var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: kickoff.com

Casus Arkadiusza Milika, czyli trudna dola napastnika

Autor: Mateusz Kasowski
2018-12-12 20:37:50

We wtorkowy wieczór Napoli grało o życie w Lidze Mistrzów z Liverpoolem. Włochom wystarczył remis i choć przegrywali 0:1, piłkę meczową na nodze w doliczonym czasie gry miał Arkadiusz Milik. Mógł zrzucić z piedestału Marka Hamsika, lecz jego strzał świetnie obronił Alisson. Czy warto naszego piłkarza winić?

Arkadiusz Milik od dłuższego czasu ma przekichane w polskim internecie. Niestety jego nieskuteczność jest aż nadto widoczna i ciężko wyrobić sobie dobrą opinię po seryjnie marnowanych stuprocentowych sytuacjach. Jednak według statystyk Serie A strzela z nich bardzo często. Opinia o Miliku w Polsce została wyrobiona po meczach reprezentacji Polski. Tym razem jednak dołożył kamyczek do swojego ogródka w Lidze Mistrzów.

Do awansu do kolejnej fazy klubowi spod Wezuwiusza brakowało zaledwie remisu z Liverpoolem. Anglicy koniecznie musieli wygrać. I w pierwszej połowie Mohamed Salah wyprowadził "The Reds" na prowadzenie. Gracze Juergena Kloppa zdecydowanie prowadzili grę, jednak w samej końcówce rywale ruszyli do ataku, a gospodarze dociekali się różnych prób powstrzymywania. Ostatecznie im się to udało, ale gdyby nie Alisson, sytuacja byłaby inna. Takim sposobem Brazylijczyk momentalnie spłacił swój transfer.

Pudło Callejona nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla Milika, ale bądźmy szczerzy - to nie była tak łatwa sytuacja do strzelenia jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Milik po pierwsze nie musiał się spodziewać, że ta piłka do niego trafi. Po drugie, świetnie opanował sobie ją lewą nogą, a w tym momencie ruszył już Alisson, więc nie było czasu na poprawianie jej i momentalnie musiał uderzyć prawą nogą. Musiałby źle trafić, by jakimś cudem futbolówka ominęła brazylijskiego golkipera i wpadła do siatki. Samo jednak przyjęcie lewą nogą i uderzenie z powietrza prawą (będąc na wykroku) wymagało niesamowitych zdolności koordynacyjnych. Można tu bardziej zrzucić winę na złe ustawienie się Polaka, gdyż nie pozwalało na uderzenie z pierwszej piłki.

Taka już jednak rola napastnika, że jest rozliczany z goli, a każdemu wydaje się, że pięć metrów przed bramką to najłatwiejsza opcja do strzelenia bramki. Niestety, przy obecnej szybkości meczów jest coraz mniej łatwych sytuacji. Każdy snajper najbardziej obrywa, bo tak było przecież jeszcze niedawno z Robertem Lewandowskim, który strzelał mało bramek w reprezentacji. Nikt nie analizował tego, jak niewiele piłek dostaje. Najistotniejsze było to, że nie strzela. Za Fernando Torresem ciągnęła się w Chelsea słaba opinia po zmarnowanej stuprocentowej sytuacji w meczu z Manchesterem United.

Niestety wielu obserwatorów zwraca uwagę tylko na najbardziej widoczne aspekty, pomijając całą gamę pozytywnych, przez co wyrabia sobie jednoznaczną opinię, której później ciężko się wyzbyć. Fakt faktem, że w reprezentacji zawodzi, jednak warto spojrzeć na poszczególne sytuacje z innej strony. Milik nie raz udowadniał już, że ma twardą psychikę i potrafi śmiać się z żartów na swój temat. I to ogromny pozytyw. Tę sytuację z Liverpoolem powinien zakończyć golem, ale nie była to prosta sprawa. I konstatując, brak awansu Napoli nie leży w jego gestii.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się