var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

W przerwie: Ruud Gullit - "Jak oglądać piłkę nożną", czyli z dużej chmury smętna mżawka

Autor: Andrzej Cała
2018-10-21 10:00:35

Dożyliśmy czasów, gdy piłka nie tylko jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę w telewizji i internecie, ale możemy też czytać świetne pozycje o jej historii. Można pomiędzy meczami, można w drodze do pracy, można tam, gdzie królowie chadzają piechotą. Możliwości jest multum. W każdy weekend będziecie mieli okazję przeczytać nasze polecenia. Pewnie częściej będziemy chwalić niż ganić, bo na słabe książki szkoda nam czasu, więc potraktujcie to jako przewodnik po wartościowej lekturze na czas przerwy. Co nie znaczy, że nie będą się zdarzały wyjątki od tej reguły i dzisiaj właśnie przyszła na takie odstępstwo najwyższa pora.

Ruud Gullit - Jak oglądać piłkę nożną (SQN)

Jeden z moich znajomych - niezbyt interesujący się futbolem, co muszę podkreślić - zapytał mnie ostatnio “czy jest jakiś znany piłkarz, który nie napisał książki po skończeniu kariery”? Spytał rzecz jasna pół żartem, pół serio, zaskoczony listą tytułów, o których mu opowiedziałem, że czekają na mojej liście “do przeczytania”. Po chwili namysłu odpowiedziałem, że jest w tym sporo przesady, dodając jednak, iż faktycznie doświadczamy sytuacji, gdy podaż pozycji spłodzonych przez ludzi, których jeszcze niedawno podziwialiśmy tydzień w tydzień na ekranach telewizorów, czy to jako piłkarzy czy trenerów, może wręcz oszałamiać.

Wydawać by się mogło, że gdy za pozycję poświęconą futbolowi bierze się jego żywa legenda, jeden ze słynnej trójki tulipanów z Milanu, piłkarz absolutnie wybitny, a potem całkiem nieźle zapowiadający się trener, możemy oczekiwać delicji. Bo kto, jak nie Ruud Gullit miałby nam rzucić nowe światło na tę dyscyplinę? Kto jak nie mistrz Europy z 1988 roku posiada tyle wiedzy i doświadczeń, by pozwolić nam zajrzeć w boiskowe zakamarki, o których istnieniu nie mieliśmy wcześniej pojęcia? Kto jak nie piłkarz, który pracował z najwybitniejszymi trenerami drugiej połowy ubiegłego wieku? Zapowiadało się świetnie.


Tulipan literacko nie zakwitł

No a tymczasem skucha. I to niemała. Takiego stężenia banałów, jakie znajdziemy w “Jak oglądać piłkę nożną”, nie uświadczycie nawet podczas dwuminutowych wywodów Jerzego Engela, gdy opowiada o szalenie ważnych aspektach boiskowych zmagań. Tak w nudę i klimat zbliżającej się niechybnie drzemki nie wprowadziłby nawet Tomasz Jasina komentując mecz polskich i norweskich ligowców na stadionie tureckiego drugoligowca w zimowe, sobotnie przedpołudnie.

Ruud Gullit przekonuje nas, że gdy Niemcy czy Anglicy wychodzą na mecz towarzyski, to i tak chcą wygrać, bo dla nich to kwestia ponad wszystko prestiżowa. Szalenie ważne jest oczywiście właściwe odżywianie, bo dobrze dobrana dieta i odpowiednie prowadzenie się znacząco pomaga osiągnąć świetną formę. Dzięki Ruud, nigdy bym na to nie wpadł!

Mało? Jedziemy zatem dalej! Gullit przekonuje, jak istotne jest właściwie trafić w piłkę, by nadać jej odpowiednią rotację. Inaczej nie poleci ona tam, gdzie chcemy. Najlepiej robią to najlepsi piłkarze na świecie, tacy jak Messi, więc kluczem do zwycięstw jest posiadanie takich zawodników w drużynie.

Takich banałów jest tutaj stanowczo za dużo. Co ciekawe, kontrastują one z fragmentami naprawdę ciekawymi, wnikliwymi. Szczególnie pochwalić można wątek, w którym Gullit opisuje przyczyny kryzysu holenderskiego futbolu (książka ukazała się w 2016 r., po fatalnych dla “Oranje” eliminacjach francuskiego Euro) - bez wątpienia najlepszy w całej książce.

Nieźle rozpoczyna się kilka rozdzialików (sama struktura książki jest mocno chaotyczna) związanych z opisem systemów taktycznych bądź wspomnieniami Gullita z czasów kariery, tylko co z tego, skoro urywają się czasem po dosłownie piętnastu zdaniach? Ewidentnie zabrakło kogoś, kto doradziłby byłej gwieździe m.in. AC Milan, w jaki sposób poprowadzić narrację “Jak oglądać piłkę nożną”.


Szkoda czasu

Zazwyczaj znajdujecie szanowni czytelnicy w tym miejscu recenzje znacznie dłuższe, obszerniejsze, ale… No właśnie, zawsze musi być wyjątek. Do książki Gullita powinien być dodany jeszcze jeden podtytuł - “jak o piłce nożnej nie pisać i nie opowiadać”. Wtedy byłoby celniej. Ja podszedłem do sprawy uczciwie i poświęciłem jej tylko tyle czasu, na ile zasługuje. Wy tego błędu popełnić nie musicie. No chyba że macie za dużo czasu, pieniędzy i niewygórowane oczekiwania. Z mojej perspektywy “Jak oglądać piłkę nożną” swojego potencjału nie wykorzystuje nawet w połowie.

Nasza ocena: 2,5 / 6


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się