var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: TylkoRadomiak.pl

II liga: Radomiak remisuje w Bełchatowie. Niespodzianki w Pruszkowie i Częstochowie. Siarka wygrywa pierwszy raz od 25 sierpnia!

Autor: Łukasz Kościelniak
2018-11-28 14:30:14

Za nami przedostatnia w tym roku kolejka II ligi. Hitem dwudziestej serii gier bez wątpienia było starcie w Bełchatowie, gdzie miejscowy PGE GKS mierzył się z Radomiakiem Radom. Niespodziankę sprawił Znicz Pruszków, który pokonał Widzewa Łódź 1:0 oraz Skra Częstochowa, która takim samym stosunkiem wygrała z Ruchem Chorzów. Z ulgą odetchnęli piłkarze w Tarnobrzegu, którzy wreszcie – po prawie trzech miesiącach – wygrali mecz.

Zmagania w ramach 20. kolejki II ligi rozpoczął mecz w Boguchwale, gdzie grająca jako gospodarz Stal Stalowa Wola podejmowała wicelidera, Elanę Toruń. Niestety, mecz nie zachwycił swoim poziomem. W 14. minucie prowadzenie gospodarzom mógł dać Kacper Czajkowski, ale piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę. Kilka minut później z dystansu swoich sił spróbował Artur Lenartowski, ale jego uderzenie obronił Łukasz Konefał. Tuż przed końcem pierwszej połowie Stal wyszła na prowadzenie. Piłka trafiła pod nogi Andrzeja Trubehy, który minął kilku obrońców i technicznym uderzeniem zaskoczył golkipera Elany.

W drugiej połowie kibice zobaczyli typowy mecz walki – gra toczyła się głównie w środku boiska, a jakiekolwiek akcje ofensywne nie powodowały większego zagrożenia pod jedną z bramek.

Stal Stalowa Wola – Elana Toruń 1:0 (1:0)
Andrzej Trubeha 45’.

Stal: Konefał – Waszkiewicz, Czajkowski, Janiszewski, Sobotka – Mistrzyk, Jopek (90’ Żyliński), Stelmach, Dadok, Trąbka (78’ Dziubiński) – Trubeha (77’ Kitliński).

Elana: Nowak – Górka, Banach (46’ Felsch), Kołodziejski, Dobosz – Kościelniak, Lenartowski (72’ Kryszak), Stefanowicz, Stryjewski, Wołkowicz (73’ Lenkiewicz) – Kozłowski.

***

Po ostatniej porażce w Radomiu zrehabilitować chcieli się piłkarze Ruchu Chorzów, którzy na wyjeździe mierzyli się z beniaminkiem, Skrą Częstochowa. Od początku inicjatywę mieli goście, ale strzały Artura Balickiego i Michała Walskiego były niecelne. W 19. minucie szybką kontrę mógł wykończyć Krzysztof Napora, ale w sytuacji sam na sam górą był Kamil Lech. 120 sekund później udaną interwencję po strzale Walskiego zaliczył Łukasz Krzczuk. W 26. minucie groźnie po rzucie rożnym uderzył Piotr Giel, ale znów na posterunku był Krzczuk. Kilka chwil później piłkę ręką w polu karnym dotknął Oktawian Obuchowski. Do jedenastki podszedł doświadczony Tomasz Podgórski, ale trafił jedynie w słupek.

W drugiej połowie do głosu coraz częściej dochodziła Skra i w 70. minucie zdobyła zwycięską bramkę. Fatalny błąd popełnił Pawło Miahkow, który stracił piłkę w okolicach pola karnego, Napora przejął piłkę i podał do Piotra Noconia, który z bliska wpakował piłkę do siatki. Wynik ostatecznie nie uległ już zmianie i gospodarze sprawili bardzo dużo niespodziankę.

Skra Częstochowa – Ruch Chorzów 1:0 (0:0)
Piotr Nocoń 70’.

Skra: Krzczuk – Jurek, Błaszkiewicz, Holik, Obuchowski – Napora, Zalewski (90’ Ogłaza), Olejnik, Nocoń, Kieca (87’ Buławski) – Nowak.

Ruch: Lech – Podgórski, Duriska, Obst, Miahkow (75’ Kędziora) – Kowalski (60’ Mandrysz), Urbańczyk, Balicki (64’ Bogusz), Walski, Wdowik – Giel.

