var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Kamil Zieliński / Olimpia Grudziądz

II liga: Niesamowita końcówka w Grudziądzu. Radomiak gromi Górnika. Udany debiut Wleciałowskiego w Ruchu (video)

Autor: Łukasz Kościelniak
2018-11-07 14:30:40

Za nami siedemnasta, ostatnia kolejka rundy pierwszej i za kilka dni rozpoczynają się rewanże. Prawdziwy rollercoaster emocji przeżyli kibice w Grudziądzu – Widzew po pierwszej połowie prowadził 2:0, ale w trakcie kilku ostatnich minut stracił trzy bramki i ostatecznie przegrał z miejscową Olimpią 2:3. Kolejne świetne spotkanie przed własną publicznością rozegrał Radomiak Radom, który rozbił Górnika Łęczna 5:1. Udany debiut w roli szkoleniowca Ruchu Chorzów zanotował Marek Wleciałowski – jego piłkarze dzięki bramce w doliczonym czasie gry pokonali Pogoń Siedlce 2:1.

Siedemnasta kolejka rozpoczęła się w Katowicach, gdzie miejscowy Rozwój grał z Resovią Rzeszów. Od początku meczu do ataku ruszyli goście – w 7. minucie strzelał Przemysław Pyrdek, ale dobrze w bramce zachował się Bartosz Soliński. Kilka chwil później na prowadzenie wyszli gospodarze. Szybką kontrę na gola zamienił Mateusz Wrzesień. To w zasadzie na tyle, jeśli chodzi o ciekawsze okazje pod jedną i drugą bramką w pierwszej połowie.

Po przerwie Resovia ruszyła do ataku i w 54. minucie wyrównała. Indywidualną akcją popisał się Kamil Antonik, a z bliska do siatki trafił Bartłomiej Buczek. Ten sam zawodnik pięć minut później pięknym strzałem z rzutu wolnego wyprowadził beniaminka na prowadzenie. W 70. minucie gospodarze mieli w zasadzie jedyną okazję na wyrównanie, ale z bliska do siatki nie zdołał trafić jeden z graczy Rozwoju. Ostatecznie Resovia pokonała katowiczan i tym samym przedłużyła swoją dobrą passę.

Rozwój Katowice – Resovia Rzeszów 1:2 (1:0)
Mateusz Wrzesień 11’ – Bartłomiej Buczek 54’, 59’.

Rozwój: Soliński – Mońka, Lepiarz, Gancarczyk, Łączek – Gembicki (76’ Olszewski), Kuliński, Lazar (80’ Kamiński), Kowalski (66’ Gałecki), Paszek – Wrzesień (78’ Niedojad).

Resovia: Daniel – Geniec, Domoń, Zalepa, Mikulec – Antonik (88’ Feret), Kaliniec, Frankiewicz, Pyrdek (59’ Hass), Ogrodnik (72’ Kantor) – Buczek.

***

Bardzo ważny mecz dla losów dolnej części tabeli odbył się w Częstochowie – miejscowa Skra podejmowała Siarkę Tarnobrzeg. Pierwsza połowa stała na bardzo niskim poziomie – brakowało celnych strzałów, a na boisku królowała przede wszystkim walka fizyczna.

Na szczęście druga odsłona meczu był już zdecydowanie ciekawsza. W 55. minucie znakomitą okazję mieli gospodarze, ale dość szczęśliwie dwukrotnie na linii bramkowej interweniował Krystian Krupa. W 62. minucie blisko gola był Damian Nowak, ale jego strzał z rzutu wolnego był minimalnie niecelny. Skra była zespołem lepszym i w doliczonym czasie gry swoją przewagę udokumentowała golem. Po rzucie rożnym jeden z graczy Siarki przy próbie wybicia piłki trafił w nogi Nowaka, a odbita piłka zaskoczyła Krupę i wpadła do siatki. Jak się okazało był to gol, który ostatecznie dał gospodarzom zwycięstwo.

Skra Częstochowa – Siarka Tarnobrzeg 1:0 (1:0)
Damian Nowak 90’.

