var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

W przerwie: Andrea Pirlo, Alessandro Alciato - "Pirlo. Myślę, więc gram", czyli idealna pozycja na zimowy wieczór

Autor: Andrzej Cała
2019-01-27 10:03:29

Dożyliśmy czasów, gdy piłka nie tylko jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę w telewizji i internecie, ale możemy też czytać świetne pozycje o jej historii. Można pomiędzy meczami, można w drodze do pracy, można tam, gdzie królowie chadzają piechotą. Możliwości jest multum. W każdy weekend będziecie mieli okazję przeczytać nasze polecenia. Pewnie częściej będziemy chwalić niż ganić, bo na słabe książki szkoda nam czasu, więc potraktujcie to jako przewodnik po wartościowej lekturze na czas przerwy. Styczeń zamykamy z piłkarzem, który dla wielu fanów calcio jest symbolem włoskiej piłki XXI wieku.

Andrea Pirlo, Alessandro Alciato - Pirlo. Myślę, więc gram (SQN)

Dużo ostatnio w naszych mediach o Milanie i nie ma się co dziwić. O Krzysztofie Piątku jednak żadna książka nie powstała (przynajmniej na razie), za to o genialnym pomocniku tej drużyny, który w barwach “rossonerich” grał aż 10 lat, jak najbardziej. I trzeba sobie jasno powiedzieć, że “Pirlo. Myślę, więc gram” to zdecydowanie jedna z najciekawszych biografii piłkarzy wydanych w tej dekadzie (polska premiera miała miejsce w 2014 r.).

Andrea Pirlo piłkarzem był niezwykłym, więc i jego autobiografia dalece odbiega od sztampy. Jest fantastycznym czytadłem, które przybliża nam w pierwszej kolejności niebanalnego człowieka, a dopiero w drugiej świetnego gracza. I trzeba przyznać, że czyta się to w try miga, wystarczy jeden długi, leniwy, zimowy wieczór.


Zaskakujący dowcipniś

Czy Andrea Pirlo wygląda na człowieka, którego potężnym orężem jest dystans do siebie, świata i poczucie humoru? No tak średnio. Patrząc na jego grę, zachowanie na boisku, rysował się nam raczej obraz człowieku do bólu pragmatycznego, perfekcjonisty pod każdym względem, który wszystko musi mieć zaplanowane od a do ż, a szaleństwo to co najwyżej jeden bonusowy kieliszek prosecco do obiadu.

Nic bardziej mylnego! Włoski pomocnik objawił się za sprawą tej książki jako inteligent, ale diablo dowcipny, ironiczny, a przy tym do bólu szczery i przepełniony emocjami. No i niespecjalnie gryzący się w język, o czym najlepiej świadczy taki fragmencik:

Srał na potęgę. Nikomu by to pewnie nie przeszkadzało, gdyby nie fakt, że robił to w szatni, zaraz przed meczem. Denerwował przy tym wszystkich, bo w całej szatni panował smród nie do wytrzymania - zwłaszcza jeśli była niewielka. Potrafił pójść do kibla trzy razy w ciągu dziesięciu minut.

Tak Andrea opisał Filippo Inzaghiego, któremu kilkaset razy w trakcie swojej kariery wystawił piłkę na nos. A uwierzcie, że podobnych anegdotek jest tutaj wiele.


Niespełnione marzenie o Barcelonie

Jego styl gry idealnie pasował do Barcelony. I to niezależnie kto ją prowadził i jaki system preferował. Bo elegancja w grze. Bo podania mierzone na milimetr. Bo niezwykła inteligencja boiskowa. Bo Pirlo to taka kombinacja tego, co najlepsze w Guardioli, Xavim i Inieście.

Z książki dowiadujemy się o kulisach rozmów Andrei z “Dumą Katalonii”. I nie są to jakieś suche półsłówka, tylko konkretna dawka informacji. Bo, jak jeszcze raz podkreślę, Pirlo nie owija tutaj w bawełnę. Jeśli jakichś wątków nie chcę podejmować, to ich po prostu nie rozgrzebuje.

Świetny jest fragment opisujący emocje towarzyszące przegranemu finałowi Ligi Mistrzów w 2005 r., gdy Milan w niezwykłych okolicznościach przegrał z Liverpoolem. Takich meczów się nie zapomina. Takie mecze nigdy nie uciekną z pamięci. I Pirlo w jakiś sposób się tutaj z tym rozlicza.

Ale pomocnik, który być może apogeum swojej formy osiągnął podczas 4-letniego pobytu w Juventusie, jawi nam się też jako człowiek bardzo otwarty i dużo myślący o futbolu. Dużo i ciekawie - stąd wątki odnoszące się do współczesnego rynku transferowego, stąd sporo na temat nagród przyznawanych przez najważniejsze piłkarskie organizacje. Stąd też w końcu ogrom ciekawostek na temat prezesów klubów, w których grał i spojrzenia na calcio od strony człowieka, który włoski futbol klubowy poznał od każdej możliwej strony.

Wszystko zaś w myśl zasady, że zawsze i wszędzie najważniejsza jest praca. Oraz myślenie. Gdy połączy się te dwie kwestie, droga do sukcesu staje otworem. Pirlo się udało. Udało się jak mało komu. Dlatego teraz może wieść piękne życie, delektować się winem i jedzeniem. Słowem - wszystkim, co najlepsze!

Nasza ocena (1-6): 5+


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się