var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Krystyna Pączkowska slaskwroclaw.pl

Niech już Lavicka zakasa rękawy, bo we Wrocławiu czeka go mnóstwo roboty...

Autor: Mariusz Bielski
2019-01-10 17:30:28

Pięciu prezesów w pięć lat to wynik naprawdę „imponujący”. W Śląsku Wrocław regularnie przeprowadzane są zmiany na wszystkich stanowiskach kierowniczych, ale tylko jednej spośród nich wszystkich się nie dziwimy – zamianie Tadeusza Pawłowskiego na Vitezslava Lavickę.

Klasycznie bowiem „Teddy” okazał się znacznie lepszym strażakiem niż samodzielnym szkoleniowcem, który potrafiłby teoretyczny pomysł na drużynę przekuć w jego wartościowe wykonanie. Prześmiewcy mogliby więc parafrazować słynne powiedzonko: „Tadziu, sympatyczny z ciebie facet, gdybyś tylko jeszcze trenować potrafił...”.

Z kolei względem jego następcy narracja jest taka, jakby do Wrocławia miał zawitać cudotwórca. W porządku, CV Lavicki rzeczywiście budzi respekt, choć i tak lepiej byłoby wstrzymać się z hurraoptymizmem. Czy klasę potwierdzi również w Śląsku? Ocenimy po czynach. A ma nad czym pracować...

Po pierwsze: przydałoby się wymyślić dla Śląska jakiś określony styl gry i strategię.
Niestety, im dłużej trwała runda, tym trudniej było dostrzec coś takiego w zespole "Wojskowych". Nie mylcie tego z eklektyzmem taktycznym! Podopieczni Pawłowskiego nie dopasowywali swego planu gry pod danego przeciwnika. Oni po prostu prezentowali się nijako, często dało się odnieść wrażenie, że improwizowali. Trudno inaczej wytłumaczyć absurdalne wahania formy drużyny z pierwszej części rundy jesiennej. W jednej kolejce potrafiła przyjąć w czapę 0:4 od Zagłębia, by w następnej ograć Piasta 4:1. Później sami załadowali karetę Jagiellonii i to na wyjeździe, a następnie przegrali u siebie z Wisłą Płock 0:3. No nie, tak zdecydowanie nie zachowują się elastyczne drużyny, chyba że w najgorszym znaczeniu tego słowa. Zarówno spektakularne porażki, bezpieczne remisy jak i imponujące zwycięstwa rodziły się wrocławianom z chaosu. Dominowanie nad rywalami raczej bywało niż było ich cechą charakterystyczną, skoro zanotowali średnią posiadania na poziomie 48%. Oddawanie inicjatywy, by kąsać kontrami również nie jawiło się jako genialny plan, jeśli puszczali 1,5 gola na mecz. Bramki po stałych fragmentach? Tak sobie, zaledwie 7 zdobytych i 11 straconych. Im bardziej się zagłębimy, tym Śląsk będzie wyglądał gorzej. Dobrze byłoby wreszcie znaleźć mu jakąś tożsamość.

Po drugie: trzeba jasno określić kto i dlaczego będzie nosił opaskę kapitańską.
Decyzję o odebraniu jej Piotrowi Celebanowi podjął Paweł Barylski, kiedy akurat pełnił funkcję trenera tymczasowego. Na szczęście obyło się bez robienia z tego telenoweli. – Zawsze starałem się godnie reprezentować Śląsk jako kapitan. Traktowałem tę funkcję jako ogromne wyróżnienie i czułem się zaszczycony, gdy wyprowadzałem drużynę z tunelu na murawę (...). Jeśli tylko będzie mi dane zagrać, zrobię wszystko, by pomóc drużynie – to jego słowa z komunikatu wystosowanego przez klub. Zaufaniem został obdarzony Marcin Robak, co wydawało się typem słusznym. Podczas meczów to właśnie on najczęściej stara się podkręcić swoich kolegów, potrafi kogoś (Augusto czy Pałaszewskiego) opieprzyć za nonszalancję, jest skoncentrowany przez 90 minut. Lider pełną gębą. Wybór Barylskiego był ponoć podyktowany kryzysem przywództwa w zespole i chyba kuluarowe informacje mogą zawierać w sobie ziarenko prawdy. Spójrzmy nawet na tę dość prowizoryczną rzecz – kiedy wrocławianom nie szło, nie byli w stanie jakkolwiek zareagować. Wliczając jeszcze poprzedni sezon tylko 4 razy Śląsk ugrał cokolwiek, kiedy w meczu jako pierwszy tracił gola. Poza tym odniósł 22 porażki. To najbardziej dobitny dowód na to, iż zespół potrzebuje wyrazistego przywódcy zarówno na ławce, jak i na boisku.

