var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Brak czwartej trybuny to jeden z wielu problemów Areny Zabrze. Czy będzie ona kiedykolwiek rentowna?

Autor: Bartosz Adamski
2018-11-02 12:00:00

Choć 15 października miało zakończyć się wyburzanie czwartej trybuny na Arenie Zabrze, jeszcze nie udało się tego procesu nawet rozpocząć. Co gorsza, nie wiadomo kiedy do tego dojdzie. Wiele wskazuje zatem na to, że Górnik jeszcze przez długi czas grać będzie musiał na niepełnym obiekcie. Jak jednak udało nam się ustalić, zaniedbań przy budowie zabrzańskiego stadionu było naprawdę wiele, również w ostatnim czasie. Ujawniamy najważniejsze fakty z ostatnich lat.

Jak wynika z oficjalnych i ogólnodostępnych dokumentów, spółka Stadion w Zabrzu sp. z o.o. zanotowała w roku 2017 stratę w wysokości 15,7 mln zł. Władze tłumaczą, że wynik ten spowodowany jest głównie amortyzacją obiektu oraz kosztami jego utrzymania. Twierdzą również, że pierwszy okres działalności nie jest przewidziany na rentowność, a na promocję.

Problem jednak w tym, że uchybień na Arenie Zabrze jest na tyle dużo, że... może ona nigdy na siebie nie zarabiać i regularnie przynosić straty. W marcu 2015 roku Arenę Zabrze, będącą wówczas jeszcze oficjalnie Stadionem Miejskim im. Ernesta Pohla, wizytowała Najwyższa Izba Kontroli. W swoim raporcie odniosła się bardzo krytycznie do całego projektu, stwierdzając szereg błędów, które były już niemożliwe do usunięcia. NIK zapowiadała również, że stadion najprawdopodobniej stanie się nierentowny.


Nierealny biznesplan

Arena Zabrze jest naprawdę ładnym obiektem. Nowoczesny, duży stadion, który regularnie był wypełniany w minionym sezonie przez kibiców Górnika, miał być uciechą dla całego miasta i miejscem spotkań. Wszak rocznie, jak wynika z biznesplanu - za opracowanie którego prezes Spółki, Tadeusz Dębicki, zarobił 15 tysięcy złotych - przedstawionego w 2009 roku, przewidziano choćby 40 (słownie: czterdzieści) meczów Górnika rocznie, choć faktycznie klub tylu nie rozgrywa. Jakby i tego było mało, zakładano wynajem stadionu na 12 (słownie: dwanaście) innych meczów rocznie (!) i organizację 4 innych imprez całostadionowych. Ponadto zapewniono, że na terenie stadionu odbywać się będzie 12 mniejszych imprez.

Nie trzeba być biegłym z planowania, by zrozumieć, że nie miało to kompletnie prawa bytu. Stąd w 2014 roku opracowany kolejny biznesplan, już bliższy stanowi rzeczywistemu. Zapewniono m.in., że Górnik rozgrywał będzie 23 spotkania rocznie, przeprowadzonych zostanie dziesięć imprez firmowych oraz sześć zabaw sylwestrowo-andrzejkowo-karnawałowych.

Początkowo dane trzeba było zawyżyć, ponieważ w przeciwnym razie uzyskanie dofinansowania na stadion było wręcz niemożliwe. Miasto Zabrze nie dysponowało bowiem wystarczającą ilością pieniędzy i należało pozyskać współinwestora. Zdaniem NIK, ratusz nie zabezpieczył odpowiednich środków na budowę Stadionu Ernesta Pohla. Model finansowy był obciążony sporym ryzykiem, a kontrolerzy uważają, że prezydent miasta niewłaściwie tym ryzykiem zarządzała.

Początkowo Gmina Zabrze zakładała, że budowę stadionu wesprze Ministerstwo Sportu i Turystyki. Taką obietnicę złożył zresztą Marcin Rosół, szef gabinetu Mirosława Drzewieckiego, jednak szybko okazało się, że MSiT nie przejdzie do czynów.

