var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: fcbarcelona.com

Znamy pary półfinałowe Pucharu Króla. Real i Barcelona w przedwczesnym finale, wielka szansa Betisu i Valencii

Autor: Krystian Porębski
2019-02-01 20:00:38

Puchar Króla wkracza w decydującą fazę, a dziś odbyło się losowanie par półfinałowych. I tak jak w poprzedniej rundzie mogliśmy powiedzieć, że w każdym pojedynku łatwo wskazać faworyta, tak tym razem mamy zupełnie odwrotną sytuację.

W pierwszej parze zmierzą się ekipy, które walczyły przed losowaniem... o miano organizatora finału. Mestalla i Benito Villamarin – to spośród tych dwóch stadionów wybierała federacja. I choć stosunki między oboma klubami są całkiem niezłe, to nie zabrakło pewnych kontrowersji. Wybrany został stadion ekipy z Andaluzji, ponoć ze względów finansowych, choć RFEF powoływał się na kwestie formalne.

Po losowaniu przedstawiciele Valencii i Betisu nie byli zbyt rozmowni:

Będziemy musieli dać z siebie wszystko, ale chcemy zagrać w tym finale - Julio Cardenosa (Real Betis)

Mamy ogromną szansę zagrać w wielkim finale - Voro (Valencia)

Luis Rubiales chce, aby w dniu finału stworzona została strefa kibica, w której fani, którzy nie są na stadionie, również będą mogli obejrzeć mecz. Wstępną propozycję tego typu rozwiązania przekazał Betis, natomiast przez włodarzy Valencii ta kwestia została zupełnie pominięta.

Walenckie media powoływały się jednak na to, że tak naprawdę chodziło o pieniądze. Betis zażądał 1 mln € w zamian za organizację meczu, natomiast Valencia wskazała konkretny % zysku jaki miałaby uzyskać na tym przedsięwzięciu. I tak plan rozegrania finału na Mestalla, kiedy klub obchodzi 100-lecie, spalił na panewce.

 

 

 

Spotkanie, na które zwrócone będą oczy większości fanów, to jednak ta druga para – Real Madryt i Barcelona. Mamy już pewność, że w tym sezonie będziemy świadkami przynajmniej 4 El Clasico. Jedno już za nami, bardzo jednostronne, jednak obecnie Królewscy to zupełnie inna drużyna. A Valverde w Copa del Rey chyba wreszcie będzie musiał przestać rotować.

Nieco więcej miał do powiedzenia przedstawiciel Barcelony:

Przed nami bardzo trudny przeciwnik, najważniejsze jest jednak to, że jesteśmy nadal w grze. Nie robi to dla nas różnicy, czy Klasyk jest rozegrany w finale czy w półfinale. Real Madryt podniósł się po swoich problemach i jest teraz znowu zespołem zwycięzców - Guillermo Amor (Barcelona).

Wierzymy naszym zawodnikom i zobaczymy co stanie się na boisku - Emilio Butragueno (Real Madryt).

Znamy również sędziów obu pierwszych spotkań i tu nie obędzie się zapewne bez kontrowersji. Mecz Valencii z Betisem sędziować będzie Carlos del Cerro Grande, a w hicie rozjemcą będzie... Mateu Lahoz. Z jednej strony jeden z najlepiej ocenianych hiszpańskich  arbitrów, z drugiej jednak człowiek, który często jest krytykowany. Ale na Półwyspie Iberyjskim to norma.

Gratka dla kibiców i medialny szał, czyli El Clasico razy dwa

Jak ważny jest to mecz? Najlepiej niech świadczy przytoczona dziś przez madryckiego AS-a wypowiedź kolegi z szatni Xaviego i Gabiego: „Żaden z nich nie przepada za Realem, a Xavi powiedział mi, że w Katalonii uczy się nienawiści do tego klubu, to uczucie w nich narasta” - powiedział Algierczyk Baghdad Bounedjah...

Poza tym AS pisze również o „sztormie Klasyków i Himalajach do zdobycia dla Realu Madryt”. Niewątpliwie luty i początek marca to prawdziwe wyzwanie dla podopiecznych. Już 6 lutego Królewscy zmierzą się z Barceloną, by trzy dniu później zagrać z Atleti. Na dokładkę, 13. przyjdzie się zmierzyć z Ajaxem w Lidze Mistrzów. Chwila spokoju i potem znowu – 27 luty i 2 marca, dwa El Clasico w bardzo krótkim czasie. To będzie bardzo intensywny okres.

 

 

 

Wcale łatwiejszego zadania nie mają jednak podopieczni Vavlerde. Już w ten weekend zagrają z innym półfinalistą – Valencią, a po starciu z Realem 6. lutego zagrają z Athletikiem i 13. w Lidze Mistrzów z Lyonem. Przed dwubojem klasykowym na przełomie lutego i marca, Barcelona będzie musiała zmierzyć się jeszcze z nieobliczalną Sevillą.

