var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Własne

Bednarek: Myślałem o odejściu z Southampton. Więcej pieniędzy za Żurkowskiego. Kruszewski: Z niewolnika nie ma pracownika

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2019-01-26 11:28:30

W sobotniej prasie najwięcej tekstów jest w temacie zagranicznych lig i sobotniego meczu AC Milan z Napoli. Warto przeczytać również rozmowy z Jackiem Kruszewskim i Janem Bednarkiem. Wybraliśmy 26 materiałów z trzech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Kruszewski: Z niewolnika nie ma pracownika

„Maciej Wąsowski: Dlaczego akurat przed początkiem piłkarskiej wiosny poinformowaliście o planowanym rozstaniu z dyrektorem sportowym Łukaszem Masłowskim?

Jacek Kruszewski: (Prezes Wisły Płock): Stało się tak na wyraźną prośbę dyrektora.

Zaskoczyła prezesa ta prośba?

Jacek Kruszewski: Trochę. Łukasz będzie u nas pracował jeszcze ponad dwa miesiące, a o tym, że odejdzie, wiedziałem znaczenie wcześniej. Chodziło pewnie o to, że Widzew chciał się bardzo szybko pochwalić znakomitym transferem z ekstraklasy. Z drugiej strony dyrektor nie zostawia nas z dnia na dzień jak Jerzy Brzęczek czy Leszek Dyja, a to najistotniejsze.

Razem z Widzewem wydaliście komunikaty o przejściu dyrektora do Łodzi niemal w tym samym momencie. To była skoordynowana akcja?

Jacek Kruszewski: Nie było sensu zakłamywać rzeczywistości, skoro Widzew zdecydował się na ogłoszenie swojej decyzji. Z Łukaszem za dużo dobrego nas łączyło i zbyt wiele razem przeszliśmy, żeby stwarzać mu teraz problemy”.

Więcej TUTAJ

***

„Bednarek: Myślałem o odejściu z Southampton

„Przemysław Rudzki: Jak z piłkarza z trybun zostaje się Piłkarzem Meczu?

Jan Bednarek: To dla mnie również dziwna sytuacja. Wiadomo, że kiedy przychodzi nowy trener, to wiążą się z tym nadzieje, że coś się może wydarzyć i nadejdzie wreszcie okazja do gry w krajowych pucharach, by móc go do siebie przekonać. Już po dwóch dniach dowiedziałem się, że jestem w wyjściowym składzie. Na przedmeczowym treningu, to był jego drugi dzień w klubie, była pokazana podstawowa jedenastka i ja się tam znalazłem. Byłem bardzo zdziwiony, bo to nie jest normalne, że nowy trener stawia na zawodnika, który do tej pory więcej minut rozegrał w reprezentacji niż w klubie. To było duże zaskoczenie. Ale wiedziałem, że kiedy nadejdzie szansa, muszę być gotowy. Cały czas robiłem swoje, mimo tego że nie grałem. Myślę, że pracowałem nawet jeszcze mocniej, bo były momenty, gdy wiedziałem, iż nie znajdę się w meczowej osiemnastce i wykonywałem dodatkowe ćwiczenia na boisku czy w siłowni. Dzięki temu, że byłem „pod prądem”, wykorzystałem szansę i zostałem w składzie. To superuczucie, ale teraz wiem, że muszę jeszcze więcej pracować. Jeszcze więcej dawać z siebie, by utrzymać formę.

Dało też do myślenia, gdy mieliście spotkanie w pucharze i w nim nie wystąpiłeś? Bo wiadomo, że w takim meczu nie grają ci, którym trzeba dać odpocząć przed ligą. To był jawny dowód na to, że jesteś jednym z piłkarzy, wokół których trener chce budować zespół.

Jan Bednarek: Ja podszedłem do tego trochę inaczej. Jeżeli trener daje ci odpocząć w pucharze, to wiadomo, że chce, abyś był gotowy na mecz ligowy. I wiedziałem, że skoro mam przerwę w pucharze w środę, to na sobotę mam być gotowy, bo to sytuacja, w której trener na ciebie liczy i nie można go zawieść. Dlatego tak mocno cały czas przygotowywałem się do tego meczu, to było dla mnie ważne. Czułem nie presję, ale głęboką motywację, żeby oddać trenerowi to, co on mi dał”.