***

Szansy na przełamanie niekorzystnej passy szukali w Grudziądzu piłkarze Siarki Tarnobrzeg. Mecz lepiej rozpoczęła jednak Olimpia, która w 11. minucie po samobójczym trafieniu Jakuba Głaza wyszła na prowadzenie. Później obydwie drużyny stwarzały sytuacje, ale nic większego z nich nie wyniknęło.

Więcej ciekawych momentów mieliśmy w drugiej połowie. Już na samym jej początku szybką kontrę Siarki na gola zamienił wprowadzony kilka chwil wcześniej na boisko Krzysztof Ropski. W 65. minucie sytuacji sam na sam z Krystianem Krupą nie wykorzystał Mateusz Marzec. Kilka minut później w polu karnym faulowany był Ropski. Do rzutu karnego podszedł Michał Bierzało, ale jego strzał odbił Wojciech Muzyk. Piłkarze Siarki nie spuścili jednak głów i dzięki temu w 77. minucie objęli prowadzenie po bramce Dawida Kubowicza. W 83. gospodarze mogli wyrównać, ale piłka po strzale jednego z graczy odbiła się słupka. 60 sekund później Olimpia dopięła jednak swego, bo Krupę pokonał Robert Hirsz. Siarka jednak znów ruszyła do ataku i w 86. minucie znów wyszła na prowadzenie po pięknym strzale z woleja Mateusza Janeczko. To trafienie zapewniło im ostatecznie zwycięstwo, na które piłkarze z Podkarpacia czekali od dwunastu kolejek.

Olimpia Grudziądz – Siarka Tarnobrzeg 2:3 (1:0)
Jakub Głaz 11’ (s), Mateusz Marzec 84’ – Krzysztof Ropski 47’, Dawid Kubowicz 77’, Mateusz Janeczko 86’.

Olimpia: Muzyk – Ciechanowski, Nakrosius, Wawszczyk, Gabor (85’ Zatorski) – Skibicki (56’ Śmietanko), Ziętarski, Handzlik, Marzec, Papikjan (82’ Kamiński) – Hirsz.

Siarka: Krupa – Głaz, Bierzało, Duda, Woźniak – Sitek (89’ Płatek), Nadolski, Kubowicz, Maik, Drobot (46’ Janeczko (90’ Galara)) – Gębalski (46’ Ropski).

***

Ważny mecz dla losów dolnej strefy tabeli rozegrano w Elblągu – miejscowa Olimpia podejmowała Pogoń Siedlce. Większość spotkania była bardzo wyrównana, obydwie drużyny stwarzały sobie sytuacje, ale nie potrafiły znaleźć sposobu na zaskoczenie golkipera przeciwnej ekipy.

Najważniejsze rzeczy działy się w ostatnich dwudziestu minutach. Pogoń objęła prowadzenie w 73. minucie, gdy bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego popisał się Adam Mójta. Olimpia do samego końca walczyła o wyrównującą bramkę i za swój trud została wynagrodzona w doliczonym czasie gry, gdy do siatki trafił Michał Kuczałek i tym samym zapewnił swojej ekipie jeden punkt.

Olimpia Elbląg – Pogoń Siedlce 1:1 (0:0)
Michał Kuczałek 90’ – Adam Mójta 73’.

Olimpia: Madejski – Balewski, Lewandowski, Kuczałek, Sedlewski – Persona, Sochań, Nowicki (82’ Korkliniewski), Bojas, Szmydt (85’ Filipczyk) – Fidziukiewicz.

Pogoń: Smołuch – Pazio, Wichtowski, Przystalski, Brągiel – Bochnak, Mosiejko, Wiktoruk (88’ Marciniec), Rybski (63’ Szczepański), Mójta (83’ Pociecha) – Walków (90’ Łydkowski).

***

Hitem tej serii gier było starcie w Bełchatowie, gdzie miejscowy PGE GKS podejmował Radomiaka Radom. Gospodarze świetnie rozpoczęli ten mecz, bo już w 3. minucie po bramce Bartłomieja Bartosiaka objęli prowadzenie. Kilka minut później podwyższyć mógł Bartosz Biel, ale jego uderzenie obronił Mateusz Kochalski. W 11. minucie Radomiak wyrównał – świetne podanie Leandro na gola zamienił Rafał Makowski. Potem działo się już mniej, choć obydwie drużyny miały swoje sytuacje.