Skra: Krzczuk – Jurek, Błaszkiewicz, Holik, Obuchowski – Napora (88’ Niedbała), Zalewski, Olejnik, Nocoń, Kieca (78’ Buławski) – Nowak.

Siarka: Krupa – Janeczko (90’ Głaz), Kubowicz, Bierzało, Duda (69’ Maik), Drobot (72’ Woźniak) – Płatek, Nadolski, Radulj (65’ Sitek) – Ropski, Gębalski.

***

W Elblągu zmierzyły się drużyny, które miały zupełnie różne cele – Olimpia chciała wygrać i wygrzebać się ze strefy spadkowej, a Elana Toruń przełamać serię trzech remisów z rzędu. Mecz świetnie rozpoczęli gospodarze – w 5. minucie doświadczony Michał Fidzukiewicz wbiegł w pole karne i oddał strzał na bramkę Elany, a fatalny błąd popełnił Bartosz Mrozek, który przepuścił piłkę między rękami. Goście szybko jednak odpowiedzieli, bo w 10. minucie do wyrównania doprowadził Filip Kozłowski. Kilka chwil potem świetną okazję miał Fidziukiewicz, ale napastnik Olimpii trafił tylko w boczną siatkę. Swoją szansę miał też Kozłowski, ale z kilku metrów fatalnie przestrzelił.

W 55. minucie na prowadzenie wyszła Elana – strzelcem bramki był Dominik Kościelniak. Tuż przed końcem spotkania fatalny błąd popełnił jeden z defensorów gości, który najpierw trafił piłką w swojego kolegę, a potem sfaulował w polu karnym Eduardo. Do rzutu karnego podszedł Jakub Bojas i choć jego intencje wyczuł Mrozek to ostatecznie nie zdołał odbić piłki i tym samym spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

Olimpia Elbląg – Elana Toruń 2:2 (1:1)
Michał Fidziukiewicz 5’, Jakub Bojas 87’ (k) – Filip Kozłowski 10’, Dominik Kościelniak 55’.

Olimpia: Madejski – Balewski, Lewandowski, Sochań, Sedlewski – Bojas, Nowicki, Kuczałek, Ressel (72’ Eduardo), Szmydt (84’ Filipczyk) – Fidziukiewicz.

Elana: Mrozek – Andrzejewski, Urbański, Kołodziejski, Górka – Kościelniak (72’ Lenkiewicz), Stefanowicz, Lenartowski (90’ Felsch), Zagórski (61’ Aleksandrowicz), Wołkowicz – Kozłowski (82’ Stryjewski).

***

Najciekawszym spotkaniem tej kolejki było starcie w Grudziądzu, gdzie miejscowa Olimpia podejmowała lidera, Widzewa Łódź. Goście mogli objąć prowadzenie już w 8. minucie, ale Mikołaj Gibas minimalnie przestrzelił. W 22. minucie groźny strzał z dystansu oddał Robert Ziętarski, ale dobrą interwencję zaliczył Patryk Wolański. Dziesięć minut później łodzianie wyszli na prowadzenie – szybka kontra, Daniel Mąka przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, zagrał do Macieja Kazimierowicza, a ten pięknym, technicznym uderzeniem pokonał Wojciecha Muzyka. Kilka minut później rezultat strzałem z pola karnego podwyższył Mateusz Michalski.

Wydawało się, że dwubramkowe prowadzenie pozwoli Widzewowi na spokojne wygranie spotkania. Tak było do 89. minuty. Wtedy to w pole karne dośrodkował Marcin Kaczmarek, piłki nie potrafili wybić defensorzy łodzian, a uderzeniem sprzed pola karnego popisał się Konrad Handzlik. Kilka chwil później fatalnie zachowali się obrońcy Widzewa, a z ich niefrasobliwości skorzystał Przemysław Kita, który doprowadził do wyrównania. To nie był jednak koniec, bo kilkadziesiąt sekund później Radosław Sylwestrzak sfaulował w polu karnym jednego z graczy gospodarzy. Do rzutu karnego podszedł Ziętarski, jego uderzenie obronił Wolański, ale przy dobitce nie miał już żadnych szans. Po szalonej końcówce Olimpia ostatecznie pokonała lidera II ligi 3:2.