Więcej TUTAJ

***

„Życiowa forma Wszołka”

„Paweł Wszołek „zasuwa” tak już od października. Wówczas wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie i nie zamierza go oddawać. Zagrał w 17 meczach Championship z rzędu i tylko raz w tym czasie wchodził z ławki. W pozostałych spotkaniach menedżer Steve McClaren widział go w jedenastce, a Polak za to zaufanie odwdzięczył się czterema golami i trzema asystami. – Nie mam wątpliwości, że Paweł należy w tym momencie do najlepszych graczy QPR – mówi nam Phil Spencer, dziennikarz lokalnego serwisu football.london, piszący o londyńskiej drużynie”.

Więcej TUTAJ

***

„Włodarczyk: Piątek chwyta życiową szansę”

„Sen na jawie Piątka trwa w najlepsze. Od dwóch dni obserwuję z bliska, co dzieje się wokół najdroższego w historii polskiego zawodnika i jest to totalne szaleństwo. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, czy Kris, jak ochrzczono go w Mediolanie, by oszczędzić sobie gimnastyki języka, wybrał słusznie, musi się nad sobą poważnie zastanowić! Mając powyżej trzydziestki jak ja, dodatkowo zbadać głowę, czy nie występują kłopoty z pamięcią”.

Więcej TUTAJ

***

„Piątek symbolem nowego Milanu”

„Klubowy sklep w Casa Milan, imponującej siedzibie 18-krotnego mistrza Włoch, zdobi ogromna grafika. Z czerwono-czarnego dymu wyłaniają się Patrick Cutrone, Mattia Caldara, Alessio Romagnoli, Hakan Calhanoglu i Suso. To reklama tegorocznych koszulek, okraszona napisem „Nowy Milan”. Hasło symbolizuje jednak znacznie więcej niż kosmetyczne zmiany na najnowszym produkcie rossonerich. To transformacja napędzana marzeniem o powrocie do czasów sportowej świetności, o której przypominają m.in. emblematy naszyte na rękawkach wspomnianych trykotów – na lewym siódemka wklejona w Puchar Europy, na prawym logo Serie A i odkurzanie ligowych osiągnięć. Ale nie o to przecież chodzi. Milan chce przestać żyć pięknymi wspomnieniami i wreszcie wrócić z bocznego toru, na który wypchnął się latami organizacyjnych zaniedbań”.

Więcej TUTAJ

***

„Borek: Brzęczek może się cieszyć z formy piłkarzy”

„Jerzy Brzęczek z pewnością się uśmiecha i zaciera ręce. Sam grał długo w piłkę, także na poziomie reprezentacji i doskonale zdaje sobie sprawę, że nawet najlepszego pomysłu na grę drużyny narodowej nie da się skutecznie zrealizować bez wysokiej formy regularnie grających piłkarzy.

Eliminacje mistrzostw Europy startują za dwa miesiące, a sytuacja Polaków występujących poza granicami kraju zmieniła się zasadniczo. Na plus. W bramce pozostajemy niezmiennie z wielką jakością i bez nerwów. Wojciech Szczęsny wygrywa z Juventusem kolejne trofea, Łukasz Fabiański pobija rekordy w Anglii, a Łukasz Skorupski zawsze jest gotów, by wskoczyć do biało-czerwonej bramki. W obronie pewne sprawy już się nam ewidentnie krystalizują”.

Więcej TUTAJ

***

„Wieczór polskich kilerów na San Siro”

„Włosi właśnie starciem polskich snajperów, będących w czołówce klasyfikacji strzelców, reklamują sobotni hit kolejki Milan – Napoli (godz. 20.30). Od pierwszej minuty na San Siro rzeczywiście powinniśmy zobaczyć dwóch reprezentantów Polski, ale będą to Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński w barwach neapolitańczyków. Jeżeli kupiony za 35 mln euro Piątek zadebiutuje w Milanie, to prawdopodobnie dopiero w drugiej połowie.

– Czy wystąpi, przekonacie się w dniu meczu. Czy Piątek może grać razem z Patrickiem Cutrone? W niektórych meczach być może postawię na dwóch napastników, jeszcze zobaczymy. Każdy transfer to efekt dialogu z klubem, więc jeśli Piątek do nas trafił, to znaczy, że ten wybór bardzo mi się podobał – stwierdził trener Rossonerich Gennaro Gattuso”.

