var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

W przerwie: Jonathan Wilson - “Bramkarz, czyli outsider”. Czy wszyscy bramkarze mają w sobie coś z wariata?

Autor: Andrzej Cała
2018-12-30 11:30:50

Dożyliśmy czasów, gdy piłka nie tylko jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę w telewizji i internecie, ale możemy też czytać świetne pozycje o jej historii. Można pomiędzy meczami, można w drodze do pracy, można tam, gdzie królowie chadzają piechotą. Możliwości jest multum. W każdy weekend będziecie mieli okazję przeczytać nasze polecenia. Pewnie częściej będziemy chwalić niż ganić, bo na słabe książki szkoda nam czasu, więc potraktujcie to jako przewodnik po wartościowej lekturze na czas przerwy. Na sam koniec roku pozycja jednego z tych autorów, którym zaufać można właściwie zawsze.

Jonathan Wilson - Bramkarz, czyli outsider (Bukowy Las)

Oryginalnie książka ukazała się w 2012 roku, pod tytułem “The Outsider: A History of the Goalkeeper”, a do Polski wprowadzono ją dwa lata później. Bez wątpienia, co mogę zaznaczyć już na wstępie, jest to pozycja nie tylko wartościowa dla każdego fana futbolu ze względów czysto poznawczo-analitycznych, ale przede wszystkim napisana świetnym językiem. To jednak dziwić nie może, skoro jej autorem jest Jonathan Wilson, spod którego pióra wyszły m.in. genialna książka o argentyńskim futbolu “Aniołowie o brudnych twarzach” czy często nagradzana “Odwrócona piramida. Historia taktyki piłkarskiej”.

Wielką zaletą warsztatu Wilsona jest jego przenikliwość, jak i fantastyczne wychwytywanie smaczków, które pozwalają czytając niby o futbolu, przenieść się do świata kultury, polityki, życia społecznego, a nawet psychologii. Nie mogło być inaczej i w przypadku dzisiaj omawianej pozycji. Temat przewodni obrał sobie bowiem 42-letni angielski autor niezwykle wdzięczny.

Żadna inna pozycja na boisku piłkarskim nie ewoluowała w historii futbolu tak bardzo jak ta. Nie przypadkiem na jej początku na bramce stawiano tych, którzy nie mieli predyspozycji i zwyczajnie umiejętności do grania w polu. W zasadzie to bramkarzem był ten, który… psuł odrobinę samo widowisko, już ze względu na swoją rolę. Jego zdaniem w dyscyplinie, w której liczy się zdobywanie bramek, było niedopuszczenie do nich. Ot paradoks!

Dzisiaj bramkarz to najczęściej też pierwszy obrońca i czasem rozgrywający. Przykłady takich mistrzów tego fachu jak Neuer, Ederson czy Alisson pokazują jak na tacy, jak kolosalnie zmieniła się rola golkiperów, ale o nich akurat - siłą rzeczy (przypominam o roku wydania) u WIlsona nie przeczytamy. Tyle że, zapewniam, łatwiej wam będzie na nich patrzeć po tej lekturze.

A o kim u Wilsona jest? Uch, tutaj mamy prawdziwe zatrzęsienie intrygujących postaci. Kultowy w wielu kręgach bramkarz Steauy Bukareszt Helmuta Ducadama, który jednym występem w finale Pucharze Europejskich Mistrzów Krajowych w 1986 r., gdy w Barcelonie Rumuni ograli Katalończyków, a on nie puścił żadnego strzału również w konkursie jedenastek (sic!). W tym samym wątku jest też miejsce dla innego bohatera zza żelaznej kurtyny, Stevana Stojanovicia z Crveny Zvezdy.

Przeniesiemy się do Afryki, by poznać bliżej Thomasa Nkono i Josepha-Antoine’a Bella, najbardziej znanych bramkarzy w historii reprezentacji Kamerunu. Ich rywalizacja została opisana kapitalnie, odsłania nieznane kulisy, prowadzi do ciekawych spostrzeżeń i byłaby wartością dodaną każdej pozycji biograficznej, nie tylko piłkarskiej.

Wilson poruszył też wątek polski, oczywiście przez pryzmat Jana Tomaszewskiego, który - tadam! - zatrzymał Anglię na Wembley. Tutaj dowiadujemy się z kolei niby pozornie banalnej rzeczy, że tak naprawdę warsztat i technika u bramkarzy nie miały tak wielkiego znaczenia, jeśli komuś po prostu żarło, miał szczęście, zawsze umiał ustawić się tam, gdzie trzeba. Czyli wypisz wymaluj, Tomaszewski jesienią 1973 r. w Anglii. Tych wątków i bohaterów jest u Anglika ogrom, podobnie jak anegdot. Książka wręcz od nich kipi, co zrazu może wytrącać z pewnej równowagi, ale z każdą kolejną stroną i rozdziałem zyskuje na wartości.

“Bramkarz, czyli outsider” to ten, na którego częściej niż wielkie brawa i splendor płynie krytyka. Wilson i to rozkłada na czynniki pierwsze. Czy na pewno niefortunne decyzje golkiperów, które zapamiętaliśmy na lata, były z punktu widzenia piłkarskiego rzemiosła błędne? Czy każdy wypadek, gdy zapamiętaliśmy kogoś z racji babola rzeczywiście nim był? I czy bramkarze rozpamiętują je latami, czy potrafią błyskawicznie wymazać z pamięci? Rzecz jasna nie ma tutaj jednej reguły, bo każdy człowiek to inna historia i inny mental.

Często powtarza się, że dobry bramkarz musi mieć w sobie coś z wariata. Wilson dowodzi, że tak być nie musi, ukazując zarazem, iż ta pozycja rzeczywiście przyciąga niezwykłych indywidualistów, postaci pod żadnym względem szablonowe. Na tapet bierze historię 150. lat zmian postrzegania roli tej pozycji, jej założeń, oczekiwań stawianych golkiperem. Czyni to w sposób pasjonujący. Nic dziwnego, że “Bramkarz, czyli outsider” to jedna z tych pozycji, którą wymienia się jednym tchem wśród najważniejszych książek dotyczących futbolu. Warto!

Nasza ocena (1-6): 5+


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się