var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Carpi FC

W poszukiwaniu debiutu we Włoszech Michał Marcjanik schodzi na niższy szczebel. Były obrońca Arki zagra w Serie B

Autor: Marcin Długosz
2019-02-01 12:52:39

Ostatnie godziny okna transferowego przyniosły zmiany także wśród Polaków, którzy w ostatnim czasie grali znacznie mniej. Albo wcale nie pojawiali się na boisku. Jednym z naszych rodaków, który zdecydował się na przejście do innego klubu, jest Michał Marcjanik. Po półroczu spędzonym bez debiutu w Empoli, teraz 24-latek postara się rozpocząć pisanie swojej włoskiej historii na półrocznym wypożyczeniu do drugoligowego Carpi.

Defensor trafił latem do beniaminka Serie A zupełnie niespodziewanie. Niestety, w balansującym na granicy strefy spadkowej zespole z Toskanii nie zdołał zaliczyć ani jednego oficjalnego występu. Długo mogło się wydawać, że mimo to dalej będzie walczył o swojej na Stadio Carlo Castellani, jednak ostatecznie sytuacja uległa zmianie.

W ostatnich dniach media na Półwyspie Apenińskim łączyły Marcjanika z autsajderem Serie A, Chievo Werona. Ten temat ostatecznie nie wypalił, ale… może to i dobrze. Trudno byłoby się bowiem spodziewać, aby drużyna desperacko próbująca gonić 17. miejsce oznaczające utrzymanie znalazła w wyjściowym składzie miejsce dla totalnego żółtodzioba – oczywiście w warunkach ligi włoskiej.

Nie oznacza to jednak, że Polak trafił do drużyny cieszącej się spokojną sytuacją w tabeli. Wręcz przeciwnie – Carpi zajmuje w klasyfikacji 3. lokatę od końca i wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią, że wiosną będzie do ostatnich chwil starało się wyszarpać pozostanie na zapleczu elity. Pomóc w tym ma właśnie Marcjanik.

Ekipa, którą większość kibiców może kojarzyć z sezonu 2015/2016 spędzonego w Serie A, w przeciągu 20 meczów straciła 36 bramek. To najsłabszy wynik w całych rozgrywkach – drugie najbardziej dziurawe defensywy, Foggii i Padovy, pozwoliły rywalom na zdobycie 33 goli.

Co czeka byłego gracza Arki w nowych barwach? Współpraca z doświadczonym szkoleniowcem, Fabrizio Castorim. Ten 64-letni obecnie Włoch pracuje w Carpi od lipca 2014 roku z dwoma przerwami. Został odsunięty od zespołu w październiku 2015 po starcie sezonu w Serie A, ale szybko stwierdzono, że nowy trener zbyt wiele nie pomoże. Potem w sezonie 2017/2018 trener poprowadził Cesenę, która jednak po sezonie zbankrutowała i została relegowana do niższych lig.

O metodach pracy Castoriego, Marcjanik może porozmawiać z dwoma Polakami. Pierwszy z nich to Kamil Wilczek, który trafił pod skrzydła tego szkoleniowca latem 2015 roku. Jak jednak dobrze pamiętamy, napastnik nie odnalazł się we Włoszech i szybko powędrował do Danii. Drugi nasz rodak mający w przeszłości do czynienia z tym doświadczonym trenerem to Tomasz Kupisz, który w poprzednim sezonie występował pod jego wodzą w Cesenie.

Przez zdecydowaną większość obecnego sezonu, Carpi występowało w formacji złożonej z klasycznej czwórki w defensywie, na którą składa się dwóch stoperów. W dwóch ostatnich spotkaniach jednak – obu przegranych, 0:2 z Foggią i 1:3 z Cittadellą – szkoleniowiec zdecydował się już jednak na grę trójką z tyłu. Trudno powiedzieć, w którą stronę sytuacja rozwinie się w najbliższych tygodniach.

 

 

 

Jeżeli chodzi o samych konkurentów Marcjanika do gry na środku obrony, to można podzielić ich na dwie pary. Pierwsza to gracze, którzy mają spory staż gry w zespole Biancorossich. Druga natomiast zawiera zawodników o podobnym statusie co defensor z Polski, a więc wypożyczonych do końca obecnego sezonu.

Ci doświadczeni to kapitan Fabrizio Poli (w Carpi od 2010 roku, z półroczną przerwą na wypożyczenie do Novary jesienią 2015) oraz Alessio Sabbione (w klubie od 2014 roku z roczną przerwą na wypożyczenie do Crotone). Pozostali natomiast to pozyskany na obecny sezon z Torino 19-latek Alessandro Buongiorno oraz ściągnięty czasowo z Atalanty Bergamo 26-letni Emanuele Suagher.

Zobaczymy, jak szybko Marcjanikowi uda się wywalczyć debiut w oficjalnym meczu ligi włoskiej, nawet jeśli mówimy teraz nie o Serie A, a o jej zapleczu. Choć były gracz Arki schodzi o półkę niżej i już z samego tego faktu teoretycznie powinno być łatwiej, to musi jednak pamiętać, że przed Carpi maluje się ciężka walka o utrzymanie do samego końca, co wybitnie nie sprzyja eksperymentom i spokojnym nabieraniu doświadczenia kosztem błędów.

Z drugiej jednak strony, zawodnik wypożyczony z Empoli przed finalizacją całej operacji musiał na pewno porozmawiać z trenerem Castorim o swojej sytuacji i otrzymać zapewnienie, że dostanie szansę. W innym wypadku cały ten ruch byłby przecież pozbawiony sensu.

Teraz wszystko w nogach Marcjanika, który swą historię we Włoszech postara się napisać zaczynając z niższego pułapu.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się