Więcej TUTAJ

***

„Letniowski młodym mistrzem ciosów z dystansu”

„Na mecz przyszło ponad 3000 osób, bo w Kaliszu otwierano nowy stadion. W szatni gości, Bałtyku Gdynia, trwała odprawa. – Jeżeli ktoś zobaczy głupią żółtą kartkę, dostanie karę pieniężną! – zapowiedział trener Sebastian Letniowski. – Przegrywaliśmy 1:2, była ostatnia minuta. Spieszyliśmy się. Przyjąłem piłkę, sędzia uznał, że zrobiłem to ręką. Nie wytrzymałem i coś do niego krzyknąłem, zacząłem też machać rękami. Arbiter wyciągnął żółtą kartkę. Trener nie był szczęśliwy, dał temu wyraz w szatni. Sam też byłem wściekły, bo nie dość, że pauzowałem w kolejnym spotkaniu, to jeszcze czekała mnie kara pieniężna. Tylko niektórych kolegów ta sytuacja bawiła – wspomina Juliusz Letniowski. Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa. Ciekawe jest to, że młody pomocnik, który właśnie trafił do Lecha Poznań i wkrótce powinien zadebiutować w ekstraklasie, używa słowa „trener”, a nie „ojciec”.

Więcej TUTAJ

***

„Chudy musiał zbijać wagę”

„– Lubię bronić w wielkich, ważnych meczach, a takie były starcia z Fenerbahce czy Anderlechtem Bruksela. To całkiem inne spotkania niż przykładowo mecz ligowy przeciwko FK Senica. Wiem, że Górnik nie gra o tytuł, lecz o utrzymanie, ale właśnie dlatego każdy mecz będzie dużym wydarzeniem. Bardzo istotny jest również dla mnie doping. W Trnawie na stadion przychodziło około 17 tysięcy widzów. W Zabrzu to norma i bardzo mnie to cieszy – podkreśla bramkarz, który zimą miał także ofertę z Czech. Występował tam przez trzy i pół roku, zanim przeszedł do Spartaka. Najpierw bronił na drugim poziomie rozgrywkowym w FC Vlašim, później w czeskiej ekstraklasie w Dukli Praga i FK Teplice, gdzie był zwykle dublerem. – Wolałem podpisać umowę w Polsce niż wrócić do Czech. Tam nie miałem dobrych relacji z trenerami. We Vlašim wszystko było w porządku, ale w Dukli i Teplicach czepiano się mojej wagi. Przy wzroście 187 cm ważę zwykle od 93 do 96 kilogramów. Musiałem jednak schudnąć”.

Więcej TUTAJ

***

„Hiszpan potrzebował czasu na aklimatyzację”

„Guarrotxena najwyraźniej potrzebował czasu na aklimatyzację w nowym kraju. Z każdym dniem lepiej porozumiewa się po polsku, coraz głośniej go słychać, czy to w szatni, czy na boisku. Furorę zrobił występem podczas zwyczajowego chrztu, kiedy wykonał piosenkę „La Bomba” King Africa razem z tańcem wymyślonym przez artystę. Koledzy posłusznie naśladowali jego ruchy i niektóre słowa utworu. Hiszpan znakomicie spisał się jako dyrygent poza murawą. Czas, by wiosną zrobił to samo w ekstraklasie”.

Więcej TUTAJ

***

„Marquitos nie zdąży wrócić do zdrowia przed startem ligi”

„Komplikuje się sytuacja hiszpańskiego pomocnika Miedzi. Marquitos, który nie grał w lidze od końcówki września z powodu złamania kości śródstopia, został odesłany ze zgrupowania w Turcji. Okazuje się, że mimo operacji, rehabilitacji i w sumie trzech miesięcy przerwy, wciąż nie jest przygotowany do normalnej pracy. 32-latek poleciał na konsultacje lekarskie do Hiszpanii”.

