var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Grosicki: Nie czas na emeryturę. W poniedziałek kolejne transfery w Zabrzu. Jagiełło: Piłkarsko poradzę sobie we Włoszech

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2019-02-04 11:30:07

Poniedziałkowa prasa wywiadami stoi. Dzienniki przygotowały naprawdę ciekawe rozmowy. Polecamy te z Filipem Jagiełło, Kamilem Grosickim i Jakubem Wawrzyniakiem. Wybraliśmy 19 materiałów z trzech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Jagiełło: Myślę, że piłkarsko sobie poradzę

„Michał Guz: Trudno nie mieć przed oczami sytuacji z 2013 roku: mając 16 lat, dostał pan ofertę gry w młodzieżowej drużynie Juventusu. Brzmiało jak zaproszenie do Hollywood, tymczasem pan zdecydował się na kontynuowanie nauki oraz rozwój piłkarski w Polsce. Kilka lat później okazuje się, że było warto. Dziś i tak trafia pan do klubu z Serie A.  

Filip Jagiełło: Zawsze byłem zdania, że najpierw powinienem osiągnąć coś w Polsce, a na wyjazd przyjdzie odpowiedni czas. To się stało. Rozegrałem już sporo meczów w ekstraklasie i w reprezentacji młodzieżowej. Okazuje się, że to też jest dobry model, żeby dostać się na Zachód.  

Od kiedy wiedział pan, że pora wyjeżdżać? To nie jest decyzja, którą podejmuje się pod wpływem impulsu. To musiało chyba dojrzewać? 

Filip Jagiełło: Już na początku tego sezonu myślałem o tym, ale latem nie było konkretnej oferty. Poza tym nie czułem się aż tak gotowy, by jechać za granicę do mocniejszych rozgrywek i wychodzić tam w podstawowym składzie. Sądzę, że po zakończeniu sezonu 2018/19 będę już przygotowany. Wierzę, że Genoa będzie dla mnie przystankiem do jeszcze silniejszej drużyny w przyszłości. 

Odważna deklaracja. 

Filip Jagiełło: Wiem, co potrafię. Piłkarsko sobie poradzę. Natomiast muszę jeszcze trochę popracować fizycznie. Mam na to pół roku. Nie chciałem przenosić się od razu w zimie, bo to niesprzyjający moment. Na 90 procent bym nie grał, albo prawie wcale. Po pierwsze – jestem po okresie przygotowawczym, a nie w takim rytmie meczowym, jak zawodnicy Genoi. Po drugie – mój włoski klub nie ma aż tak wielkiej przewagi nad strefą spadkową. Trener Prandelli mógłby unikać wprowadzania nowego zawodnika do regularnego grania i to byłoby z jego punktu widzenia zrozumiałe. Miałbym problem. Po młodzieżowym EURO, bo gorąco wierzę, że na nie pojadę, moja sytuacja będzie inna. Pokażę szkoleniowcowi, że jestem gotowy. Jeszcze raz podkreślam: jadę tam, żeby grać, nie żeby ugniatać fotele dla rezerwowych. Jestem przekonany, że przy takim planie na pierwsze półrocze stawię się we Włoszech optymalnie przygotowany. Pojadę tam po swoje”. 

Więcej TUTAJ

***

„Grosicki: Nie wybieram się na emeryturę”

„Tomasz Włodarczyk: Okno transferowe zamknięte. Dla pana najspokojniejsze od lat.

Kamil Grosicki: Tak, nie zakładałem żadnych zmian. Prezes Hull powiedział nam na początku stycznia, że zespół nie zostanie osłabiony. Wszyscy najlepsi zawodnicy mają zostać przynajmniej do końca sezonu. Wytworzyła się fajna sytuacja, wygrzebaliśmy się ze swoich problemów i walczymy o jak najlepszą lokatę. Od początku roku na nic się nie nastawiałem. Wyciągnąłem wnioski z poprzednich okien transferowych, kiedy zawsze było wiele zamieszania ze mną w roli głównej. Tym razem głowa była spokojna.

Mimo wszystko w ostatnim dniu łączono pana z przenosinami do Middlesbrough albo AS Monaco.

