var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: gornik.leczna.pl

Michał M. znów przypomniał o sobie. Dwa razy w ciągu dnia złapano go na jeździe po pijaku, Górnik Łęczna rozwiązał kontrakt

Autor: Bartosz Adamski
2018-11-22 18:08:45

To jest wręcz nieprawdopodobne, z jaką regularnością Michał M. pakuje się w kłopoty. Tym razem były obrońca m.in. Zawiszy Bydgoszcz i Chojniczanki Chojnice został złapany za jazdę po pijanemu. DWUKROTNIE W CIĄGU DNIA. Górnik Łęczna zareagował natychmiastowo i rozwiązał z nim kontrakt.

Jak poinformowały ukraińskie media - zaxid.net oraz ua.tribuna.com - Michał M. jechał na podwójnym gazie w niedzielę 28 października we Lwowie. Do kontroli został zatrzymany dwa razy i dwukrotnie okazało się, że miał alkohol w wydychanym powietrzu! Do pierwszego zatrzymania doszło około godziny 6 rano i wówczas były zawodnik m.in. Zawiszy Bydgoszcz i Chojniczanki Chojnice miał 1,17 promila, a więc sześciokrotnie przekroczył dozwolony limit. Po raz drugi poddano go badaniu o 14:40. Tym razem alkomat wskazał 0,32 promila.

Co ciekawe, M. poruszał się Maserati Ghibli, które... 6 listopada rozbił w Lublinie. Wyjeżdżał spod galerii handlowej i wpadł w poślizg, uderzając w latarnię, o czym poinformowała miejscowa "Gazeta Wyborcza". Za to wykroczenie został ukarany mandatem. Tym razem był trzeźwy, a w drodze towarzyszył mu jeden z kolegów.

Przypomnijmy, że nad urodzonym w Namysłowie zawodnikiem ciążą zarzuty prokuratorskie dotyczące paserstwa. Usłyszał je w styczniu bieżącego roku. Wówczas spod jednej z posesji w Myślenicach w Małopolsce skradziono luksusowe porsche macan. Auto miało zamontowany fabryczny czujnik GPS, więc policjanci szybko je namierzyli. Okazało się, że porsche znajduje się na jednej z posesji pod Chojnicami. W trakcie przeszukania, oprócz porsche, śledczy znaleźli także peugeota 508 (SUV), również wcześniej skradzionego i poszukiwanego przez policję. Łączna wartość samochodów wynosiła blisko pół miliona złotych. Michał M. trafił wówczas na trzy miesiące do aresztu. Opuścił go, ale ma dozór policyjny. Regularnie musi się meldować na komisariacie policji. Miał się zameldować również tego dnia, kiedy rozbił swoje maserati. Ostatecznie stawił się, bo... porzucił auto, nie mogąc doczekać się przyjazdu drogówki, i pojechał na komisariat taksówką.

Górnik Łęczna na te wydarzenia zareagował błyskawicznie po ich nagłośnieniu. W czwartek zapadła decyzja o rozwiązaniu kontraktu i M. znów jest wolnym zawodnikiem. W II lidze w tym sezonie wystąpił w 10 meczach.

Coś nam się wydaje, że nawet pomimo 13 występów w Ekstraklasie szybko klubu nie znajdzie. O ile w ogóle ktoś zechce podpisać z nim kontrakt. Choć z drugiej strony polska liga przyjmowała już nie takich ancymonów...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się