Ostatecznie zdecydowano się na fundusz finansowy. Znaczną część środków na budowę miał zabezpieczyć fundusz Sovereign Fund FIZ (obecnie SATURN Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.), wspierany przez Deutsche Bank. Celem było objęcie udziałów w zwiększonym kapitale spółki Stadion w Zabrzu, które następnie będą wykupywane przez miasto. Jednak Fundusz, już w trakcie inwestycji, wycofał się z większości umów podpisanych z miastem. W związku spółka Stadion znalazła się pod ścianą i natychmiastowo musiała znaleźć nowe źródło finansowania dla części inwestycji na kwotę ponad 67 mln zł, ponieważ Fundusz zdążył przelać tylko 90 milionów złotych z zakładanych 162 milionów.

Ostatecznie udało się porozumieć w sprawie wykupu obligacji z Bankiem Pekao S.A., który sfinansował pozostałą część budowy. Całość obligacji spółka Stadion Zabrze Sp. z o.o. ma wykupić do 2026 roku, uzyskując z tego tytułu dofinansowanie z Gminy.

NIK przyjrzał się tej sprawie i uznał, że ryzyko finansowe związane z kosztami budowy oraz przyszłym utrzymaniem obiektu będzie miało znaczący wpływ na budżet miasta. Mówiąc wprost - inwestycja została źle skalkulowana.

Błędy w obliczeniach pojawiły się już na samym początku, w fazie koncepcyjnej. Autorzy początkowego projektu - Perbo Projekt - szacowali koszt inwestycji na około 200 milionów złotych. Już po podpisaniu umowy na ostateczny projekt firma GMT z Mysłowic przedstawiła zaktualizowaną kwotę, która wynosiła 353,5 mln zł. Jest to zatem wzrost o ponad 70%. Po wielu korektach przyjęto w 2011 roku kosztorys inwestorski na kwotę 293,5 mln zł. Z tego 186,5 mln zł składało się na budowę trzech pierwszych trybun i 107 mln na ostatnią.


Zmieniane projekty i odsunięcie głównego projektanta

Problemy z finansowaniem stadionu musiały odbić się również na jego wykonaniu. Jak czytamy w biznesplanie, stadion przewidziany był do budowy w dwóch etapach z zachowaniem ciągłości. Błyskawicznie wyszło jednak na jaw, że fundusze pozwoliły na zrealizowanie tylko jednego etapu inwestycji, który zakładał wybudowanie trzech trybun.

Początkowo zakładano, że pierwszy etap zostanie zakończony najpóźniej wiosną 2013 roku. Tymczasem co chwilę pojawiały się kolejne opóźnienia i ostatecznie doszło do tego, że w listopadzie 2013 roku termin zakończenia budowy stanął pod wielkim znakiem zapytania. Spółka Stadion w Zabrzu poinformowała o wypowiedzeniu umowy głównemu wykonawcy – Polimeksowi Mostostal.

Chwilę wcześniej okazało się również, że... stadion nie będzie spełniał nie tylko standardów UEFA i FIFA, ale nawet wymaganych przez PZPN. Z uwagi na to Arena nie mogła zostać dopuszczona do użytkowania. Brakowało nawet tak prozaicznych pomieszczeń jak szatnie dla piłkarzy, które były przewidziane do realizacji na trybunie czwartej. W pierwszym etapie nie było również założone wybudowanie centrum dowodzenia, bez którego nie może odbyć się impreza masowa. Na drugi etap przewidziane były ponadto strefy VIP i loże biznesowe.

- Podjęto zatem decyzję o dokonaniu zmian w dokumentacji projektowej. Nie chciał ich jednak dokonać główny projektant, czyli firma GMT, zatem spółka Stadion postanowiła odsunąć ich od obowiązków. Spółka na własną rękę wprowadziła zmiany, które całkowicie zmieniały pierwotne założenia projektu - mówi w rozmowie z nami osoba pracująca przy budowie stadionu.

Prezes zarządu GMT, Tomasz Pilch, poinformował wówczas, że nie bierze odpowiedzialności za dokumentację projektową, a inwestor traci gwarancję i nie ma prawa do żadnych roszczeń wobec GMT w przypadku wad, ponieważ wedle informacji ujawnionych przez inwestora do dokumentacji wprowadzane są istotne zmiany, których autorzy projektu nie mogą weryfikować. Inwestor odmawiał również wykonawcom wglądu w dokumentację projektową, choć był do tego wielokrotnie wzywany.

Dopiero rok później wyłonione w przetargu Przedsiębiorstwo Budowlane Dombud podjęło się dokończenia budowy według zaakceptowanych wcześniej projektów. Ostatecznie w obecnym kształcie Arena Zabrze została oddana do użytku z końcem czerwca 2016 roku, choć debiut stadionu przypadł na Wielkie Derby Śląska, które odbyły się 21 lutego.