Więcej TUTAJ

***

„Ćwiąkała: W Barcelonie rośnie klub Boatengów, a nie wychowanków”

„2000 czapek, 160 par butów i 20 skórzanych kurtek w szafie. Wielkie domy, kupowanie trzech samochodów jednego dnia i jeżdżenie Lamborghini po skromnym Loughton. Wieczorami kluby, dziewczyny polujące na piłkarza, picie z kumplami, którzy mnożą się wraz z przyrostem pieniędzy na koncie, a rano pustka. Spoglądanie w lustro, by zobaczyć człowieka z pełnym portfelem, konkretną nadwagą i lekko podpuchniętą twarz po melanżu. Pytania: kim ty jesteś? Już 50 Centem czy jeszcze piłkarzem? Tak wyglądał rok 2008 u Kevina-Prince’a Boatenga. Jedenaście lat później ląduje w Barcelonie jako jedna z najdziwniejszych transakcji nie tylko zimowego „mercato”, ale chyba w ogóle ostatniej dekady”.

Więcej TUTAJ

***

„Allan nie zagra z Milanem”

„W 1987 roku Carlo Ancelotti po pierwszej telefonicznej rozmowie z ówczesnym właścicielem Milanu Silvio Berlusconim ścisnął kciuki, a po chwili... podrapał się po jądrach. Tak na wszelki wypadek. Żeby odstraszyć złe duchy przed badaniami, od których uzależniony był jego transfer do rossonerich z Romy. 32 lata później „Carletto” wraca na San Siro jako trener Napoli, ale już nie musi obawiać się lekarskich diagnoz – w sobotni wieczór będzie miał do dyspozycji niemal wszystkich kluczowych zawodników. Poza Allanem, którego z występu nie wykluczają jednak kwestie zdrowotne”.

Więcej TUTAJ

***

„Morata spełni marzenie dziadka”

„Do piętnastego roku życia Alvaro Morata nie ukrywał swojego przywiązania do Atletico. Choć jego ojciec kibicował Realowi, chłopiec chodził z dziadkiem Ignacio, wielkim fanem rojiblancos, na Vicente Calderon, malował twarz w biało-czerwone barwy, na niektórych spotkaniach podawał piłki gwiazdom madrytczyków. – Alvaro miał wówczas jeden sen. Chciał grać dla pierwszej drużyny Atleti – wspominał Jose Luis Jimenez, pierwszy trener napastnika. Ale pewnego dnia cierpliwość chłopaka się wyczerpała. Hiszpan przegrywał rywalizację z Borją Bastonem (dziś Alaves) i odszedł do Getafe, z którego po roku przechwycił go Real. Od tego czasu minęło wiele lat, Morata z Królewskimi dwa razy wygrał LaLiga i Ligę Mistrzów, a teraz historia zatoczy koło”.

Więcej TUTAJ

***

„Czas docenić Witsela”

„Nie da się napisać życiorysu Axela Witsela, nie umieszczając w nim nazwiska Marcina Wasilewskiego. O tym, że bestialski faul Belga na Polaku w meczu na szczycie ligi belgijskiej pomiędzy Anderlechtem a Standardem Liege w 2009 roku zmieni karierę Wasilewskiego, było wiadomo już w momencie, gdy jego noga makabrycznie się wygięła. Tamten faul zmienił jednak także karierę sprawcy. W życiu dwudziestoletniego wówczas piłkarza tamten moment stanowił ważną cezurę pomiędzy czasami, w których był nadzieją belgijskiej piłki, a tymi, w których stał się w swoim kraju nielubiany i nierozumiany. – Jest Axel sprzed tamtego faulu i Axel po nim. To dwie różne osoby – mówił kiedyś w wywiadzie Thierry Witsel, ojciec piłkarza. Zawodnik, który tak obiecująco zaczynał, dopiero jako 29-letni mężczyzna doszedł tam, gdzie wszyscy widzieli go od wielu lat: do czołowej europejskiej ligi”.

Więcej TUTAJ

***

„Legenda Monaco krytykuje Henry’ego”

„Maciej Kaliszuk: Thierry Henry został zawieszony przez Monaco, wkrótce będzie zwolniony. Dlaczego mu nie wyszło?

Jean-Luc Ettori, legenda Monaco: Thierry’emu zabrakło pokory. Myślał, że łatwo sobie poradzi w nowej roli, bo był świetnym piłkarzem. Nie ma jednak doświadczenia w roli trenera, nie zna ligi, a przejął zespół w kryzysie. Na dodatek otoczył się asystentami, którzy też nie znają Ligue 1. Dopiero niedawno do jego sztabu dołączył Franck Passi. Gdy Laurent Blanc został trenerem, to do pomocy wziął sobie Jean-Louis Gasseta (cenionego asystenta, obecnie trenera St. Etienne – przyp. red.).

