var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Bayer04.de

Bayern nadal bez błysku – porażka w Leverkusen pokazała bezradność Kovaca

Autor: Maciej Zaremba
2019-02-02 22:30:07

Seria siedmiu zwycięstw Bayernu Monachium w lidze została przerwana w Leverkusen. Mistrzowie Niemiec polegli z miejscowym Bayerem 3:1 i swoim występem pokazali, że nadal bardzo dużo brakuje im do optymalnej formy, która pozwalałaby im grać na miarę potencjału. Dzisiejsza porażka i remis Borussii Dortmund we Frankfurcie sprawiają, ze mistrzowie Niemiec tracą już do lidera siedem punktów.

Nie sam wynik i powiększona strata do BVB powinny być jednak największym zmartwieniem kibiców Bayernu. Martwić musi przede wszystkim gra i styl rekordowego mistrza Niemiec, który mimo bardzo dobrej serii nie potrafił niemal w żadnym meczu przekonać, co do swojej jakości. Bawarczycy zanotowali aż siedem zwycięstw z rzędu w Bundeslidze, jednak na dobrą sprawę tylko w meczach z autsajderami z Hanoweru i Norymbergi byli w stanie przez cały mecz dominować swoich rywali. Reszta to mecze lepsze lub gorsze, które jednak w żaden sposób nie zapadły w pamięci fanów. Dopóki Bayern wygrywał nikt nie krytykował drużyny i z cierpliwością oczekiwał powolnego wzrostu formy.

Sobotnie starcie w Leverkusen było jednak typowe dla całego sezonu Bayernu. Bawarczycy w pierwszej połowie grali całkiem nieźle, potrafili długimi fragmentami dominować swojego rywala, ale dobre momenty przeplatali koszmarnymi błędami w rozegraniu piłki, które jednak nie kończyły się bramkami gospodarzy. Bayern grał nijako i wyglądało to, jak w we wszystkich poprzednich zwycięskich spotkaniach, w których podopieczni Kovaca swoją wyższość udowadniali głównie dzięki przebłyskom wielkich indywidualności, a nie świetnemu planu taktycznemu i pomysłowi na grę. Tych dwóch ostatnich Bayernowi w tym sezonie nadal brakuje.

 

 

 

Problem Bayernu polegał jednak na tym, że w sobotę grali z rywalem, który na warunki Bundesligi posiada wielki potencjał sportowy, a dodatkowo po zmianie trenera jest ewidentnie w formie zwyżkowej. Bayer 04 grał agresywnie i już jako nie pierwszy rywal Bayernu w tym sezonie pokazał, że do zatrzymania mistrza Niemiec nie trzeba ograniczać się do zamurowania własnej bramki i liczeniu na szczęście. Ekipa Bosza rzuciła gościom rękawice na polu sportowym i nie porzuciła swojego bardzo ofensywnego i efektownego stylu. O ile jeszcze w pierwszej połowie gra gospodarzy mogła być rozczarowująca, tak druga z jednej strony była demonstracją siły Bayeru, zaś z drugiej obnażeniem wszystkich słabości Bayernu. Ostatecznie Bayer jak najbardziej zasłużenie ograł Bawarczyków 3:1, mimo jednobramowej straty do przerwy.

Brak postępu, brak rozwoju

Po katastrofalnych występach Bayernu w październiku i listopadzie oczekiwania, co do gry drużyny Kovaca zostały zdecydowanie obniżone. Po remisach na własnym stadionie z Freiburgiem, Augsburgiem i Fortuną FCB chciał przede wszystkim wrócić do seryjnego wygrywania. Styl gry nie był istotny, bo liczyły się przede wszystkim punkty. Poprawa jakości gry miała przyjść po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym w styczniu i tym samym dać duży power na znacznie lepszą rundę rewanżową. Druga połowa w Sinsheim, długie fragmenty meczu na własnym stadionie z VfB Stuttgart i przede wszystkim sobotnia porażka w Leverkusen jasno pokazały, że mrzonki o rosnącej formie mistrzów Niemiec nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Bayern jest tak samo nijaki, jak nijaki jest przez całą kadencję Niko Kovaca. Rozwoju drużyny i poszczególnych piłkarzy (poza Leonem Goretzką) po prostu nie widać.

 

 

 

Niemiecki „Bild” już podczas okresu przygotowawczego donosił, że piłkarze Bayernu są zaskoczeni stylem przygotowań Niko Kovaca. Chorwat skupiał się przede wszystkim na doskonaleniu gry defensywnej i całkowicie zaniedbał przygotowania pod względem rozwoju planu taktycznego na atak, do którego przecież wszyscy piłkarze Bayernu są przyzwyczajani przez kolejnych swoich poprzednich szkoleniowców. W Leverkusen nie dość, że zabrakło mocy w ofensywie, to i dodatkowo Bawarczycy na dużo pozwalali swoim rywalom pod własnym polem karnym. Jeśli starcie z błyskotliwymi Bailey’em, Brandtem, Vollandem i Bellarabim miało być testem przed dwumeczem z Liverpoolem, to Bayern to kompletnie oblał i tylko zwiększył wątpliwości fanów, co do szans w rywalizacji z liderem Premier League.

Brak perspektyw

Brak ruchów transferowych w styczniu było zaskakującym rozwiązaniem ze strony Bayernu, ale absolutnie nie powinno się w ten sposób usprawiedliwiać postawy obecnej kadry. Na tle ekipy z Leverkusen Bawarczycy wyglądali nie tylko źle pod względem taktycznym, ale również tracili mnóstwo w rywalizacji czysto motorycznej. Drużyna Bosza była zdecydowanie agresywniejsza, dynamiczniejsza i w wielu starciach wyglądało po prostu na lepiej przygotowaną. Różnica ta widoczna była zwłaszcza w drugiej połowie, w której goście nie byli w stanie oddać chociaż jednego groźnego strzału, natomiast Bayer w tym samym czasie zdobył trzy gole i wyglądał zdecydowanie lepiej.

 

 


 

 

Mecz w Leverkusen, który miała być próbą sił i pokazem charakteru, okazał się kolejnym punktem może nie tyle, co kryzysowym, ale dołującym wszystkich ludzi związanych z Bayernem. Seria siedmiu zwycięstw z rzędu została natychmiast zapomniana, bo nie przyniosła ona żadnego istotnego przełomu w grze Bayernu. Bawarczycy nie posiadają żadnego stylu i opierają się na swoich ogromnych indywidualnościach. Do zwycięstwa w wyścigu o mistrzostwo Niemiec z rozpędzoną Borussią Dortmund to zdecydowanie za mało. A perspektyw na lepszą grę za kadencji Kovaca po prostu nie widać. Ciężko o nadzieje, że ten trend się zmieni, skoro chorwackiemu trenerowi nie pomogła seria zwycięstw i przerwa na okres przygotowawczy. Włodarze Bayernu letnią rewolucję powinni zacząć przede wszystkim od zmiany trenera.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się