var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: własne

W przerwie: Paweł Czado - "Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach", czyli pozycja godna jej bohaterów

Autor: Andrzej Cała
2018-12-09 09:58:09

Dożyliśmy czasów, gdy piłka nie tylko jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę w telewizji i internecie, ale możemy też czytać świetne pozycje o jej historii. Można pomiędzy meczami, można w drodze do pracy, można tam, gdzie królowie chadzają piechotą. Możliwości jest multum. W każdy weekend będziecie mieli okazję przeczytać nasze polecenia. Pewnie częściej będziemy chwalić niż ganić, bo na słabe książki szkoda nam czasu, więc potraktujcie to jako przewodnik po wartościowej lekturze na czas przerwy. W grudniu skupiamy się na pozycjach, które można śmiało potraktować jako doskonały pomysł na świąteczny prezent dla każdego fana futbolu. Pozycja autorstwa Pawła Czady zdecydowanie taką jest.

Paweł Czado - Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach (Wydawnictwo Agora)

Aż trudno w to uwierzyć (chociaż z perspektywy pozycji Ekstraklasy na tle Europy to w sumie jednak nie), ale tylko jedna drużyna w historii naszego futbolu klubowego dotarła do finału istotnych rozgrywek na Starym Kontynencie. Był to niemal 50 lat temu Górnik Zabrze. Górnik Oślizły, Kostki, Lubańskiego, Banasia czy Wilczka. Wielka, wspaniała ekipa, którą do dziś wspominają kibice (nie tylko) w Zabrzu. Ale nie tylko oni są bohaterami tej pozycji.

Autor, na co dzień dziennikarz “Gazety Wyborczej”, przybliża nam trzy wspaniałe okresy dla Górnika. Pierwszy to 1957 r. i premierowy krajowy tytuł dla drużyny grającej swoje mecze przy ulicy Roosevelta (chociaż te najważniejsze w Europie były rozgrywane przez nich oczywiście na Stadionie Śląskim). Drugi to właśnie wspomniana drużyna z przełomu lat 60. i 70. Trzeci wątek zasadniczy to zaś potężna ekipa z lat 80., gdy w Zabrzu aż przez cztery lata z rzędu grał klubowy mistrz Polski. Osiągnięcie naprawdę ogromne, zważywszy na to, jakimi kadrami w tych latach dysponowały chociażby ekipy Legii czy Widzewa.


Historię tworzą ludzie

“Górnik Zabrze. Opowieść o złotych czasach” doskonale pokazuje, że ostatecznie bohaterem zawsze jest zespół, całość, a na nią składają się dziesiątki postaci, osobnych losów, historii, emocji. Tylko za sprawą symbiozy, atmosfery w szatni, ale też właściwych czynników ekonomiczno-społecznych można osiągnąć rezultaty wykraczające daleko poza oczekiwania.

Pisząc książkę autor wykonał tytaniczną pracę. Przeprowadził rozmowę z ponad sześćdziesięcioma osobami! Jako że części piłkarzy opisywanych drużyn już z nami nie ma, Czado dotarł do ich rodzin. Z tego chociażby powodu pozycję wydaną w 2017 r. przez Wydawnictwo Agora można uznać za prawdziwy wzór sportowego reportażu z najwyższej półki. Bo przecież redaktor mógłby się ograniczyć tylko do liczb, do statystyk, do wycinków prasowych i przepytać pięciu piłkarzy, którzy akurat jako pierwsi odebraliby telefon. Na całe szczęście nic z tego!


Tło społeczne

Największe sukcesy zabrzańskiego klubu przypadły na lata komuny. Nie ma co ukrywać, że wpływ kondycji przemysłu zarządzanego przez władze miał ogromny wpływ na wyniki sportowe, możliwości organizacyjne Górnika. Nie ma się co zresztą na to jakkolwiek zżymać, bo przecież nie dotyczyło to tylko tego klubu. Duże środki mieli często i w innych miastach, a ostatecznie nie potrafili na podstawie tego budować historii. W Zabrzu umieli.

Fascynujące natomiast jest to, jak wiele splotów okoliczności musiało nastąpić, by klub, który pierwotnie wcale nie w Zabrzu, a w Radlinie miał budować swoją tożsamość, doszedł na szczyty i z nich upadał. Czado opisuje to z ogromną dbałością o słowa, faktografię, podkreślając też wspaniale ducha społecznego, którego Górnik był epicentrum. Losy kopalni były z nim związane nierozerwalnie, stąd też książka poświęcona futbolowi jest w pewnym stopniu również obrazem polskiej rzeczywistości powojennej czy u progu zmian roku 1989 r.


Setki meczów, dziesiątki bohaterów, jeden klub

Historia składająca się na treść “Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach” to na szczęście nie tylko tak głośne nazwiska jak Lubański, Szołtysik czy Pohl. To też dziesiątki pomniejszych bohaterów, tak piłkarzy, jak i trenerów. To nie tylko największe mecze, rozgrywane przy dziesiątkach tysięcy kibiców, ale też spotkania smutne, nieczęsto przehandlowane. To nie tylko finał Pucharu Zdobywców Pucharów, ale i spadki, niepewność, co przyniesie jutro.

I trzeba uczciwie przyznać Czadzie, że w wyborny sposób to wszystko zbalansował, a zarazem serdecznie pogratulować, iż zmieścił na niespełna 450 stronach, które czyta się jak wyśmienity kryminał albo pozycję przygodową - czyli na raz, bez przerwy, z ciekawością wypatrując kolejnej opowieści, rozmowy, wspomnień. Wnikliwie, ale nie na tyle insajdersko, że osoby interesujące się futbolem od święta i nie mające nic wspólnego z Górnikiem czy ogólnie Górnym Śląskiem, mogą sięgnąć po “Górnik Zabrze. Opowieść o złotych czasach” bez chwili zastanowienia.

W temacie rodzimych pozycji poświęconych futbolowi klubowemu i poszczególnym drużynom, absolutny mus.

Nasza ocena (1-6): 5+


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie