var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: TylkoRadomiak.pl

II liga: Leandro z hat-trickiem, Radomiak liderem. Widzew znów zawiódł. Zaskakująca porażka Elany (video)

Autor: Łukasz Kościelniak
2018-12-05 16:01:27

W weekend rozegrano ostatnią tegoroczną kolejkę II ligi. Rzutem na taśmę zimę na fotelu lidera spędzi Radomiak Radom, który w świetnym stylu pokonał Olimpię Grudziądz 4:2. Zielonych do zwycięstwa poprowadził Leandro, który aż trzykrotnie pokonał Wojciecha Muzyka. Na ostatniej prostej przewodnictwo w tabeli stracili piłkarze Widzewa Łódź, którzy zaledwie zremisowali ze Stalą Stalowa Wola 0:0. Co prawda łodzianie mają jeden rozegrany mecz mniej, ale ligowe zaległości nadrobią dopiero wiosną. Zawiedli też inni faworyci – Elana Toruń przegrała z Gryfem Wejherowo, a PGE GKS Bełchatów ze Skrą Częstochowa. To powoduje, że batalia o awans w rundzie wiosennej będzie bardzo zacięta.

Jako pierwsi na boisko wyszli piłkarze w Częstochowie, gdzie miejscowa Skra podejmowała PGE GKS Bełchatów. Spotkanie stało na bardzo niskim poziomie i sytuacji bramkowych mieliśmy jak na lekarstwo. Pierwszą dogodną sytuację goście stworzyli dopiero w 76. minucie, ale strzał Bartosza Biela był minimalnie niecelny. Chwilę później beniaminek przeprowadził akcję, po której padła zwycięska bramka. Krzysztof Napora dośrodkował w pole karne, a z bliska Piotr Nocoń pokonał Pawła Lenarcika. Skra po kiepskim początku sezonu w końcówce nabrała wiatru w żagle i w całkiem dobrych humorach może udać się na zimowe urlopy.

Skra Częstochowa – PGE GKS Bełchatów 1:0 (0:0)
Piotr Nocoń 78’.

Skra: Krzczuk – Jurek, Błaszkiewicz, Holik, Skowron – Napora, Zalewski, Olejnik, Nocoń, Kieca – Siwek (70’ Buławski).

PGE GKS: Lenarcik – Sierczyński, Michalski, Magiera, Grzelak – Biel (90’ Tylec), Czajkowski (83’ Zdybowicz), Ryszka, Mularczyk, Thiakane – Bartosiak.

***

W Toruniu na dobre zakończenie piłkarskiej jesieni liczyli kibice miejscowej Elany, która podejmowała Gryfa Wejherowo. Pierwsza połowa należała jednak niespodziewanie do gości, którzy tworzyli sobie bardzo dogodne sytuacje, a po jednej z nich piłka trafiła nawet w poprzeczkę. Swoją przewagę goście udokumentowali w drugiej odsłonie meczu.

W 51. minucie Gryf stworzył bardzo dobrą akcję – Oskar Ryk zagrał do Mateusza Goerke, ten podał do Dawida Rogalskiego, który strzałem piętą z obrotu trafił do siatki. Kilka minut później było już 0:2 – tym razem świetną akcją i jej wykończeniem popisał się Goerke. W tym momencie mecz w zasadzie się zakończył. Gryf skupił się na defensywie i kontrach, a gospodarze nie potrafili przebić się przez szeregi defensywne i w kiepskich nastrojach zakończyli jesienne zmagania.

Elana Toruń – Gryf Wejherowo 0:2 (0:0)
Dawid Rogalski 51’, Mateusz Goerke 59’.

Elana: Nowak – Andrzejewski, Felsch (62’ Lenkiewicz), Kołodziejski, Dobosz (77’ Jóźwicki) – Górka, Lenartowski (56’ Kraska), Stefanowicz, Stryjewski, Wołkowicz – Kozłowski.

