var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: achtzehn99.de

Koniec odcinania kuponów i leżakowania – Eugen Polanski ostatecznie zawiesił buty na kołku

Autor: Mariusz Bielski
2019-01-07 21:00:07

Nie żeby ostatnio reprezentacja Polski przeżywała złote okres, aczkolwiek kiedy pomyślimy na przykład o czasach Fornalika czy Smudy – włosy stają nam dęba na każdej części ciała. Wspominając tamtą ekipę nie da się pominąć takich tuzów jak Ludovic Obraniak, Sebastian Boenisch, Damien Perquis czy też Eugen Polanski.

Z całego tego kwartetu egzotycznego tylko przedostatni jeszcze zawodowo kopie piłkę, lecz na poziomie Ligue 2, więc szczerze mówiąc – szału nie ma. Z futbolem pożegnał się już natomiast Obraniak, a choć jego młodszy (31 lat) kolega z lewej obrony jeszcze butów na kołkach nie zawiesił, to kto wie, czy nie zrobi tego niebawem, bo jakoś nikt nie pali się, by skorzystać z jego usług.

Wczoraj do powyższej dwójki dołączył zaś Eugen Polanski, który chyba też dostrzegł, że bezpowrotnie przeminął czas poważnej gry w piłkę. Mając 32 wiosny na karku postanowił odpuścić, chociaż równie dobrze mógłby zrobić to mniej więcej dwa lata wcześniej. Spójrzmy w bilans jego meczów:

2016/17 – 631 minut w całym sezonie w barwach Hoffenheim, ale tylko 25 w części wiosennej.

2017/18 – nie był lepszy, bo choć TSG doszła rywalizacja w eliminacjach do Ligi Mistrzów, a potem w Lidze Europy, to pomocnik uzbierał zaledwie 579 minut w całym sezonie we wszystkich rozgrywkach

2018/19 – uzbierał tyle samo minut w Bundeslidze co każdy z redaktorów 2x45, czyli równe 0, ponieważ pozostawał bez klubu.

Ktoś niezorientowany w sytuacji pomyśli sobie: „eee tam, przesadzacie, może miał problemy zdrowotne?” No cóż, stety-niestety nie da się w ten sposób wytłumaczyć Eugena, ponieważ przez cały ten czas pozostawał w pełni sprawny. Po prostu Julian Nagelsmann stworzył tak dobrą ekipę, że dla Polanskiego zabrakło w niej miejsca, odstawał poziomem. Co prawda koledzy z drużyny nadal go bardzo cenili, bo nawet kiedy już nie grał i tak mianowali go kapitanem. W szerszej perspektywie jednak i to było zdecydowanie za słabym argumentem, by na jego podstawie Niebiesko-Biali prolongowali z nim umowę. Z drugiej strony fakt, iż już wcześniej nie odszedł do innego klubu niezbyt dobrze świadczy o jego ambicjach sportowych.

Wiadomo, kaska wpływa na konta, człowiek siedzi na ławce lub trybunach, jest wygodnie. A ponoć zgłaszały się kluby z 2. Bundesligi, tylko Eugen nie był nimi zainteresowany. Szybko okazało się, iż popełnił błąd, ponieważ nie zaliczył miękkiego lądowania po opuszczeniu Hoffenheim, na jakie liczył. Niezłe CV nie zrobiło na nikim wrażenia, a zaczęła się desperacja. Na przykład zaoferował Polanski swoje usługi polskim klubom, lecz kiedy już miał możliwość przyjścia do jednego z nich, odpuścił. – Zazwyczaj siadaliśmy, rozmawialiśmy i wszystko rozmywało się w ostatnim momencie. W lipcu chciał mnie klub z Ekstraklasy, ale nie byłem zainteresowany. Nie chodziło o czołową drużynę. Nie podobało mi się to pod względem sportowym – opowiadał na łamach sport.tvp.pl. Ten sam portal podawał również, że były kapitan Hoffenheim wyceniał swoje usługi na 15 tys. euro miesięcznie, czyli zdecydowanie poza zasięgiem większości polskich ekip.

Do kręcącego nosem zawodnika latem rękę wyciągnęła jeszcze Borussia Monchengladbach, ale nie myślcie, że w jakimkolwiek momencie Eugen był blisko podpisania kontraktu z tą drużyną. Chodziło raczej o kurtuazję – pomocnik jest wychowankiem Źrebaków, spędził tam 14 lat, więc klub z Nadrenii Północnej-Wesfalii zgodził się, by ten trenował z zespołem, aby nie stracić formy fizycznej. Jak to się jednak mówi - „turnus mija, tyś niczyja”, rozpoczął się sezon, a Polanski opuścił klub. Jakże zabawne w całej tej sytuacji są jego słowa z kwietnia 2017 roku, kiedy zapewniał, że jest do dyspozycji Adama Nawałki…

Eugen wegetował do wczoraj, kiedy to postanowił przejść na drugą stronę piłkarskiej rzeki – teraz zajmie się trenerką. Pierwsze kroki w nowym zawodzie będzie stawiał u boku Petera Zeidlera w St. Gallen, zajmującym 6. lokatę w lidze na 10 zespołów. Cóż, życzymy powodzenia, ale tęsknić nie będziemy.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się