var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

Przedstawiciele Wisły Kraków na rozmowach w Szwajcarii. Ondrasek wciąż chce przedłużyć kontrakt. Babiarz: Jest nam wstyd

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2018-12-18 11:31:33

Wtorkowa prasa nie jest obszerna, ale kilka ciekawych artykułów się znalazło, mimo że sporo miejsca poświęca się losowaniu Ligi Mistrzów. Wciąż niewyjaśniona pozostaje przyszłość Wisły Kraków i... Zdenka Ondraska. Ogółem wybraliśmy 18 artykułów z pięciu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Adam Musiał: Cieszę się, że nie zmarnowałem sobie życia. Prezes Cupiał odzwyczaił mnie od alkoholu"

"Piłka interesuje pana mniej także dlatego, że nie ma pan już nic wspólnego z ukochaną Wisłą Kraków?
Adam Musiał:
Kiedy prezesem był Bogusław Cupiał, miałem za zadanie przywitać go na stadionie i zaprowadzić do loży honorowej. Stawiałem się oczywiście ubrany na galowo, taka była moja praca. Poza tym zawsze dostawaliśmy – razem z innymi byłymi piłkarzami Białej Gwiazdy – karty wolnego wstępu na lożę honorową. Gdy zmieniły się władze klubu, wręczono nam karnety po prostu na jeden z sektorów. Poczułem się urażony, bo zasłużonych piłkarzy chciano upchnąć gdzieś po kątach. To było dla mnie poniżające. Stwierdziłem, że w takim razie wolę siedzieć w domu, zamiast czuć się na stadionie Wisły jak intruz.

Nie szkoda panu?
Adam Musiał:
Obecne władze rządzą na swój sposób, mnie to nie odpowiadało, więc odpuściłem. Po co ludzie mieli mnie wytykać palcami? Nie jestem zresztą z tych, którzy pchają się na siłę. Szkoda, że nie ma już prezesa Cupiała. Nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy przejął Wisłę i powiedział: „Adam, będziesz u mnie pracował, ale koniec z alkoholem”. I od tego czasu wódki nie miałem w ustach, nawet na weselu syna się nie skusiłem. Nie pamiętam już nawet, jaki ma smak. To jego zasługa, że skończyłem z gorzałą. Prezes Cupiał nie tylko dał mi zarobić, ale i odzwyczaił mnie od alkoholu. Chwała mu za to."

Więcej TUTAJ

***

"Barylski walczy o swoje. Priorytetem dla Śląska jednak trener z zagranicy"

"Prawdopodobieństwo spadku nie jest duże, choć górna ósemka wydaje się już chyba poza zasięgiem – należałoby natychmiast zacząć punktować w tempie mocnego kandydata do tytułu. Ale skoro w lidze mamy nawet ekipę, która po 19 kolejkach ma 12 punktów, uratowanie się nie jest trudnym wyzwaniem, choć oczywiście punkty same się nie zdobędą. Trzeba „tylko” znaleźć jeszcze jednego słabszego. Paweł Barylski na starcie pokazał, że nie boi się odważnych decyzji, zmieniając kapitana. Zespół zagrał z Koroną ze sporą intensywnością i jakością. Przyzwoicie utrzymał szyk w środku pola, nawet grając w dziesięciu.

Z drugiej strony – zapał Lavički do trenowania Śląska musiał wzrosnąć. Już wie, że nie będzie trenerem Sparty Praga, bo na to też liczył. Klub z Letnej potwierdził w poniedziałek, że posadę zachowa tam Zdenek Ščasny. 55-letni Lavička w przeszłości prowadził m.in właśnie Spartę oraz Slovan Liberec. Za granicą trenował Sydney FC, z którym był w azjatyckiej Lidze Mistrzów. Niedawny trener Czech U-21 miał w składzie Sydney kilku weteranów z dużym doświadczeniem w Europie (John Aloisi, Brett Emerton), co wskazuje, że powinien wiedzieć nie tylko jak pracować z młodzieżą, ale i jak oddziaływać na specyficzną szatnię naszpikowaną dużą liczbą piłkarzy po trzydziestce, a taka jest w Śląsku. Stąd jego kandydatura decydentom z Oporowskiej z wielu powodów odpowiada."

