var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: pixabay.com

Zapiski Młodego Trenera: Wynikowcy precz od dzieci!

Autor: Mateusz Kasowski
2018-11-09 16:03:33

Jedną z patologii polskich trenerów dzieci i młodzieży jest stawianie na wynik. Nie ma co się oszukiwać, nikt nie lubi przegrywać, ale w przypadku dzieci zwycięstwa tworzą tylko "status legendy" dla trenera. Dla maluchów taki priorytet nie ma żadnej wartości w perspektywie rozwoju.

Doskonale to pokazał przykład Wisły Kraków, która w 2014 roku zmiażdżyła w drugim meczu finałowym Cracovię 10:0 i zgarnęła mistrzostwo Polski juniorów. I co z tego? Gdzie są teraz ci piłkarze? Najlepsi z nich walczą o miejsce w składzie w I lidze, jedynie Jakub Bartosz jest jeszcze w ekipie "Białej Gwiazdy", choć trudno powiedzieć, by odgrywał tam istotniejszą rolę.

To jednak i tak całkowicie inny kaliber. W przypadku juniorów mówimy bowiem o ukształtowanych w wielu aspektach piłkarzach, ciężko więc nie zwracać kompletnie uwagi na wyniki, gdy gra toczy się w Centralnej Lidze Juniorów. Rezultaty mają znaczenie również w trampkarzach, gdzie także jest CLJ, jednak nie w młodszych kategoriach.

Co znaczy bowiem wygrany turniej u dzieci? Chwila uciechy dla maluchów i zbieranie chwały przez trenera. Nie chodzi o to, by dążyć do przegrywania, ale nie stawiać takiego celu. Gdyby w połowie turnieju ktoś całkowicie z zewnątrz chciał stwierdzić, kto jest najlepszy nie spoglądając w tabelę, ciężko byłoby mu rozpoznać.

Dlaczego?

Dzieci, których trener robi wszystko, by jego zespół wygrał, często na wszelkie niepowodzenia reagując krzykiem, nie wyglądają na zadowolonych. Nie widać w ich oczach pasji, chęci gry. Najgorszym przypadkiem są momenty, gdy dzieci schodzą z boiska zapłakane, bo "trener będzie krzyczał".

Często najzdrowsza atmosfera jest w zespołach ze środka zestawienia, które raz wygrywają, raz przegrywają, nie stawiają wszystkiego na wynik. Dlaczego? Bo trener pozostawił dla nich spore pole manewru, by grały tak jak same o tym myślały, bo trener wyłapywał pozytywne zagrania. Na turniej przyjechały dobrze się bawić.

Dlatego wiele najmocniejszych drużyn z całej Polski nie występuje w ligach żaków, czy orlików. Również z powodu takiego, że grając z najbardziej zbliżonymi odległością rywalami, często prezentują dużo lepszy poziom, w związku z czym taki mecz nie dawałby pożytku ani dla jednego, ani dla drugiego zespołu. Z tego powodu często uczestniczą w wielu turniejach towarzyskich, na które zapraszane są najmocniejsze zespoły.

Sporo jest takich przedsięwzięć, w których nie są prowadzone żadne tabele, każde dziecko na koniec zostaje uhonorowane medalem i wraca do domu zadowolone. M.in. w Belgii w oficjalnych rozgrywkach ligowych w dziecięcych kategoriach nie prowadzi się tabel. Drużyny rozgrywają mecz, po czym jadą do domu i nikt nie zwraca uwagi na wynik.

Dlaczego to tak ważne? W wieku 6-10 lat to dopiero narybek, który w przyszłości może zostać zawodowcem. Nie zostanie nim jednak, jeżeli będzie przez kogokolwiek do tego przymuszany. Dlatego najważniejsza dla dziecka jest pasja. Stawianie na wynik jest fajne przez rok, dwa, może trzy. Później jednak dziecko, które przez trzy lata ciągle słyszy krzyk, przestaje widzieć radość w graniu. Krzyk wywiera bowiem automatycznie presję. Wielu jest przecież dorosłych piłkarzy, którzy nie potrafią radzić sobie z presją, to co dopiero ma powiedzieć ośmioletnie dziecko, które po meczu boi się wrócić do trenera, którego "zawiodło"?

Trener, który osiągnie jakiś sukces w kategorii dziecięcej jest pamiętany przez krótki czas. Tworzy wokół siebie legendę. Żaden jednak nie może pochwalić się wychowankiem w Ekstraklasie, a do tego dąży szkolenie dzieci i to powinien być dla trenera główny wyznacznik. Często jeżdżę po wielu turniejach i obserwuję poczynania niektórych szkoleniowców, którzy wręcz wychodzą z siebie na rozgrywkach żaków. Szkoda mi wtedy tylko i wyłącznie dzieci.

Zmuszanie dzieci do trenowania zdaje egzamin chyba tylko w przypadku gry na instrumentach. W piłce nożnej to się nie powiedzie. Presja bowiem od najmłodszych lat potrafi wiązać nogi. Na szczęście coraz więcej klubów daje dzieciakom przede wszystkim grać po to, by w przyszłości dalej chcieli to robić.

Kto wie, ile potencjalnych talentów przepadło na kompletnie nieistotnych zawodach, bo zwyczajnie mieli dość?


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się