var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img"; function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Utrzymanie niczym cud. Jak w ostatnich latach wiosną punktowały zespoły, które zimowały na miejscu spadkowym?

Autor: Filip Gierszewski
2018-12-27 15:42:32

Pisaliśmy już o występujących na przestrzeni ostatnich lat tendencjach przy walce o awans, jak radzą sobie zespoły, które po jesieni zajmują czołowe lokaty w I lidze i jakie może to mieć odbicie na tegorocznych rozgrywkach. Pozostaje jednak druga strona medalu, a dokładnie rzecz ujmując – druga strona tabeli. Tak więc analogicznie – co po nieudanych rundach jesiennych prezentowały zespoły z miejsc spadkowych pomiędzy latami 2014-18?

Patrząc na te lata, wyróżniają się dwie przypadłości. Pierwsza z nich polega na tym, że z grona potencjalnych spadkowiczów zazwyczaj trójka z nich pozostawała po wiośnie na najniższych pozycjach, w wyniku czego była degradowana do II ligi. Druga z tych tendencji łączy się z pierwszą, bowiem przewiduje ona uratowanie się jednego z członków dolnej czwórki po rundzie jesiennej i jego pozostanie na zapleczu Ekstraklasy. Jak wygląda to w praktyce?

Poprzedniej wiosny bezpośrednio spadały Ruch Chorzów (18. miejsce), Olimpia Grudziądz (17.) oraz Górnik Łęczna (16.). Wszystkie te drużyny zimowały na kolejno piętnastym, siedemnastym i osiemnastym miejscu. Pomiędzy nimi, na szesnastej pozycji po roku 2017 plasował się Stomil Olsztyn. On do końca walczył o utrzymanie z Pogonią Siedlce, która kończyła rundę jesienną na trzynastym miejscu z czteropunktową przewagą nad piętnastym Ruchem. Kompletnie nieudana wiosna zakończyła się dla niej tragicznie, ponieważ w pojedynku barażowym uległa Garbarni. W tym właśnie wypełniają się przytoczone wyżej reguły trójki pozostającej w strefie spadkowej i utrzymaniu się jednego z towarzyszącego im w niej po jesieni zespołu.

Podobnie sprawy miały się sezon wcześniej. Ostatnią czwórkę na po listopadzie 2016 tworzyły od końca MKS Kluczbork, GKS Tychy, Znicz Pruszków i Wisła Puławy. Nawet niewtajemniczonym nietrudno jest domyślić się, że jesienna niemoc uszła Trójkolorowym płazem. Na nowy rok nie błyszczeli aż tak, jak rok później, gdy po fatalnej jesieni pod koniec kampanii byli wręcz realnym pretendentem do awansu, ale ostatecznie dotrwali w bezpiecznym miejscu kosztem Bytovii, która musiała uporać się w dodatkowym dwumeczu z czwartą drużyną drugiej ligi, Radomiakiem Radom.

Sytuacja ta była odwrotna do tego, co spotkało bytowian w 2015 roku. Wtedy to zaczynali rundę wiosenną z piętnastej pozycji, ale w niej spisywali się już nieco lepiej i zdołali uzyskać utrzymanie na cztery kolejki przed końcem. Zgoła inaczej wypadły zespoły Widzewa, GKS-u Tychy i Pogoni Siedlce – one nie wydostały się ze strefy spadkowej.

Tutaj upiekło się siedlczanom, którzy wykorzystali szansę otrzymaną od losu, a bardziej niemocy finansowej Floty Świnoujście. Zespół z przygranicznego miasta w wyniku potężnych problemów został rozwiązany w 29. kolejce, przez co zajął ostatnie miejsce w lidze, a Pogoń zamiast szesnastego – piętnaste. W zaciętych barażach z Rakowem Częstochowa wydarli utrzymanie w I lidze.

Również w sezonie 2013/14 spadały te zespoły, które przygotowywały się do wiosny z pozycji outsiderów. Były to: Okocimski Brzesko (17 punktów jesienią + 6 wiosną), ROW Rybnik (17+16) i Puszcza Niepołomice (19+14). Po rundzie jesiennej tamtej kampanii okolice piętnastego miejsca zajmowało aż pięć zespołów z identycznym (21) dorobkiem punktowym.

Wiosną najgorszym z nich okazał się Stomil Olsztyn, ale mimo to nie musiał on brać udziału w barażach, ponieważ Kolejarz Stróże nie otrzymał licencji na kolejny sezon. Tak więc mamy już czwarty przykład tego, że zespołom z krańca tabeli nie najlepiej wiedzie się też po przerwie zimowej.

Wyjątkiem spośród ostatnich sezonów był groteskowy finał 2015/16. Z ostatnich pięciu drużyn typowanych po jesieni do spadku - Olimpia Grudziądz (14 punktów po jesieni), Rozwój Katowice (17), Wigry Suwałki, Sandecja Nowy Sącz i MKS Kluczbork (po 21) - nie utrzymał się tylko zespół ze Śląska. Do niego dołączyły niewydolne ekonomicznie Dolcan Ząbki i Zawisza Bydgoszcz oraz spadkowicz z ekstraklasy GKS Bełchatów, który zajmował przed startem rundy wiosennej dziewiątą pozycję.

W tym roku okoliczności walki o utrzymanie są nieco inne, ponieważ w grę wchodzą tylko trzy ostatnie miejsca oraz, co przypominaliśmy już przy okazji ostatniego tekstu, runda wiosenna jest szczuplejsza o dwa spotkania. Wciąż nie wiadomo jak rozwiąże się skomplikowana sytuacja finansowa Stomilu i gdyby rozwiązała się ona na niekorzyść OKS-u, liczba miejsc spadkowych zmniejszyłaby się do dwóch.

W walce o utrzymanie brać udział będą najpewniej zajmujący ostatnie miejsca Garbarnia, GKS Katowice, wspomniany Stomil i uplasowane nieco wyżej Wigry wraz z Chrobrym i Wartą. To wszystko komplikuje jeszcze zaległe spotkanie suwalczan z Odrą Opole, która też nie może być pewna swoich pleców, ponieważ od miejsc zrzucających z ligi dzieli ją tylko punkt.

Jeśli jednak mielibyśmy przewidywać, jak potoczy się bój o byt w Fortuna 1. Lidze, postawilibyśmy raczej na przebudzenie się GieKSy i spadek Garbarni oraz dwójki z trójki Stomil/Wigry/Warta. Niemniej nie można też wykluczać tego, że magicznej bariery 40 punktów, która daje pewne pozostanie na zapleczu ekstraklasy, nie osiągnie ktoś z zajmujących nieco wyższe lokaty. Ze zniecierpliwieniem czekamy więc na marzec, kiedy będziemy mądrzejsi o zimowe ruchy na rynku transferowym oraz wyniki przygotowań zespołów do rundy wiosennej.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się
  • Logowanie