Więcej TUTAJ

***

"Kierunek Teksas. Ondrasek o krok od MLS"

"Były król strzelców ligi norweskiej, który rozgrywa jedną z najlepszych rund w karierze i zdobył jesienią aż 11 bramek, wzbudza zainteresowanie klubów głównie spoza Europy. Na początku grudnia tajskie media podawały, że napastnika Wisły obserwuje tamtejszy Sukhothai FC. Piłkarz nie był jednak zainteresowany aż taką egzotyką. Wiele wskazuje natomiast na to, że będzie kontynuował karierę w Stanach Zjednoczonych. Czech udzielił jednemu z bułgarskich agentów autoryzacji na przeprowadzenie transferu do MLS. Ondrašek jest bardzo blisko przenosin do FC Dallas. Portal weszlo.com poinformował nawet, że kontrakt został już podpisany. Jednak ze słów samego zawodnika wynika, że to na razie nadal tylko opcja rezerwowa. Wariantem A pozostaje... przedłużenie kontraktu z Wisłą."

Więcej TUTAJ

***

"Diamenty wciąż są produkowane. Akademia Lecha pracuje prawidłowo"

"Nie ma wątpliwości, że szlifowanie diamentów to dla Lecha opłacalny interes, który daje pokaźny zastrzyk gotówki do klubowej kasy. Kownacki, Jan Bednarek, Tomasz Kędziora, Karol Linetty dali poznaniakom miliony euro. Jak widać, następni czekają w kolejce. W pierwszej kolejności Robert Gumny, który wbił właśnie pierwszego gola w ekstraklasie. – Ile mam meczów? Około pięćdziecięciu? No to jak na obrońcę nie jest to zły wynik bramkowy – uśmiechał się 20-latek, który ma zostać do końca sezonu. Podobnie jak Tymoteusz Klupś, który wskoczył do jedenastki w miejsce kontuzjowanego Kamila Jóźwiaka i bez wątpienia wykorzystał szansę. Lekarze jeszcze niedawno byli zdania, że będzie musiał pauzować do końca roku. Wrócił jednak i pokazuje potencjał."

Więcej TUTAJ

***

"Lekcje od Piątka procentują. Strózik obserwował snajpera Genoi i strzelił pierwszego gola w lidze"

"Choć Strózik wiosną już sześć razy pojawił się na ekstraklasowych boiskach, najczęściej można go było oglądać akcji w zmaganiach Centralnej Ligi Juniorów. 19-latek był gwiazdą zespołu Cracovii, który sięgnął po wicemistrzostwo Polski. U trenera Michała Probierza piłkarz cały rok trenował z pierwszym zespołem, pobierając nauki m.in. od Krzysztofa Piątka."

Więcej TUTAJ

***

"Nalepa, spec od wolnych. Jest liderem w tej klasyfikacji"

"Może to nie ja jestem specjalistą od rzutów wolnych, tylko prawdziwi specjaliści są w gorszej formie? – śmieje się pomocnik Arki Gdynia. Michał Nalepa w sobotę pięknym strzałem z wolnego zdobył bramkę w spotkaniu z Górnikiem Zabrze (1:1). Było to jego drugie takie trafienie w tym sezonie, wcześniej pokonał golkipera Zagłębia Lubin Dominika Hładuna (3:1). Liczba może nie powala na kolana, ale fakty są takie, że w ekstraklasie w obecnych rozgrywkach żaden z zawodników nie ma więcej. Arvydas Novikovas (Jagiellonia), Maciej Gajos (Lech), Carlitos (Legia), Patryk Lipski (Lechia) i Dominik Furman (Wisła Płock) zdobyli po jednej bramce z wolnych."

Więcej TUTAJ

***

"Dziekanowski: Jeden młodzieżowiec? A dlaczego nie trzech?"