Kamil Grosicki: Jakieś wstępne zapytania faktycznie się pojawiły, ale zupełnie mnie to nie interesowało. Wypożyczenie na pół roku nie wchodziło w grę. Zbyt dużo zamieszania, wyprowadzka na kilka miesięcy, co z rodziną? Bez sensu. Zostałem w Hull, jestem zdrowy, w dobrej formie. Koncentruję się, żeby pomóc zespołowi osiągnąć jak najlepszy wynik.

Rozsądnie.

Kamil Grosicki: Cieszę się z tego, co mam: kontrakt, dobra liga, miejsce w podstawowym składzie. Nie szukam szczęścia na siłę. To chyba klucz. Nie zajmuję sobie czasu niepotrzebnymi rozważaniami w stylu „Co by było, gdyby...”. Pół roku temu było inaczej, moja sytuacja się skomplikowała. Klub chciał, żebym odszedł, ja również. Ostatecznie poukładałem sprawy w Hull, trener obiecał, że mam czystą kartę i dotrzymał słowa. Wywalczyłem miejsce w jedenastce. Jestem tu, gdzie jestem. W czerwcu skończę 31 lat. Zwłaszcza po mundialu część ludzi mnie skreślała, wysyłała na emeryturę, ale spokojnie – jeszcze się nie wybieram”.

Więcej TUTAJ

***

„Ganz: Piątek jest jednym z najlepszych napastników w Europie”

„Dariusz Faron: Jak pan ocenia pierwsze mecze Piątka na San Siro?

Maurizio Ganz: Kibice Milanu liczyli, że zacznie przygodę z klubem właśnie w taki sposób. Już w Genui pokazywał, że jest napastnikiem wysokiej klasy i wielką osobowością. Rozmawiałem o Piątku z innymi byłymi piłkarzami Milanu i byliśmy zgodni co do tego, że w pierwszych meczach wyglądało to tak, jakby Polak grał na San Siro od lat. Ten transfer to strzał w dziesiątkę. Dla Genoi Piątek zdobył trzynaście bramek. Jeśli zrobi to samo w koszulce Milanu, poprowadzi zespół do miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów.

Napastnik błyskawicznie stał się ulubieńcem fanów Milanu…

Maurizio Ganz: Nie pamiętam, by wcześniej witano na San Siro jakiegoś zawodnika równie gorąco. Sam transfer był dla fanów Rossonerich wielkim wydarzeniem. Piątek nie przyjechał do Mediolanu jako anonimowy zawodnik z Polski, a jako piłkarz, który na Półwyspie Apenińskim ma już ugruntowaną pozycję. Kibice nie mogli doczekać się pierwszych występów Krzysztofa w czerwono-czarnej koszulce, a on odpłacił im w najlepszy możliwy sposób: dwoma golami przeciwko Napoli. Dzięki niemu Milan awansował do półfinału Pucharu Włoch.

Jak scharakteryzowałby pan polskiego snajpera?

Maurizio Ganz: Jest cynicznym napastnikiem, co pokazują gole strzelone Napoli. Pierwszą bramkę zdobył dzięki uderzeniu wewnętrzną częścią prawej stopy po długim rogu. Drugie trafienie było spektakularne. Minął przeciwnika i oddał strzał w okolice okienka bramki. Piątek strzela… inaczej niż pozostali. Oddaje niewiarygodne strzały, a przy tym zdobywa gole w bardzo zróżnicowany sposób. Jest silnym i technicznym zawodnikiem. Wie, co zrobić z piłką w polu karnym i wierzy w swoje możliwości. Dla trenera posiadanie takiego zawodnika to duży komfort”.

Więcej TUTAJ

***

„W poniedziałek kolejne transfery Górnika Zabrze”

„Górnik negocjuje z Septemwri Sofia wykup 20-letniego skrzydłowego z Ghany Ishmaila Baidoo. Na Cyprze był testowany islandzki prawy obrońca Adam Arnarson, który grał ostatnio w norweskim Aalesunds FK, a od stycznia jest wolnym zawodnikiem. Chorwackie media informują, że zabrzanie są zainteresowani rosłym stoperem (195 cm) Stipe Vučurem. 26-letni Austriak (ma też paszport chorwacki) nie mieści się w kadrze Hajduka. W poprzednim sezonie był podstawowym defensorem 1.FC Kaiserslautern w 2. Bundeslidze”.