Od początku drugiej połowy inicjatywę mieli goście i w 58. minucie zdobyli drugą bramkę. W polu karnym faulowany był Bruno Luz, do jedenastki podszedł Leandro i pewnym strzałem pokonał Pawła Lenarcika. Dziesięć minut później szansę miał Patryk Mikita, ale minimalnie przestrzelił. Goście nie imponowali w ofensywie, ale w 79. minucie stworzyli akcję na wagę remisu. Co prawda strzał Biela zdołał obronić Kochalski, ale przy efektownej przewrotce Patryka Mularczyka nie miał już nic do powiedzenia.

PGE GKS Bełchatów – Radomiak Radom 2:2 (1:1)
Bartłomiej Bartosiak 3’, Patryk Mularczyk 79’ – Rafał Makowski 11’, Leandro 58’ (k).

PGE GKS: Lenarcik – Sierczyński, Grolik, Michalski, Szymorek – Tylec (61’ Grzelak), Czajkowski, Ryszka, Mularczyk, Biel – Bartosiak (75’ Zdybowicz).

Radomiak: Kochalski – Jakubik (46’ Wawszczyk), Klabnik, Świdzikowski, Grudniewski – Leandro (90’ Filipowicz), Kaput, Karwot, Makowski, Luz (66’ Mikita) – Sokół (84’ Suchanek).

***

Na zwycięską ścieżkę chcieli wrócić piłkarze Widzewa Łódź, którzy w sobotnie popołudnie mierzyli się na wyjeździe z Widzewem Łódź. Przez większą część pierwszej połowy mecz nie porywał – obydwie ekipy starały się, atakowały, oddawały strzały, ale ciężko mówić to o większym zagrożeniu. Najlepszą okazję w 30. minucie miał Filip Mihajlević, ale w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać Piotra Misztala.

W drugiej połowie coraz częściej pod bramką Widzewa gościł Znicz i w końcu w 72. minucie przyniosło to skutek, gdy efektowną akcją, a potem strzałem popisał się Marcin Bochenek. Kilka minut później znów sam na sam z Misztalem znalazł się Mihajlević, ale po raz drugi nie zdołał pokonać golkipera Znicza. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i Widzew po raz kolejny nie zdołał zdobyć kompletu punktów.

Znicz Pruszków – Widzew Łódź 1:0 (0:0)
Marcin Bochenek 72’.

Znicz: Misztal – Bochenek, Klepczarek, Długołęcki, Rackiewicz – Tarnowski (24’ Kubicki), Małachowski, Kocot, Machalski (90’ Kinast), Zagórski (68’ Pyrka) – Zjawiński (82’ Chałas).

Widzew: Wolański – Kamiński (77’ Zuziak), Zieleniecki, Wełna, Pięczek – Mąka (61’ Michalski), Kazimierowicz, Kristo, Gutowski (80’ Gibas) – Mihaljević, Banaszak (71’ Demjan).

***

W Łęcznej miejscowy Górnik podejmował ROW 1964 Rybnik. Od samego początku do ataku ruszyli gospodarze. Swoją szansę już w 7. minucie miał Mohamed Essam, ale jego strzał odbił Aleksander Łubik. Golkiper gości nie popisał się w 15. minucie, gdy nie zdołał odbić lecącej wprost w niego piłki po strzale głową Piotra Rogali. Kilka chwil później rybniczanie wyprowadzili szybką kontrę, którą na bramkę zamienił Mateusz Mazurek. W 32. minucie łęcznianie znów prowadzili – tym razem udanym strzałem sprzed pola karnego popisał się Essam.

Drugą połowię świetnie rozpoczęli gospodarze. Tuż po gwizdku precyzyjnym strzałem z okolic pola karnego popisał się Patryk Szysz. W 65. minucie Essam minimalnie przestrzelił, a w 72. minucie sytuacji sam na sam nie wykorzystał Robert Pisarczuk. Pomocnik gospodarzy wpisał się jednak na listę strzelców w doliczonym czasie gry i tym samym ustalił wynik spotkania na 4:1.

