var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: PSG

Francuski dramat w czterech aktach. Tylko PSG i Lyon dają radę w europejskich pucharach

Autor: Paweł Łopienski
2018-11-30 17:32:42

Francuskie zespoły latem w komplecie zameldowały się w fazie grupowej Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy. Fani piłki znad Sekwany mógł z optymizmem patrzeć w przyszłość, gdyż na wiosnę mogli spodziewać się nawet sześciu drużyn w europejskich pucharach. Niespodziewanie niektóre z nich po pięciu kolejkach nie mają już szans na awans. Tylko Paris Saint-Germain oraz Olympique Lyon ratują honor i tylko co do nich jesteśmy niemal pewni, że będą kontynuować zmagania na wiosnę.

Głównym celem paryżan jest zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów. To wiemy od dawna i mimo niepowodzeń w poprzednich sezonach, aspiracje mistrza Francji nie maleją. Zatrudnienie Thomasa Tuchela, według Nassera Al-Khelaifiego, ma okazać się strzałem w dziesiątkę i to właśnie zadaniem niemieckiego szkoleniowca jest poprowadzenie klubu do upragnionego oraz długo wyczekiwanego sukcesu. Katarski prezes mocno wierzy w zatrudnioną przez niego osobę, a po ostatniej wygranej z Liverpoolem mówił, że "Tuchel jest najlepszym trenerem na świecie". Paryżanie po czterech kolejkach znaleźli się pod ścianą i żeby myśleć o awansie musieli wygrać z ekipą prowadzoną przez Jurgena Kloppa. PSG wreszcie zagrało świetne spotkanie w europejskich pucharach i wygrało 2:1, dzięki czemu znalazło się na drugim miejscu w grupie C. I mimo że dalej jest ryzyko odpadnięcia z rozgrywek to ostatni mecz francuska drużyna zagra z Crveną zvezda, więc jest w uprzywilejowanej pozycji.

Olympique Lyon powrócił do fazy grupowej Ligi Mistrzów po dwuletniej przerwie i bez wahania należy powiedzieć, że tęskniliśmy za "Les Gones". Te rozgrywki są przeznaczone dla tego klubu, a dowodem na to są, między innymi: po brzegi wypełniony stadion, rekordy frekwencji oraz kibice, którzy potrafią zrobić fantastyczną atmosferę na Groupama Stadium. Co za tym idzie, drużyna nieprzeciętnie radzi sobie również na boisku. Najwięcej dowodów na to mieliśmy w starciach z Manchesterem City. Na miejscu drużyn Premier League zwrócilibyśmy szczególną uwagę na te spotkania, gdyż Lyon wyglądał w nich imponująco i z boiska zebrał cztery punkty, o których kibic tego klubu tuż po losowaniu mógł tylko pomarzyć.

Zdecydowanie więcej oczekiwalibyśmy po meczach z Szachtarem Donieck oraz Hoffenheim. Jeśli potrafisz wygrać z aktualnym mistrzem Anglii prowadzonym przez Pepa Guardiolę to również powinieneś poradzić sobie z niemiecką drużyną, która nie odniosła ani jednego zwycięstwa w grupie. Tak się jednak nie stało. Po pięciu kolejkach Lyon ma na swoim koncie wygraną oraz cztery remisy i żeby awansować do fazy pucharowej zespół Bruno Genesio nie może przegrać z Szachtarem.


Już po ceremonii losowania nie mieliśmy wątpliwości, że AS Monaco musiałoby się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności, aby awansować z grupy A, w której rywalizowali z Atletico Madryt, Borussia Dortmund oraz Club Brugge. Realnym celem była więc walka o Ligę Europy. Kryzys w monakijskich szeregach sprawił, że jeden remis z belgijskim zespołem to było wszystko, na co stać Kamila Glika i spółkę. A szkoda, bo takiemu klubowi po prostu nie przystoi przegrywać 0:4 z mistrzem Belgii. Monaco drugi rok z rzędu w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach pełniło rolę dostarczyciela punktów.

Przechodzimy do rozgrywek Ligi Europy, w których nie jest zbyt kolorowo. Dwa kluby mają jeszcze szansę na awans do fazy pucharowej. Stade Rennais wygrało wczoraj mecz z Jablonec i skorzystało z porażki Astany, dzięki czemu w ostatniej kolejce może wyprzedzić kazachski klub oraz zająć drugie miejsce w grupie K. Bezpośredni pojedynek między tymi drużynami odbędzie się na Roazhon Park. Girondins Bordeaux w odróżnieniu do poprzedniego sezonu zdołało przejść eliminacje, jednak w grupie spisuje się fatalnie i wydawało się, że nie będzie dla "Żyrondystów" szans na kontynuację gry w pucharach. Wczoraj pokonali jednak Slavię Praga i było to pierwsze zwycięstwo w tej edycji fazy pucharowej Ligi Europy. Choć francuska drużyna nadal zajmuje czwarte miejsce to jeśli wygra z FC Kopenhagą i Zenit przegra ze Slavią to Bordeaux nieoczekiwanie prześlizgnie się do kolejnej rundy.


Na miano największego rozczarowania obecnej edycji Ligi Europy zasługuje Olympique Marsylia. Tegoroczny finalista tych rozgrywek w pięciu spotkaniach nie potrafił wygrać ani razu w grupie złożonej z Lazio Rzym, Eintrachtu Frankfurt oraz Apollonu Limassol. W tym gronie "Les Phoceens" byli absolutnymi faworytami i wydawało się, że jedynym zespołem, który może im zaszkodzić są Włosi. Piłka nożna jest nieobliczalna i po pięciu kolejkach piłkarze Rudiego Garcii zdobyli tylko JEDEN punkt. Dwukrotnie przegrali z Lazio i Eintrachtem, jednak momentem szczególnie frustrującym był wczorajszy wieczór, gdy Marsylia przegrała z niemiecką drużyną 0:4 i była to najwyższa porażka w europejskich pucharach od 2007 roku.

Gdyby tego było mało: Marsylia najszybciej straciła gola w swojej historii występów w Lidze Europy, Luiz Gustavo po raz pierwszy w europejskich pucharach trafił do własnej siatki, a klub został drugim francuskim zespołem, który puścił dwie samobójcze bramki po Olympique'u Lyonie z 1975 roku...

Trudno powiedzieć, aby sezon 2018/2019 był udany dla klubu z południowej Francji. Europejska przygoda zakończy się już na fazie grupowej, w lidze również nie wygląda to tak, jak być powinno. Rudi Garcia w ostatnich tygodniach podpisał nowy kontrakt, jednak na razie nie widać, aby szkoleniowiec miał pomysł na poprawę gry swojej drużyny. Tegoroczny finał Ligi Europy rozbudził apetyty miejscowych kibiców, jednak równie szybko optymizm zgasł. Niestety, jak co roku okazuje się, że niełatwe są przeprawy francuskich zespołów w europejskich pucharach.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się