var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: wikimedia.org

Fornalak pogubił się w swojej koncepcji i musiał odejść z Ruchu. Wleciałowski jest wyborem najlepszym z możliwych?

Autor: Marcin Łopienski
2018-11-02 17:45:15

Marek Wleciałowski w czwartek został nowym szkoleniowcem Ruchu Chorzów. 14-krotnemu mistrzowi Polski trudno nawiązać do najlepszych lat, a wydarzenia ostatnich miesięcy pokazują, że chorzowianie mają problemy z odbudową dawnej marki. Dlatego z posadą trenera pożegnał się Dariusz Fornalak, a jego następcy nie możemy z przekonaniem nazwać wyborem idealnym. Jeśli już, to kandydatem najlepszym z możliwych, adekwatnym do beznadziejnej sytuacji chorzowian.

O tym, że w klubie Ernesta Wilimowskiego i Gerarda Cieślika ostatnimi czasy dzieje się źle, nie trzeba nikogo przekonywać. W poprzednim sezonie po spadku z Ekstraklasy chorzowianie z hukiem opuścili również I ligę, a teraz na trzecim poziomie rozgrywek zajmują 13. lokatę, a ostanie pięć meczów to efektowne zwycięstwo z Resovią, remis z Elaną Toruń, ale przede wszystkim porażki z Błękitnymi Stargard Szczecińskim, Widzewem Łódź i ROW 1964 Rybnik. 

Rozczarowująca postawa drużyny musiała poskutkować pożegnaniem Dariusza Fornalaka, zwłaszcza, że wyniki Ruchu były pokłosiem wcześniejszych niefortunnych decyzji szkoleniowca. Były opiekun chorzowskiego zespołu przed startem sezonu pożegnał się z doświadczonymi zawodnikami, a ci, na których postawił, psychicznie nie sprostali zadaniu. - Wydaje mi się, że Dariusz Fornalak trochę się w tym wszystkim pogubił, szczególnie w wizji, jaką kierował się, budując Ruch. W trakcie letniego okienka transferowego pozbył się wielu piłkarzy, także tych, którzy niekoniecznie sami chcieli odejść. Czy byliby gorsi od tych, którzy zostali lub przyszli? Na pewno zdążyli zebrać doświadczenie, potrzebne w drugiej lidze. Fornalak chciał budować Ruch „od nowa”, tzn. opierać zespół na utalentowanych juniorach, których włączył do pierwszego zespołu. Jak okazało się po czasie, niektórych zawodników to przytłoczyło. Czasu na szukanie doświadczonych piłkarzy było coraz mniej i tu pojawia się ten sam problem, co ze szkoleniowcem. Klub z Chorzowa nie był na tyle atrakcyjny, że stawał się pierwszym wyborem – mówi w rozmowie z 2x45 Joanna Sobczykiewicz z portalu gol24.pl, na co dzień zajmującą się Ruchem.

W takiej sytuacji potrzebny był inny szkoleniowiec, z pewnym doświadczeniem w opanowywaniu kryzysu, najlepiej emocjonalnie związany z chorzowskim klubem. Tylko człowiek mający w żyłach niebieską krew zdecydowałby się wejść do pogrążonego w kryzysie Ruchu. Kandydatów na polskim rynku było niewielu, a utytułowanej drużynie odmówił Leszek Ojrzyński. - Sytuacja Ruchu jest bardzo trudna i w tym momencie żaden doświadczony szkoleniowiec nie zdecydowałby się na podjęcie pracy w 14-krotnym mistrzu Polski. Klub szukał innych rozwiązań, ale odmowa Leszka Ojrzyńskiego mówi sama za siebie. Na chwilę obecną trener Wleciałowski jest najlepszą opcją dla Ruchu, ale nie ukrywajmy, że też jedną z niewielu dostępnych „od ręki” – dodaje Sobczykiewicz.

 

 

Przy okazji wyboru nowego trenera nie obyło się bez skandalu. Szef Rady Nadzorczej Ruchu Chorzów Zdzisław Bik w rozmowie z Leszkiem Błażyńskim z „Przeglądu Sportowego” w środę utrzymywał, że nic nie wie o kandydaturze Wleciałowskiego i zapewniał, że Fornalak ma szansę na utrzymanie posady. Natychmiast po opublikowaniu tych słów narosło wiele spekulacji i głosów, że właściciel klubu nie wie, co dzieje się w jego firmie i decyzje podejmowane są bez jego wiedzy. Inaczej sytuację widzi nasza rozmówczyni: - Nie wierzę w to, że skoro o trenerze Wleciałowskim wiedziały media i to już kilka dni wcześniej, a ten musiał jeszcze rozwiązać swoją umowę z Piastem Gliwice, to prezes naprawdę nic by o tym nie słyszał? Zdzisław Bik mógł trzymać te informacje dla siebie, a opinii publicznej przekazać inne, by odwrócić uwagę mediów i kibiców od tego, co wydarzy się na dniach. Na dodatek z moich informacji wynika, że w klubie rozważano opcję zmiany trenera, nie wiedziano tylko, kiedy dokładnie ona nastąpi. Tym samym wiadomość Pana Bika o kontynuowaniu współpracy z Fornalakiem też nie była prawdziwa.

Czego możemy zatem spodziewać się Wleciałowskim, który większość swojej trenerskiej kariery spędził jako asystent, w tym również w Ruchu Chorzów? Na pewno nie należy oczekiwać, że drużyna ot tak zacznie piąć się w tabeli II ligi i zbliży się do liderującego Widzewa. Były asystent Waldemara Fornalika, który w latach 2012-2013 pracował z nim również przy reprezentacji Polski, na początku będzie rzeźbił z tego materiału, jaki obecnie posiada, tak aby dotrwać do zimowego okresu przygotowawczego. - Kibice Niebieskich nie powinni jednak spodziewać się natychmiastowych i radykalnych zmian, szczególnie na tym etapie sezonu. Trener Wleciałowski do końca roku będzie opierał się bowiem na „starym” sztabie szkoleniowym. Ważnym momentem będzie zimowy okres przygotowawczy. Od tego, jak zostanie przepracowany i czy uda się pozyskać nowych zawodników, będzie zależało powodzenie w rundzie wiosennej – kończy Sobczykiewicz.

Na sam koniec warto postawić następujące pytanie: jak długo to jeszcze potrwa i do ilu razy sztuka? Jeśli Wleciałowskiemu nie powiedzie się misja ratowania Ruchu, chorzowski klub stanie przed widmem totalnej katastrofy. Jeszcze chwila i może okazać się tak, że nie będzie już kandydatów do podjęcia się misji samobójczej, a w najgorszym przypadku nie będzie czego ratować. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się