var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Widzew.com / Kamila Matusiak

Raport 2x45: Wymóg gry młodzieżowca w Ekstraklasie? Przedstawiamy 11 zawodników U-21 z II i III ligi, których warto mieć na oku

Autor: Mateusz Sokołowski
2018-12-07 15:32:40

Stawianie na młodzież to w kontekście polskich klubów temat popularny, który często pojawia się na tapecie. Tak jak w ostatnich dniach, po ogłoszeniu informacji o obowiązku wystawiania w ekstraklasie co najmniej jednego młodzieżowca od sezonu 2019/20. Zanim postawi się na młodzieżowca, trzeba go jednak wychować. Albo znaleźć. Gdzie szukać? Niektóre kluby dobrze wiedzą - doceniamy. Tym, które nie mają pojęcia - podpowiadamy. Otóż, uwaga, zdolnych młodzieżowców trzeba szukać w niższych ligach. Wybraliśmy zawodników z drugiej i trzeciej ligi, których łączy wspólna cecha: potencjał. I predyspozycje do tego, by już niebawem wskoczyć na poziom wyższy od tego, na którym są teraz.

Podobne zestawienie opublikowaliśmy na początku roku. Zawierało osiem nazwisk. Czas pokazał, że typowaliśmy słusznie. Z tamtej ósemki pięciu zawodników faktycznie stało się bohaterami transferu do klubu z wyższej ligi (Mateusz Czyżycki, Maciej Firlej, Dawid Flaszka, Daniel Smuga, Grzegorz Szymusik). Jeden z kolei trafił na wyższy poziom dzięki awansowi ze swoim klubem (Serhij Krykun).

Tym razem - mimo, że to był z założenia TOP 10 - nazwisk jest jedenaście. Nie bawimy się w wartościowanie i tworzenie rankingu od najlepszego do najgorszego. Kolejność alfabetyczna.

***

Kamil Antonik (1998, pomocnik, Resovia)

Gdyby zestawienie powstało na początku sezonu, 20-latek raczej nie zostałby uwzględniony. Antonik już od pierwszych meczów w barwach drugoligowego beniaminka wykazywał wprawdzie dryg do dryblingu i gry kombinacyjnej, ale czegoś mu brakowało. Kiedy dołożył do tego tak ważną na jego pozycji pewność siebie, stał się kompletnym bocznym pomocnikiem (jak na realia ligi, w której gra). Wychowanek Startu Lisie Jamy, klubu z liczącej nieco ponad tysiąc mieszkańców wsi, jest dość szybki i nie boi się dryblować. Co ważne, robi to nie tylko efektownie, ale i skutecznie. Rozkręcił się we wrześniu, kiedy tydzień po tygodniu strzelił dwa gole. Najpierw Pogoni Siedlce, później Siarce Tarnobrzeg. Jesień zakończył z pięcioma bramkami. Najlepszy w jego wykonaniu był mecz z Olimpią Elbląg, kiedy trafił dwukrotnie.

***

Artur Balicki (1999, napastnik, Ruch Chorzów)

Wychowanek Widoku Lublin, który z Lubelszczyzny przeniósł się do Chorzowa jeszcze jako junior. W przeprowadzce pomogło… CV, które młody zawodnik sam napisał i rozesłał do klubów z całego kraju. Balicki już w poprzednim sezonie pojawiał się na boisku w pierwszoligowym wówczas Ruchu, ale zazwyczaj tylko na końcówki meczów. W drugiej lidze dostaje więcej szans, ale i tak wyjściowy skład przeplata z ławką rezerwowych. Mimo to bilans jest co najmniej przyzwoity - 21 meczów, 7 goli. Mówią, że gdyby był piłkarzem jakiegokolwiek innego drugoligowca, grałby (i strzelał) więcej. W Ruchu konkurencja w ataku jest ogromna (Wojciech Kędziora, Piotr Giel, do tego Mateusz Majewski, który wrócił do łask), a miejsce tylko jedno. 19-latek odnajduje się w szybkim ataku jako odgrywający, umie też wykończyć akcję w mniej lub bardziej widowiskowy sposób. Tu przykład opcji “bardziej”.

