var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

Brzęczek: Wolę już słyszeć, że należy mnie zwolnić. Kownacki zdołowany sytuacją w klubie. Dudek: Słowa Bońka nie na miejscu

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2018-11-26 11:37:46

Poniedziałkowa prasa jest całkiem niezła jak na ten dzień tygodnia. Mamy kilka interesujących wywiadów, m.in. z selekcjonerem Jerzym Brzęczkiem. Ogółem wybraliśmy 19 artykułów z czterech źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Kownacki: Dołuje mnie obecna sytuacja w klubie"

"Nie zagrał pan tylko raz, przeciwko Napoli, a z drugiej strony na pół godziny wszedł jedynie z Milanem.
Dawid Kownacki:
Za mało tych minut. To sytuacja, która dołuje, dlatego forma nie jest taka, jak być powinna. Wróciłem po mundialu i byłem na innym etapie przygotowań niż koledzy. Kiedy graliśmy co trzy dni, dostawałem po pięć albo osiem minut. Byliśmy ciągle w podróży, więc nie mogłem nadrobić tego treningami. W takich warunkach trudno zbudować formę. To siedzi w głowie, bo jestem bardzo ambitny. Wchodzę na chwilę i chcę z piłką zrobić wszystko.

A wtedy wychodzi tylko gorzej.
Człowiek się blokuje i nie wychodzi nic. Czasem po meczu myślę o swoich zagraniach i nie mogę uwierzyć. Jak to możliwe, że tak źle zachowałem się w prostej sytuacji? Po prostu chciałbym grać więcej. Z Milanem dostałem sporo czasu, ale zgodzę się z trenerem, że spisałem się słabo. Jednak wtedy też zadziałał taki mechanizm w głowie: skoro dostajesz szansę, musisz ją wykorzystać, teraz albo nigdy! A kiedy się chce za bardzo, efekty bywają odwrotne. Dużo o tym rozmawiałem z panią psycholog, żeby doprowadzić głowę i samopoczucie do normalności. Zmieniłem już nastawienie."

Więcej TUTAJ

***

"Dudek: Wypowiedzi Bońka są nie na miejscu"

"W tym wszystkim martwi i przeszkadza mi jedno – zachowanie Zbigniewa Bońka. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” prezes PZPN stwierdził: „Powiedziałem Jurkowi: na pewne rzeczy, które mogłeś robić jesienią, wiosną my, jako właściciele drużyny, ci nie pozwolimy. Oczywiście ma pełną wolność selekcji, bo kadra narodowa to jest zbiór nie tylko najlepszych polskich piłkarzy w najlepszej formie, ale też pasujących do koncepcji. Nie może być jednak tak, że powołujemy tych, którzy w ogóle nie grają w piłkę. To profanacja reprezentacji”.

Nie twierdzę, że te słowa nie mają sensu. Boniek mówi celnie – w obecnej formie w reprezentacji nie ma miejsca np. dla Kuby Błaszczykowskiego, a szansę lepiej dać chociażby Przemkowi Frankowskiemu, który w ostatnich meczach prezentował się dobrze i kilka lat może być podstawowym graczem reprezentacji. Ale moim zdaniem takie wypowiedzi są nie na miejscu. Martwi mnie to, że prezes federacji jasno sugeruje, kogo powołać, a kogo nie. Czytając jego wypowiedź, mam wrażenie, że filozofia prowadzenia reprezentacji przez Brzęczka nie jest w pełni zgodna z filozofią Bońka. Mam nadzieję, że prezes PZPN nie wypowiada się w akcie desperacji na forum publicznym, próbując zwrócić trenerowi uwagę na kilka istotnych problemów, ale gdybym ja był na miejscu Brzęczka, takie słowa uznałbym za atak na moją osobę."

