var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Marcin Bryja / RTS Widzew Łódź

II liga: Degrengolada Ruchu trwa. Widzew wydziera punkt w meczu z Bełchatowem. Trenerzy odchodzą z ROW-u (video)

Autor: Łukasz Kościelniak
2018-10-31 14:30:11

Za nami szesnasta kolejka zmagań w II lidze. Największą niespodziankę sprawili piłkarze Ruchu Chorzów, którzy po fatalnym meczu przegrali na wyjeździe z Błękitnymi Stargard 1:3. Remisem 2:2 zakończyły się derby województwa kujawsko-pomorskiego pomiędzy Elaną Toruń a Olimpią Grudziądz. Dodajmy, że gospodarze gola na wagę remisu zdobyli dopiero w 79. minucie. Duży charakter pokazali piłkarze Widzewa Łódź, którzy mimo gry w dziesiątkę od 15. minuty, a od 69. minuty nawet w dziewiątkę, bezbramkowo zremisowali z PGE GKS-em Bełchatów. Pracę po tej kolejce stracił duet trenerski ROW-u 1964 Rybnik – Dariusz Siekliński i Roland Buchała.

Szesnastą kolejkę otworzyło starcie w Stargardzie – Błękitni rywalizowali z Ruchem Chorzów i już w 7. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Piłkę otrzymał niepilnowany Piotr Kurbiel, który strzałem pod poprzeczkę pokonał Kamila Lecha. Dziesięć minut później było już 2:0 – tym razem pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Adrian Kwiatkowski. Ruch szybko jednak odpowiedział, bo w 25. minucie do siatki trafił Mateusz Bogusz. Kolejnych dogodnych sytuacji chorzowianie w pierwszej połowie już nie stworzyli.

Drugą część lepiej rozpoczęli Błękitni – w 52. minucie Błażej Starzycki zagrał do Kurbiela, a ten po raz drugi w tym spotkaniu posłał piłkę do siatki. Były mistrz Polski kompletnie nie potrafił zareagować na boiskowe wydarzenia, gra ekipy Dariusza Fornalaka kompletnie się „nie kleiła” i ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.

Błękitni Stargard – Ruch Chorzów 3:1 (2:1)
Piotr Kurbiel 7’, 52’, Adrian Kwiatkowski 17’ – Mateusz Bogusz 25’.

Błękitni: Rzepecki – Patrzykąt, Baranowski, Ogrodowski, Rogala – M. Kwiatkowski (87’ Włóka), Shimmura, Cywiński (80’ Karmański), Starzycki (77’ Orłowski), A. Kwiatkowski – Kurbiel (90’ Ostrowski).

Ruch: Lech – Duriska, Obst, Kulejewski, Miahkow – Kowalski (64’ Wdowik), Urbańczyk (46’ Mandrysz), Walski, Bogusz, Podgórski (80’ Nowakowski) – Kędziora (64’ Balicki).

***

O przełamanie niekorzystnej passy na wyjeździe walczył Radomiak Radom, który na wyjeździe zmierzył się ze słabo spisującą się w ostatnich tygodniach Siarką Tarnobrzeg. Początek należał jednak do gospodarzy – w 17. minucie sytuacji sam na sam z Mateuszem Kochalskim nie wykorzystał Aleksander Drobot, a trzy minuty później strzał Adriana Gębalskiego na rzut rożny odbił Kochalski. Radomianie pierwszą dobrą okazję stworzyli w 28. minucie i od razu zamienili ją na bramkę – rajd bokiem boiska przeprowadził Michał Grudniewski, zagrał w pole karne, futbolówkę źle wybił jeden z defensorów i ta spadła pod nogi Damiana Szuprytowskiego, który precyzyjnym strzałem nie dał szans Krystianowi Krupie. Tuż przed przerwą szansę miał jeszcze Michał Kaput, ale jego uderzenie z rzutu wolnego odbił Krupa.