Olimpia Grudziądz – Widzew Łódź 3:2 (0:2)
Konrad Handzlik 89’, Przemysław Kita 90’, Robert Ziętarski 90’ – Maciej Kazimierowicz 33’, Mateusz Michalski 40’.

Olimpia: Muzyk – Ciechanowski, Nakrosius, Witasik, Wawszczyk – Skibicki (72’ Gabor), Śmietanko (46’ Marzec), Ziętarski, Handzlik (90’ Poręba), Papikjan (67’ Kaczmarek) – Kita.

Widzew: Wolański – Kozłowski, Sylwestrzak, Zieleniecki, Wełna – Michalski, Kazimierowicz, Gibas, Mąka (66’ Banaszak), Gutowski (79’ Pięczek) – Mihaljević (84’ Kwantaliani).

***

Pod wodzą nowego trenera – Marka Wleciałowskiego, do rywalizacji z Pogonią Siedlce przystąpili piłkarze Ruchu Chorzów. W 6. minucie groźnie na bramkę gości uderzał Paweł Mandrysz, ale dobrze w bramce spisał się Piotr Smołuch. Kilka minut później bardzo dobrej okazji nie wykorzystał Mateusz Bochnak. W 35. minucie szansę miał Mateusz Bogusz, ale uderzył zbyt mocno i piłka poszybowała nad poprzeczką.

Od początku drugiej połowy do ataku ruszyli siedlczanie. To przyniosło efekt w 55. minucie. Z boku boiska dośrodkował Sebastian Pociecha, a z bliska do siatki trafił Andrzej Rybski. Dwie minuty później Ruch od straty bramki uratowała dobra interwencja Kamila Lecha. Gospodarze napierali i w końcu w 80. minucie wyrównali. Gola zdobył wprowadzony na boisko Artur Balicki. Trener Wleciałowski miał nosa do zmian, bo w doliczonym czasie gry na boisko wprowadził Jakuba Kowalskiego, który kilka chwil potem odnalazł się w polu karnym i zdobył gola na wagę zwycięstwa.

Ruch Chorzów – Pogoń Siedlce 2:1 (0:0)
Artur Balicki 80’, Jakub Kowalski 90’ – Andrzej Rybski 55’.

Ruch: Lech – Duriska, Obst, Kulejewski, Miahkow – Mandrysz (90’ Kowalski), Urbańczyk, Walski, Bogusz (56’ Balicki), Podgórski – Kędziora (77’ Giel).

Pogoń: Smołuch – Pazio, Wichtowski, Margol, Mójta – Bochnak, Mosiejko, Wiktoruk (86’ Krawczyk), Rybski (77’ Marciniec), Pociecha (61’ Wrzesiński) – Paluchowski (82’ Walków).

***

W niedzielę jako pierwsi do rywalizacji przystąpili piłkarze w Pruszkowie – miejscowy Znicz mierzył się z ROW-em 1964 Rybnik, który do tego meczu przystąpił pod wodzą nowego, tymczasowego szkoleniowca, Mateusza Kurca. Gospodarze objęli prowadzenie w 24. minucie – w polu karnym Aleksander Łubik sfaulował Macieja Machalskiego. Sam poszkodowany podszedł do jedenastki, jego uderzenie odbił golkiper ROW-u, ale przy dobitce nie miał już żadnych szans. Ciekawie było tuż przed zakończeniem pierwszej części gry. W 44. minucie najlepiej w polu karnym Znicza odnalazł się Przemysław Brychlik i z bliska pokonał Piotra Misztala. Ostatnie słowo należało jednak do pruszkowian – kilkadziesiąt sekund po straconym golu Marcin Rackiewicz dośrodkował na głowę Dariusza Zjawińskiego, który bez problemu znów wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.