Więcej TUTAJ

***

"Piłką pod W(o)łos: Samochód i gorzała"

"Samochód i gorzała – te dwie rzeczy próbuje łączyć tak wielu naszych rodaków, że śmiało możemy uznać tę „dyscyplinę” za sport narodowy. Jej przedstawiciel – Michał Markowski – został właśnie przegoniony z Górnika Łęczna. Obrońca miał pecha, bo na jego nieszczęście w Łęcznej ponownie zjawił się Franciszek Smuda. Różnie można mówić o 70-letnim trenerze, ale dla piłkarzy, na których kładzie się cień „karafki”, jak mawia, nie ma „stu gram litości”. Dlatego po Markowskim nie ma już w klubie śladu, podobnie jak kiedyś z reprezentacji Smudy zniknął Sławek Peszko, gdy jako pasażer z promilami wziął się za naprawianie licznika w taksówce.

Za Markowskim sława ciągnie się od pewnego czasu, kiedy wyszło na jaw, że lubi samochody, z tym że niekoniecznie swoje. Dlatego w styczniu doszło do jego „transferu” z Chojniczanki do aresztu śledczego. A przecież przy Smudzie mógł mieć jak u pana Boga za piecem.

„Franz” to człek bardzo oszczędny. Zanim wyda złotówkę, obejrzy ją z obu stron, nie omijając nawet kantu. Na początku swojej trenerskiej roboty w Niemczech, gdy sumiennie odkładał markę do marki, mocno żałował, że nie ma wśród podopiecznych mechanika samochodowego, bo taniej wyszłaby naprawa akurat zepsutego auta... W tygodniu ucięliśmy sobie pogawędkę o piłce i samochodach. Opowiedziałem „Franzowi” anegdotę sprzed niemal 20 lat, kiedy w „Kurierze Podlaskim”, mojej pierwszej redakcji, redaktor Zbigniew Gołębiewski opublikował raport z regionalnych wydarzeń. „Minionej nocy w Białymstoku skradziono dwie czerwone łady samary, niebieską o numerze rejestracyjnym (...) oraz białą o numerze (...)”. Prawda, że przejrzysty komunikat? Mniej więcej taki, jaki niegdyś „Franz” wypowiedział w szatni, podczas odprawy: – Pamiętajcie! Wy robicie, co my, a oni, co oni!"

Więcej TUTAJ

***

"Milik i Zieliński pod ostrzałem"

"– Milik nie pokazał niczego ciekawego – krytykował Stefano De Grandis, dziennikarz Sky Sports. Na łamach portalu calcionapoli24.it, gdzie 24-latek dostał notę 5 w dziesięciostopniowej skali, czytamy: „Wszedł na boisko, ale nie miał piłki. Sprawiał wrażenie przeklętego w polu karnym. Czekał na piłki, które do niego nie docierały. Wielokrotnie mógł zachować się lepiej”. W goal.com Milik został oceniony na 5,5, jednak opis był dla niego bardzo krytyczny: „Arek był praktycznie niewidoczny pod bramką rywala”. Włoskie Fox Sports uznało Arkadiusza za najgorszego piłkarza meczu, przyznając mu ocenę 5,5. – W żaden sposób nie zagroził bramce Chievo. Nie miał najmniejszego wpływu na mecz – czytamy. Portal napolisport.net, gdzie były gracz m.in. Ajaksu otrzymał ocenę 5,5, uważa, że Milik zmarnował szansę. – Miał dodać centymetrów ataku, ale zamiast go rozkręcić, to go zahamował. Musi się poprawić, jeśli nie chce zawalić sezonu – piszą dziennikarze."

Więcej TUTAJ

***

"Bugajski: Beniaminek gorszego sortu"

"Beniaminek w ekstraklasie dotknięty jest kompleksem drużyny gorszego sortu. Takiej, co wdarła się na salony (no dobra, wiem, że w przypadku ekstraklasy to przesadzone porównanie) w buciorach i nie za bardzo wie, jak się na nich zachować. Ligowa arystokracja patrzy na takich czasem z wyższością, czasem z politowaniem. Intruzi próbują elicie zaimponować, wkupić się w ich łaski, ale wkupne oczywiście kosztuje. Beniaminek pręży muskuły, próbuje zaimponować. Nawet jeśli mu się uda, płaci słoną cenę. Popisy są energochłonne, a beniaminek nie ma zapasów energii. Zaczyna się powolne gaśnięcie. Drzewo umiera stojąc. Beniaminek też. Zagłębie Sosnowiec stosowało już różne chwyty, łącznie z użyciem nowej miotły. Manewr z Valdasem Ivanauskasem nawet się udał, pojawił się pozytywny impuls, teraz był godny uwagi remis w Gliwicach, ale nie oszukujmy się i spójrzmy na tabelę. Na którym miejscu jest dzielny zespół z Sosnowca? Z Miedzią też się miota. A tak dobrze grała do połowy września! Nie mogliśmy się nachwalić drużyny ambitnego trenera Dominika Nowaka. I nagle ciach, koniec. Miedź wykonała zamaszysty w tył zwrot i tak się w tym odwróconym marszu zapamiętała, że w końcu odwiedziła w strefie spadkowej pierwszoligowego znajomego z poprzedniego sezonu."