Górnik Łęczna – ROW 1964 Rybnik 4:1 (2:1)
Piotr Rogala 15’, Mohamed Essam 32’, Patryk Szysz 46’, Robert Pisarczuk 90’ – Mateusz Mazurek 23’.

Górnik: Rojek – Zagórski, Rogala, Midzierski, Pajnowski – Szysz, Tymosiak, Sasin, Pisarczuk, Essam (82’ Szewczyk) – Wojciechowski.

ROW 1964: Łubik – Janik, Krotofil, Jary, Dudzik (83’ Rostkowski) – Mazurek, Bukowiec (63’ Dzierbicki), Zawadzki, Koch – Spratek (54’ Tkocz), Okuniewicz.

***

W niedzielę jako pierwsi na boisko wyszli piłkarze Rozwoju Katowice i Błękitnych Stargard. Gospodarze mogli objąć prowadzenie w 21. minucie, ale Mateusz Wrzesień z bliska przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 45. minucie Błękitni ruszyli z kontrą, a nieprzepisowo w polu karnym zatrzymywany był jeden z graczy gości. Do rzutu karnego podszedł Mateusz Kwiatkowski i pewnym uderzeniem pokonał Bartosza Solińskiego.

Od samego początku drugiej połowy katowiczanie ruszyli do odrabiania strat. W 51. minucie błąd jednego z obrońców gości wykorzystał Daniel Paszek. W 64. minucie dobre dośrodkowanie z rzutu wolnego Oliviera Lazara wykorzystał Damian Niedojad. Kilka chwil później ten sam zawodnik minimalnie przestrzelił. Rozwój dalej jednak atakował i w 78. minucie zdobył trzecią bramkę. Niepotrzebną stratę na własnym połowie zaliczyli Błękitni, Daniel Paszek popędził skrzydłem i zagrał do Września, który mocnym strzałem pokonał Mariusza Rzepeckiego. W 85. minucie minimalnie pomylił się Lazar. Ostatecznie jednak wynik nie uległ już zmianie i katowiczanie mogli cieszyć się z trzech punktów.

Rozwój Katowice – Błękitni Stargard 3:1 (0:1)
Daniel Paszek 51’, Damian Niedojad 64’, Mateusz Wrzesień 78’ – Mateusz Kwiatkowski 45’ (k).

Rozwój: Soliński – Mońka, Lepiarz, Gałecki (18’ Olszewski), Łączek – Paszek, Lazar (88’ Gembicki), Baranowicz (46’ Niedojad), Płonka, Kamiński (46’ Kuliński) – Wrzesień.

Błękitni: Rzepecki – Baranowski (67’ Brzeziański), Błyszko, Ogrodowski, Rogala – M. Kwiatkowski, Shimmura, Karmański (58’ Ostrowski), Cywiński (86’ Starzycki), A. Kwiatkowski (77’ Włóka) – Kurbiel.

***

Na zakończenie 20. kolejki, Gryf Wejherowo podejmował Resovię Rzeszów. W pierwszej połowie przeważali gospodarze, ale dobrze w bramce spisywał się Wojciech Daniel, który zatrzymał strzały m.in. Dawida Rogalskiego czy Piotra Kołca.

Resovia miała piłkę meczową w 62. minucie, ale sytuacji sam na sam nie wykorzystał Kamil Antonik – piłka po jego strzale odbiła się od słupka. W 80. minucie w polu karnym Resovii swojego rywala nieprzepisowo zatrzymał Rafał Mikulec. Do jedenastki podszedł Krzysztof Wicki i pewnym strzałem zapewnił swojej drużynie zwycięstwo.

Gryf Wejherowo – Resovia Rzeszów 1:0 (0:0)
Krzysztof Wicki 80’ (k).

Gryf: Leleń – Brzuzy, Kołc, Wicki, Goerke – Ryk (81’ Bury), Sikorski (76’ Ewertowski), Koziara, Czychowski (63’ Chwastek), Włodyka – Rogalski.

Resovia: Daniel – Kantor, Zalepa, Makowski, Mikulec – Ogrodnik (83’ Szafar), Geniec (78’ Kmiotek), Domoń, Hass (67’ Straszkewycz), Adamski (46’ Twardowski) – Antonik.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się