var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

W przerwie: Ronald Reng - "Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk", czyli pozycja wykraczająca daleko poza świat futbolu

Autor: Andrzej Cała
2018-11-04 10:00:49

Dożyliśmy czasów, gdy piłka nie tylko jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę w telewizji i internecie, ale możemy też czytać świetne pozycje o jej historii. Można pomiędzy meczami, można w drodze do pracy, można tam, gdzie królowie chadzają piechotą. Możliwości jest multum. W każdy weekend będziecie mieli okazję przeczytać nasze polecenia. Pewnie częściej będziemy chwalić niż ganić, bo na słabe książki szkoda nam czasu, więc potraktujcie to jako przewodnik po wartościowej lekturze na czas przerwy. Tym razem wracamy do książki, która pozostanie z wami na długo. Naprawdę bardzo, bardzo długo…

Ronald Reng - Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk (SQN)

Za niespełna tydzień, 10 listopada, będziemy obchodzili już dziewiątą rocznicę samobójczej śmierci Roberta Enke. Chociaż czy "obchodzili" to w tym przypadku właściwe słowo? Mam pewne wątpliwości. Przyjmijmy zatem, że w następną sobotę po raz kolejny świat przypomni o wydarzeniu, które wstrząsnęło całym piłkarskim światem, będąc zarazem jednym z pierwszych tak istotnych impulsów do rozpoczęcia poważnych rozmów na temat depresji u sławnych, wielkich i bogatych.

Robert Enke taką właśnie osobą był - rozegrał 8 meczów w reprezentacji Niemiec, blisko 200 spotkań w Bundeslidze, trzy świetne sezony w Benfice Lizbona. Nie powiodło mu się tylko w Barcelonie, ale daj Boże każdemu choćby na miesiąc trafić do tego klubu. Po tym niepowodzeniu odbudował się zresztą w Hanowerze, więc nie można powiedzieć, żeby kataloński okres w jakiś druzgocący sposób zahamował jego karierę. Nie, po prostu odbił się od najwyższej piłkarskiej półki, wracając na bardzo wysoki poziom w klubie o mniejszej renomie, za to w ojczyźnie.

Tyle że życie to znacznie bardziej złożony proces, niż nam się czasem wydaje…


Strach przed prawdą

Ronald Reng zaczął pisać biografię Enkego jeszcze za jego życia, na życzenie bramkarza. Golkipera zmagającego się z depresją, dźwigającego krzyż, który wielokrotnie okazywał się za ciężki. Cofnijmy się o dekadę - to nie był jeszcze czas, gdy o chorobach psychicznych mówiło się tak głośno i z taką dozą społecznej akceptacji. To jeden z powodów, dla których Robert zaczął się leczyć za późno, za długo bojąc się przyznać bliskim do swoich obaw, problemów, dołków.

Pal licho zresztą rodzinę - ona zawsze zrozumie. W o wiele gorszym świetle takie wyznanie postawiłoby Enkego w kontekście kariery zawodowej. Sportowców długo traktowało się (w gruncie rzeczy wciąż tak jest, chociaż w może odrobinę mniejszym stopniu) jak superherosów, których żadna przykrość się nie ima, którzy nie mają prawa do chwili słabości. Społeczne podejście, że na co mogą narzekać ludzie zarabiający grube miliony, wykonujący tak prostą sprawę jak piłka nożna (można tutaj wstawić w zasadzie każdy sport czy np. zawód związany ze sztuką i popkulturą), było zakorzenione tak głęboko, iż tych, którzy mieli odwagę się wychylić ze swoimi problemami, często brutalnie, całkowicie niesprawiedliwie wyciszano i wyszydzano.

Jedno z pytań, które zostaje w głowie po lekturze pozycji Renga, odnosi się do kwestii, czy bardziej boją się tego wyznania ci, którzy chorują, czy ci, którzy się o tym dowiadują?


Setki ważnych wniosków

O tym, że Reng jest autorem wybitnym, można się było dowiedzieć za sprawą wszystkich pozycji, które firmował. Ten człowiek po prostu urodził się, aby pisać, aby ubierać fakty, wspomnienia, spostrzeżenia w fascynujące sentencje. “Życie wypuszczone z rąk” to pozycja niezwykle trudna, momentami po prostu wstrząsająca, a nade wszystko przeraźliwie smutna, ale czyta się ją - paradoksalnie - szybko i lekko. Nawet wtedy, gdy autor wprowadza nas w świat naukowych teorii, gdy zgłębia problematykę depresji od strony medycznej, robi to z wyczuciem i znawstwem znacznie bliższym gazetowej publikacji aniżeli biografii.

Biografia to zresztą wyjątkowa, bo Enke przekazał Rengowi tylko część jej treści. Resztę dopełniają fragmenty pamiętnika bramkarza reprezentacji Niemiec czy wypowiedzi osób, z którymi dzielił stadionowe szatnie. Autor fantastycznie żongluje wątkami, łączy historie, nie czyniąc zarazem z bohatera książki postaci pomnikowej. To bardzo istotna cecha pozycji, z której łatwo można było zrobić przesłodzoną hagiografię omijającą wiele ważnych wątków, byle tylko zanadto nie rozgrzebywać ran. Nie - to nie miałoby sensu i nie - to nie u Renga.

Podkreślę też, że - chociaż może z dotychczasowych akapitów nie do końca to wynika - “Życie wypuszczone z rąk” to książka jak najbardziej piłkarska. Nie brakuje tu wspomnień związanych z występami w reprezentacji Niemiec, opisu otoczki Bundesligi, szczegółów bardzo przykrego pobytu w Barcelonie i nieprzyjemności, które spotkały go na wypożyczeniu w Turcji. Jeśli ktoś w największym stopniu liczy właśnie na to, by poznać kulisy i meandry zawodowej kariery Enkego, nie będzie zawiedziony.

Nie da się jednak ukryć, że największą wartością książki Renga jest to, jak opisuje straszliwą chorobę i w jaki sposób tłumaczy jej mechanizmy. Pokazuje znaczenie wydarzeń w życiu prywatnym na karierę zawodową, o czym kibice często zupełnie zapominają. Tak jak często zapominają (a może nie rozumieją bądź po prostu nie chcą zrozumieć?!), że są osoby, których wrażliwość nie jest żadnym darem, a kamieniem, który co rusz ściąga na mentalne dno.

Wstrząsające, pouczające i skłaniające do refleksji dzieło, które z czystym sumieniem możecie polecić również osobom na co dzień zupełnie nie interesującym się futbolem.

Nasza ocena (1-6): 6


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się