Więcej TUTAJ

***

"Borek: Nie podobało mi się bronienie remisu"

"Jako dziennikarza nie interesuje mnie to, że seniorska reprezentacja Portugalii przed meczem z nami miała już zapewniony awans do Final Four Ligi Narodów. Cieszy to, że reprezentacja Jerzego Brzęczka zaprezentowała się solidnie, zagrała konsekwentnie. Martwi natomiast, że to był szósty mecz selekcjonera i w każdym z nich traciliśmy przynajmniej jednego gola.

Nie podobała mi się też zmiana, którą Brzęczek przeprowadził w drugiej połowie. Z boiska zszedł Mateusz Klich, a zastąpił go Jacek Góralski, który ma zdecydowanie więcej zadań defensywnych. Zależało nam na utrzymaniu remisu, a przecież graliśmy jedenastu na dziesięciu po czerwonej kartce dla Portugalczyka. Wolałbym, by wszedł drugi napastnik i żebyśmy spróbowali wygrać."

Więcej TUTAJ

***

"Rozgrywający byli w cieniu. Pospisil miał szczęście, że nie wyleciał z boiska"

"Drugą część lepiej zaczęła Jagiellonia, ale Pospišil dalej grał przeciętnie. W końcówce spotkania brutalnie zaatakował Lukaša Haraslina i dostał żółtą kartkę, choć wydaje się, że powinien wylecieć z boiska.

Wolski zaś po tym, jak boisko opuścił Konrad Michalak, został przesunięty na skrzydło. Na nowej pozycji miał więcej miejsca i to wykorzystywał. W jednej z akcji świetnie zagrał wzdłuż pola karnego. Zabrakło zawodnika, który znalazłby się pod bramką."

Więcej TUTAJ

***

"Niepewna przyszłość Kovaca. Kto może przejąć Bayern?"

"Niemiecka telewizja Sport1 już teraz zastanawia się, kto może zastąpić Kovača na stanowisku trenera Bayernu. Na liście potencjalnych następców jest kilka nazwisk. Jako pierwsze wymieniane jest to Mehmeta Scholla, którego zatrudnienie już w przeszłości było poważnie rozważane przez Hoenessa. Na jego niekorzyść działa jednak fakt, że od pięciu lat nie pracował w roli pierwszego szkoleniowca. Bayern ma rozważać też tymczasowe zatrudnienie asystenta Kovača, Petera Herrmanna, ale wieloletni współpracownik Juppa Heynckesa niekoniecznie widzi się w roli trenera mistrzów Niemiec.

Sport1 informuje też, że monachijczycy myślą również o swoich byłych zawodnikach. W gronie kandydatów jest Miroslav Klose, który obecnie prowadzi drużynę do lat 17, ale nie wiadomo, czy Bayern zdecydowałby się na ryzyko związane z jego zatrudnieniem. Były snajper jest dopiero na początku swojej kariery i nie wiadomo, czy poradziłby sobie z wyciągnięciem ekipy z trudnej sytuacji, a gdyby mu się to nie udało, wówczas zostałby w pewien sposób spalony. Rozważany miał być Marc van Bommel, który świetnie radzi sobie z PSV Eindhoven, ale – zdaniem Huuba Stevensa – jest jeszcze za wcześnie, by Holender przejął Bayern."

