var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: archiwum własne autora

Stadion Wrocław świeci przykładem, jak nie zarządzać obiektami sportowymi

Autor: Piotr Potępa
2018-10-12 14:41:59

Kiedy 28 października 2011 roku Śląsk przy pełnych trybunach grał z Lechią Gdańsk mecz otwarcia Stadionu Wrocław, nikt nie spodziewał się, jak nędzny będzie obraz areny w roku 2018. Kilka dni temu na wrocławskim stadionie zawisł baner, który jest tylko i wyłącznie podsumowaniem nieudolności osób zarządzających tym obiektem. Zresztą ten baner nie jest jedynym problemem Stadionu Wrocław.

***

Sponsor tytularny? A komu to potrzebne?

Zacznijmy od podstaw. Każdy normalnie zarządzany stadion powinien mieć sponsora tytularnego. Bayern Monachium gra na Allianz Arenie, Arsenal Londyn gra na Emirates Stadium, Lechia Gdańsk ma Stadion Energa Gdańsk. Niestety, ktoś we Wrocławiu uznał, że Stadion Wrocław nie potrzebuje sponsora tytularnego, a co za tym idzie sporych pieniędzy płynących z takiego rozwiązania. Przez 7 (słownie: siedem) lat kolejni stadionowi prezesi nie byli w stanie znaleźć sponsora dla stadionu. Były plotki o Tauronie, Coca-Coli czy Toshibie, ale nic z tego nie wyszło.

W związku z tym władze stadionu musiały szukać innych źródeł dochodu. Najpierw w utrzymaniu spółki stadionowej pomagał Śląsk. Na podstawie dziwnej umowy spółka stadionowa pobierała praktycznie cały dochód z dnia meczowego. Śląsk na swoich meczach zarabiał dopiero wtedy, kiedy frekwencja przekraczała 20 tysięcy widzów. Od końcówki poprzedniego sezonu wszystkie zyski z dnia meczowego, za wyjątkiem cateringu, w końcu trafiają do klubu, ale Śląsk za wynajem obiektu niemało płaci.

Trzeba było zatem szukać innych źródeł finansowania. Zamiast zintensyfikować poszukiwania sponsora tytularnego, postanowiono... na elewacji stadionu wywiesić wielki baner firmy ITAKA. Jak to wygląda, możecie zobaczyć w zdjęciu głównym. Nie dość, że uwydatnia cały brud tej membrany, to jeszcze wygląda nieestetycznie. Trudno znaleźć drugi stadion, który eksponowałby reklamę w tak beznadziejny sposób.

Na koncie twitterowym stadionu pojawiło się oświadczenie, które miało być odpowiedzią na krytykę takiej formy reklamy:

 

 

 

Brak podpisu pod tym oświadczeniem sugeruje, że Stadion Wrocław ma supermoc, która pozwala mu na samodzielne pisanie oświadczeń. Powyższe tłumaczenie możemy skrócić do dwóch zdań: „Zrobiliśmy to dla kasy. Po co drążyć temat?”.

I temat pieniędzy oczywiście jak najbardziej rozumiemy, ale mamy nieodparte wrażenie, że Stadion podszedł od, hm, złej strony do tematu pozyskania sponsora. Ratusz też powinien być obwieszony reklamami, żeby się sam utrzymywał? Jak Katedra będzie potrzebować kasy na remont, to na niej też umieścimy reklamę? Jeszcze Panorama Racławicka ma niezły potencjał do eksponowania na niej banerów.


A mogło być tak pięknie…

Tak, mogło i nawet powinno być pięknie. Jest jednak zupełnie inaczej, bo albo ktoś wrocławian oszukał przy wizualizacji albo ktoś spieprzył robotę przy budowie. Dlaczego o tym wspominamy? Dlatego, że stadion według wizualizacji powinien wyglądać tak:

A wygląda tak:

Nasuwa się pytanie, kto odpowiada za to, że stan faktyczny bardzo mocno odbiega od tego planowanego?

