var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: givemesport.com

Niespełnione Talenty (3) - Na "foczce" daleko nie dopłynął

Autor: Mateusz Kasowski
2018-11-03 14:36:57

Brazylia wydała na świat wielu fantastycznych piłkarzy i prawdopodobnie jeszcze więcej niespełnionych talentów. Większość z nich najlepiej czuła się w dryblingu i tym też zasłynął nasz dzisiejszy bohater, choć tak jak on, nie dryblował nikt wcześniej.

Mowa o Kerlonie, którego niekonwencjonalny drybling wprawiał rywali w nerwicę. Brazylijczyk słynął z tego, że utrzymywał piłkę na głowie, delikatnie podbijając, przez co był praktycznie nie do powstrzymania i obrońcy musieli dopuszczać się faulu, by zatrzymać jego rajdy. Drybling popularnie nazywany "foczką" pozwalał rządzić w brazylijskich młodzieżówkach. Dodatkowo urodzony w Ipatindze zawodnik świetnie wykonywał stałe fragmenty gry.

Ten sposób gry opanował do perfekcji, dzięki czemu miał potencjał, by stać się jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Na wyżyny wspiąć mu się jednak nigdy nie udało, a mimo zaledwie 30 lat na karku, od ponad roku nie gra już w piłkę.

Karierę zaczynał w Cruzeiro, gdzie już jako 17-latek przebił się do pierwszego zespołu i zachwycał swoją grą. Potwierdził to na Copa America U-17, gdzie został uznany najlepszym zawodnikiem. Poza świetnym dryblingiem nie był jednak najlepiej przygotowany fizycznie, a ciągłe kontuzje pogłębiały niedoskonałości, w związku z czym ciężko było mu przebić się na stałe. Na dodatek w wieku 20 lat zerwał więzadło krzyżowe, przez co stracił cały 2008 rok.

Tuż po powrocie na boisko sprowadził go do siebie Inter Mediolan, od razu wypożyczając do Chievo Verona, które zostało współwłaścicielem karty zawodniczej brazylijskiego czarodzieja. Występujący na pozycji ofensywnego pomocnika piłkarz długo dostosowywał się do włoskiego stylu gry, choć od początku było wiadomo, że ciężko mu będzie zaadaptować sie w lidze nastawionej na dyscyplinę taktyczną. Dodatkowo większość czasu dochodził do siebie po kontuzji kolana. Rozegrał w Serie A 63 minuty w ciągu całego sezonu. To jednak nie przeszkodziło mu w powrocie do Interu Mediolan.

Działacze "Nerrazurri" czuli, że właśnie zakontraktowali piłkarza, który może decydować o losach drużyny, jednak była to jedynie melodia przyszłości. Widząc, że nie ma szans na grę w pierwszym zespole, wypożyczyli go do Ajaksu Amsterdam, słynącego z wdrażania młodych zawodników do gry na europejskim poziomie. Jednak nawet holenderski klub nie mógł nic poradzić na niego, aż w końcu Brazylijczyk wrócił do Włoch, nie mając za sobą ani jednej rozegranej minuty. Przez ciągłe kontuzje był już fizycznym wrakiem.

Dodatkowo znów miał problem z kolanem. Przez pół roku dochodził więc do siebie, a zimą odszedł na wypożyczenie do Parana Clube, gdzie jednak również nie błyszczał. Brazylia wydawała się ostatnim podwórkiem, które mogło pomóc Kerlonowi w powrocie do formy. Po pół roku Parana oddała go z pocałowaniem ręki, ale we Włoszech nie zdążył się nawet na nowo rozpakować, ponieważ parę dni później był już w brazylijskim Nacionalu.

Dopiero po odejściu do japońskiej Fujiedy, klubu grającego na czwartym poziomie, zaczął regularnie występować i strzelać. W 22 meczach trafił dziewięć razy i zanotował siedem asyst, jednak po roku zaczął wyglądać coraz słabiej i w końcu pozostał bez klubu przez kolejny rok, gdy ponownie doznał poważnej kontuzji. Próbował jeszcze wracać, grając w MLS, Brazylii, a nawet na Malcie, jednak nigdzie nie pokazał nawet cienia swoich nieprzeciętnych umiejętności. Pod koniec 2016 roku podpisał jeszcze kontakt ze Spartakiem Trnava, jednak niedawny pogromca Legii Warszawa szybko stracił do niego siły. Przed rokiem, mając 29 lat, ogłosił zakończenie kariery.

Filigranowy zawodnik miał wszystko, by zostać graczem światowego formatu, jednak w jego przypadku zabrakło najważniejszego - zdrowia. Kilkukrotnie zerwane więzadła krzyżowe pozostawiły piętno, którego nie dało się przeskoczyć. Przez co dziś pamiętany jest jak wielu muzyków w roli "mistrzów jednego utworu". Kerlon pozostawił po sobie tylko "foczkę".


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się