var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: poloniabytom.com.pl

Byli najlepsi w Europie (6). Mateusz Żytko. Podpadł Smudzie. "Ubzdurał sobie, że się z niego śmiałem"

Autor: Mateusz Michałek
2011-11-15 17:27:16

Jak co wtorek, przedstawiamy Wam sylwetkę złotego medalisty ME do lat 19 z 2001 roku. Wciąż zostajemy przy linii defensywnej. Jednak tym razem, przyszedł czas na kogoś, kto w kadrze Michała Globisza był głównie rezerwowym. Przed Wami - Mateusz Żytko.

Co ciekawe, w porównaniu do niektórych swoich kolegów, jadąc do Helsinek, miał już na koncie występy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Co prawda, w żadnym z trzech spotkań nie zagrał w pełnym wymiarze czasowym, ale jednak. Urodzony we Wrocławiu piłkarz przez cztery sezony przebywał w pierwszej drużynie tamtejszego Śląska. W tym czasie, najpierw awansował, a później spadł z Ekstraklasy. Prawy lub środkowy obrońca, a wcześniej grający na pozycji środkowego pomocnika Żytko, pozostawił swój rodzimy zespół, gdy ten spadł do III ligi. Chwilę później zainteresowanie jego osobą wyraził zabrzański Górnik. Zresztą zabrzanie nie byli jedynym zespołem, który miał chęć na zatrudnienie wrocławianina. Wcześniej Żytko, wraz z jednym z kolegów z drużyny przebywał na testach w niemieckim Wolfsburgu. Z przenosin za zachodnią granicę nic jednak nie wyszło. - W Wolfsburgu przebywałem przez tydzień i moim zdaniem nie wypadłem źle. Nie wiem jak się dalej sprawy potoczyły i co zadecydowało, że nie odszedłem do Niemiec – mówi Żytko.

Zamiast wyjazdu za granicę, wrocławianin postanowił przejść do pobliskiego Zagłębia Lubin. „Miedziowi” grali wtedy w II lidze. W pierwszym sezonie Żytko zagrał w większości spotkań i dołożył cegiełkę do drugiego w swojej karierze awansu do Ekstraklasy. Tak więc zamiast grać w trzeciej lidze, Żytko znowu wylądował w najwyższej klasie. A w końcu Śląsk nie od razu wygrzebał się z trzeciego stopnia rozgrywek. W pierwszym sezonie po awansie, defensor opuścił sześć meczów. Jeśli grał, to tylko od początku do końca. „Miedzowi” tak naprawdę ledwo utrzymali się wtedy w lidze. Dużo lepiej wiodło im się w Pucharze Polski, w którym odpadli dopiero w półfinale – z późniejszym mistrzem kraju Wisłą.


 
Wszystko zmieniło się w następnym sezonie. - Na jednym z treningów trener Smuda ubzdurał sobie, że się z niego śmieję, i od tamtej pory zaczęły się moje kłopoty. Zostałem przeniesiony do rezerw, a w zimie musiałem iść na wypożyczenie do Polonii Warszawa – wspomina wrocławianin. Jak było naprawdę wiedzą pewnie tylko ci dwaj panowie. W zasadzie być może gdyby nie konflikt ze Smudą, Żytko pozostałby podstawowym zawodnikiem drużyny z Lubina. A wtedy kto wie, jakby się to potoczyło...

Zainteresowanych nim było parę klubów. Na ich czele był ŁKS oraz GKS Bełchatów. Ostatecznie Żytko został wypożyczony do Polonii, w barwach której znowu wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Po powrocie do Lubina ponownie przestał grać. Od czasu do czasu występował tylko w krajowym pucharze, a w lidze zagrał łącznie 19 minut. Krótko mówiąc, nie dołożył praktycznie nic, do zdobytego - już z Czesławem Michniewiczem - tytułu mistrza Polski. Chociaż sam zawodnik uważa nieco inaczej. - W tamtym sezonie zagrałem tylko jeden mecz i jak ja to nazywam byłem "mięsem treningowym". Konkurencja w zespole była tak duża, że nie mogę mieć pretensji o to że nie grałem. Zagrałem jeden mecz, ale... jakąś cegiełkę do mistrzostwa dołożyłem.

W jakże dobrym dla piłkarza wieku, 25 lat, Żytko musiał pogodzić się ze sportowym spadkiem. Bo tak trzeba w końcu nazwać przenosiny do drugoligowej Wisły Płock. Wrocławianin podpisał z "Nafciarzami" trzyletnią umowę i grzecznie wypełnił ją do samego końca. Czy jakoś się tam wyróżniał? Choćby z racji tego, że siedział w Płocku aż tyle czasu, łatwo domyśleć się, że nie. Wisła była niemal cały czas (dwa pierwsze sezony) w środku tabeli, a sam Żytko trochę strzelał i łapał kartki i to niekoniecznie tylko żółte. W pewnym momencie stał się pierwszym egzekutorem rzutów karnych.

Wisła spadła jednak z ligi, a Żytko się stamtąd ulotnił. Był to dla niego drugi spadek w karierze i jak się okazało nie ostatni, bo kolejny nastąpił już w następnym sezonie, z bytomską Polonią. - Mój kolega, który zajął się menedżerką zadzwonił do mnie i zapytał czy nie chciałbym pojechać na testy do Bytomia. Pojechałem, spodobałem się trenerowi Szatałowowi i tam zostałem. Bardzo regularna gra na Śląsku, sprawiła, że jego osobą zainteresowała się Cracovia. "Pasy" w tamtym sezonie wyprzedziły Polonię raptem o dwa punkty i utrzymały się w Ekstraklasie. Sam Żytko, w jednej z ostatnich kolejek strzelił nawet krakowianom gola. Bramka z 89. minuty na nic się jednak zdała, bo Cracovia wygrała 2:1. Gdyby jednak do ostatnich minut krakowianie prowadzili tylko jedną bramką, a gol obrońcy z Wrocławia zadecydował choćby o remisie, to Polonia utrzymałaby się w lidze. Kto wie, może działacze z Krakowa podziękowali Żytce za to, że strzelił tylko jednego...

Transfer do Cracovii jest, choć lepiej napisać "by"”, chyba ostatnią szansą dla Żytki, by jakoś zmienić zdanie na swój temat. Takie przechodzenie z ligi do ligi spowodowało, że nie wiadomo jak go sklasyfikować. Czy jest to dobry zawodnik słabej drużyny ekstraklasowej czy jednak najwyższa liga to dla niego zbyt wysokie progi? A może lepiej powiedzieć, że był zbyt dobry na II (obecnie I) ligę, a w Ekstraklasie nie miał po prostu szczęścia. Umiejętności miał wystarczające, choć po meczu z Lechem wielu i w to zwątpiło.


 
Niemal wszyscy wypominają Żytce jeden, ale za to bardzo poważny minus, a mianowicie to, że od zawsze był zbyt cichy i grzeczny, że brakowało mu tego pazura. - Zdobycie mistrzostwa Europy to jeden z najmilszych momentów w mojej karierze. Z Hiszpanią wyszliśmy jak "pershingi". Mimo, że rywale byli lepsi technicznie to dzięki naszej determinacji pokonaliśmy ich różnicą trzech bramek. Ten mecz zapamiętam do końca życia. Żytko może być spokojny, o nim samym też mało kto zapomni. Szkoda tylko, że nie dzięki temu, co pokazywał na boisku, zresztą przypomnijcie sobie sami:

 

Ile osiągnął Mateusz Żytko po zdobyciu ME juniorów:

Występy/bramki w pierwszej reprezentacji: 0/0

Występy/bramki w najwyższej klasie rozgrywkowej: 90/2

Występy/bramki w drugiej lidze: 133/8

Występy/bramki w europejskich pucharach: 0/0

Obecna wartość wg transfermarkt.de: 350 tysięcy euro

Inne sukcesy: Mistrzostwo Polski (x1)


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się