var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Raków Częstochowa

Niedawno występował w fazie grupowej Ligi Europy, teraz zagra w Rakowie. Ciekawy transfer lidera I ligi

Autor: Bartosz Adamski
2019-02-02 21:30:48

Raków Częstochowa nie jest póki co szczególnie aktywny na rynku transferowym, ale teraz dokonał wzmocnienia, nad którym należy się głębiej pochylić. Do lidera I ligi trafił napastnik, który jeszcze w minionym sezonie wraz z tureckim Konyasporem występował w fazie grupowej Ligi Europy. Haczyk jednak musiał być, w przeciwnym razie Patrick Friday Eze nie wylądowałby w polskiej I lidze - Nigeryjczyk ostatni raz na boisku pojawił się prawie rok temu.

Półżartem-półserio można napisać, że to, co nie udało się Rakowowi Częstochowa pięć lat temu, wyszło teraz. Lider I ligi zabiegał wówczas o zakontraktowanie Krzysztofa Piątka, jednak transfer nie wypalił. Teraz częstochowianom udało się sprowadzić Piątka, ale nigeryjskiego. Na stadion przy Limanowskiego trafił bowiem Patrick Friday Eze.

To zawodnik, który ma dość ciekawe CV. Najważniejsza sprawa - strzela gole. Wychodziło mu to i w lidze serbskiej, której był nawet królem strzelców, i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wypromował się na tyle, że sięgnął po niego Konyaspor. To czołowy zespół ligi tureckiej, który grał nawet w fazie grupowej Ligi Europy.

I Friday Eze dostał tam nawet szansę gry, bynajmniej nie kilka minut. Wyszedł od początku przeciwko Vitorii Guimaraes, zanotował asystę i spisał się na tyle dobrze, że zagrał również w podstawowym składzie z Red Bullem Salzburg.

Na dłuższą metę w Konyasporze sobie jednak nie poradził i po pół roku musiał przenieść się już do Denizlisporu. Tam dostał kilka szans, ale żadnej nie wykorzystał i w lidze tureckiej legitymuje się bilansem trzynastu meczów i dwóch goli. Po raz ostatni wybiegł na boisko 25 lutego 2018 roku i od tamtego czasu tylko raz załapał się w ogóle do kadry meczowej. Turcy latem z niego zrezygnowali, a Nigeryjczyk nie mógł znaleźć sobie nowego klubu.

Dopiero teraz trafił do Rakowa Częstochowa i jest to interesujący ruch. Jesienią napastnicy lidera I ligi nie grzeszyli skutecznością. Najlepszy Szymon Lewicki zanotował siedem trafień w 16 meczach, co nie jest oszałamiającym wynikiem. Z pewnością stąd wziął się transfer Fridaya Eze.

 

 

 

Wątpliwe jednak, by 26-letni snajper po takim rozbracie z piłką był szybko gotowy do gry. Nadwagi na pewno byśmy mu nie zarzucali, ale pewnie braki kondycyjne ma spore. W dodatku trafia do drużyny w środku okresu przygotowawczego i mankamenty będzie zapewne musiał nadrobić indywidualnie.

Nigeryjczyk podpisał umowę na pół roku z opcją przedłużenia o trzy lata i zakładamy, że w pewnym sensie jest to już transfer pod kątem Ekstraklasy, bo jeśli Raków utrzyma dyspozycję z jesieni, trudno będzie mu do niej nie awansować. Ryzyko związane z pozyskaniem byłego króla strzelców ligi serbskiej jest niewielkie, a jego dotychczasowy dorobek wygląda naprawdę okazale na warunki I ligi.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się