Po zmianach projektowych centrum dowodzenia zlokalizowane zostało w narożniku południowo-zachodnim. Strefy VIP z kolei przeniesione zostały na trybunę wschodnią, co jest ewenementem, gdyż prawidłowo strefy premium znajdować się powinny po strefie zachodniej, co podkreśliła w swoim raporcie NIK. - Takie zmiany kosztowały około 70 milionów złotych - mówi nam osoba zorientowana w projekcie areny.

Istotnym problemem podczas meczów rozegranych na obiekcie przy ul. Roosevelta 81 jest znalezienie miejsca parkingowego w okolicy stadionu. Ludzie zostawiają auta na chodnikach, na ścieżkach rowerowych. W zasadzie wszędzie, gdzie się da.

Na samej Arenie zlokalizowany jest natomiast jeden parking podziemny na 606 miejsc, choć plany zakładały wybudowanie dwóch poziomów. Dlaczego zatem nie został oddany do użytku drugi poziom? Wysłaliśmy w tej sprawie zapytanie do Areny, jednak nie otrzymaliśmy odpowiedzi. - Złośliwi mówią, że ten niższy parking podziemny można równie dobrze zarybić. Półżartem, Spółka miałaby wtedy dużo większe przychody. Wody tam jest, zależnie od pory roku, od wody po kolana - mówi w rozmowie z 2x45 osoba pracująca przy budowie stadionu.

Powyższa informacja jest jednak niemożliwa do zweryfikowania, ponieważ na niższy parking obowiązuje zakaz wstępu, nikt postronny nie jest tam wpuszczany. Jeśli jednak zagłębimy się w architekturę krajobrazu przy stadionie, dostrzeżemy, że dawne tereny zielone, dzięki którym woda wsiąkała w ziemię, zostały zamienione na płyty betonowe podczas modernizacji obiektu. To sprawia, że woda, która do tej pory uchodziła w sposób naturalny, teraz ma problem z odpływem. Przy stadionie wybudowano zbiorniki retencyjne, lecz przy dużych opadach deszczu wystarczają one na zaledwie kilkanaście minut.

- Jeśli ktoś miał do czynienia cokolwiek z budownictwem, to wie, że rury kanalizacyjne na stadionie są "po Adolfie" i nie przyjmują takiego nawału wody. Dlatego parking nie jest oddany do użytku - tłumaczy osoba pracująca przy budowie stadionu.

Powyższe słowa potwierdza zdjęcie z ulicy Piłsudskiego, która jest prostopadła do ulicy Roosevelta. Gdy pojawiają się ulewy, droga staje się nieprzejezdna.


Zdjęcie z roku 2014

Przed rozpoczęciem obecnego sezonu pojawił się następny problem. Jako że Górnik Zabrze grał w eliminacjach do Ligi Europy, musiał dostosować swój stadion do wymogów UEFA. Chodziło m.in. o przystosowanie szatni i doprowadzenie doń wszystkich mediów. Spółka Stadion miała problem ze znalezieniem funduszy na tę inwestycję. Okazało się jednak, że za wynajem pomieszczeń na Arenie zalega firma S-Sport Sp. z o.o., która specjalizuje się w projektowaniu oraz realizacji obiektów sportowych.

- W Spółce Stadion zakiełkował pomysł, żeby S-Sport zapłacił za roboty. Po przeanalizowaniu za oraz przeciw idea została wcielona w życie i wyremontowano szatnie. W międzyczasie pojawił się jednak dość istotny szkopuł - nie zapłacono podwykonawcom. Ci zeszli na dwa tygodnie z placu budowy, zawieszając swoje prace. Nie zostały wykonane m.in. centrale wentylacyjne i zabezpieczenia przeciwpożarowe - mówi nam osoba pracująca przy budowie stadionu.

Powyższe informacje o niewypłacalności potwierdza nam również jeden z podwykonawców. - Do dzisiaj nie otrzymałem należnych mi pieniędzy - twierdzi. Nie trzeba było nawet przeszukiwać wiele źródeł, by dowiedzieć się, że firma mająca swoją siedzibę na obiekcie przy ul. Roosevelta 81 jest całkowicie nierentowna.