Madryckie dzienniki podkreślają dodatkowo, że drużyna ze stolicy wygrywa średnio więcej spotkań (77%) z Solarim na ławce niż Barcelona z Valverde (71%) w tym sezonie. Jeżeli chodzi o gole zdobyte i stracone – tutaj drobna przewaga na korzyść Barcelony.

To już 21. raz kiedy oba zespoły mierzą się ze sobą w krajowym pucharze. Do tej pory 7 razy Barcelona awansowała dalej, przy 6 zwycięskich dwumeczach Realu Madryt. W finałach pomiędzy tymi ekipami częściej triumfował jednak Real – czterokrotnie, przy trzech zwycięstwach Barcelony. Ostatni raz Barcelona z Realem w pucharze zmierzyli się w 2014 roku, w Valencii. Real wygrał wtedy 2:1. Rok wcześniej zespoły zmierzyły się w półfinale – wtedy również górą był zespół z Madrytu. Czy wobec tego Barca przełamie niefortunną passę?

Czego by o tym meczu nie mówić, to na pewno przyciągnie wzrok milionów na całym świecie i słusznie. Real Madryt ma wiele do udowodnienia, a Barcelonie na pewno zależy na kolejnym trofeum do klubowej gabloty, zwłaszcza jeśli po drodze może zdobyć tak cenny skalp. Emocji nie zabraknie, to możemy Wam obiecać.

Jedni walczą o uratowanie sezonu, drudzy o finał na własnym stadionie

Jaki to sezon dla Valencii, każdy widzi. Nie da się ukryć, że co by się dalej nie wydarzyło – nie tak miał się potoczyć sezon, w którym klub świętuje swoje stulecie. Ale jeszcze nie wszystko stracone. Bo starcie z Realem Betis jest ogromną szansą na awans do finału. A tam, w jednym meczu, absolutnie wszystko może się zdarzyć.

Dlatego nikogo nie powinno dziwić to, w jaki sposób kibice wraz z fanami świętowali awans do półfinału. Mimo tego, na ten temat zechciał wypowiedzieć się... Pablo Machin. Szkoleniowiec stwierdził, że dla niego jest zupełnie niezrozumiałe, dlaczego kibice i zawodnicy cieszyli się z pokonania Getafe jakby to był już finał. Spieszymy z odpowiedzią byłemu trenerowi Girony – przy takich wynikach jakie notowała Valencia w tym sezonie, to co stało się w ostatnich minutach meczu z Getafe było zbawieniem.

No może poza bójką, jaka rozpętała się po końcowym gwizdku. Zawodnicy Getafe byli rozżaleni przebiegiem spotkania, czerwoną kartką i bramkami w ostatnich minutach. Żywiołowe reakcje piłkarzy Los Ches spowodowały jedną wielką ustawkę na boisku. I choć kamery telewizyjne nie za bardzo to uchwyciły, ponoć najaktywniejszy był... Mouctar Diakhaby. Francuz został zawieszony na cztery spotkania pucharowe, więc w tym roku – co by się nie działo – w Copa del Rey już nie wystąpi. Po stronie Valencii stoją liczby. Beticos i Blanquinegros mierzyli się 8 razy w pucharze, a aż 7-krotnie górą byli Nietoperze. To pierwszy taki pojedynek od 11 lat.

 

 

 

Po drugiej stronie barykady natomiast szansa na udowodnienie, że Real Betis gra nie tylko futbol piękny, zachwycający, ale również taki, który pozwala osiągać sukcesy. Niewątpliwie dotarcie do finału, który będzie rozegrany na Villamarin przy zagorzałej publiczności – to by było coś.

Podopieczni Setiena poza polotem i pomysłowością, a także niezłą ofensywą w całości, zwłaszcza po zimowych wzmocnieniach, mają jeszcze tajną broń. W szeregach Beticos występuje kilku byłych zawodników Valencii, którzy będą mieli chrapkę na to, aby wbić szpileczkę byłemu pracodawcy. Mowa o Sergio Canalesie, który ma już w tym sezonie 5 goli na swoim koncie, nieśmiertelnym Joaquinie, Andresie Guardado i… Antonio Barraganie. Po tym ostatnim spodziewamy się najmniej, ale kto wie?

Niewątpliwie to spotkanie Realu z Barceloną przyciągnie większą rzeszę fanów. Jeśli jednak nie chcecie przegapić czegoś ciekawego, znajdźcie trochę czasu już w czwartkowy wieczór. Coś nam mówi, że podopieczni Marcelino i Setiena zgotują niezłe show. Ostrzegamy jednak fanów sportów walki – powtórki z bijatyki z meczu z Getafe nie będzie. Tak się składa, że Betis i Valencia żyją ze sobą w bardzo dobrych stosunkach.

***
PÓŁFINAŁY COPA DEL REY

Barcelona - Real Madryt 06.02 21:00, rewanż 27.02

Real Betis - Valencia 07.02 21:00, rewanż 27.02
 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się