"Słyszałem głosy oburzenia trenerów, którzy mówią, że będą musieli wystawiać młodego zawodnika kosztem starszego, który jest lepszy. Twierdzili, że o wyborze do jedenastki będzie decydował wiek, a nie umiejętności, co przeczy zasadzie zdrowej konkurencji. W polityce istnieje taki termin jak racja stanu, czyli uznanie interesów i potrzeb państwa (takich jak niepodległość czy bezpieczeństwo zewnętrzne) za wartość nadrzędną. Moim zdaniem szkolenie młodych zawodników jest w naszej piłce jedną z najbardziej palących kwestii, która powinna zostać uznana właśnie za rację stanu. Mówiąc nieco górnolotnie – szkolenie młodych to jest nasza droga do piłkarskiej niepodległości."

Więcej TUTAJ

***

"Petruczenko: Wielka Legia, wspomnień czar"

"Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj – 24 czerwca 1956 roku ojciec zabrał mnie na finałowy mecz piłkarski o Puchar Polski pomiędzy drużynami Centralnego Wojskowego Klubu Sportowego Warszawa i Górnika Zabrze. Była to jedna z pierwszych imprez na oddanym w 1955 do użytku stołecznym Stadionie Dziesięciolecia mieszczącym 71 000 widzów. Puchar zdobył wtedy CWKS, wygrywając 3:0, a drugą bramkę strzelił „Kici”, ulubieniec kibiców, czyli do dziś udzielający się w sztabie szkoleniowym fenomenalny technik – Lucjan Brychczy. Wygrana nikogo nie mogła zdziwić, bowiem panowie generałowie ściągnęli w tamtym czasie do Warszawy niemal wszystkich najlepszych graczy (głównie ze Śląska) i skład, w jakim występował CWKS, był praktycznie równoznaczny z reprezentacją Polski. W bramce grał znany z ofiarnego rzucania się pod nogi Edward Szymkowiak, w obronie mistrz rzutów wolnych Jerzy Woźniak (wzięty z Kadry Rembertów), jako rozgrywający imponował Edmund Zientara, a w napadzie – obok Brychczego uwijali się między innymi Henryk Kempny i dysponujący atomowym strzałem Ernest Pohl."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Przedstawiciele Wisły Kraków na rozmowach w Szwajcarii"

"Rozmowy z tym potencjalnym inwestorem trwają od około dwóch tygodni. Ujawniamy, żę jest to konsorcjum dwóch europejskich funduszy. Wedle naszej wiedzy podpisany został już list intencyjny, a potem konsorcjum złożyło także wstępną ofertę kupna klubu. Umowa wejdzie w życie, jeśli na konto Towarzystwa Sportowego trafi uzgodniona wcześniej kwota w wysokości 12 milionów złotych.

Zaksięgowanie przelewu będzie oznaczało, że kontrakt został zawarty i rozpoczyna się procedura zmiany właściciela. W umowie szczegółowo opisano, na jakie cele mają trafić zaksięgowane środki. Chodzi przede wszystkim o spłatę długów licencyjnych. W pierwszej kolejności – uregulowane ma zostać zadłużenie wobec piłkarzy, zwrot pożyczek mają też otrzymać Rafał Ziętek i Wojciech Kwiecień. Sam klub ma zostać sprzedany za symboliczną złotówkę."

Więcej TUTAJ

***

"Babiarz: Jest nam wstyd"

"Krzysztof Brommer: Domyślam się, że komentarz do meczu, który kończy się porażką aż 0:6, nie jest ani przyjemny, ani łatwy. Jak pan wytłumaczy to, co zobaczyliśmy w niedzielny wieczór na stadionie w Sosnowcu?
Bartłomiej Babiarz:
– Mnie i reszcie kolegów jest wstyd, zarówno przed sztabem szkoleniowym, prezesem i kibicami. Chciałem ich bardzo przeprosić za ten wynik. Początek meczu w ogóle nie wskazywał na to, że tak to się może skończyć. Prowadziliśmy grę i do momentu pierwszego gola dla Lecha można było powiedzieć, że na boisku była tylko jedna drużyna i było nią Zagłębie. To my mieliśmy dogodne sytuacje, ale co z tego, skoro ich nie wykorzystaliśmy, a potem ruszyła lawina. Lech był jak doświadczony bokser. Wytrzymał nasze początkowe ataki, a potem zadawał cios za ciosem. Nie nazwałbym tego nawet nokautem, bo to było coś większego i gorszego dla nas.