Gryf: Leleń – Brzuzy, Kołc, Wicki, Goerke – Ryk (83’ Bury), Sikorski (86’ Ewertowski), Koziara, Chwastek (75’ Czychowski), Włodyka – Rogalski.

***

W ostatnich kolejkach słabo spisywali się Błękitni Stargard. W sobotę ekipa Adama Topolskiego podejmowała Znicz Pruszków i choć w minimalnym stopniu chciała poprawić kibicom nastroje przed przerwą zimową. Gospodarze już w 10. minucie mogli wyjść na prowadzenie, ale w sytuacji sam na sam z Grzegorzem Rogalą górą był Piotr Misztal. Potem w ciągu pięciu minut dwukrotnie na listę strzelców wpisał się zawodnik Znicza – Maciej Machalski, który najpierw wykorzystał dobre podanie Przemysława Kocota, a później w sytuacji sam na sam nie dał szans na skuteczną interwencję Mariuszowi Rzepeckiemu. Stracone bramki podziałały jednak bardzo mobilizująco na gospodarzy, którzy szybko ruszyli do ataku, ale znów w 27. minucie Przemysława Brzeziańskiego zatrzymał Misztal. Chwilę później trzecią bramkę mógł zdobyć Jakub Zagórski, ale nie zdołał wpakować piłki do siatki. Problemów z wykończeniem akcji nie miał natomiast Michał Cywiński, który w 37. minucie mocnym strzałem zdobył kontaktową bramkę. Tuż przed przerwą gospodarze wyrównali po bramce Adriana Kwiatkowskiego.

Świetna pierwsza połowa zwiastowała sporo emocji w drugiej odsłonie meczu. Tak też było, choć na najważniejsze momenty tego pojedynku musieliśmy czekać do ostatniego kwadransa. W 75. minucie dośrodkował Adrian Kwiatkowski, a z bliska piłkę do siatki wpakował Brzeziański. Kilkadziesiąt sekund później dwukrotnie szansę na wyrównanie miał Tomasz Chałas, ale snajper Znicza trafiał jedynie w Rzepeckiego. W 88. minucie wynik na 4:2 mógł podwyższyć Brzeziański, ale jego uderzenie zdołał obronić Misztal.

Błękitni Stargard – Znicz Pruszków 3:2 (2:2)
Michał Cywiński 37’, Adrian Kwiatkowski 44’, Przemysław Brzeziański 75’ – Maciej Machalski 13’, 18’.

Błękitni: Rzepecki – Patrzykąt, Błyszko, Baranowski, Rogala – M. Kwiatkowski, Shimmura, Cywiński (61’ Gawron), A. Kwiatkowski – Kurbiel (82’ Karmański), Brzeziański (90’ Orłowski).

Znicz: Misztal – Bochenek, Klepczarek, Budek, Rackiewicz – Zagórski (51’ Kinast), Małachowski, Kocot, Machalski (78’ Chałas), Kubicki (68’ Kabala) – Zjawiński.

***

Ważny mecz dla układu dolnej strefy tabeli rozegrano w Siedlcach – miejscowa Pogoń podejmowała Rozwój Katowice. Pierwsza część meczu była wyrównana, obydwie drużyny miały swoje szanse, ale brakowało skuteczności. W końcówce swoje szanse mieli m.in. Mateusz Wrzesień i Patryk Szczepański.

W drugiej połowie najciekawsze wydarzenia rozpoczęły się w 74. minucie – w pole karne dośrodkował Sebastian Krawczyk, piłkę głową uderzył Adrian Paluchowski, a futbolówkę na słupek sparował Bartosz Soliński. Pięć minut później padła jedyna bramka w tym meczu. Z rzutu wolnego dośrodkował Adam Mójta, a w zamieszaniu podbramkowym najsprytniejszy okazał się Kamil Walków. W ostatnich minutach szansy na wyrównanie nie wykorzystał Damian Niedojad.