Więcej TUTAJ

***

„Piast chce wzmocnić ofensywę”

„Od 20 stycznia do 3 lutego Piast przebywał na zgrupowaniu w tureckiej Antalyi. Kilkadziesiąt kilometrów stamtąd, w Belek, podczas jednego ze sparingów spotkaliśmy Radoslava Latala. Czech, który w sezonie 2015/2016 doprowadził zespół z Gliwic do sensacyjnego wicemistrzostwa Polski, powiedział nam: – Bardzo się cieszę, że Piast w obecnym sezonie znów jest wysoko w tabeli. Oglądam wiele meczów polskiej ekstraklasy i wydaje mi się, że maksimum możliwości tej drużyny to czwarte miejsce na koniec rozgrywek.

W przerwie zimowej Piast nie dokonał na razie transferów. Fornalik przekonuje jednak, że może się to zmienić. – To nie jest tak, że nikogo nie pozyskaliśmy, bo nas nie stać. Niedawno powiedziałem, że Piast w tym momencie nie potrzebuje rewolucji. Mieliśmy dwa czy trzy pomysły, ale okazało się, że konkurencja nie śpi. Do zamknięcia okna transferowego pozostał miesiąc i postaramy się ten czas wykorzystać. Przydałby się nam jeden piłkarz, może dwóch, którzy podnieśliby poziom w ofensywie – mówi”. 

Więcej TUTAJ

***

„Wisła bardzo szybko przywitała Peszkę”

„Nieudana runda jesienna i fatalna opinia, jaka od jakiegoś czasu ciągnie się za Sławomirem Peszką, nie wpłynęły na krakowskich kibiców, którzy w sobotę bardzo ciepło przywitali nowego piłkarza Wisły. Zgromadzeni w Myślenicach na sparingu z Żyliną (1:0) fani kilkakrotnie skandowali nazwisko byłego reprezentanta Polski i ochoczo biegali do niego po autografy.

Skrzydłowy zapracował na to, strzelając zwycięskiego gola w ostatnim sprawdzianie przed ligą. Po 34-latku nie było widać, że w tym sezonie spędził na boisku tylko pół godziny. Szarpał na skrzydle i dochodził do sytuacji bramkowych. Dwie zmarnował, ale raz zdołał pokonać słowackiego bramkarza. Trener Maciej Stolarczyk był zadowolony z postawy nowego gracza. – Liczę na Sławka. To dobry i doświadczony zawodnik. Myślę, że w naszym zespole szybko się zaaklimatyzuje i pokaże możliwości. A że w tym sezonie mało grał? Jestem zwolennikiem teorii, że jeśli się mało gra przez pewien okres, to później będzie się grało dłużej o ten okres – komentował”.

Więcej TUTAJ

***

„Nawała wciąż musi pracować nad słabymi punktami Lecha”

„Jego plan się powiódł. Po porażce z Cracovią przyszły trzy zwycięstwa bez straty gola, a Kolejorz wskoczył na ligowe podium. Zimowe przygotowania poznaniacy rozpoczęli ze spokojniejszymi głowami i mogli skupić się na pracy nad elementami wymagającymi poprawy. Jednym z nich jest skuteczna obrona przy stałych fragmentach gry rywali.

Jesienią w ekstraklasie Lech stracił w ten sposób siedem goli. Z jednej strony to jeden z najlepszych wyników w lidze, mniej strat mają tylko Piast i Jagiellonia. Z drugiej jednak – w minionej rundzie lechici pozwolili rywalom na strzelenie 23 goli, więc jak łatwo policzyć, niemal co trzeci był efektem stałego fragmentu gry”.

Więcej TUTAJ

***

„Nietypowy kierunek transferowy Jacha”

„Jach ostatnio był wypożyczony z Crystal Palace do Rizesporu. Tam zagrał jednak tylko w pięciu meczach ligowych, ostatni raz w październiku. Na dodatek klub nie płacił mu na czas, niespełna 25-letni obrońca skrócił więc wypożyczenie. Aby odbudować karierę, wybrał Sheriffa Tyraspol. To bardzo nietypowy kierunek jak dla piłkarza, który niedawno aspirował do reprezentacji Polski. 