To tylko kilka opinii spośród kilkunastu negatywnych na portalu GoWork. Jedna z firm windykacyjnych wyspecjalizowała się nawet w ściąganiu długów od S-Sport. Klientów ma bowiem wielu.

Jak udało nam się dowiedzieć, sytuację związaną z opóźnieniami udało się załagodzić, ponieważ za wszelkie prace zapłacił Górnik Zabrze, przeznaczając na ten cel lwią część pieniędzy z ostatnich transferów oraz gry w europejskich pucharach. Problemem jednak okazało się rozliczenie tych wpłat, ponieważ klub nie jest właścicielem stadionu i zgodnie z prawem nie mógł zainwestować w prace wykonywane na Arenie. - Ostatecznie stanęło na tym, że te wpłaty zostały rozliczone z tytułu wynajmu stadionu na mecze ligowe - mówi nam osoba będąca blisko klubu.


Przetarg na obsługę cateringową wygrał... radny

W październiku 2015 roku Arena Zabrze ogłosiła przetarg na prowadzenie działalności gastronomicznej na Stadionie im. Ernesta Pohla. Do konkursu zgłosiły się trzy podmioty: Arena Event Catering (niemiecka firma należąca do Reiche Group), Górnik Zabrze SSA oraz Bar Leśny II s.c.

Od początku faworytem był niemiecka spółka, która dysponowała 25-letnim doświadczeniem. Żadnym zaskoczeniem nie było więc jej zwycięstwo. W postępowaniu odrzucono natomiast ofertę Górnika Zabrze, ponieważ nie jest on operatorem gastronomicznym.

Co ciekawe jednak, po kilku dniach Arena Event Catering odmówiła ostatecznie podpisania umowy z niewyjaśnionych przyczyn, co spowodowało, że przetarg wygrał Bar Leśny.

Tymczasem firma Bar Leśny II s.c. należy do Mariusza Trześniewskiego, brata radnego rady miasta z ugrupowania "Skuteczni dla Zabrza", Damiana Trześniewskiego, który jednocześnie jest pełnomocnikiem spółki.

W ustawie o samorządzie gminnym widnieje natomiast zapis, że:

"Art. 24f. 1. Radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której radny uzyskał mandat, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności."

Dodatkowo, jak informował w 2016 roku Głos Zabrza, komisja konkursowa nie sprawdziła dokładnie zwycięskiej oferty. Bar Leśny II bowiem zamiast piątej, wymaganej przez specyfikację referencji (polecającej rekomendacji) obcej firmy zewnętrznej przedłożył własne oświadczenie, że wykonywał wcześniej usługę cateringową na zabrzańskim stadionie. Z kolei inna rekomendacja wystawiona w imieniu niewielkiego klubu nocnego w wiosce w Świętokrzyskiem wystawiona jest na papierze firmowym… Bary Leśnego II. Co więcej, w siedzibie pubu wiedza o wystawieniu takiego dokumentu jest dość „mglista”.

Sprawa zwycięstwa firmy Damiana Trześniewskiego w przetargu na obsługę cateringową została zgłoszona do prokuratury. Jak donosił portal tysol.pl, po blisko 10-miesięcznym procesie urzędnicy przyznali, że co prawda samorządowiec wbrew uregulowaniom ustawy o samorządzie gminnym był pełnomocnikiem swego rodzeństwa w biznesie cateringowym na stadionie Górnika Zabrze, ale mandatu postanowiono mu nie wygaszać. Dlaczego? Prawnicy wojewody uznali, iż stadion miejski wybudowany za setki milionów złotych spłacanych z pieniędzy budżetu miasta i zobowiązań zaciąganych przez władzę samorządową nie stanowi formalnie majątku gminy, tylko spółki Stadion – należącej notabene w stu procentach do… miasta.

Po tym orzeczeniu kibice Górnika zamierzali zbojkotować lokale gastronomiczne na stadionie. Ostatecznie jednak sprawa rozeszła się po kościach, ponieważ klub został pośrednikiem w dystrybucji coli oraz kiełbas i parówek, co oznacza, że posiada zarobek ze sprzedaży. Jednocześnie jednak musi zapłacić za obsługę oraz sprzątanie stadionu.


Osadzony w Spółce

Obecnie w spółce Stadion Sp. z o.o. zatrudnionych jest około 40 osób, w znacznej większości powiązanych z prezydent Zabrza, Małgorzatą Mańką-Szulik. Z jej nadania od 2 września 2013 roku na stanowisku dyrektora ds. PR i marketingu pracuje także Jan Szołtysek.

