var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Athletic-Club.eus

Athletic sięga po swojego byłego gracza. Ibai Gomez wraca na San Mames i pozostawia Deportivo Alaves bez skrzydeł

Autor: Krystian Porębski
2019-01-11 19:00:39

To nie jest dobry sezon dla zespołu z Bilbao i kierownictwo ekipy stara się jak może, aby wykrzesać z obecnej kampanii jak najwięcej. Wobec problemów w ofensywie receptą na problemy Los Leones ma być 29-letni skrzydłowy, który doskonale wie co znaczą występy na San Mames. Ibai Gomez wraca do domu.

„To była bardzo ważna decyzja. Ostatnie dwa i pół roku w Gazteiz były dla mnie szczególnie istotne. Bardzo dojrzałem i czuje się dumny z tego, że mogę wrócić do domu. Nigdy nie ukrywałem moich uczuć do Athleticu i ta decyzja nie mogła być inna, poszedłem za głosem serca. Trafiłem tu aby dołożyć swoją cegiełkę do wyników i aby być szczęśliwym. Wiem, że odwrócimy obecną sytuacje i wtedy postawimy przed sobą inne cele” - powiedział po ogłoszeniu transferu Ibai Gomez.

 

 

Transfer ma kosztować Athletic 4 miliony euro, co jak na tak skutecznego zawodnika wydaje się niezłą promocją. Zespół z Bilbao po raz kolejny przekonał zawodnika do tego, aby w kontrakcie nie było klauzuli odkupu, podobnie jak choćby w przypadku Ikera Muniaina. Nowy nabytek Los Leones związał się z klubem do czerwca 2022 roku. I to tyle, jeśli chodzi o szczegóły transakcji.

Niewątpliwie w Athleticu kawałek historii już napisał. Na koncie ma grubo ponad 100 spotkań, teraz jednak wraca aby z wyrobnika stać się pierwszoplanową postacią. Taką niewątpliwie był w ekipie Deportivo Alaves, gdzie również zostanie zapamiętany na długie lata. Jak poradzi sobie ekipa Abelardo bez jednego ze swoich największych asów?

Ból głowy w Vitorii

Rewelacja obecnego sezonu to monolit. Zespół, który wygrywa nie dzięki indywidualnym popisom jednego czy drugiego zawodnika, a przede wszystkim ze względu na kapitalne zgranie. Trener Abelardo potrafił połączyć kolejne elementy układanki tak sprawnie, że ekipa z Kraju Basków jest obecnie w stanie stawić czoła nawet największym w lidze. Stałe fragmenty, kontry, czasami po prostu, gol po dłuższej akcji – ale nie jest to zbyt częsty widok. Alaves stawia na prostotę. Wobec tego utrata jednego „pędziwiatra” i to w obecnej kampanii wcale nie kluczowego, nie powinien szczególnie doskwierać.

 

 

 

W rzeczywistości może być jednak zupełnie inaczej. Obecny sezon był póki co dość łaskawy dla drużyny Deportivo Alaves. Potrafili przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, w dużej mierze dzięki nieustępliwości, walce do ostatniej minuty, czasami również szczęściu. Stan zdrowia również raczej nie przeszkadzał ekipie Abelardo. Tymczasem zespół numer cztery w ligowej tabeli ma jednak pewien kłopot...

Ostatnie ligowe spotkanie to starcie przeciwko Valencii. Baskowie zagrali wtedy skrzydłami Jony – Ibai Gomez. W najbliższym czasie kibice na Mendizorrotza nie ujrzą ani jednego, ani drugiego. Jednego „wykluczył” transfer, Jony'ego natomiast kontuzja kostki. Zawodnik wypożyczony z Malagi nie zagra przez kolejne sześć tygodni. Wobec tego, że główną siłą ekipy Alaves są rzuty rożne oraz dogrania w pole karne, może zrobić się nieciekawie. Nie tylko może zabraknąć wiatru na skrzydłach, ale również odpowiednich wykonawców stałych fragmentów gry. Te wykonywali bardzo często i skutecznie zarówno Jony jak i Ibai.

 

 

 

To duża bolączka dla jednego z liderów Deportivo Alaves. W obecnych rozgrywkach Jony gra jak z nut. Ma już na koncie 2 gole i 6 asyst, co jak na dość defensywnie usposobiony zespół, jest naprawdę dobrym wynikiem. Dla Basków problem jest dość poważny. Pod nieobecność swoich dwóch największych gwiazd ofensywy, szanse otrzyma zapewne Burgui.

Kto następny – trudno stwierdzić. W kadrze Alaves jest całkiem sporo napastników, brakuje jednak skrzydłowych. Patrick Twumasi od początku rozgrywek przebywał na boisku 49 minut, a poza tym, skrzydłowych na horyzoncie brak. Pod dostatkiem jest jednak napastników i najprawdopodobniej to właśnie takimi zawodnikami jak Guidetti czy Sobrino będzie łatał dziury trener.

 

 

Nowy Aduriz

Dla Ibaia Gomeza przełomowy był poprzedni sezon. Z całą pewnością był nawet lepszy niż obecny, choć drużynie nie wiodło się aż tak dobrze. Bask zakończył rozgrywki z 7 golami i 6 asystami na koncie. To dla niego najlepszy i najbardziej stabilny sezon pod względem występów. Jeszcze sezon 2015/16 kończył z 339 minutami na koncie i zaledwie jedną asystą. To jaką drogę w krótkim czasie przebył ten zawodnik, jest wręcz niebywałe.

I choć to nieco naciągane, jego historia przypomina nieco sytuację pewnego napastnika sprzed dobrych kilku lat. Aduriz wracając do Bilbao miał 31 lat i 85 spotkań rozegranych na koncie w barwach Los Leones. Zdobył w nich 22 bramki. Dla porównania 29-letni Ibai Gómez wraca na San Mames z 145 występami (17 goli/23 asysty). Czy Ibai zapisze równie piękną kartę jak odchodzący powoli w cień Aritz?

Dwa i pół roku w Vitorii pokazało, że Ibai potrafi być liderem, walczy do końca i ma dużą zdolność „dźwignięcia” drużyny w trudnym momencie. Nie stracił nic ze swojej szybkości, ma dość dokładne dośrodkowania – może nie tak dobre jak Susaeta w swojej najlepszej formie – ale umówmy się, Markel jest od niej daleki i to od dawna. A w Bilbao ze względu na ograniczone pole manewru, prostych środków potrzeba jak nigdzie indziej.

Czy przy San Mames faktycznie brakuje skrzydłowych?

Kto widnieje na liście skrzydłowych w Athleticu? Muniain (5 goli i 1 asysta), Williams (5 goli i 3 asysty) oraz wspomniany już Susaeta (1 gol i 2 asysty). Poza tym na skrzydłach mniej lub bardziej przydatni mogą być Raul Garcia, De Marcos, Capa, Inigo Cordoba czy Unai Lopez. Całkiem spora gromadka.

Wobec tego warto sobie zadać pytanie, czy Ibai Gomez przychodzi na San Mames jak po swoje? Oczywiście, że nie. O miejsce w składzie będzie musiał zawalczyć i to z dość trudnymi rywalami. Może to być jednak część akcji mającej na celu zastąpić Aduriza. Wspomniana żywa legenda Athleticu jedzie już na rezerwie i wielu podrygów czy wysokiej formy z jego strony nie powinniśmy się już spodziewać.

W związku z tym Ibai może stworzyć ofensywny tercet z Muniainem i Williamsem, do tej pory najbardziej skutecznymi zawodnikami, którzy ostatnio byli ustawiani bliżej środka boiska – Iker jako mediapunta, a Inaki na szpicy. To właśnie ten manewr dał ostatnio Baskom wygraną z Celtą, a wspomniani zawodnicy grali pierwsze skrzypce. Teraz kiedy do spółki dostaną jeszcze dynamicznego i dobrze dogrywającego piłki Ibaia, ofensywa Lwów może wreszcie wyglądać tak jak powinna od początku sezonu. Czy za sprawą Gomeza Athletic ponownie będzie stanowił poważne zagrożenie dzięki dośrodkowaniom? Póki co jest w tym elemencie dopiero 11 w lidze, choć na San Mames nie brakuje rosłych zawodników.

 


 Jeśli ktoś wątpił w wizję Gaizki Garitano, powoli może przekonywać się do byłego trenera rezerw Athleticu. Ibai Gomez może być brakującym elementem układanki, tym, który sprawi, że z ekipy bijącej się o utrzymanie, Los Leones znowu wzniosą się na poziom zespołu walczącej o europejskie puchary. Niewątpliwie kadrowo jest to zespół zdecydowanie bardziej pasujący do międzynarodowych wojaży, niż cotygodniowych potyczek z ekipami pokroju Numancii czy Rayo Majadahonda. I choć powrót Gomeza nie jest transferem na miarę Inigo Martineza, czy kilka lat temu Raula Garcii i Benata, to wydane na niego 4 miliony euro mogą okazać się najlepiej wykorzystanymi funduszami z budżetu Athleticu od dawna.


 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się