 

 

 

***

Bartosz Baranowicz (2003, pomocnik, Rozwój Katowice)

Jeśli otworzyliście ten tekst tylko po to, by sprawdzić, który z zawodników jest najmłodszy, możecie dalej nie czytać. Oto on. Baranowicz w styczniu skończy dopiero 16 lat. Jesienią na boiskach II ligi rozegrał 16 meczów, z czego 10 w wyjściowym składzie. Rok rozpoczął intensywnie, bo od testów w akademii Liverpoolu. Zostało po nich pamiątkowe zdjęcie ze Stevenem Gerrardem i obietnica, że będzie dalej obserwowany. Wcześniej do grup młodzieżowych chciał ściągnąć go Lech, ale argument, by pozostać w Katowicach był niepodważalny. Nigdzie indziej w tak młodym wieku nie dostałby szansy regularnego trenowania (i co ważniejsze: gry) z dorosłymi. Baranowicz jest młodzieżowym reprezentantem Polski i jako jedyny z kadry swojego rocznika gra regularnie w seniorach. Piłkarsko? Kreatywny rozgrywający z przeciętnymi warunkami fizycznymi, ale wieloma walorami ofensywnymi.

***

Mikołaj Biegański (2002, bramkarz, Skra Częstochowa) i Bartosz Neugebauer (2002, bramkarz, Rozwój Katowice)

Wiele podobieństw spowodowało, że zostali sklasyfikowani razem. Po pierwsze, są z tego samego rocznika. Po drugie, są bramkarzami. Po trzecie, pochodzą z tego samego rejonu. I wreszcie po czwarte - obaj posiadają potencjał i możliwości, by w przyszłości stać się świetnymi bramkarzami. Biegański został rzucony na głęboką wodę, rozpoczynając sezon jako numer jeden w bramce Skry. Inauguracja nie była wymarzona, bo częstochowianom na przywitanie z drugą ligą zdarzyło się sześć porażek. Lepiej zaprezentował się w biało-czerwonych barwach na Pucharze Syrenki. Jego minusem jest na tę chwilę niski wzrost (183 centymetry), co (niestety) może, ale nie musi okazać się kluczowe w rozwoju jego kariery. Był i jest obserwowany przez znane marki, nie tylko z Polski. Już rok temu obok jego nazwiska pojawiały się takie nazwy jak Manchester United, Tottenham czy Aston Villa.

Neugebauer jesienią na boisku pojawił się tylko trzy razy - raz w pucharze, dwukrotnie w lidze. Zagrał m.in. w przegranym przez Rozwój 0:4 meczu ze Stalą Stalowa Wola, ale nawet wtedy zatrzymał kilka groźnych piłek, zapobiegając jeszcze wyższej porażce. Broni dość widowiskowo, ma lepsze niż Biegański warunki fizyczne. Nie będzie zdziwieniem, jeśli rundę wiosenną rozpocznie jako numer jeden w bramce drugoligowca.

***

Mateusz Bogusz (2001, pomocnik, Ruch Chorzów)

Kolejna perełka ze Śląska. Kiedy w rundzie wiosennej Ruch walczył o utrzymanie w I lidze, trenerzy - najpierw Juan Ramon Rocha, później Dariusz Fornalak - nie bali się postawić w środku pola na 16-latka, który nie posiadał ani grama obycia z dorosłą piłką. Już wtedy zaczęły interesować się nim duże marki. W Polsce mówiło się m.in. o Wiśle Kraków, z zagranicy tematem numer jeden było Napoli. Z Włoch przyszło nawet zaproszenie na testy, ale dla Rochy najmłodszy zawodnik był na tyle istotny, że nie zgodził się na jego wyjazd w trakcie rozgrywek. Walka o ligowy byt nie zakończyła się sukcesem, ale doświadczenie zdobyte przez Bogusza zaczęło procentować. Mimo tego, że zazwyczaj jest najmłodszy na boisku, zachowuje się jak rasowy, doświadczony rozgrywający. Umie: nadać tempo akcji, przyspieszyć ją odpowiednim podaniem do przodu czy spowolnić zagraniem do tyłu, wygrać pojedynek pod polem karnym rywali, uderzyć z dystansu. Nie umie (podobno): strzelać brzydkich goli. Jesienią trafił pięć razy. Poniżej próbka.