W 63. minucie świetną okazję do podwyższenia rezultatu miał Rafał Makowski, ale piłka po jego strzale z dystansu o centymetry minęła słupek bramki Siarki. Kilka chwil później fatalnie z bliskiej odległości przestrzelił Patryk Mikita. Były gracz tarnobrzeskiego zespołu tą sztukę powtórzył też w 71. minucie. Siarka najlepszą okazję do wyrównania miała w 74. minucie – po rzucie rożnym na strzał głową zdecydował się Michał Bierzało, a piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców Radomiaka. Zieloni decydujący cios zadali w 78. minucie za sprawą Macieja Filipowicza. Młody pomocnik zdecydował się na piękny strzał sprzed pola karnego i Krupa nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję. Dla Radomiaka było to dopiero drugie wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie.

Siarka Tarnobrzeg – Radomiak Radom 0:2 (0:1)
Damian Szuprytowski 28’, Maciej Filipowicz 78’.

Siarka: Krupa – Głaz (35’ Kargulewicz), Kubowicz, Duda, Drobot (79’ Woźniak) – Sitek (54’ Mróz), Nadolski, Bierzało, Płatek (72’ Galara), Radulj – Gębalski.

Radomiak: Kochalski – Jakubik, Klabnik, Grudniewski, Świdzikowski – Leandro, Kaput, Makowski, Szuprytowski (46’ Filipowicz), Mikita (79’ Luz) – Sokół (73’ Rolinc).

***

Dobrą passę chciała kontynuować Resovia Rzeszów. Beniaminek mierzył się na własnym stadionie z Olimpią Elbląg. Pierwsze minuty były wyrównane, ale w 12. minucie to gospodarze objęli prowadzenie, gdy do siatki po rzucie rożnym trafił Kamil Antonik. Ten sam zawodnik siedem minut później mógł podwyższyć wynik, ale jego strzał głową trafił w poprzeczkę.

Drugą połowę lepiej rozpoczęła Resovia. Gospodarze wyprowadzili szybką kontrę, a zespołową akcję wykończył ponownie Antonik. Od 77. minuty Olimpia grała w osłabieniu po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Eryka Filipczyka, ale mimo to w końcówce mogła zdobyć honorową bramkę. W 87. minucie na efektowny strzał po rzucie wolnym zdecydował się Tomasz Lewandowski, ale dobrą interwencję zaliczył Wojciech Daniel.

Resovia Rzeszów – Olimpia Elbląg 2:0 (1:0)
Kamil Antonik 12’, 54’.

Resovia: Daniel – Geniec, Domoń, Zalepa, Kmiotek – Antonik (89’ Twardowski), Kaliniec, Frankiewicz, Pyrdek (85’ Feret), Ogrodnik (75’ Adamski) – Buczek (73’ Hass).

Olimpia: Madejski – Balewski, Lewandowski, Wenger, Sedlewski (90’ Bucio) – Bojas, Korkliniewski (58’ Nowicki), Kuczałek (67’ Sochań), Persona, Szmydt (58’ Filipczyk) – Fidziukiewicz.

***

Derbowy mecz rozegrano w Rybniku – miejscowy ROW 1964 mierzył się z Rozwojem Katowice. Spotkanie było również bardzo ważne w kontekście układu dolnej tabeli i tym samym losów obydwu ekip. W pierwszych minutach działo się niewiele. W 22. minucie świetną okazję do zdobycia bramki miał Jan Janik, ale piłka po strzale zawodnika gospodarzy trafiła w słupek. O sporym pechu piłkarze ROW-u 1964 mogli też mówić 120 sekund później – znów rzut rożny, futbolówkę głową uderzył Paweł Jaroszewski, ta odbiła się od poprzeczki, w zamieszaniu strzał oddał jeden z graczy gospodarzy, ale piłka znów trafiła w poprzeczkę. W 34. minucie świetną interwencją po uderzeniu sprzed pola karnego Marka Krotofila popisał się Bartosz Soliński. Rybniczanie w sobotnim pojedynku nie mieli szczęścia – w 37. minucie po raz trzeci w poprzeczkę trafił Kamil Spratek, a dobitka Michała Rostkowskiego poszybowała nad bramką Rozwoju.

