var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: własne

Amiens musi się dzisiaj martwić, czy Kurzawa ma co jeść

Autor: Marcin Krzywicki
2018-11-01 19:00:00

Można mieć kompleks rekreacyjny na Mazurach jak Robert Lewandowski, kompleks cellulitu na kolanach jak Katie Holmes oraz taki, który ma Rafał Kurzawa w Amiens. Jaki? Nieznajomość języków obcych.

Biłem się z myślami czy w ogóle poruszać ten temat, bo sam nie jestem poliglotą.  Będac w gimnazjum na pytanie "What's your name?" odpowiadałem: "What's your name Marcin". Jak na wakacjach w Egipcie na stoisku z jedzeniem chłop zapytał mnie: "Are you hungry?", odpowiadałem: "No, I am from Poland". Kompromitacja!

Szatnia piłkarska jest jednak miejscem, w którym jeśli się nie odnajdziesz, to Cię nie ma. Atmosfera w niej buduje wyniki. Jeżeli stoisz w kącie, to będą Cię wytykać palcami...

Dlaczego o tym piszę? Bo jestem w porządku i chcę, żeby młodzi piłkarze, którzy marzą o wielkich karierach, już dzisiaj poświęcili czas na naukę języków zamiast na przejście zadania w Red Dead Redeption na Play Station.

Kiedy pojawiła się informacja o problemach komunikacyjnych Kurzawy we Francji pierwszy zareagował na Twitterze Tomasz Ćwiąkała:

 

 

 

Zgadzam się z Ćwiąkim w stu procentach! Może nie jest to mój wielki przyjaciel, ale miałem okazje go poznać i szanuję go jak Smolarka za dwie bramki z Portugalią. Zazdroszczę mu znajomości języków. Wystarczą przecież tylko chęci. A Rafałowi ich brakuje...

Wyjeżdżając na zachód MUSISZ wiedzieć, że tam nie rozmawia się po polsku. Nauka języka przez piłkarza powinna być traktowana jako część treningu.  Jakie szczęście, że zdawałem maturę z języka rosyjskiego,  a kilka lat później na testy zaprosił mnie Wołyń Łuck. Super, że nie był to Arsenal.

Dlaczego Nenad Bjelica po kilku miesiącach udzielał wywiadów po polsku lepiej niż Franciszek Smuda? Bo jest profesjonalistą. Najlepiej to widać zresztą dzisiaj po wynikach Lecha...

Rafałowi Gikiewiczowi klub w Niemczech przekazuje, o której i gdzie ma być na wywiadzie i nic więcej ich nie interesuje. A Amiens dzisiaj musi się martwić, czy Kurzawa ma co jeść. W samoobsługowym kupi chleb, ale w Leclercu na mięsnym może się już nie dogadać. Gdy grał w Zabrzu kupując musztardę na pewno wybierał stołową, a nie dijon :)

Piłkarz ma obowiązki wobec mediów i kibiców, a w Polsce szukamy usprawiedliwienia. Język to podstawa życia piłkarza. Jak to jest możliwe, że Rafał jest od kilku miesięcy we Francji wciąż ma problem z językiem? Po prostu... możliwe.

Nie jest tajemnicą, że każda aktywność medialna jest dla niego obciążeniem psychicznym. Nawet z Sonią Śledź, mimo że to powinna być sama przyjemność. W samej Ekstraklasie udzielił tyle wywiadów, że dla wielu odkryciem jest to, że komunikuje się po polsku.

Piłkarz poza treningami ma więcej czasu niż zwykły śmiertelnik. Warto poświęcić 90 minut na naukę. Przyłóżcie się do nauki języków. Komunikacja Wam się bardziej przyda niż wiedza o podbojach Mongołów przez Czyngis-chana w XII wieku.

W dzisiejszych czasach chcąc robić karierę za granicą i nie znając języka jesteś inwalidą. Rafał, poznaj język tak dobrze jak umiejętność bicia stałych fragmentów gry!

Choć w sumie... może Amiens wzięło nie tego Kurzawę?


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie