var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

W przerwie: Jacek Perzyński - Smolar. Piłkarz z charakterem, czyli ciekawe wspomnienie przedwcześnie zmarłego bohatera

Autor: Andrzej Cała
2019-01-13 16:30:02

Dożyliśmy czasów, gdy piłka nie tylko jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę w telewizji i internecie, ale możemy też czytać świetne pozycje o jej historii. Można pomiędzy meczami, można w drodze do pracy, można tam, gdzie królowie chadzają piechotą. Możliwości jest multum. W każdy weekend będziecie mieli okazję przeczytać nasze polecenia. Pewnie częściej będziemy chwalić niż ganić, bo na słabe książki szkoda nam czasu, więc potraktujcie to jako przewodnik po wartościowej lekturze na czas przerwy. Pozycja poświęcona Włodzimierzowi Smolarkowi to jedna z tych lektur, które przeszły bez większego echa. Czy słusznie?

Jacek Perzyński - Smolar. Piłkarz z charakterem (Instytut Wydawniczy Erica)

Wielu kibiców kojarzy go głównie z niezapomnianym "tańcem" z piłką przy narożniku pola karnego podczas meczu z ZSRR na mistrzostwach świata w 1982 r. w Hiszpanii. Dla młodszych fanów futbolu to przede wszystkim ojciec Ebiego Smolarka, który zapisał w reprezentacji Polski również piękną kartę, jednak nie zbliżył się na tym gruncie do osiągnięć śp. Włodzimierza. Piłkarza chyba trochę zapomnianego.

Książka “Smolar. Piłkarz z charakterem” ukazała się w 2012 r. Dziennikarz Jacek Perzyński tak naprawdę spisał tutaj niemal 1:1 wspomnienia eks-gwiazdy reprezentacji, ponieważ Smolarek wcielił się w rolę narratora. Razem z nimi przenosimy się do czasów, gdy polska kadra była jedną z najlepszych na świecie, a łódzki Widzew w europejskich pucharach nie bał się nawet największych firm Starego Kontyntentu. Niestety, rozpocząć trzeba od jednego - sam bohater książki nie doczekał jej premiery. Zmarł niespodziewanie w marcu 2012 r. w wieku 54 lat.


Duma Aleksandrowa Łódzkiego

Włodzimierz Smolarek futbol odziedziczył w genach. Jego ojciec był piłkarzem miejscowego Włókniarza, w którym najpierw długo grał, a potem był prezesem. Nic więc dziwnego, że przyszły medalista najważniejszej piłkarskiej imprezy świata dzieciństwo wspomina głównie z uganianiem się za futbolówką. Nie narzekał nigdy na głód ani biedę, rodzina była przyzwoicie sytuowana. Kopanie piłki Smolarek łączył rzecz jasna z edukacją, chociaż - eufemistycznie ujmując - nie była to jego pasja. Uczył się na… cukiernika i był czeladnikiem u dwóch lokalnych mistrzów.

Pierwsze poważne szlify zdobywał już w wieku piętnastu lat, grając we Włókniarzu na pozycji napastnika. Często u boku swojego ojca. Przełomem były jednak treningi pod okiem Mirosława Westfala, który był pod wielkim wrażeniem talentu Smolarka i sprowadził go do Widzewa. To nie był wówczas klub tak popularny jak ŁKS, jego prawdziwa potęga dopiero się rodziła. Ludwikowi Sobolewskiemu, legendarnemu prezesowi Widzewa, udało się jednak namówić Włodzimierza, że to właśnie Widzew będzie jego miejscem na ziemi i na pewno nikt potem tej decyzji nie żałował.


Sukcesy w Łodzi, epizod w Legii

Tym, czym zawsze imponował Smolarek, była waleczność. Miał "żelazne" płuca, nigdy nie odpuszczał. Zaliczył - z przymusu - niezwykle interesujący epizod w Legii, który jest w książce kapitalnie opisany. Poznajemy wiele szczegółów jego decyzji o tym, by nie zgodzić się na dezercję z klubu do Francji, ale też wielkiego zamieszania z próbą powrotu do Widzewa, która odbiła się w kraju szerokim echem. No i zaowocowała wojskowym zesłaniem do… podwarszawskiej sekcji jeździeckiej.

Smolarek wrócił do Widzewa w 1979 r. i praktycznie z marszu stał się jednym z architektów największych sukcesów w historii tego klubu. Do dziś trwają spory, czy faktycznie to łódzki zespół był najsilniejszą drużyną w historii polskiego futbolu - pewnie ile osób, tyle opinii, ale na pewno ci wskazujący na RTS mają do tego pełne prawo. Skrzydłowy, bo ostatecznie na tej pozycji rozwinął się zawodnik, był jednym z motorów napędowych Widzewa, zagrał z nim kilkadziesiąt niezapomnianych meczów na europejskich arenach.


Dużo smaczków

I trzeba przyznać uczciwie, że w rolę narratora wpisał się z klasą. Książka pełna jest ciekawych wątków, wspomnień o innych zawodnikach, z którymi występował. Smolarek opowiada barwnie, bez dłużyzn, a do opowiedzenia miał bardzo wiele - w końcu wspaniały czas w Widzewie i reprezentacji to też okres olbrzymich problemów w kraju, słynnej afery na Okęciu, jak i licznych przekrętów w futbolu ligowym.

Książka przynosi sporo smaczków i anegdot, dowiadujemy się o zainteresowaniu Smolarkiem ze strony PSG, kulisach jego piłkarskiej długowieczności - w Holandii grał na wysokim poziomie niemal do czterdziestki - ale i spojrzeniu na kwestię szkolenia w Polsce. Lata mijają (pozycja ukazała się w 2012 r.), a wydaje się, że wiele z poruszonych przez niego problematycznych kwestii wciąż jest taka sama.

Minusem jest dość uboga oprawa graficzna, kilka błędów merytorycznych i braku weryfikacji przez Perzyńskiego opowieści piłkarza, ale są to na tyle mało istotne kwestie, że “Smolar. Piłkarz z charakterem” można z czystym sumieniem polecić każdemu fanowi sportowych wspomnień i opowieści.

Nasza ocena (1-6): 5


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się