Po trzecie: zastanawiamy się – kiedy wrocławska młodzież wreszcie odpali?
Odmłodzenie kadry było jednym z letnich celów Dariusza Sztylki i akurat jego trudno się o coś czepiać w tej kwestii. Dyrektor sportowy zadbał o dopływ świeżej krwi do szatni, ponieważ ściągnął Pawłowskiemu Łabojkę, Gąskę oraz Szczepana. Już na miejscu na poważniejsze szanse czekali z kolei Pałaszewski oraz Samiec-Talar. Jak to jednak często bywa, teoria z praktyką nie miała wiele wspólnego. O utalentowanej młodzieży więcej się mówiło, niż z niej korzystało. Momentami „Teddy” wystawiał jedenastkę, której średnia wieku wynosiła około 29 lat! Pałaszewski dostawał najwięcej szans, ale w końcu stracił miejsce w jedenastce, zaś Gąska dopiero w listopadzie stał się nieco ważniejszym członkiem drużyny. Reszta przeważnie okupowała miejsca na ławce/trybunach. Jeszcze wcześniej zaś Bergier z Poprawą udali się na wypożyczenia. Były już szkoleniowiec Śląska narzekał, że wyżej wymienieni nie są gotowi na Ekstraklasę pod względem mentalnym. No ale jak w takim razie mają nauczyć się radzić sobie z presją? Albo sprawdzisz się w boju, albo nie dowiesz się nigdy. Nie wiemy jak na tę kwestię zapatruje się obecny zarząd, ale poprzedni był z fiaska odmładzania drużyny niezadowolony, podobnie jak kibice. Pan Lavicka mógłby zatem odważniej postawić na młodzież albo przynajmniej nie opowiadać dyrdymałów.

Po czwarte: trzeba dokonać przeglądu wojsk.
Czech dostał od sterników Śląska półtoraroczną umowę, więc w teorii tylko absolutna katastrofa na koniec bieżącego sezonu sprawiłaby, że szkoleniowiec miałby nie przygotowywać drużyny już do kolejnego. Zakładamy, iż wrocławianie unikną piłkarskiego armageddonu i Lavicka wejdzie z nimi w rozgrywki 2019/20. A skoro tak, to na pewno zechce mieć głos przy personalnych wyborach dotyczących prowadzonej kadry. Z tego powodu runda wiosenna będzie dla niego ważna nie tylko ze względu na ostateczne rezultaty, ale też dlatego, że pozwoli mu zorientować się kto będzie mu przydatny w kolejnym sezonie. On i jego przełożeni będą mieli nad czym dumać, wszak pod weryfikację – oprócz wcześniej wymienionej młodzieży – zostanie poddanych również 12 innych graczy pierwszego zespołu. W czerwcu umowy kończą się: Słowikowi, Wrąblowi, Pawelcowi, Tarasovsowi, Cotrze, Cholewiakowi, Augusto, Chrapkowi, Srniciowi, Farshadowi, Piechowi i Robakowi. I o ile taki Robak, Słowik czy Chrapek raczej nie powinni się martwić o zaufanie Lavicki, o tyle póki co spora część z tego grona (choćby Tarasovs, Srnić, Farshad i Piech) daje więcej argumentów przeciw niż za nimi. No ale cóż, każdy z nich swój rozum posiada i powinien wiedzieć, co dla niego dobre.

Po piąte: dobrze byłoby przyciągnąć na własny obiekt nieco więcej publiki.
Trudno jednak oczekiwać od Śląska cudownych wyników w tym względzie, skoro zwyczajnie nie ma w nim mody na piłkę. Ba, swego czasu nawet mecz reprezentacji – towarzyski co prawda – przeszedł niemalże bez echa wśród mieszkańców miasta. No to co, mieliby przychodzić na jeszcze marniejsze spektakle niż te w wykonaniu naszych Orłów? Kiedyś ładnie o tego typu kwestiach wypowiedział się Wojciech Kowalczyk. – Można iść do teatru na słabą sztukę jeden raz, ale 15 razy z rzędu? – pytał retorycznie były olimpijczyk. Otóż to – więc wrocławianie na kiepskie widowiska w wykonaniu drużyny Pawłowskiego nie uczęszczali. Ba, patrząc w statystyki Stadion Miejski omijali szerokim łukiem, jakby na nim straszyło coś więcej niż tylko mityczny duch gry. Średnia widownia na meczu Śląska wynosi nieco ponad 10 tys. ludzi, ale nie zapominajmy, że nie mamy do czynienia z Termaliką w Niecieczy, tylko z klubem w czwartym największym mieście w Polsce. Te 10 tys. to kropla w morzu, dlatego liczą się proporcje – a tu jest tragicznie, ponieważ średnie zapełnienie wynosi zaledwie 23,5%, co daje najgorszy wynik w Ekstraklasie. Lavicka cudotwórcą nie jest, trybuny nie zaludnią się ot tak. Tu trzeba mozolnej pracy u podstaw i widocznych efektów. Więcej waleczności, która będzie czymś więcej niż ślepym jeżdżeniem Pawelca na tyłku. Określonego stylu, który nada drużynie tożsamość. Mniej obietnic, a więcej dobrych wyników. Więcej wychowanków czy po prostu chłopaków, z którymi fan Śląska będzie mógł się utożsamiać… I być może, krok po kroczku, stadion zapełni się nieco bardziej. Choć może to nadal tylko myślenie życzeniowe?


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się