Więcej TUTAJ

***

"Niemieckie legendy bronią Kovaca"

"– Żaden trener nie jest w stanie samemu uporać się z problemami klubu – twierdzi Felix Magath, były niemiecki piłkarz i trener. – W ostatnich latach pozycje szkoleniowców były konsekwentnie osłabiane. Ciągłe obwinianie trenerów nie stanowi rozwiązania problemów. Dlaczego Bayern latem nie wzmocnił składu? Dlaczego w kadrze nie doszło do praktycznie żadnych zmian? Słyszałem, że Hoeness i Karl-Heinz Rummenigge mówili coś na temat możliwych wzmocnień, ale nie jestem pewny, czy Kovač dostaje potrzebne wsparcie – narzeka 65-latek, który prowadził Bayern w latach 2004-2007.

Fredi Bobić, były niemiecki piłkarz, również stara się bronić Kovača. – Robienie z niego problemu nie ma sensu – powiedział. – Nie dość, że skład nie został wzmocniony, to jeszcze przyszła fala kontuzji. Żaden trener na świecie nie naprawiłby tej sytuacji – uważa 47-latek."

Więcej TUTAJ

***

"Rudzki: Jej niskość Premier League"

"Angielska elita przestała być, na szczęście, ligą dla drwali, mierzących po blisko dwa metry, zbudowanych jak trzydrzwiowa szafa. Piłka nie fruwa już na wysokości drugiego piętra, zeszła na ziemię, a tam nie są potrzebne takie gabaryty. Szczególnie w środku pola, gdzie krótkie podania wymieniane są z prędkością pocisków wylatujących z karabinu maszynowego, nie ma czasu na zastanowienie, a już na pewno na podnoszenie piłki. Kluby zatrudniły menedżerów, którzy nie chcą „long ball”, piłkarz wysoki, owszem, wciąż jest potrzebny, ale na środku obrony, by móc czyścić bałagan we własnym polu karnym, przy stałych fragmentach, czy w polu karnym rywala, by próbować zaskoczyć przeciwnika. Ale główni aktorzy, kreatorzy, defensywni pomocnicy wyłuskujący piłkę spod nóg rywali, skrzydłowi, generalnie kluczowi dla menedżerów gracze mogą mierzyć po sto sześćdziesiąt parę centymetrów. To wielka ulga dla tysięcy chłopaków, którym już nikt nie powie: jesteś zbyt niski na zawodową piłkę. Jej wysokość Premier League podąża za trendem i kłania się coraz niżej tym, którym natura poskąpiła centymetrów."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Magiera: Nikogo jeszcze nie skreślamy"

"Wiosną, a konkretnie pod koniec marca, odbędzie się ostatnie zgrupowanie przed tym, kiedy ogłosi pan kadrę na mistrzostwa świata. Jak wyglądają Wasze plany i w jakim stopniu kadra na mundial jest już klarowna?
Jacek MAGIERA:
– Zbliżamy się do tego, aby ta kadra była coraz bardziej stabilna. Zmiany są nieuniknione, przecież nie jest tak, że na każde zgrupowanie powoływani są ci sami zawodnicy. Cały czas szukamy i będziemy szukać zawodników, którzy mogą być wzmocnieniem dla naszego zespołu. Trzon drużyny już jest. W marcu zagramy dwa wymagające mecze, z Anglią i z Niemcami. Znowu zmierzymy się ze starszymi od siebie zespołami.

Na razie nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość i nie powiem kto będzie powołany. Wszystko będzie zależało od tego, jak zawodnicy będą pracować w klubach. Niektórzy są w takiej sytuacji, że niestety nie grają. Między październikiem, a listopadem mieliśmy w tym zespole takich zawodników, którzy nie zagrali nawet minuty w swoich klubach. Mieliśmy takich, którzy zagrali… cztery minuty. To jest niedopuszczalne, aby na takim poziomie rywalizować o miejsce w drużynie na mistrzostwa świata. Trzeba grać.

Piłkarze, w jakiś sposób, muszą doprowadzić do tego, aby więcej czasu spędzać na boisku, bo w przeciwnym wypadku nie ma szans na rywalizację na dużej intensywności."