Jak ocenia pan decyzję Monaco o zawieszeniu Henry’ego?

Jean-Luc Ettori: Nie popieram częstych zmian trenerów, a tu na dodatek jest już druga zmiana w ciągu sezonu. Z drugiej strony nie jestem w środku drużyny, nie znam wszystkich okoliczności”.

Więcej TUTAJ

***

„Kita: To najtrudniejszy moment odkąd jestem w Nantes”

„– To najtrudniejszy moment, odkąd jestem w Nantes. Stracić kogoś bliskiego, to najgorsze co może nas spotkać – mówi nam Waldemar Kita, prezes i właściciel tego klubu, ostatniego zespołu Emiliano Sali. Tam wszyscy są pogrążeni w żałobie. Argentyńczyk w poniedziałek wieczorem odleciał do Cardiff, swojego nowego miejsca pracy. Po drodze samolot z piłkarzem na pokładzie rozbił się. Wraku maszyny, ani ciał zawodnika i pilota, nie odnaleziono. Nie ma żadnej szansy, że ktoś przeżył katastrofę, więc zrezygnowano z dalszych poszukiwań”.

Więcej TUTAJ

***

„Barca lubi niegrzecznych chłopców”

„Dzisiejsi skandaliści nawet nie umywają się do tych z XX wieku, gdy media nie rozbierały jeszcze na czynniki pierwsze życia prywatnego zawodników. Jeśli stworzyć listę największych aktualnie rozrabiaków, na pewno znaleźliby się na niej Kevin-Prince Boateng czy Arturo Vidal. Nic dziwnego, że od pierwszego dnia pobytu w Barcelonie stali się najlepszymi kolegami. Doskonale się dogadują – bo choć błędy młodości zostawili za sobą, wiedzą, jak to jest być niezrozumianym i nadal żyją z łatkami „bad boyów”.

Więcej TUTAJ

***

„Magiczny trójką Eintrachtu straszy w Bundeslidze”

„Dla każdego kibica Bundesligi określenie „magiczny trójkąt” kojarzy się z niesamowitym tercetem VfB Stuttgart z połowy lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku. Fredi Bobic, Krasimir Bałakow i Giovane Elber stworzyli niezapomniany tercet, imponujący szybkością, techniką i skutecznością. Od tego czasu w Niemczech było wiele prób skopiowania pamiętnego magicznego trójkąta, ale z powodu zmian w taktyce i bardzo popularnego ustawienia 1-4-2-3-1 łatwiej było o niezapomniane duety. W tym sezonie jednak w końcu udało się stworzyć wierną kopię oryginału. W Eintrachcie Frankfurt szaleją Luka Jović, Ante Rebić i Sebastien Haller. W bieżących rozgrywkach strzelili aż 29 goli, do tego mają jeszcze 17 asyst. Pod względem skuteczności są najbardziej bramkostrzelnym ofensywnym tercetem i wyprzedzają atakujących Borussii Dortmund oraz Borussii Mönchengladbach. Bayern Monachium w tej klasyfikacji jest daleko w tyle ze względu na liczne problemy ze zdrowiem skrzydłowych oraz gorszą formę na początku sezonu Thomasa Müllera. A sam Robert Lewandowski nie jest w stanie rywalizować z kilkoma zawodnikami innych drużyn”.

Więcej TUTAJ

***

„Rayo wróciło do szalonego futbolu”

„Udało nam się. Rundy rewanżowej nie zaczynamy z pętlą na szyi – stwierdził niedawno Michel, trener Rayo Vallecano. Hiszpan jest wielkim wygranym ostatnich tygodni. Dzięki jego rewolucji zespół punktuje jak nigdy wcześniej. W ostatnich czterech kolejkach zdobył tyle samo oczek, co w pierwszych szesnastu – dziesięć. Los Franjirrojos co prawda awansowali w tabeli LaLiga tylko o jedną pozycję (z 19. na 18.), ale w tym okresie lepiej od nich gra tylko lider z Barcelony. – Mamy koncentrować się na walce o utrzymanie tylko dlatego, że jesteśmy beniaminkiem? Przecież to absurd! Stać nas na więcej! – zapowiada odważnie Raul de Tomas, najlepszy strzelec ekipy (8 goli)”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Fiorentina więcej zapłaci za Żurkowskiego”

„Razem z bonusami Górnik ma otrzymać za Szymona Żurkowskiego 5,1 mln euro. Czyni to transfer młodego pomocnika jednym z najwyższych w historii ekstraklasy. ACF Fiorentina była najbardziej zdeterminowana, żeby pozyskać jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy, jacy w ostatnim czasie pojawili się na polskich boiskach. Klub z Florencji starał się o pozyskanie zawodnika Górnika już rok temu”.