Trybuny tego stadionu prezentują się znakomicie, ale wygląd zewnętrzny woła o pomstę do nieba. Membrana jest brudna i aż prosi się o mycie. Niestety okazało się, że informacje o tym, że materiał jest odporny na zabrudzenia można włożyć gdzieś między Misia Kolargola i Czarnoksiężnika z Krainy Oz. Przez siedem lat istnienia tego stadionu membrana była myta dwa razy. Teraz nie dość, że jest brudna, to jeszcze zawieszono na niej białą płachtę reklamową, która tylko ten efekt brudu uwydatnia.


Zaopatrzenie dnia meczowego

Tutaj dopiero zaczyna się zabawa. Od początku sezonu kibice zgłaszają problem z zaopatrzeniem. Zazwyczaj przed końcem pierwszej połowy zarówno jedzenie jak i picie się bowiem kończy. Kibice zgłaszają, a stadion zawsze odpowiada w ten sam sposób.

"Dziękujemy", "będziemy wyjaśniać" itd.

Niby wszystko fajnie, wysłuchaliśmy, obiecujemy poprawę, tylko problem nadal istnieje. Nawet, jeśli asortyment nie znika w pierwszej połowie, to jego jakość pozostawia wiele do życzenia. Sucha bułka z niewiadomego pochodzenia z półzimną kiełbasą za 15 zł? Słabo, bardzo słabo.

A gdyby tak w dzień meczowy organizować pod stadionem zjazd food trucków? Taniej, smaczniej, a i więcej ludzi spędzałoby w okolicach stadionu w dzień meczowy więcej czasu. Z naszych informacji wynika, że klub chciałby te foodtrucki wystawić i ma na to chętnych, ale -uwaga - firma „cateringowa” (celowo w cudzysłowie, bo ta firma z cateringiem niewiele ma wspólnego) ma wyłączność, którą zapewniła sobie wygrywając przetarg.

Dzień meczowy w okolicach stadionu również można o wiele lepiej zorganizować. Atrakcje dla dzieci i dorosłych, wyżej wspomniane food trucki, piwo. Skoro mamy DZIEŃ meczowy, to stadion tym meczem powinien żyć CAŁY dzień, a nie tylko przez 2 godziny, kiedy piłkarze biegają za piłką. Jeśli władze stadionu chcą, żeby stadion na siebie zarabiał, to muszą zainteresować nim ludzi. Póki co tylko klub dba o uatrakcyjnienie dnia meczowego. Klub zapewnia największy plac zabaw w mieście na parkingu wielopoziomowym, za darmo. Do tego na esplanadzie stadionu z inicjatywy klubu oraz sponsora pojawiła się strefa forBET, a także strefa Akademii Piłkarskiej.

Jak zapraszasz do swojego domu gości i serwujesz im po jednej kanapce z mielonką tyrolską, bo więcej nie ma, to nie dziw się, że nikt nie będzie chciał cię odwiedzać. Jeśli twój dom zarasta brudem, a ty próbujesz ten brud przykryć czymś, co go tylko uwydatnia, to też raczej nikt do ciebie w gości nie przyjdzie.

Aż dziw bierze, że na Stadionie Wrocław w ostatnim czasie regularnie odbywały się mecze kadry. PZPN wyciągał rękę do Stadionu, aby go zapełnić, tymczasem on sam robił wiele, aby ludzi od wrocławskiej areny w szerszej perspektywie odciągnąć.

Drodzy Włodarze Stadionu! Weźcie się w garść i po pierwsze znajdźcie w końcu sponsora tytularnego jak każdy normalny obiekt na świecie, a po drugie zacznijcie szanować ludzi, którzy przychodzą na mecze. Jeśli przyjmiecie swoich gości godnie, to następnym razem oni przyprowadzą kolejnych gości, bo będą wiedzieli, że warto.

Twierdzicie, że kierujecie się względami ekonomicznymi, a olewacie dwa najważniejsze aspekty finansowe - sponsora tytularnego i kibiców - którzy mimo mizernego ostatnio wyniku sportowego, nadal chcą przychodzić na mecze i mogliby chętniej u Was jeść i pić, z czego czerpiecie dochody.

Jeśli nie potraficie tego zorganizować jak należy, to podajcie się do dymisji i przestańcie robić pośmiewisko ze stadionu.

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się