Więcej TUTAJ

***

"Wojtkowski: Wymagajcie jak najwięcej"

"Wisła Kraków rozegrała w tym sezonie kilka świetnych spotkań. Po meczach z Lechem (5:2) czy Lechią (5:2) wymagania fanów poszły w górę i nawet remis z Legią w Warszawie (3:3) został przyjęty z niedosytem. – Wolę gdy jest presja, niż żeby była wielka euforia, bo zremisowaliśmy z Legią. Podoba mi się, że kibice mają duże oczekiwania niż miałaby być obojętność i podejście w stylu „no dobra, chociaż remis”. To mi nie przeszkadza – mówi."

Więcej TUTAJ

***

"Grabara wykona kolejny krok do Premier League?"

"W trakcie obecnego sezonu 19-letni Polak kilka razy leciał z drużyną Kloppa na mecze Ligi Mistrzów, ale obserwował je z wysokości trybun. W zespole rezerw rozegrał do tej pory 5 spotkań. Czy zimą coś w jego sytuacji może się zmienić?

Zapytaliśmy o to James’a Pearce’a, dziennikarza gazety „Liverpool Echo”, najlepiej poinformowaną osobą, jeżeli chodzi o newsy i plotki dotyczące ekipy LFC. – Wypożyczenie Kamila już w najbliższym oknie transferowym, czyli w styczniu jest bardzo możliwe. Nie sądzę jednak, że w klubie taka decyzja została już ostatecznie podjęta."

Więcej TUTAJ

***

"Jagiełło: Zostawiliśmy sporo zdrowia na boisku"

"W drugiej połowie wydawało się, że bramka dla Piasta to kwestia czasu. Dlaczego się nie udało?
Aleksander JAGIEŁŁO:
Może to kwestia szczęścia? Byliśmy stroną dominującą. Prowadziliśmy dużo gry w ataku pozycyjnym, ale niestety nie przełożyło się to na bramki. Na pewno szkoda, bo bardzo chcieliśmy wygrać. Byliśmy zdeterminowani i zostawiliśmy sporo zdrowia na boisku… W końcowym rezultacie padł bezbramkowy remis, a to dla nas strata punktów."

Więcej TUTAJ

***

"Czy w Górniku potrzeba świeżego spojrzenia z ławki?"

"Być może z jednej strony Broszowi należą się nawet słowa uznania? Mimo wielu sygnałów, że Daniel Liszka i Adam Ryszkowski nie prezentują obecnie ekstraklasowego poziomu, konsekwentnie stawia na tych zawodników. Z drugiej jednak – ile można czekać na przełamanie się i podniesienie kwalifikacji przez ponadprzeciętnie nawet utalentowanych graczy? Zresztą niezbitych dowodów, że są uzdolnieni w sposób nietuzinkowy nie ma, natomiast dystans do bezpiecznej strefy w tabeli pozostaje nieprzyjemnie duży. OK, tak krawiec kraje, jak mu materii staje. A młodzież musi popełnić swoje błędy, aby wiedzieć, jak w przyszłości wystrzegać się takich – i podobnych – pomyłek. Tylko czy przypadkiem swoim uporem szkoleniowiec nie robi nie tylko zespołowi, ale i tym młodym graczom krzywdy?"

Więcej TUTAJ

***

"Piast nie przejmuje się ostatnimi problemami"

"Piątkowe spotkanie z Zagłębiem było podobne, bo goście z Sosnowca przede wszystkim bronili się całym zespołem, czekając na swoje okazje z kontry. Podobną taktykę przy Okrzei zastosował w tym sezonie m.in. trener Arki Zbigniew Smółka, lecz w tamtym przypadku Piastowi udało się zdobyć zwycięską bramkę. Trzy dni temu było jednak inaczej, choć kilka świetnych okazji w drugiej połowie było.

– Sądzę, że troszkę zabrakło nam szczęścia – przyznał Aleksander Jagiełło. Do wcześniejszego spotkania w Kielcach, przegranego z Koroną 0:1, gliwiczanie notowali najlepszą w lidze i swoją w historii, passę 16 meczów z rzędu ze strzelonym co najmniej jednym golem. Bezbramkowy remis z Zagłębiem jest natomiast drugim z rzędu bez gola. Czy to już powód dla kibiców do zmartwień?"