Pogoń Siedlce – Rozwój Katowice 1:0 (0:0)
Kamil Walków 79’.

Pogoń: Misztal – Krawczyk, Pazio, Margol, Brągiel – Bochnak (90’ Pociecha), Wiktoruk (90’ Guedes), Marciniec, Szczepański (46’ Walków), Mójta (80’ Wrzesiński) – Paluchowski.

Rozwój: Soliński – Mońka, Lepiarz, Gancarczyk (30’ Gembicki (76’ Kamiński)), Łączek – Olszewski, Kuliński, Lazar, Niedojad, Paszek – Wrzesień.

***

Do niedawna obydwie drużyny rywalizowały jeszcze w Ekstraklasie, teraz o ligowe punkty walczą w II lidze. W sobotnie popołudnie Ruch Chorzów podejmował przy ul. Cichej Górnika Łęczna.  Już na początku meczu gospodarze ruszyli do ataku, ale po strzale jednego z graczy dobrze w bramce spisał się Patryk Rojek. W 21. minucie sprzed pola karnego uderzył Mateusz Bogusz, ale znów dobrze interweniował Rojek. Pod koniec pierwszej połowy do ataku ruszyli podopieczni Franciszka Smudy, ale strzały Pawła Wojciechowskiego czy Mohameda Essama nie spowodowały większego zagrożenia.

Chorzowianie lepiej rozpoczęli drugą część meczu i udowodnili to w 54. minucie, gdy pięknym strzałem z dystansu popisał się Michał Walski. Potem tempo gry zwolniło i na boisku działo się niewiele ciekawego. W 78. minucie padł jednak wyrównujący gol. Z rzutu rożnego dośrodkował Robert Pisarczuk, głową uderzył Piotr Rogala, piłka odbiła się od poprzeczki i trafiła w plecy interweniującego Kamila Lecha, wpadając ostatecznie do siatki. Wynik nie uległ już zmianie i mecz zakończył się sprawiedliwym remisem.

Ruch Chorzów – Górnik Łęczna 1:1 (0:0)
Michał Walski 54’ – Kamil Lech 78’ (s).

Ruch: Lech – Podgórski, Duriska, Kulejewski, Miahkow – Kowalski (83’ Mandrysz), Obst, Urbańczyk, Walski, Bogusz – Majewski (68’ Balicki).

Górnik: Rojek – Zagórski, Rogala, Midzierski, Pajnowski (64’ Szewczyk) – Szysz, Tymosiak, Sasin, Pisarczuk, Essam (85’ Dzięgielewski) – Wojciechowski.

***

Ostatnim sobotnim spotkaniem był pojedynek w Łodzi, gdzie Widzew podejmował Stal Stalowa Wola. Gospodarze chcieli nie tylko przełamać passę czterech meczów bez zwycięstwa, ale też zrewanżować się za upokarzającą porażkę w pierwszym meczu – przypomnijmy, że Stal wygrała wtedy 3:0. Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 4. minucie za sprawą Piotra Mrozińskiego mogli objąć prowadzenie. Kilka chwil później dwukrotnie groźnie po rzucie rożnym uderzał Kamil Sylwestrzak. Tuż przed przerwą dwukrotnie swój zespół od straty bramki uchronił Patryk Wolański. Najpierw na raty obronił strzał Roberta Dadoka, a potem wygrał pojedynek sam na sam z Mrozińskim.

W przerwie w drużynie Widzewa doszło do dwóch zmian, ale nie zmieniło to oblicza meczu, bo więcej dogodnych sytuacji nadal mieli goście. W 52. minucie Michał Mistrzyk trafił w poprzeczkę, potem Michał Trąbka minimalnie przestrzelił, a w kolejnej sytuacji Michał Kitliński zbyt długo zwlekał ze strzałem i ostatecznie nic groźnego z tego nie wyniknęło. Widzew w 76. minucie miał świetną sytuację, ale Marek Zuziak trafił tylko w poprzeczkę. W doliczonym czasie gry Łukasz Konefał dwukrotnie udanie interweniował po strzałach Zuziaka i Daniela Świderskiego.