***

Konrad Gutowski (na zdjęciu, 1999, pomocnik, Widzew Łódź)

Jeden z motorów napędowych Widzewa. Lewy pomocnik, który potrafi zabłysnąć nawet wtedy, kiedy cały zespół gra dość kiepsko. Wyróżnia się od początku sezonu. Już w 1. kolejce zdobył gola w meczu z Rozwojem. Trafił do bramki po zejściu z lewego skrzydła i strzale prawą nogą, co jest jednym z jego znaków rozpoznawczych. Niebezpieczny, kiedy rozpędzi się z piłką. Wydaje się, że łatwiej przychodzi mu mijanie rywali w pełnym biegu niż statycznie, w ataku pozycyjnym. Jego dobrą postawę dostrzegł Jacek Magiera, powołując do reprezentacji U-20. Ciekawe, czy w Podbeskidziu (stamtąd trafił latem do Widzewa) już żałują, że nie zatrzymali go u siebie.

 

 

 

***

Damian Hilbrycht (1998, napastnik, Rekord Bielsko-Biała)

Nie imponuje warunkami fizycznymi (179 centymetrów), ale wyróżnia się skutecznością. W jesiennej edycji trzecioligowych rozgrywek zdobył 10 bramek. Pewny siebie, typowy egzekutor. Kończy celnym strzałem akcje wypracowane przez innych, ale potrafi też minąć obrońcę. Dla ewentualnego nowego pracodawcy dodatkowym plusem może być również to, że wiodącą nogą jest u Hilbrychta lewa. Ciekawostka: w przeszłości grał w młodzieżowych reprezentacjach Polski w… futsalu. Ciekawostka numer dwa: w trakcie przygotowywania tego zestawienia na testy zaprosiło go pierwszoligowe Podbeskidzie Bielsko-Biała.

 

 

 

***

Michał Kaput (1998, pomocnik, Radomiak Radom)

Wywalczenie miejsca w wyjściowym składzie lidera drugiej ligi zajęło mu niespełna miesiąc. Kaput to defensywny pomocnik. Dobrych zawodników występujących na tej pozycji zazwyczaj ciężko opisać wyszukanymi przymiotnikami. 20-latek ma dobre warunki fizyczne (185 centymetrów wzrostu), umie uderzyć z dystansu. Jest dobrym przykładem kariery budowanej krok po kroku. Najpierw Centralna Liga Juniorów (Polonia Warszawa), później trzecia liga (ŁKS Łomża), teraz druga. I predyspozycje ku temu, by wejść na kolejny, jeszcze wyższy szczebel.

***

Damian Michalski (1998, obrońca, GKS Bełchatów)

Środkowy obrońca ze świetnymi warunkami fizycznymi: 191 centymetrów, 90 kilogramów. Prawdziwy filar defensywy. I to najlepszej w lidze, bo jesienią bełchatowianie stracili zaledwie 13 goli. Michalski zagrał w tym czasie we wszystkich możliwych meczach. Ba, nie opuścił ani jednej minuty! Skuteczny nie tylko w destrukcji. Przy stałych fragmentach gry w ofensywie jest główną bronią swojego zespołu. Jesień skończył z czterema zdobytymi bramkami (jedną z rzutu karnego, reszta po stałych fragmentach). Prywatnie - tu ciekawostka - jest bratem Seweryna, który po udanych występach w barwach GKS-u wyjechał kiedyś do Belgii, a teraz gra w pierwszoligowej Chojniczance.

***

Szymon Rak (2000, napastnik, Motor Lublin)

Drugi obok Hilbrychta trzecioligowiec. Zalety? Przede wszystkim skuteczność. Rak od dłuższego czasu strzela regularnie w rozgrywkach młodzieżowych, trafia również w pierwszym zespole. Jesień zakończył z pięcioma golami w Centralnej Lidze Juniorów i czterema w rozgrywkach III ligi (tu warto wspomnieć, że wchodził na boisko głównie na końcówki meczów; tylko raz zagrał więcej niż połowę). Do tego ma dobre jak na napastnika warunki fizyczne (184 centymetry). Był już powoływany do młodzieżowych reprezentacji Polski. Stawiamy, że w kolejnym sezonie zagra na wyższym poziomie. Albo z Motorem, albo nie.

 

 

 

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się