– W Rize zalegali mu z wynagrodzeniem za 3,5 miesiąca. Musieliśmy mocno walczyć o te pieniądze. Starali się go zniechęcić do pozostania w tym zespole. W Crystal Palace też nie miał szans na grę. Mieliśmy kilka ofert, w tym nawet z rosyjskiej ekstraklasy i to korzystniejszą finansowo. Nam chodziło jednak o to, by wybrać klub, gdzie Jach będzie miał realne szanse na grę. Nie będzie zarabiać tyle co w Crystal Palace, ale najważniejsza jest perspektywa regularnych występów – tłumaczy agent zawodnika Paweł Staniszewski”.

Więcej TUTAJ

***

„Messi ma problem z udem”

„W hicie kolejki LaLiga kibice Barcelony mieli kalejdoskop emocji. Było rozczarowanie, bo Katalończycy po 32 minutach przegrywali już 0:2. Była euforia, gdy po dwóch golach Leo Messiego po godzinie gry był remis. A skończyło się na niepewności, być może nawet panice, gdy Argentyńczyk w 70. minucie potrzebował pomocy lekarzy z powodu problemów z prawym udem po zderzeniu z jednym z rywali. Wówczas wynik przestał mieć znaczenie, a na trybunach było ciszej niż po golach Kevina Gameiro i Daniego Parejo dla Valencii. 77 tysięcy widzów na Camp Nou skupiło się na stanie zdrowia 31-latka, który wrócił jeszcze na murawę, ale widać było, że nie czuje się najlepiej”. 

Więcej TUTAJ

***

„Milik niebieskim bomberem”

„Po dwóch słabszych meczach właśnie z Milanem (0:0 w lidze i 0:2 w Pucharze Włoch), tym razem Napoli nie miało dla przeciwnika litości. Starcie z Sampdorią było dla ekipy prowadzonej przez Carlo Ancelottiego najlepszym, jakie rozegrała w tym roku. Milik, który w dwumeczu z mediolańczykami wyróżnił się tylko żółtą kartką, wrócił do strzeleckiej dyspozycji, do jakiej w ostatnich tygodniach przyzwyczaił kibiców. W trzech spotkaniach poprzedzających te z Milanem zdobył cztery bramki. To sobotnie reklamowano jako jego snajperski pojedynek z Fabio Quagliarellą. Doświadczony Włoch wyrównał ostatnio wiekowy wynik Gabriela Batistuty. 36-latek strzelił co najmniej jednego gola w 11 ligowych meczach z rzędu. Gdyby kolejnego wbił Napoli, stałby się samodzielnym rekordzistą. Pochodzący z okolic Neapolu napastnik nie zdołał jednak tego zrobić. Za to Milik dzięki swojej ładnej bramce zasłużył według „La Gazzetta dello Sport” na miano „niebieskiego bombera”. Otrzymał notę 6,5 w dziesięciostopniowej skali”.

Więcej TUTAJ

***

„Dudek: El Clasico powie nam prawdę o Realu”

„Mimo ostatniego remisu Barcelony z Valencią sytuacja w LaLiga nie daje Realowi wielu powodów, by myśleć o zdobyciu mistrzostwa. Królewscy kiepsko spisywali się jesienią, a punktem kulminacyjnym była katastrofa na Camp Nou. Porażka 1:5 bardzo boli, zostaje w głowie na długi okres. Madrytczycy zwolnili trenera i dzięki Santiago Solariemu idą w dobrym kierunku. Nadszedł czas powiedzieć: „Sprawdzam”.

O ile w Europie Real dominuje ostatnio niepodzielnie, o tyle Barcelonie w Hiszpanii trochę brakowało solidnego kontrkandydata. W lidze zdobyła siedem z ostatnich dziesięciu tytułów, cztery razy z rzędu triumfowała też w Copa del Rey. Po niedawnej serii zwycięstw Katalończyków poziom emocji w LaLiga trochę osłabł, ale teraz bez wątpienia powróci. Dwa mecze w półfinałach pucharu i rewanż w lidze, który będzie zwieńczeniem miesięcznej rywalizacji, to dla Realu szansa, by pokazać kibicom, że zespół jest budowany w odpowiedni sposób”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Rzeźniczak: Nie chcę wracać do polskiego piekiełka”

„Zgrupowania w Turcji są dla pana nie tylko okazją do treningów, ale także do licznych spotkań ze znajomymi, bo albo w hotelu przebywają polskie zespoły, albo jest okazja zagrać sparing z ekstraklasowcami…