Druga odsłona meczu rozpoczęła się fatalnie dla gości – w ciągu dwóch minut dwie żółte kartki obejrzał Michał Rostkowski i tym samym od 56. minuty rybniczanie musieli grać w osłabieniu. To nie był jednak koniec czerwonych kartek – w 68. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał zawodnik Znicza, Piotr Klepczarek, a od 74. minuty po drugiej żółtej kartce dla Krystiana Kujawy ROW 1964 grał w dziewiątkę. Nic dziwnego, że wykorzystali to piłkarze Andrzeja Prawdy, a dokładnie Jakub Zagórski, który w 78. minucie po indywidualnym rajdzie pokonał Łubika. Wynik mógł być jeszcze wyższy, ale w 85. minucie świetną paradą po strzale Rackiewicza popisał się bramkarz gości.

Znicz Pruszków – ROW 1964 Rybnik 3:1 (2:1)
Maciej Machalski 24’, Dariusz Zjawiński 45’, Jakub Zagórski 78’ – Przemysław Brychlik 44’.

Znicz: Misztal – Bochenek, Klepczarek, Długołęcki, Rackiewicz – Tarnowski (60’ Kubicki), Małachowski, Kocot, Machalski (71’ Budek), Zagórski (90’ Pyrka) – Zjawiński (89’ Ratajczyk).

ROW 1964: Łubik – Krotofil, Janik (63’ Spratek), Kujawa, Jary, Jaroszewski (71’ Mazurek) – Tkocz, Zawadzki (88’ Koch), Rostkowski – Okuniewicz, Brychlik (78’ Dudzik).

***

Na boisku w Boguchwale, gdzie w roli gospodarza swoje spotkania rozgrywa Stal Stalowa Wola ekipa z Podkarpacia podejmowała Gryfa Wejherowo. Gospodarze mogli wyjść na prowadzenie już w 20. minucie. W polu karnym Szymon Więckowicz sfaulował Michała Trąbkę, ale golkiper Gryfa zdołał odbić strzał Michała Mistrzyka. Pięć minut później strzał Trąbki odbił przed siebie Więckowicz, a z bliska do siatki futbolówkę wpakował Adam Waszkiewicz. Goście pierwszą dogodną okazję stworzyli sobie w 30. minucie i od razu zamienili ją na bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Łukasza Konefała pokonał Piotr Kołc. Stal szybko jednak odpowiedziała – 120 sekund później znów w polu karnym znalazł się Waszkiewicz i bez problemów pokonał Więckowicza. Gryf jednak zaatakował i w 35. minucie znów był remis. Strzał Pawła Czychowskiego odbił Konefał, ale przy dobitce Macieja Koziary nie miał już żadnych szans.

W drugiej połowie inicjatywa należała już tylko do gospodarzy. W 59. minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamienił Piotr Mroziński. Kilkadziesiąt minut później fatalny błąd bramkarza, a potem zamieszanie w szeregach defensywnych wykorzystał Michał Mistrzyk, który tym ustalił wynik tego spotkania.

Stal Stalowa Wola – Gryf Wejherowo 4:2 (2:2)
Adam Waszkiewicz 25’, 32’, Piotr Mroziński 59’, Michał Mistrzyk 71’ – Piotr Kołc 30’, Maciej Koziara 35’.

Stal: Konefał – Waszkiewicz, Mroziński, Stasiak (74’ Czajkowski), Sobotka – Mistrzyk, Stelmach, Dadok (88’ Żyliński), Dziubiński (79’ Kitliński), Trąbka – Łętocha (55’ Jopek).

Gryf: Więckowicz – Brzuzy, Wicki, Liberacki, Goerke (73’ Sikorski) – Chwastek, Kołc, Koziara (73’ Machol), Czychowski (66’ Włodyka), Ryk – Rogalski.

***

Najciekawszym niedzielnym spotkaniem był pojedynek w Radomiu – miejscowy Radomiak podejmował Górnika Łęczna. Obydwie drużyny w ostatnich kolejkach były w bardzo dobrej formie co zapowiadało nam bardzo emocjonujący mecz. Gospodarze od samego początku ruszyli do ataku i to przyniosło efekt w 14. minucie. Strzał Macieja Filipowicza odbił Patryk Rojek, ale przy dobitce Rafała Makowskiego nie miał żadnych szans. Dziesięć minut później z rzutu rożnego dośrodkował Filipowicz, a z bliska dość szczęśliwie piłkę do siatki wbił Meik Karwot. W 31. minucie dobrą sytuację miał Mohamed Essam, ale górą był Mateusz Kochalski.