Biorąc pod uwagę postawę rybniczan w pierwszej połowie wydawało się, że to oni są bliżsi wygrania tego spotkania. Zwłaszcza, że od 55. minuty grali w przewadze jednego zawodnika, bo drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał doświadczony Seweryn Gancarczyk. W 68. minucie świetne dośrodkowanie Janika fatalnie zmarnował Jaroszewski, który z bliska źle uderzył głową i piłka ostatecznie nie trafiła nawet w światło bramki gości. W 83. minucie fatalną stratę po własnym rzucie rożnym zanotowali rybniczanie. Rozwój wyprowadził szybką kontrę, piłka trafiła do Daniela Paszka, ten zabawił się z obrońcami i płaskim strzałem pokonał Aleksandra Łubika. To kompletnie podłamało ROW 1964, który w doliczonym czasie gry dał sobie strzelić jeszcze jedną bramkę, a jej autorem był wprowadzony na boisko Damian Niedojad. Tuż przed końcowym gwizdkiem honorowego gola mógł zdobyć Radosław Dzierbicki, ale Soliński zdołał odbić piłkę.

ROW 1964 mimo ogromnej przewagi i gry w przewadze przez większość drugiej połowy nie zdołał pokonać Rozwoju. Porażka spowodowała, że tuż po spotkaniu zarząd klubu odwołał cały sztab szkoleniowy z trenerami Dariuszem Sieklińskim i Rolandem Buchałą na czele.

ROW 1964 Rybnik – Rozwój Katowice 0:2 (0:0)
Daniel Paszek 84’, Damian Niedojad 90’.

ROW 1964: Łubik – Krotofil, Janik, Kujawa, Jary (76’ Brychlik), Jaroszewski – Tkocz, Spratek (82’ Mazurek), Bukowiec (88’ Dzierbicki) – Okuniewicz, Rostkowski (68’ Piejak).

Rozwój: Soliński – Mońka, Lepiarz, Gancarczyk, Łączek – Olszewski (82’ Gembicki), Kuliński, Lazar (46’ Kamiński), Kowalski (65’ Gałecki), Paszek – Wrzesień (80’ Niedojad).

***

W Siedlcach miejscowa Pogoń grała z beniaminkiem, Skrą Częstochowa. Gospodarze od samego początku ruszyli do ataku. W 4. minucie bramkę zdobył Adrian Paluchowski, ale napastnik siedlczan był na spalonym. Kilkadziesiąt sekund później blisko gola był Maciej Wichtowski. W 9. minucie z strzał Adama Pazio odbił Łukasz Krzczuk. Potem z atakami ruszyli goście. W 24. minucie Krzysztof Napora minimalnie przestrzelił, ale już w 28. minucie prowadzenie Skrze dał Michał Kieca, który wykorzystał błąd Rafała Misztala.

Do odrabiana strat siedlczanie ruszyli w drugiej części gry. W 55. minucie w zamieszaniu podbramkowym piłkę ręką zagrał jeden z graczy gości. Sędzia podyktował rzut karny, do którego podszedł Paluchowski, ale jego uderzenie zdołał obronić Krzczuk. Kilka minut później golkiper Skry popisał się fenomenalną interwencją po uderzeniu Tomasza Margola. W kolejnych minutach obydwie ekipy oddawały strzały, które nie mogły sprawić żadnych problemów golkiperom. W końcówce meczu beniaminek mógł zdobyć jeszcze drugą bramkę, ale piłka po strzale Mariusza Holika odbiła się od słupka i wpadła w ręce Misztala. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie – Skra sprawiła dużą niespodziankę i wywiozła komplet punktów z Siedlec.

Pogoń Siedlce – Skra Częstochowa 0:1 (0:1)
Michał Kieca 28’.

Pogoń: Misztal – Pazio (83’ Garyga), Margol, Wichtowski, Brągiel (62’ Walków) – Bochnak (83’ Pociecha), Marciniec (70’ Mosiejko), Wiktoruk, Rybski, Mójta – Paluchowski.

Skra: Krzczuk – Jurek, Błaszkiewicz, Holik, Obuchowski – Napora (86’ Tomczyk), Zalewski (77’ Ogłaza), Olejnik, Nocoń, Kieca (89’ Buławski) – Nowak (47’ Niedbała).

***

W sobotni wieczór do ciekawego spotkania doszło w Łęcznej – Górnik mierzył się ze Stalą Stalowa Wola. Obydwie ekipy dobrze prezentowały się w ostatnich kolejkach, dlatego też kibice mieli prawo spodziewać się wyrównanego i ciekawego pojedynku. Prowadzenie już w 11. minucie mogli objąć gospodarze – po zespołowej akcji Dawid Dzięgielewski trafił w słupek. Przyjezdni odpowiedzieli dopiero w 37. minucie, ale strzał Sebastiana Łętochy był minimalnie niecelny.

W drugiej połowie działo się niewiele, zwłaszcza do 65. minuty. Wtedy to piłkę przejął Paweł Wojciechowski, minął jednego z graczy Stali i płaskim strzałem pokonał Wojciecha Konefała. Goście mieli sytuację, ale o większym zagrożeniu bramki Patryka Rojka raczej mówić nie można. Górnik w 83. minucie ustalił wynik spotkania – skuteczną dobitką z kilku metrów popisał się Wojciechowski. Chwilę później okazję miał jeszcze Tomasz Tymosiak, ale jego uderzenie było niecelne.

Górnik Łęczna – Stal Stalowa Wola 2:0 (0:0)
Paweł Wojciechowski 66’, 83’.

Górnik: Rojek – Zagórski, Midzierski, Pajnowski, Sasin – Pisarczuk (81’ Korczakowski), Tymosiak, Łuszkiewicz, Szysz, Dzięgielewski (59’ Essam) – Wojciechowski.

Stal: Konefał – Waszkiewicz, Janiszewski, Stasiak, Sobotka – Mistrzyk (73’ Kitliński), Dadok (87’ Szifer), Mroziński, Dziubiński, Trąbka – Łętocha.

***

Derby województwa łódzkiego odbyły się w Łodzi – kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa Widzew podejmował PGE GKS Bełchatów. Gospodarz mogli objąć prowadzenie już w 12. minucie, ale piłka po wślizgu Marka Zuziaka trafiła w słupek. Chwilę później nieodpowiedzialnie zachował się Daniel Świderski, który za niesportowe zachowanie obejrzał czerwoną kartkę. W 30. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Dario Kristo, ale skuteczną interwencję zaliczył Paweł Lenarcik. Tuż przed przerwą pechową interwencję zaliczył Sebastian Zieleniecki i o mały włos nie trafił do własnej siatki, ale na jego szczęście piłka trafiła jedynie w słupek.

W drugiej połowie działo się zdecydowanie mniej, choć więcej okazji mieli gospodarze. Dodajmy, że lider II ligi od 69. minuty grał w dziewiątkę, bo drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Sebastian Kamiński. W 79. minucie błąd po rzucie rożnym popełnił Patryk Wolański, ale z bliska do siatki nie trafił Damian Michalski. Tuż przed końcem meczu z rzutu wolnego uderzył Kristo, ale piłkę spokojnie złapał golkiper gości. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie – piłkarze Widzewa po meczu czuli się oszukani przez sędziego, ale niewątpliwie punkt zdobyty w takich okolicznościach smakuje podwójnie.

Widzew Łódź – PGE GKS Bełchatów 0:0

Widzew: Wolański – Kozłowski (77’ Wełna), Sylwestrzak, Zieleniecki, Pięczek (79’ Gibas) – Zuziak (60’ Kamiński), Kazimierowicz, Kristo, Mąka (51’ Mihajlević), Gutowski – Świderski.

PGE GKS: Lenarcik – Sierczyński, Grolik, Michalski, Grzelak – Biel (87’ Szymorek), Rachwał (80’ Zdybowicz), Czajkowski, Mularczyk, Thiakane (80’ Tylec) – Bartosiak.

***

Czas na mecze niedzielne. Jako pierwsi na murawę wybiegli piłkarze Gryfu Wejherowo i Znicza Pruszków. W 13. minucie blisko objęcia prowadzenia byli gospodarze, ale mimo trzech prób Dawid Rogalski nie potrafił pokonać Piotra Misztala. W 30. minucie goście otrzymali rzut karny, którego na gola pewnym strzałem zamienił Maciej Machalski. Kilka minut później świetną okazję na podwyższenie wyniku miał Konrad Budek, ale z kilku metrów nie trafił w bramkę.