Jakub RZEŹNICZAK: – Lubię ten czas i miejsce, bo do Turcji przyjeżdża praktycznie cała ekstraklasa. Hotele są blisko siebie, więc można spotkać byłych kolegów z drużyny, jak i rodaków. W Karabachu nie mam innego Polaka, a podczas takich spotkań można trochę powspominać. Ekstraklasę wciąż staram się śledzić na bieżąco. Tym razem była z nami Pogoń Szczecin, graliśmy sparing z Piastem Gliwice, którego barw bron mój stary znajomy Tomasz Jodłowiec, a jeszcze była okazja pogadać m.in. z Konradem Wrzesińskim z Kajratu Ałmaty.

Przygotowania Karabachu są podobne do polskich klubów?

Jakub RZEŹNICZAK: – Tak. Zaczęliśmy 6 stycznia, ale liga azerska rusza już 3 lutego, a nas czeka mecz na szczycie z Neftci Baku. Muszę powiedzieć, że jeśli miałbym porównać obozy przygotowawcze w Polsce i w Karabachu, to tutaj trenujemy lżej. Nie ma tyle biegania, więcej trenujemy z piłką i zajęcia są ciekawsze. Mnie to bardzo dopowiada.

Waszym celem jest obrona tytułu mistrza kraju?

Jakub RZEŹNICZAK: – Zgadza się. Celem jest tytuł, ale jesteśmy też w półfinale Pucharu Azerbejdżanu. Pierwsza część sezonu była dla nas trudna, bo graliśmy w fazie grupowej Ligi Europy i pod koniec mieliśmy pewne problemy. Była duża rotacja i graliśmy co trzy dni. Teraz mamy do rozegrania tylko 14 kolejek i ewentualnie 3 mecze pucharowe. Trener będzie miał większy komfort i co tydzień będzie mógł wystawiać najsilniejszą jedenastkę. Potknięcia zdarzyły nam się jesienią, lecz wszyscy w klubie się z nimi liczyli. Jesteśmy pełni zapału przed drugą częścią sezonu. Jak wspomniałem, zaczynamy meczem u siebie z Neftci, więc jeśli zagramy dobrze, to odrobimy 3 punkty, które do niego tracimy i wszystko zacznie się niemalże od nowa”.

Więcej TUTAJ

***

„Kurzawa antytezą Piątka”

„Być może to droga Rafała Kurzawy, który właśnie został wypożyczony z francuskiego Amiens do FC Midtjylland. Były pomocnik Górnika nie sprawdził się w słabym klubie Ligue 1, może poradzi sobie w duńskim, który walczy o mistrzostwo.

Przypadki Kurzawy i Piątka są wzorcowymi przykładami jak względne jest przełożenie uznania w rodzimej ekstraklasie na sukces lub jego brak na Zachodzie. Ten pierwszy, dzięki swojej lewej nodze, asystom, rzutom wolnym i precyzyjnym dośrodkowaniom, uchodził nad Wisłą niemal za magika; był także jednym z niekwestionowanych liderów rewelacyjnych w poprzednim sezonie zabrzan. W Polsce wzbudzał zachwyt, czego efektem m.in. powołanie na mistrzostwa świata do Rosji. Choć już wtedy piłkarz przemawiał głównie na boisku – gorzej było z umiejętnością komunikacji poza nim, co tylko pozornie wydaje się nie mieć znaczenia”.

Więcej TUTAJ

***

„Polacy mają branie”

„W szerokim świecie dobiegło wczoraj końca tak zwane zimowe okienko transferowe. Jak to w ostatnich godzinach tego wielkiego targowiska, działo się sporo, choć już nie z udziałem polskich piłkarzy. Kto z nich miał zostać sprzedany (kupiony, wypożyczony), ten został, a emocji i tak nam nie brakowało. Sam Krzysztof Piątek wywołał ich aż ponad miarę.

Trudno powiedzieć, że dla zagranicznych rynków polscy piłkarze stali się akurat w minionych miesiącach nader atrakcyjni, modni i pożądani. Lecz faktem jest, że sporo z tych, którzy wyjechali wcześniej, wykonało na tyle dobrą robotę, że rozmaici menedżerowie i skauci dość chętnie pojawiają się na naszych ligowych stadionach. Z pustymi rękami do swoich pracodawców na ogół nie wracają. Widoczny jest – zresztą nie od dzisiaj i nie od wczoraj – trend, w którym średnia wieku naszych piłkarzy, zmieniających dotychczasowe klubowe barwy na zagraniczne, wciąż i wciąż się obniża”.