W drugiej połowie mecz się wyrównał, ale w 61. minucie w polu karnym faulowany był Filipowicz. Do jedenastki podszedł Leandro i pewnym, mocnym strzałem podwyższył wynik. W 66. minucie bliski wpisania na listę strzelców był Damian Jakubik, ale trafił jedynie w poprzeczkę. Kilka chwil później więcej szczęścia miał Karwot, który uderzeniem sprzed pola karnego pokonał Rojka. W 72. minucie świetnej okazji nie wykorzystał Igor Korczakowski, a piłka po dobitce Pawła Wojciechowskiego trafiła w poprzeczkę. 120 sekund później po raz trzeci na listę strzelców wpisał się Karwot. W 79. minucie Górnik strzelił honorowego gola – po błędzie Mateusza Kochalskiego futbolówkę do pustej bramki skierował Tomasz Midzierski.

Radomiak Radom – Górnik Łęczna 5:1 (2:0)
Rafał Makowski 14’, Meik Karwot 24’, 68’, 74’, Leandro 61’ (k) – Tomasz Midzierski 79’.

Radomiak: Kochalski – Jakubik, Klabnik, Grudniewski, Świdzikowski – Leandro (78’ Wawszczyk), Filipowicz (72’ Winsztal), Karwot, Luz (65’ Suchanek), Makowski – Sokół (59’ Rolinc).

Górnik: Rojek – Zagórski, Markowski, Midzierski, Pajnowski – Pisarczuk (82’ Dzięgielewski), Tymosiak, Bętkowski (46’ Sosnowski), Essam, Korczakowski (67’ Szysz) – Wojciechowski.

***

Na zakończenie 17. kolejki PGE GKS Bełchatów podejmował Błękitnych Stargard. Pierwsze pół godziny było wyrównane i obydwie drużyny miały szansę na strzelenie gola. W 30. minucie ładną indywidualną akcją popisał się Bartosz Biel i płaskim strzałem pokonał Mariusza Rzepeckiego. Otwarcie wyniku natchnęło gospodarzy do kolejnych ataków, ale zabrakło im szczęścia, żeby jeszcze w pierwszej odsłonie meczu podwyższyć wynik.

Drugą połowę z animuszem rozpoczęli Błękitni, ale nie oddali żadnego strzału, który mógł zaskoczyć Pawła Lenarcika. Potem swoich dobrych szans nie wykorzystali Patryk Mularczyk i Bartłomiej Bartosiak. Więcej szczęścia miał Mateusz Szymorek, który w 65. minucie dobił strzał Emile Thiakane. W 74. minucie dobrym strzałem z dystansu popisał się Michał Cywiński, ale dobrze interweniował Lenarcik. Trzy minuty później po raz drugi w tym spotkaniu na listę strzelców wpisał się Biel, który trafił do siatki po dośrodkowaniu Bartosiaka. W 80. minucie szansę na zmniejszenie rozmiarów porażki miał Piotr Kurbiel, ale młody napastnik fatalnie przestrzelił z rzutu karnego.

PGE GKS Bełchatów – Błękitni Stargard 3:0 (1:0)
Bartosz Biel 30’, 77’, Mateusz Szymorek 65’.

PGE GKS: Lenarcik – Sierczyński, Michalski, Magiera, Szymorek – Biel (86’ Matuszewski), Czajkowski, Ryszka, Mularczyk (78’ Tylec), Thiakane (82’ Stolarczyk) – Bartosiak (86’ Zdybowicz).

Błękitni: Rzepecki – Patrzykąt (85’ Karmański), Baranowski, Ogrodowski (82’ Gawron), Rogala – Starzycki (77’ Błyszko), Cywiński, Shimmura, M. Kwiatkowski, A. Kwiatkowski (86’ Orłowski) – Kurbiel.



KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się