W szatni po spotkaniu było bardzo nerwowo?
Bartłomiej Babiarz:
– Padło bardzo wiele męskich słów i nie tylko… Nie pierwszy raz zresztą, ale mam nadzieję, że tak jak w poprzednich trudniejszych chwilach, potem wszystko ruszy w dobrą stronę, bo potrafimy grać w piłkę. Coś może jest w głowach, bo jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do meczów. Lech na początku nie był stanie zrobić nic. Co jednak z tego?"

Więcej TUTAJ

***

"Debiutant wypycha Loskę z bramki?"

"Od wiosny zeszłego roku niekwestionowanym numerem 1 między słupkami zabrzańskiej jedenastki jest Tomasz Loska. Pomógł drużynie w wywalczeniu awansu do ekstraklasy. W poprzednim sezonie też był mocnym punktem zespołu. Zimą mocno naciskał go Wojciech Pawłowski, ale skończyło się na tym, że były bramkarz Udinese zagrał tylko w jednym wiosennym spotkaniu przeciwko Sandecji. Tak stale bronił Loska. Teraz Pawłowskiego nie ma już w kadrze pierwszej drużyny. W weekend zagrał w… halowym turnieju piłkarskich trójek w Kielcach.

Po serii niepowodzeń trenerzy Górnika zdecydowali się na zmianę w bramce i na postawieni na absolutnego debiutanta. Dotychczas młody Bielica występował w meczach o Puchar Polski. Zagrał w wysoko wygranym meczu z Unią Hrubieszów 9:0 i z Rozwojem Katowice 4:1. Z Arką przyszło mu zagrać w ekstraklasie."

Więcej TUTAJ

***

"Szatnia dzielona na trzy"

"Wczoraj w obozie beniaminka doszło do spotkania członków kierownictwa klubu i pionu sportowego. Mityng nie miał jednak charakteru kryzysowego, bo słowo „kryzys” nie pojawiło się w Sosnowcu nagle. Drużyna kuleje przez całą rundę jesienną.

– Sytuacja jest trudna, ale nie katastrofalna – ocenia prezes Zagłębia, Marcin Jaroszewski. – Katastrofalny jest natomiast wynik meczu z Lechem. Próbowaliśmy, ale rywale rozszyfrowali nas po 20-30 minutach i potem było już tylko źle. Wpadało im do siatki prawie wszystko. Teraz przyjeżdża Legia i jeszcze raz wyjdziemy na boisko po to, żeby ugrać jakiś konkret. Ranga przeciwnika nie ma większego znaczenia. Jesteśmy w takim położeniu, że na nazwę drużyny, która staje naprzeciwko, nie możemy już patrzeć."

Więcej TUTAJ

***

"Dzida przymierzany do Śląska"

"W rundzie jesiennej napastnik beniaminka z Jastrzębia, Tomasz Dzida, zaliczył na boisku tylko 10-minutowy epizod w meczu z Puszczą Niepołomice. To spotkanie odbyło się 4 sierpnia, potem wychowanek klubu Centrum Ligota regularnie lądował na trybunach, sporadycznie mieścił się w meczowej „18”.

Wczoraj dziewiętnastolatek rozpoczął tygodniowe testy we wrocławskim Śląsku. Klub z ekstraklasy dokonuje przeglądu młodzieżowców, bowiem od następnego sezonu występ zawodnika o takim statusie będzie wymogiem regulaminowym."

Więcej TUTAJ

***

"Młodzi siłą napędową Lecha"

"Filip Marchwiński, który dopiero w styczniu skończy 17 lat, nie tylko zadebiutował w ekstraklasie, ale i strzelił pierwszego gola. 20-letni Robert Gumny i 18-letni Tymoteusz Klupś także po raz pierwszy w życiu mieli okazję do celebrowania trafienia w ekstraklasie. – Jakie to uczucie? Niesamowite! – tak odpowiadał na pytania o debiutanckiego gola Filip Marchwiński. Młodzian przez kolegów z drużyny nazywany jest „Marchewa”, stał się najmłodszym strzelcem w historii Lecha."