Szołtysek piastował dawniej stanowisko naczelnika w Urzędzie Miejskim w Zabrzu, lecz stracił je po ujawnieniu tzw. afery workowej. Urzędnik został uznany za winnego i skazany na grzywnę w wysokości 7 tysięcy złotych, ponieważ w 2002 roku jako pełnomocnik komitetu wyborczego "Skutecznych dla Zabrza" zlecił dystrybucję ulotek zachęcających do głosowania na Romana Urbańczyka w II turze wyborów prezydenckich, choć usługa ta, wbrew prawu wyborczemu, została opłacona przez firmę czerpiącą garściami z procederu fikcyjnych dostaw worków śmieciowych dla potrzeb miasta.

Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami skazany Szołtysek nie mógłby w ogóle pracować w urzędzie z prawomocnym wyrokiem w papierach, jednakże prezydent miasta znalazła sposób na pozostawienie go w pracy w samorządzie: uczyniła go swoim etatowym doradcą.

Po wejściu w życie nowelizacji przepisów, wedle których doradcy i asystenci prezydentów miast nie mogą być osobami skazanymi za przestępstwa umyślne, Szołtysek teoretycznie musiał pożegnać się z posadą w jakiejkolwiek samorządowej instytucji. Choć sytuacja wydawała się dla niego beznadziejna, to i tym razem znaleziono ratunek – zatrudnienie w gminnej spółce Stadion w Zabrzu Sp. z o.o., której pracownicy w myśl prawa nie są urzędnikami samorządowymi.

Próbowaliśmy dowiedzieć się, za co konkretnie odpowiada w spółce Stadion Jan Szołtysek, niestety nie udzielono nam odpowiedzi. Stadion nie odpowiedział również na wniosek redaktora Przemysława Jarasza z "Głosu Zabrza" o udostępnienie informacji publicznej w sprawie kosztów zatrudnienia Szołtyska, do czego podmiot opłacany z pieniędzy podatników jest prawnie zobowiązany. Sprawa trafiła do sądu, który w dwóch instancjach nakazał ujawnienia żądanych informacji. Mimo że od tego czasu minęły blisko dwa lata, Spółka nie podzieliła się informacjami.


Kiedy koniec? Nie wiadomo

Obecnie obiekt im. Ernesta Pohla może pomieścić maksymalnie 24 563 widzów. Po dokończeniu budowy całego obiektu i oddaniu do użytku czwartej trybuny, pojemność stadionu ma wynosić 31 871 miejsc. Kiedy jednak powstanie ostatnia, brakująca trybuna - nie wiadomo. Fundusze na nią się znalazły - będzie kosztować ok. 60 milionów złotych.

Pojawiły się jednak inne komplikacje. Teoretycznie całkowity koniec wyburzania obiektu zaplanowany był na 15 października. Problem jednak w tym, że proces... w dalszym ciągu się nie rozpoczął.


Zdjęcie poglądowe z ubiegłego sezonu, fot. Mateusz Czarnecki

Najpierw miał zostać wyburzony budynek klubowy, następnie trybuna. Prace jednak nie ruszyły. Nic nie wskazuje na to, by miało do tego dojść w najbliższym czasie. Próbowaliśmy dowiedzieć się, na kiedy przewidywany jest termin ukończenia inwestycji, jednak Arena Zabrze nie udzieliła nam odpowiedzi. Według naszych informacji cały proces się komplikuje, ponieważ czwarta trybuna została uznana za zabytkową i nie ma póki co zgody na jej wyburzenie.

Wygląda więc na to, że saga związana z budową zabrzańskiej areny potrwa jeszcze przez długi czas. Co gorsza, według raportu NIK nawet w 2026 roku będzie trzeba dołożyć 1,4 mln zł do funkcjonowania obiektu zarządzanego przez spółkę Stadion w Zabrzu. Im dłużej trwała będzie jego budowa, tym bardziej będą rosły koszty utrzymania.

O zabrzańskim stadionie szeroko pisze się również w zagranicznych mediach, podkreślając, że Górnik gra na niekompletnym stadionie. Jeszcze przez pewien czas zatem Arena Zabrze pozostanie na ustach świata, niekoniecznie w pozytywnym kontekście.

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie