var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Wikipedia

Superpuchar Włoch a wolność słowa i prawa kobiet. Mnóstwo kontrowersji wobec meczu w Arabii

Autor: Marcin Długosz
2019-01-04 19:00:23

Superpuchar Włoch 2018 rozegrany zostanie z małym opóźnieniem, bo 16 stycznia 2019 roku. Będzie to dziesiąty raz w historii, kiedy spotkanie to przeniesione zostanie poza Italię. Tym razem włoskie drużyny – w tym przypadku Juventus i Milan – gościć ma saudyjska Dżudda. Arabia Saudyjska z wielu powodów jest jednak na cenzurowanym w oczach świata, przez co całe wydarzenie stało się przedmiotem licznych sporów i kontrowersji. Przed nami mecz z polityką, morderstwem, islamskim prawem i zasadami w tle.

Do tej pory jeśli Superpuchar odbywał się poza granicami Włoch, to najczęściej w Chinach – czterokrotnie. Po dwa razy włoskie zespoły gościły w Stanach Zjednoczonych i Katarze, natomiast raz w Libii. Teraz przyszedł czas na Arabię Saudyjską.

W czerwcu Włosi podpisali z Saudyjczykami lukratywny kontrakt na organizację tego meczu w ich kraju. Umowa dotyczyła edycji 2018, ale zawiera również możliwość zorganizowania na Półwyspie Arabskim starć 2019 i 2020. Rijadzki rząd zapłacił za jedno tylko spotkanie około 7 milionów euro, a więc kwotę niemal podwojoną w stosunku do tego, co w ostatnich latach zainwestowali za Superpuchar u siebie na przykład Katarczycy.

90% całej kwoty wpłynie do Juventusu i Milanu, a więc mistrza Włoch i finalisty krajowego pucharu (triumfatorem również są turyńczycy). Obie ekipy mają zarobić za arabskie wydarzenie po 3,15 miliona euro. 10% saudyjskich pieniędzy trafi do Lega Serie A – wzbogaci się ona zatem około 700 tysiącami euro.

Obie drużyny zmierzyły się ostatnio w Superpucharze w grudniu 2016 roku. Wówczas potyczka odbyła się w Katarze. W przeciwieństwie do wydarzeń sprzed dwóch lat, tym razem otoczka sama w sobie z pewnością zyska.

Katarczycy zorganizowali bowiem spotkanie na raptem nieco ponad 10-tysięcznym stadionie w Ad-Dausze, z kolei Saudyjczycy stawiają na rozmach. Turyńczycy i mediolańczycy staną naprzeciw siebie w Dżuddzie na King Abdullah Sports City – obiekcie, który może pomieścić nawet ponad 60 tysięcy kibiców.

 

 

I choć od strony ekonomicznej i obudowy całego wydarzenia wszystko się zgadza, to im bliżej spotkania, tym liczniejsze są głosy sprzeciwu i nawoływanie, aby to wszystko… zbojkotować. Dlaczego? Powodów jest przynajmniej kilka.

W październiku ubiegłego roku do saudyjskiego konsulatu w Stambule wszedł dziennikarz Dżamal Chaszodżdżi. Jak się okazało, nigdy z niego nie wyszedł. Żurnalista publikował m.in. na łamach „Washington Post” teksty krytyczne wobec rijadzkiego rządu, a polecenie „uciszenia” nieprzychylnego pióra wydał ponoć następca tronu króla Arabii Saudyjskiej, książę Muhammad ibn Salman. Według informacji dziennikarzy, w posiadaniu odpowiednich nagrań rozmów telefonicznych znajduje się amerykańskie CIA.

Co jeszcze bardzkiej makabryczne, ciała Chaszodżdżiego nigdy nie odnaleziono. Zostało ponoć rozpuszczone w bardzo silnym kwasie. Inna hipoteza głosi, że zwłoki dziennikarza pocięto i zakopano w sadzie…

Te dyktatorskie zapędy arabskiego rządu same w sobie budzą grozę i poddają w wątpliwość fakt rozgrywania meczu w kraju, w którym wolność słowa jest tak deptana. Do tego wszystkiego dochodzi – w przeciwieństwie do Kataru czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich – bardzo twardy islam i konieczność respektowania wszystkich jego reguł.

Bardzo wielkie oburzenie wśród Włochów wzbudził fakt, że jeśli kobiety będą chciały obejrzeć mecz Juventusu z Milanem na żywo, to owszem, będą mogły to uczynić, ale tylko ze specjalnie wyznaczonych sektorów rodzinnych. Wszystkie pozostałe miejsca dżuddyjskiego 60-tysięcznika zostaną przekazane wyłącznie mężczyznom.

Twarde muzułmańskie prawo Saudyjczyków uległo delikatnemu złagodzeniu dopiero w ostatnich miesiącach. Właśnie od niedawna mieszkanki Arabii mogą oglądać mecze piłkarskie na żywo. W obronie całego wydarzenia wykorzystuje ten fakt Lega Serie A, podkreślając, że Superpuchar Włoch będzie pierwszym międzynarodowym oficjalnym wydarzeniem piłkarskim, podczas którego na trybunach arabskiego stadionu pojawią się również kobiety bez konieczności asystowania ze strony mężczyzn. Organizacja nie odnosi się jednak do tematu specjalnie wydzielonych sektorów.

Ogółem szefowie włoskiej piłki uderzają naturalnie w tony pełne patosu. O globalizacji piłki, o konieczności otwarcia się na inne kraje, nawet o tym, że Saudyjczycy są największym partnerem ekonomicznym Italii.
Odpowiedź na kwestię zamordowania dziennikarza? „Piłka nie tworzy polityki, ale ma rolę socjalną”.

Hipokryzję wytyka się Lega Serie A nawet z racji jednej z ostatnich kolejek ligi włoskiej. Piłkarze wystąpili w niej z czerwoną szminką na policzkach, co miało symbolizować „czerwoną kartkę dla przemocy wobec kobiet”. Tymczasem mecz o oficjalne włoskie trofeum odbędzie się w kraju, w którym szacunek do przedstawicielek płci żeńskiej zdecydowanie ma spore marginesy do poprawy…

Wicepremier Włoch, Matteo Salvini – prywatnie kibic Milanu – stwierdził, że nie obejrzy nawet tego meczu w telewizji. Inni sugerowali przeniesienie wydarzenia last minute do Kataru, który nie miałby problemów ani z przyjęciem obu drużyn, ani nawet z opłaceniem kary za zerwanie umowy z Rijadem. Na tak wyraźne kroki jednak się nie zdecydowano.

Im bliżej pojedynku o Superpuchar Włoch 2018, tym więcej kontrowersji. Piłka schodzi na dalszy plan, a na piedestale pojawią się polityka i światopogląd. Jak to wszystko się zakończy? Pokażą nam to najbliższe dni, ale z pewnością nie zabraknie jeszcze bardzo długiej dyskusji i zmasowanej krytyki wobec Lega Serie A, której zarzuca się skok na kasę zamiast obrony ważnych dla ludzi wartości.
 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się