Więcej TUTAJ

***

"Godlewski o Titanicu i słusznie wzburzonym Fornaliku"

"Jeśli nawet jednak to jest główna motywacja Zdenka Ondraszka i spółki, to trudno czynić o nią zarzuty. W każdym fachu pracuje się przecież dla kasy; a jeśli ktoś powie, że ma inne powody, to zwyczajnie mu nie wierzcie. Zresztą, nie dość, że „Biała gwiazda” gra do końca, to na dodatek w mijającej rundzie starała się być na boisku miła dla oka. Życzę zatem Lotto Ekstraklasie, żeby jedna z jej największych legend jakimś cudem – bo już tylko to się chyba ostało – pozostała w elicie. Nie tylko z uwagi na piękną, ponad 110-letnią tradycję, 13 tytułów mistrza Polski, i fakt, że jeszcze (całkiem) niedawno w kwalifikacjach Ligi Mistrzów była w stanie wygrać spotkanie z wielką Barceloną. To przecież wciąż niesamowity medialny magnes dla całej ligi, i bodaj najbardziej charakterna ekipa w całej stawce w ostatnich miesiącach.

Zaczynając spisywać niniejsze przemyślenia, popełniłem prostą (chyba zresztą nie jako pierwszy) literówkę, i wyszło mi: Wisła karków. Po namyśle, przywróciłem tę frazę z błędem. Niech będzie przestrogą nie tylko dla Komisji Licencyjnej, ale przede wszystkich dla wszystkich, którzy mają wpływ na funkcjonowanie klubów w Polsce. Cóż bowiem z tego, że problem jest od dawna zdiagnozowany, skoro nikt dotąd nie wziął się za jego rozwiązywanie?"

Więcej TUTAJ


"RZECZPOSPOLITA"

"Robert i papa Klopp"

"Los nie był dla mistrzów Niemiec łaskawy. Jeśli kogoś woleli uniknąć na tak wczesnym etapie, to z pewnością Liverpoolu. Dyrektor sportowy Bayernu Hasan Salihamidzić mówi krótko: czeka nas twardy orzech do zgryzienia.

Nie ma chyba drużyny, której piłkarze odważyliby się dziś powiedzieć, że w rywalizacji z zespołem Juergena Kloppa będą faworytami. Co prawda mało brakowało, by finaliści z ubiegłego sezonu nie awansowali do fazy pucharowej, ale patrząc na ich grę, np. w niedzielnym ligowym meczu z Manchesterem United, trudno się nie zachwycać.

– To najtrudniejszy przeciwnik, na jakiego mogliśmy wpaść. Ale rewanż odbędzie się u nas, dlatego szanse oceniam pół na pół – twierdzi Niko Kovac."

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"

"Lech pokazał kolejne cudowne dziecko. Filip Marchwiński podbije polską piłkę?"

"W momencie zdobycia bramki miał dokładnie 16 lat i 340 dni. Wskoczył na piąte miejsce w klasyfikacji najmłodszych strzelców w historii polskiej ligi. Niezagrożonym liderem pozostaje Włodzimierz Lubański (16 lat i 52 dni).

- Filip zaliczył prawdziwe wejście smoka – zachwyca się w rozmowie z „Super Expressem” trener Marchwińskiego w reprezentacji Polski U-17, Przemysław Małecki. - Jest gotowy do gry w Ekstraklasie. Waleczny, silny fizycznie i psychicznie. Po meczu z Lechem mam przed oczami jeden obrazek. Tuż po golu Filip cieszył się wraz z 27-letnim Amaralem i nie było widać, kto tu jest juniorem a kto seniorem."

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"Milik ma niebywale silną psychikę!"

"W niedzielnym meczu ligi włoskiej pokazał, jak silną ma psychikę. W doliczonym czasie gry wziął piłkę, kiedy Napoli miało rzut wolny, mimo że wcześniej musiał o nią powalczyć z Driesem Mertensem (31 l.). Przymierzył idealnie i indywidualnym błyskiem zapewnił drużynie zwycięstwo. Nie bał się, że znów może się pomylić w kluczowym momencie, tylko pokazał klasę. Tym samym stał się najlepszym strzelcem Napoli w lidze włoskiej. Ma już osiem bramek, a Lorenzo Insigne (27 l.) i Mertens po siedem."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się