Więcej TUTAJ

***

„Felix: To był ważny dzień, z powodu urodzin mojej dziewczyny”

„Wszystko przez to, że urodziny miała moja dziewczyna. Jest ode mnie dwa lata młodsza i niestety takie jest życie piłkarze, że nie mogliśmy tego dnia spędzić razem. Rano zadzwoniłem do niej i zaśpiewałem jej po polsku: „Sto lat!”. Podoba mi się wasza piosenka urodzinowa, dla mnie jest lepsza od hiszpańskiej. Prezent mam dla niej kupiony, ale został w Polsce i dam jej dopiero, po moim powrocie, gdy się zobaczymy. Mogę zdradzić, że to coś do ubrania. Być może coś jeszcze dorzucę z Turcji, ale to jak będziemy wracali, być może będzie okazja na lotnisku”.

Więcej TUTAJ

***

„Piast zmierza w dobrym kierunku”

„Poprawia się sytuacja kadrowa Piasta. W nocy z Hiszpanii do Turcji przyleciał obrońca śląskiej drużyny, Urosz Korun. Stoper niedawno zagrał w wyjściowym składzie reprezentacji Słowenii w zremisowanym 2:2 towarzyskim meczu z reprezentacją Chin do lat 25. 31-letni obrońca grał do 80 minuty. Można spodziewać się, że sztab szkoleniowy po podróży da mu chwilę wytchnienia”.

Więcej TUTAJ

***

„Mateusz Bogusz leci na testy do Leeds”

„Już w niedzielę 17-letni ofensywny pomocnik wyleci do Leeds, a dzień później przejdzie testy medyczne przed transferem do tamtejszego lidera Championship. Jak informują działacze Ruchu, oferta wykupu Bogusza złożona przez Anglików została przez nich zaakceptowana. Trwają prace nad umową transferową”.

Więcej TUTAJ

***

„Krysiak po 12 latach wraca do Polski”

„Aklimatyzacja będzie mi potrzebna. Po 12 latach spotkała mnie zima, przypomniałem też sobie o mrozie. Ale przystosuję się – uśmiecha się Artur Krysiak. Nowy bramkarz Odry od 2006 roku bez przerwy występował poza Polską. Zaliczył kilkaset występów na poziomie angielskiej trzeciej i czwartej ligi. Bronił też krótko na zapleczu Premiership czy w szkockiej elicie. Przez ostatni rok był z kolei zawodnikiem FK Bodo/Glimt, ale nie było mu dane zadebiutować w norweskiej ekstraklasie. Teraz wychowanek UKS-u SMS-u Łódź wrócił do ojczyzny”.

Więcej TUTAJ

 

„FAKT”

„Tomasz Frankowski: Amerykańska liga nie jest egzotyczna”

„– Amerykańska liga nie jest egzotyczna, w której kopią sobie piłkę starsi panowie – przekonuje starszy Frankowski. – Przecież niedawno Bayern Monachium kupił z kanadyjskiego klubu MLS 18–letniego Alphonso Daviesa za 11 milionów euro. Ten chłopak musi być bardzo obiecujący, co nie zmienia faktu, że swoją grą w MLS zwrócił uwagę wielkiego klubu z Europy. Co do wieku – tamtejsze kluby zatrudniają dwóch, trzech graczy starszych, ale zdecydowana większość to młodzi ludzie. Przemkowi nie „grozi” więc, że bez wysiłku będzie kręcić dziadków. Czeka go niełatwa walka, a i na treningu, w towarzystwie Bastiana Schweinsteigera, czy Nemanji Nikolicia, również w gronie ich kolegów też trzeba trzymać poziom i mocno pracować”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się