Widzew Łódź – Stal Stalowa Wola 0:0

Widzew: Wolański – Kozłowski, Sylwestrzak, Zieleniecki, Pięczek (46’ Gutowski) – Michalski (46’ Wełna), Gibas (84’ Ameyaw), Kristo, Zuziak – Mąka (75’ Świderski), Mihaljević.

Stal: Konefał – Waszkiewicz, Czajkowski, Janiszewski, Sobotka – Mistrzyk, Mroziński, Stelmach, Dadok (62’ Dziubiński), Trąbka – Trubeha (54’ Kitliński).

***

Na zakończenie jesiennych zmagań Radomiak Radom mierzył się na własnym boisku z Olimpią Grudziądz. Zieloni od samego początku ruszyli do ataku i już w 4. minucie po faulu na Dominiku Sokole sędzia Szymon Lizak podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Leandro. Później działo się już zdecydowanie mniej ciekawych rzeczy – obydwie drużyny walczyły przede wszystkim z utrzymaniem równowagi na śliskiej murawie, a stworzone sytuacje nie powodowały większego zagrożenia pod bramką. Tuż przed przerwą do siatki mógł i powinien trafić Sokół, ale z kilku metrów trafił wprost w Wojciecha Muzyka.

Radomiak świetnie rozpoczął też drugą połowę. Kilka minut po wznowieniu gry na listę strzelców wpisał się Patryk Mikita, ale z bliska również trafił wprost w golkipera Olimpii. Kilka chwil później w doskonałej sytuacji Rafał Makowski zamiast uderzać zdecydował się na podanie, które ostatecznie wybili defensorzy gości. W 55. minucie Makowski wbiegł w pole karne, uderzył na bramkę i trafił w słupek, a dobitkę Leandro obrońcy Olimpii zablokowali na linii bramkowej. Chwilę później było już jednak 2:0. Meik Karwot świetnym podaniem uruchomił Sokoła, a młody napastnik Radomiaka zaliczył swoje debiutanckie trafienie w II lidze. Dziesięć minut później jeden z graczy grudziądzkiego zespołu dotknął piłkę ręką w polu karnym i gospodarze otrzymali drugą w tym meczu jedenastkę, którą znów pewnie na gola zamienił Leandro. Olimpia już nie raz pokazała, że potrafi wychodzić z beznadziejnych sytuacji i podobnie było też w niedzielę. W 78. minucie po rzucie wolnym do siatki trafił Przemysław Kita, a w 86. minucie kontaktową bramkę zdobył Robert Ziętarski. Ostatnie słowo należało jednak do Leandro, który w doliczonym czasie gry technicznym lobem pokonał Muzyka i tym samym strzelił swojego trzeciego gola w tym pojedynku.

Radomiak Radom – Olimpia Grudziądz 4:2 (1:0)
Leandro 4’ (k), 65’ (k), 90’, Dominik Sokół 55’ – Przemysław Kita 78’, Robert Ziętarski 86’.

Radomiak: Kochalski – Grudniewski, Klabnik, Świdzikowski, J. Wawszczyk – Leandro, Kaput, Karwot, Makowski, Mikita (79’ Filipowicz) – Sokół (87’ Rolinc).

Olimpia: Muzyk – Ciechanowski, Nakrosius, Witasik, A. Wawszczyk – Marzec, Ziętarski, Poręba (60’ Skibicki), Kaczmarek (79’ Gabor), Papikjan – Kita.

***

Dwa mecze 21. kolejki (Siarka Tarnobrzeg – Olimpia Elbląg i Resovia Rzeszów – ROW 1964 Rybnik) zostały przełożone z powodu złych warunków atmosferycznych.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie