var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Gdybym grał regularnie jak Lewy, to dzisiaj byłbym przynajmniej w Arsenalu

Autor: Marcin Krzywicki
2018-12-20 16:00:00

Marcin Krzywicki w swoim najnowszym felietonie #KrzywaPiłka rozwija temat powołania do reprezentacji Polski i wspomina czasy gry w Cracovii, a w szczególności trenera Artura Płatka. - Nauczył mnie jednego. Patrzenia w oczy witając się. Dużo jak na trenera, prawda? - pisze "Krzywy".

Po ostatnich historiach z Cracovii spływały do mnie wiadomości, żeby pociągnąć temat. Serio, nie wysyłałem sobie próśb z innych kont :)

***

Wracając do reprezentacji już w barwach Pasów. Zakładam, że powołanie od Leo Beenhakkera przyszło z polecenia Andrzeja Zamilskiego, który w ciemno mnie zarekomendował.

Wywiad trenera, ale nie pamiętam dla kogo. W każdym razie nie dla mnie...

"Legia też się na Robercie nie poznała. W tamtym okresie zdecydowanie lepszym graczem był Marcin Krzywicki. Jednak Lewandowski przez ciągłe granie najpierw w Zniczu Pruszków, potem w Lechu Poznań stale się rozwijał, a dzięki rozkwitowi jego talentu, pracy i dobremu pomysłowi na swoją karierę trafił na sam szczyt”.

Uwierzycie? Gdybym grał regularnie jak Lewy, to dzisiaj byłbym przynajmniej w Arsenalu Londyn. Trener Zamilski nie mógł się mylić.

Wieczorem po meczu z Białorusią wpada Lewy:
- Ruszamy na imprezę. Idziesz?
- Nie, zostanę w hotelu. Zmęczony jestem.
- Ok. Zostaw otwarte drzwi od pokoju, żebym mógł wrócić.

Gdybym wiedział, że po tej imprezie można trafić do Bayernu Monachium, to bym w piżamie poszedł. Lewy zrobił sobie tylko przystanek w Poznaniu i w Dortmundzie.

Dzisiaj chodzi na imprezy z Boatengiem, Jamesem i Riberym, a ja gram w Sportis Social Football Club i na imprezy chodzę w Bydgoszczy :)

Trener wiedział, że walczę z kontuzją. Przegrałem. Zadzwoniłem i poinformowałem, że nie dam rady przyjechać. Czy byłem załamany? Imprezy z tego powodu na pewno nie zorganizowałem.

Po to przelewasz setki litrów krwi i potu, żeby doznać zaszczytu zagrania z orzełkiem na piersi. Jak myślę sobie, że w Polsce mamy około 40 mln ludzi i moje nazwisko znajduję się na liście 24 nazwisk, które reprezentują Twój kraj to jest coś. Nikt mi tego nie odbierze. Mimo tego, że nie było to zgrupowanie przed meczem o finał mistrzostw świata. To powołanie odbiło się dla mnie czkawką. Taką, która masz wrażenie, że nigdy nie przejdzie :)

Wszyscy oczekiwali ode mnie cudów w barwach Cracovii, a dla mnie w tamtym momencie cudem było wyleczyć się.

W końcu się udało!

Debiut w Ekstraklasie przypadł w Chorzowie na meczu z Ruchem. 0:2. Na listę strzelców zapisali się Sobczak i Sobiech. Marcin Cabaj przy 0:1 zaczął się kiwać z Sobiechem. Domyślacie się zapewne, jak to się skończyło. Cabi to jest dla mnie ogromny znak zapytania. To, co wyprawiał na treningach, to jest niemożliwe. Nie było takiego drugiego w Ekstraklasie. Przychodziły mecze i do dzisiaj przeplata mecze niesamowite z fatalnymi.

W debiucie miałem przebłyski, ale ogólnie po naszej grze miałem wrażenie, że już nigdy nie wygramy. Za trenera Majewskiego wystąpiłem 8 razy w pierwszym składzie i nastąpiła zmiana.

Na jego miejscu pojawił się Artur Płatek. Nauczył mnie jednego. Patrzenia w oczy witając się. Dużo jak na trenera, prawda? Po pojawieniu się pierwszy raz w szatni zaczął się witać z każdym. Dotarł do mnie i:
- Patrz mi kurwa młody w oczy jak się ze mną witasz.

Już wiedziałem, że albo on, albo ja :)

Na następny dzień nie było mnie już w 18-tce meczowej. Puchar Polski z ŁKS-em oglądałem z perspektywy trybun.

Kilka dni później kolejna afera. Trening na sztucznej płycie. Schemat rozegrania piłki na rozgrzewce. Od początku wyglądaliśmy FATALNIE. Jedno złe podanie, drugie, trzecie, ktoś tam piłką w krzaki zamiast do partnera... który jest 30 metrów od krzaków :)

Nagle pierwszy raz zagrywam źle i jazda:
- Wypierdalaj z treningu.

Nie prosiłem raczej o wybaczenie, bo nienawidzę braku szacunku, a taki nie był mi w tamtym momencie okazany. Zmierzając z boiska mało co mi drużyna nie zrobiła szpaleru. Szkoda tylko, że pocieszania :)

Niedawno widzieliśmy się na jakimś meczu z trenerem Płatkiem. Przywitaliśmy się bez żalu, ale Sylwestra razem nie spędzimy.

***

Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich czytelników 2x45.info!


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się