var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

W przerwie: Jacek Kurowski, Andrzej Szarmach - "Diabeł nie anioł", czyli pozycja odrobinę przemilczana

Autor: Andrzej Cała
2018-11-25 10:00:55

Dożyliśmy czasów, gdy piłka nie tylko jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę w telewizji i internecie, ale możemy też czytać świetne pozycje o jej historii. Można pomiędzy meczami, można w drodze do pracy, można tam, gdzie królowie chadzają piechotą. Możliwości jest multum. W każdy weekend będziecie mieli okazję przeczytać nasze polecenia. Pewnie częściej będziemy chwalić niż ganić, bo na słabe książki szkoda nam czasu, więc potraktujcie to jako przewodnik po wartościowej lekturze na czas przerwy. W ostatnim listopadowym odcinku przedstawimy pozycję, która przeszła bez większego echa, a jak się okazuje - niesłusznie!

Jacek Kurowski, Andrzej Szarmach - Diabeł nie anioł (Wydawnictwo Dolnośląskie)

Mam wrażenie, że spośród nie tak wcale licznej grupy biografii polskich gwiazd futbolu lat 70. i 80., ta poświęcona Andrzejowi Szarmachowi nie przebiła się szczególnie szeroko. Nie ukrywam, iż był to jeden z powodów, dlaczego po wydaną w 2016 r. pozycję sięgnąłem całkiem niedawno, bardziej w ramach zawodowego nadrabiania obowiązków, aniżeli przesadnie wielkimi oczekiwaniami. Och, jakże miło się oczarowałem!

Zanim jednak przejdę do pochwał nad pozycją o jednej z gwiazd polskiego futbolu w czasach jego największych reprezentacyjnych triumfów, może tylko sekunda zastanowienia, dlaczego właściwie “Diabeł nie anioł” przeszedł trochę bokiem? Można skwitować najprościej - ani bohater tej książki, ani dziennikarz, który podjął się pracy nad wydawnictwem, nie są asami twittera, nie brylują w mediach, nie robią wokół siebie szumu dwadzieścia cztery godziny na dobę. Ba, w przypadku Szarmacha chyba właściwym określeniem by było “zapomniany”. Żyje sobie spokojnie we Francji, nie wychyla się specjalnie, a więc nie były to takie do końca bezzasadne wątpliwości, czy książka przezeń firmowana nie będzie tylko średnio interesującym podsumowaniem tego, o czym wszyscy mogliśmy już wiele razy przeczytać.


Właściwe proporcje kluczem do sukcesu

W przypadku wielu książek biograficznych obcujemy tak naprawdę ze schematem jak od linijki - trochę z dzieciństwa, trochę z czasów liceum, trochę z okresu młodzieńczego buntu i po pięć wątków z kariery w poszczególnych klubach oraz kadrach. Bez drążenia wątków, które aż się o to proszą, zadawania trudnych pytań, za to zanadto rozwlekając historie, które mają uczynić z bohatera postać pomnikową (to gdy czytamy o niemal nieskazitelnych ikonach) albo szczególnie podkreślić życiowy niefart bądź kłopoty (a to już pozycje z rodzaju “znowu w życiu mi nie wyszło”, których nie wiedzieć czemu w formie audiobooka nie czyta Krzysztof Cugowski). Nie twierdzę, że to źle, bo i przy takim podejściu da się stworzyć coś interesującego, frapującego, ale… znacznie łatwiej jednak o sztampę i zanudzenie czytelnika.

Wywiad-rzeka Kurowskiego z Szarmachem tego błędu nie powiela. Dziennikarz jest głęboko w tle, ale przypominamy sobie o jego obecności zawsze wtedy, kiedy potrzeba. Zdarza mu się pociągnąć eks-piłkarza za język, nie ma problemu z brnięciem w wątki, które Szarmachowi chyba nie były do końca na rękę, ale przede wszystkim w ostatecznej redakcji uniknął dłużyzn. Proporcje w “Diabeł nie anioł” są wyważone wprost doskonale. Za to wielki plus!


Wielka kariera, która mogła być jeszcze większa

Wychowany w wielodzietnej rodzinie Szarmach na nudę jako dziecko nie mógł narzekać. To jednak chyba element wspólny biografii w zasadzie wszystkich bohaterów wspaniałej dekady polskiego futbolu, rozpoczętej złotym medalem IO w Monachium w 1972 r., a zakończonej trzecim miejscem na hiszpańskim mundialu dziesięć lat później. Sport był jedną z niewielu szans na wyrwanie się z biedy, poznanie świata, posmakowanie życia, a do czasu rozpoczęcia poważnej kariery kopanie piłki łączyło się z normalną pracą i porannym wstawaniem. U Szarmacha nie było inaczej - przez pewien czas był zatrudniony w stoczni.

Początek poważnej kariery i już pierwsze afery, a to wszystko przez rozmowę podsłuchaną w… taksówce. Nie obyło się bez sprostowania prasowego, nie obyło bez podchodów w jego kierunku ze strony największych polskich klubów. Ostatecznie trafił do Górnika, ale opis sytuacji i przebieg losów pierwszego tak dużego transferu Szarmacha na pewno sprawi Wam wiele frajdy.

Od czasu, gdy stał się piłkarzem Górnika Zabrze, był Szarmach ważną postacią polskiej piłki i stałym reprezentantem. Doświadczył wielu niezapomnianych chwil, ale i momentów smutnych oraz konfliktów z trenerami, ze szczególnym uwzględnieniem Gmocha i Piechniczka. W stosunku do obu pada w “Diabeł nie anioł” wiele cierpkich słów, wręcz oskarżeń, ale - co istotne - są one poparte faktami, ciekawostkami, strzępami rozmów, które rzucają na te sprawy jasne światło. Ze słów Szarmacha bije gorycz, którą każdorazowo jednak uzasadnia, wyjaśnia precyzyjnie, co czyni te wywody w pełni autentycznymi, szczerymi.

Świetny jest fragment poświęcony karierze w Auxerre i życiu piłkarza na obczyźnie w latach, gdy w Polsce nie działo się najlepiej. W pozycji nie ma może wielu wątków społecznych czy obserwacji okołopolitycznych, ale nie okazuje się to żadną przeszkodą w przyjemnej lekturze. Szarmach nie słodzi, nie bawi się w konwenanse, do życia i sportowej rywalizacji podchodzi często w sposób żołnierski, do bólu konkretny. I to też przekłada się na książkę, jej tempo, płynność.

A ostateczne wnioski są dwa - kariera piłkarza wielką była i warto poznać ją od podszewki, a ta książka stanowi jej naprawdę wartościowe podsumowanie. Dobra, ponadczasowa pozycja.

Nasza ocena (1-6): 5


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się