecz od kilkunastu lat (2:1), ruszając w podróż po historyczny awans na Euro. Kiedy rok później w rewanżu ocalili remis 2:2 po desperackim strzale Jacka Krzynówka w 88. minucie, zbliżyli się do owego awansu na wyciągnięcie nogi. I wreszcie ćwierćfinał Euro 2016 – przegrany, ale dopiero po remisie 1:1 i serii rzutów karnych, będący naszym szczytowym osiągnięciem od dekad. Nawet klubowy sukces(ik) ponad wszystkie w bieżącej dekadzie wymagał portugalskiej ofiary – gdy Legia w Lidze Mistrzów skutecznie biła się o przeniesienie do Ligi Europy, to w decydującym starciu uporała się z lizbońskim Sportingiem”.

Więcej TUTAJ

***

„Czy Piątek dogada się z Lewandowskim?”

„Dla selekcjonera podobno nic się nie zmieniło. Liga Narodów wciąż jest tylko drogą do celu, czyli mistrzostw Europy w 2020 r. Mecze z Portugalią i Włochami mają służyć przygotowaniu zespołu, dzięki któremu reprezentacja wygra startujące w marcu eliminacje i pierwszy raz w dziejach pojedzie na trzeci wielki turniej z rzędu. Co nie oznacza, rzecz jasna, że nie zależy nam na awansie do turnieju finałowego.

Choć od debiutu selekcjonera minął ledwie miesiąc, czwartkowy mecz z Portugalią na Stadionie Śląskim odbędzie się w innej atmosferze. Wówczas piłkarze byli jeszcze otumanieni po mundialowym nokaucie, poznawali nowego selekcjonera, czuli, że kibice się odwrócili. Tłumów nie było ani pod warszawskim hotelem kadry, ani na wrocławskim sparingu z Irlandią. Pierwszy raz od co najmniej pięciu lat meczu reprezentacji w naszym kraju nie oglądał komplet publiczności”.

Więcej TUTAJ

***

„Piątek na ustach całych Włoch”

„To było nie do przewidzenia. W krakowskim klubie, rzecz jasna, widzieli w Krzysztofie Piątku materiał na gwiazdę, może nawet europejskiego formatu, na której – odpukać! – będą mogli zarobić duże pieniądze. Oczywiście, że eksperci już w ubiegłym roku bili mu brawo, a trener Michał Probierz porównywał swojego napastnika do Roberta Lewandowskiego i wróżył mu zawrotną karierę. Ale że Piątek ledwo po wylocie z Polski rzuci na kolana naród zakochany w piłce? Że w lidze, którą od polskiej dzieli przepaść, będzie bił strzeleckie rekordy?

Nie, to nie było do przewidzenia”.

Więcej TUTAJ

 

"RZECZPOSPOLITA”

„Złota jesień Piątka”

„Jerzy Brzęczek rzuci na Portugalię wszystko co najlepsze – z będącym w niesamowitej formie Krzysztofem Piątkiem na czele. Napastnik z Genui od początku sezonu strzelił już 13 goli.

Takiego wejścia do Serie A nie było od prawie 70 lat. Piątek trafiał do siatki w każdym z siedmiu spotkań, zdobył w nich dziewięć goli i jest liderem klasyfikacji strzelców. Dodatkowo w Pucharze Włoch – swoim pierwszym oficjalnym meczu dla Genoi – trafił cztery razy przeciwko Lecce. Jedynym spotkaniem w tym sezonie, w którym nie zdobył gola, był towarzyski mecz kadry z Irlandią we Wrocławiu (1:1)”.

Więcej TUTAJ

***

„Szczepłek: Żegnaj, klątwo”

„Nie dość, że było to pierwsze zwycięstwo z tym rywalem, od kiedy w roku 1933 przegraliśmy w Berlinie 0:1, to w dodatku pierwszy raz pokonaliśmy aktualnego mistrza świata w meczu o punkty.

Niemcy byli faworytami, marnowali jednak wiele sytuacji. Polacy mieli ich mniej, ale okazali się skuteczniejsi. Kilka minut po przerwie Arkadiusz Milik wykorzystał podanie Łukasza Piszczka i zdobył głową prowadzenie”.

Więcej TUTAJ

 

"FAKT”

„Nowe fakty w sprawie oskarżenia Ronaldo”

„Jak podała BBC, Peter Christiansen, prawnik gwiazdora, napisał w oświadczeniu: „nieodpowiedzialne media oparły swoje doniesienia na podstawie „skradzionych i łatwo zmanipulowanych dokumentach cyfrowych, których znaczne części zostały zmienione i/lub całkowicie sfabrykowane". Prawnik powtórzył stanowisko Cristiano Ronaldo. Przyznał, że w 2009 roku doszło jedynie do stosunku płciowego między nim a Kathryn Mayorgą. Odbył się on za zgodą obu stron”.

Więcej TUTAJ

 

"SUPER EXPRESS”

„Smolarek: Znów ogramy Portugalię 2:1”

„„Super Express” - Trochę się u ciebie zmieniło od tamtego czasu...

Ebi Snolarek: - Wtedy nie miałem ani żony, ani dwóch synów tak jak teraz. Ale wszystko ma swój czas. Skończyłem karierę, często bywam w Polsce, trochę działam w piłce, trochę też poza. A mecz z Portugalią oczywiście obejrzę. W polskiej telewizji, bo jestem właśnie w kraju.

- To co dokładnie robisz po zakończeniu kariery?

- W Uniejowie, niedaleko Łodzi, funkcjonuje akademia piłkarska, której jestem patronem. Odwiedzam to miejsce co najmniej raz w miesiącu, a nawet częściej. Pomagam też Polskiemu Związkowi Piłkarzy. Spodobało mi się to co robią, chcą zadbać o piłkarzy. Składka wynosi dla zawodnika tylko 25 złotych rocznie, a w zamian można liczyć na pomoc w przypadku kłopotów z kontraktem, zniżki przy ubezpieczeniu, a nawet wsparcie prawnika, bo PZP ma ich dziesięciu. Współpracuję też z łódzką agencją menedżerską jako doradca. Poza tym, załatwiam pewne sprawy w Łodzi. Kiedyś kupiłem tu ziemię i teraz nadszedł czas na decyzję co z nią zrobić.

- Wracając do pamiętnego starcia z Portugalią… To był twój najlepszy w kadrze?

- Nie, myślę, że nie. Najpełniejszą satysfakcję miałem po meczu z Belgią, w którym też strzeliłem dwa gole. Bo tamten występ pieczętował nasz awans na EURO. Natomiast fajnie, że znów z Portugalią gramy na Śląskim. Bo tam grałem najlepsze mecze. A wiesz dlaczego?”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie