var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

W przerwie: Buschmann Rafael, Wulzinger Michael - "Brudna piłka. Z archiwum football leaks", czyli witajcie w świecie

Autor: Andrzej Cała
2018-10-28 16:30:58

Dożyliśmy czasów, gdy piłka nie tylko jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę w telewizji i internecie, ale możemy też czytać świetne pozycje o jej historii. Można pomiędzy meczami, można w drodze do pracy, można tam, gdzie królowie chadzają piechotą. Możliwości jest multum. W każdy weekend będziecie mieli okazję przeczytać nasze polecenia. Pewnie częściej będziemy chwalić niż ganić, bo na słabe książki szkoda nam czasu, więc potraktujcie to jako przewodnik po wartościowej lekturze na czas przerwy. W dzisiejszej odsłonie pozbawimy złudzeń wszystkich, którzy mieli w sobie chociaż promil wiary w to, że futbol bez cwaniactwa ma współcześnie rację bytu.

Buschmann Rafael, Wulzinger Michael - Brudna piłka. Z archiwum football leaks (Agora)

"Piłka nożna to przepiękny sport. Ale cierpliwość ludzi, którzy ten sport kochają i utrzymają, ma granice" - czytamy na wstępie tej wstrząsającej książki, łączącej w sobie elementy przewodnika po współczesnym futbolu i jego największych gwiazdach, powieści sensacyjnej oraz podręcznika z ekonomii, a konkretnie tej jej działki, w której z brutto robimy netto i sprytnie przerzucamy koszty. Do tej tezy jeszcze powrócę, ale już na wstępie zaznaczę, że doskonale oddaje ona ducha pozycji, która robi po prostu wstrząsające wrażenie. Jej autorami są Rafael Buschmann (co ciekawe, urodzony w Zabrzu) i Michael Wulzinger ze “Spiegla”, ale najważniejszą postacią wydaje się być jednak tajemniczy John, który przekazał tysiące dokumentów na potrzeby “Football Leaks”.

Kim jest ów człowiek, skąd pochodzi? Otóż jest to Portugalczyk, zwariowany na punkcie futbolu, ale doskonale obeznany też w taktykach wręcz… szpiegowskich! Umie doskonale szyfrować pliki, zacierać ślady, znikać z pola widzenia w niewyjaśnionych okolicznościach. Posiada terabajty danych kompromitujących najważniejsze, najbardziej wpływowe postaci świata futbolu i nie waha się ich używać, by pokazać pełną skalę zjawisk ten futbol niszczących.

Nie da się jednak ukryć, że czytając “Brudną piłkę” odbiorca może nie raz i nie cztery razy zastanawiać się, czy John tak naprawdę istnieje? Czy jest to postać prawdziwa, czy tylko kreacja wymyślona na potrzebę narracji książki? Ja się poddaję - nie znam odpowiedzi. Buschmann, który jest głównym autorem, naszkicował nam bowiem bohatera niemalże nieskazitelnego. Facet wie więcej niż inni, działa w zgodzie z sercem, duszą i pasją, a nie czysto materialnymi pobudkami. Momentami można odnieść wrażenie, że to współczesny Don Kichot, który napotyka jednak na swojej drodze sojuszników. Czy ufa im w pełni? Nie. I to jeden z wątków w tle książki, budujący atmosferę niepewności, sprawiający, że kolejne strony pochłaniamy z jeszcze większą ciekawością.


Chciwość, pazerność, pycha

Tak jak bohaterem książki jest wspomniany John i dziennikarze “Spiegla”, tak są nimi również piłkarze, ich agenci, kluby oraz słowa kluczowe - pieniądze, chciwość, pazerność oraz pycha. W “Brudnej piłce” szokuje tak bardzo nie tyle to, co zostało w niej opisane, ale skala tego wszystkiego. Jako kibice od lat widzimy bowiem postępującą komercjalizację tej dyscypliny, nie jesteśmy głusi na kolejne afery, rekordy transferowe, pensje windowane do kosmicznych granic czy kontrakty reklamowe, czyniące z klubów piłkarskich globalne korporacje z najwyższej półki.

Tyle że sama wiedza o tym to jedno, a prawdziwym uderzeniem jest skala procedur, które futbol zohydzają. Jest w książce kilka momentów, gdy z intrygującej powieści kryminalno-futbolowo-obyczajowej, zmienia się ona w swoisty przewodnik po zgniłej ekonomii, którą wykładają największe gwiazdy futbolu (Ronaldo, Messi, Pogba, Bale) oraz ich agenci. Gra toczy się na wielu polach, na różnych kontynentach, a jej wynikiem ma być jak największe oskubanie fiskusa oraz - pośrednio - skłonienie nas do płacenia coraz więcej za bilety, gadżety klubowe, bo przecież za coś trzeba opłacać gwiazdy, które oglądamy z wielkimi emocjami kilkadziesiąt razy w roku.


Lawina liczb i przykrych refleksji

“Brudna piłka” mówi o konkretach - są tu tysiące faktów, liczb - wszystko czarno na białym. I to poraża. Podczas lektury łapałem się na tym, że musiałem kilka razy ją przerywać, by zwyczajnie ochłonąć, przetrawić tę lawinę informacji, kosmicznych kwot.

Gdy czytamy o kolejnych wypranych pieniądzach, kontraktach obwarowanych dziesiątkami kruczków, które potrafią sprawić, że piłkarz albo trener zarabiający w teorii średnie jak na piłkarski świat pieniądze, może kilkoma meczami zapewnić sobie wielką fortunę, uświadamiamy sobie w pełni, jak wiele nas - przeciętnych kibiców - od tego świata dzieli. I z każdym miesiącem ten dystans się wydłuża.

Wrócę do fragmentu, który przytoczyłem na wstępie recenzji: "Piłka nożna to przepiękny sport. Ale cierpliwość ludzi, którzy ten sport kochają i utrzymają, ma granice". Gdy człowiek mający wciąż gdzieś w tyle głowy proceder korupcji w rodzimym futbolu i takie lektury jak “Brudna piłka”, “FIFA Mafia” czy “Klub miliarderów” zbierze sobie to wszystko w całość, miłość rzeczywiście jest wystawiona na próbę. Uświadamiamy sobie w pełni, że dyscyplina, którą pokochaliśmy za dzieciaka, jest czymś zupełnie innym niż to, co oglądamy na co dzień. Zarazem dostrzegamy, że granice naszej wyrozumiałości i cierpliwości są wciąż przesuwane.

Wciąż otwartym jest pytanie - gdzie jest tego kres? Kiedy naprawdę nastąpi bunt i czy w ogóle? Podejrzewam, że na odpowiedź poczekamy jeszcze bardzo długo. Czy tego chcemy, czy nie.

Nasza ocena: 5 / 6


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się