W drugiej połowie kibice zobaczyli zupełnie odmieniony zespół Gryfa. W 50. minucie do wyrównania strzałem z bliska doprowadził Mateusz Goerke. Cztery minuty później Mateusz Długołęcki trafił w słupek, a zatrzymaną w kałuży wody piłkę wybił Piotr Kołc. W 57. minucie zakotłowało się w polu karnym Znicza, a najprzytomniej zachował się Rogalski, który tym razem trafił już do siatki. 120 sekund później świetną interwencją po strzale Pawła Brzuzego popisał się Misztal. Nie miał jednak szans minutę później, gdy po dośrodkowaniu w pole karne uprzedził go Kołc. Goście nie potrafili podnieść się po szybkich trzech golach, a to nie był koniec, bo w 74. minucie kolejną bramkę zdobył Rogalski. Cztery minuty później Znicz zmniejszył rozmiary porażki za sprawą Dariusza Zjawińskiego. Dodajmy, że fatalny błąd w tej sytuacji popełnił golkiper, Szymon Więckowicz. Ostatnie słowo należało jednak do Gryfa, a w zasadzie do Rogalskiego, który w 85. minucie wykorzystał odbitą piłkę przez Misztala i strzelił swojego trzeciego gola w tym spotkaniu, ustalając jednocześnie jego wynik na 5:2.

Gryf Wejherowo – Znicz Pruszków 5:2 (0:1)
Mateusz Goerke 49’, Dawid Rogalski 57’, 73’, 84’, Piotr Kołc 61’ – Maciej Machalski 30’ (k), Dariusz Zjawiński 78’.

Gryf: Więckowicz – Brzuzy (88’ Bury), Wicki, Liberacki, Goerke – Chwastek, Kołc, Koziara (79’ Włodyka), Czychowski, Ryk (79’ Sikorski) – Rogalski.

Znicz: Misztal – Bochenek, Klepczarek, Rybak, Budek – Kabala (64’ Zagórski), Długołęcki, Małachowski, Machalski (66; Faliszewski (74’ Ratajczyk)), Rackiewicz (85’ Pyrka) – Zjawiński.

***

Ostatnim spotkaniem tej serii gier był derbowy pojedynek w Toruniu – wicelider Elana podejmował spadkowicza z I ligi, Olimpię Grudziądz. Dodajmy, że kibice obydwu drużyn na ten pojedynek w oficjalnym meczu czekali ponad 7,5 roku. W 18. minucie świetną akcję Elany zmarnował Filip Kozłowski, który w sytuacji 2 na 1 poślizgnął się i dał odebrać sobie piłkę. Ten sam zawodnik zrehabilitował się jednak w 32. minucie, gdy świetnym uderzeniem z dystansu pokonał Wojciecha Muzyka. 

W drugiej połowie na dogodne sytuacje musieliśmy czekać aż do 69. minuty. Wtedy to pojedynek sam na sam z Muzykiem przegrał Kozłowski. Cztery minuty później Olimpia wyrównała. Piłka trafiła do Kacpra Skibickiego, ten wbiegł w pole karne i płaskim strzałem nie dał szans golkiperowi Elany. Kilka chwil później grudziądzanie cieszyli się z prowadzenia, bo świetną kontrę wykończył Konrad Handzlik. Elana do samego końca walczyła o wyrównanie i dopięła swego w 97. minucie. Po rzucie rożnym najsprytniejszy w zamieszaniu podbramkowym okazał się Artur Lenartowski, który zapewnił swojej drużynie bardzo cenny punkt.

Elana Toruń – Olimpia Grudziądz 2:2 (1:0)
Filip Kozłowski 32’, Artur Lenartowski 90+7’ – Kacper Skibicki 73’, Konrad Handzlik 77’.

Elana: Mrozek – Andrzejewski, Urbański, Kołodziejski, Górka – Kościelniak (83’ Lenkiewicz), Stefanowicz, Kryszak, Stryjewski (73’ Lenartowski), Wołkowicz – Kozłowski.

Olimpia: Muzyk – Ciechanowski, Nakrosius, Witasik, Poręba (81’ Gabor) – Marzec, Kamiński (46’ Handzlik), Śmietanko, Ziętarski, Papikjan (90’ Zatorski) – Hirsz (51’ Skibicki).


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się