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Kuczok: Prawdziwie czarne chmury nadpłyną nad reprezentację wiosną"

"Będę gęgał niczym gęś kapitolińska, póki się ktoś w PZPN nie obudzi: chcemy na boisku mieć wyniki takie jak na skoczni, potrzeba nam piłkarskiego Horngachera.

Kobayashich w Japonii tylu co u nas Nowaków, jak się w końcu i na skoczni trafili, to od razu dwóch; starszy postraszył rywali w zeszłym sezonie, młodszy wziął się do straszenia od początku bieżącego."

Więcej TUTAJ

***

"Wychowali Messiego, Maradonę, Di Stefano. A wokół ich stadionów zieje nienawiść"

"Podstawowe fakty chyba wszyscy znają. Rewanżowy mecz River Plate z Boca Juniors, czyli największymi argentyńskimi klubami, w finale Copa Libertadores, czyli południowoamerykańskim odpowiedniku Ligi Mistrzów, zaplanowano na sobotę. Ale na autokar wiozący piłkarzy gości spadły kamienie, butelki, kije. I obejrzeliśmy przygnębiające sceny: nagraną smartfonem panikę wewnątrz pojazdu, wybite szyby, opatrywanych w szatni zawodników, policję rozpylającą gaz pieprzowy. Przerażony kierowca zemdlał i gdyby wiceprezes klubu Horacio Paolini nie chwycił kierownicy, doszłoby do wypadku. Niektórzy gracze po przybyciu na stadion wymiotowali, zapłakany kapitan drużyny Pablo Pérez i jego kolega z zespołu Gonzalo Lamardo zostali odesłani do szpitala z uszkodzonym szkłem okiem.

Początek meczu opóźniano. O godzinę, dwie, trzy. Gdy postanowiono przesunąć go na niedzielny wieczór, wokół stadionu trwały już regularne zamieszki – gaz nie wystarczył, policja strzelała gumowymi kulami. Obie drużyny nie chciały grać, nalegać miały jednak władze Conmebol i zaproszony na mecz prezes FIFA Gianni Infantino."

Więcej TUTAJ


"RZECZPOSPOLITA"

"Brzęczek: Wolę już na początku pracy słyszeć, że należy mnie zwolnić"

"Gdyby zamiast Portugalczyków i Włochów naszymi przeciwnikami na początek byli, jak przed mundialem, Litwini czy San Marino, mielibyśmy lepsze nastroje.
Jerzy Brzęczek:
Mogłoby tak być. Tylko że na tle słabszych przeciwników nie widać własnych błędów. Zwycięstwa rozleniwiają, porażki uczą i mobilizują. A ja wolę, kiedy już na początku pracy słyszę, że należy mnie zwolnić.

Najlepsze z tych sześciu meczów były dwa wyjazdowe: pierwszy z Włochami i ostatni z Portugalią. To przypadek?
Niezależnie od porażki z Czechami uważam, że szczególnie w drugiej połowie zagraliśmy dobrze. My się wciąż siebie nawzajem uczymy. Po spotkaniach w Chorzowie z Włochami i Portugalią uznaliśmy, że na zgrupowaniu było za dużo zajęć. Mam na myśli zarówno liczbę treningów, jak i ich intensywność. Chcieliśmy za szybko zrobić dużo i to się nie udało. A każdy zawodnik przyjeżdżający na zgrupowanie miał w swoim klubie inną sytuację. To nie był błąd, tylko brak doświadczenia. W klubie, gdzie mam zawodników na co dzień, zauważyłbym to szybciej. Zrobiliśmy korekty i w meczach przeciw Czechom i wyjazdowym z Portugalią wyglądało to już dużo lepiej.

Szczerze mówiąc, z Czechami poprawy nie widziałem.
Bo może zasugerował się pan wynikiem. Czesi strzelili bramkę, ale nas nie zdominowali. W pierwszej połowie mieli przewagę, a w drugiej my, bo poprawiliśmy nasze ustawienie w rozegraniu piłki."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się