Więcej TUTAJ

***

„Czarna perła Atlantyku”

„Był 8 marca 1984 roku. Ciemno i przeraźliwie zimno. Pierwszy krzyk rozdarł ciszę gdzieś na oceanie, na zachód od wybrzeża Afryki. Płakał nowonarodzony chłopiec, którego rodzice uciekali właśnie z piekła…

O wyprawie do trawionej ogniem wojny Angoli pisał w ten sposób Ryszard Kapuściński. Bratobójcze walki wybuchły tam w 1975 roku i trwały ponad ćwierć wieku. Wedle szacunków ONZ 1,8 mln ludzi musiało opuścić swoje domy. A działania wojenne na zawsze zmieniły życie 4 mln osób. Jednią z nich był Rio Antonio Zoba Mavuba, syn Angolki”.

Więcej TUTAJ

***

„Legenda Afryki Północnej”

„Dwa tygodnie temu przypomnieliśmy w sportowym lamusie sylwetkę 99-letniego Stefana Żywotko. To najbardziej utytułowany polski trener, jeżeli chodzi o pracę w zagranicznym klubie. Przez 14 lat pobytu w algierskim JS Kabylie, 7 razy wywalczył mistrzostwo kraju, dwa razy zdobył klubowe mistrzostwo kontynentu, raz Superpuchar Afryki, a także Puchar Algierii. W kraju z Afryki Północnej jest prawdziwą legendą, znają go tam wszyscy, taksówkarze, sprzedawcy, nie mówiąc już o kibicach. Dziś o najbardziej utytułowanym szkoleniowcu z naszego kraju, który triumfy święcił za granicą, tyle że w pracy z reprezentacjami. Chodzi oczywiście o urodzonego w Zabrzu Henryka Kasperczaka”.

Więcej TUTAJ

***

„Poniedziałek sądnym dniem w Chorzowie”

„Czy Ruch Chorzów wyjdzie na prostą? Przy Cichej zaczyna rosnąć napięcie. Kibiców przybyłych w sobotnie południe na chorzowskie „Kresy” obiegła nawet plotka, że niektórzy zawodnicy nie byli skorzy wybiegać na sparing z III-ligowcem z Nowego Targu. Powód? Gdy nie wiadomo, o co chodzi…

Pomysłu na jakąkolwiek formę strajku w szatni (jeszcze…?) nie było. Nie zmienia to faktu, że cierpliwość powoli się kończy. Piłkarze nie otrzymują wynagrodzeń na bieżąco, część z nich zdążyła złożyć wezwania do zapłaty, w ten sposób usiłując odzyskać część należnych pieniędzy. W podobnej sytuacji są też inni pracownicy, wobec których klub ma kilkumiesięczne zaległości”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Kante: Nie żałuję ani sekundy spędzonej w Legii”

"Super Express": - Podobno byłeś bliski przejścia do Ankaragucu. Prawda, czy plotki?

Jose Kante: - Prawda. Temat był mocno zaawansowany, miałem już wykupiony bilet, ale ostatecznie do samolotu nie wsiadłem. Nie wdając się w szczegóły, poszło głównie o zachowanie agenta. Nie podobały mi się pewne sprawy, zmiany, których dokonywał. Nie lubię takich akcji. Poza tym, jeśli chodzi o Ankaragucu, sporo się mówi o zaległościach finansowych wobec piłkarzy. To wszystko sprawiło, że postanowiłem jeszcze poczekać. Przemyślałem sprawy i ostatecznie postawiłem na wyjazd do Hiszpanii.

- Gimnastic da Tarragona, poza Ankaragucu, był jedynym klubem, który cię chciał?

- Nie, była jeszcze opcja bułgarska... I kluby polskie.

- No właśnie o to miałem zapytać. Miałeś możliwość zostać w Polsce?

- Tak, miałem, ale... Po Legii to już nie to. Jako piłkarz tego klubu zrozumiałem, że w Polsce TYLKO Legia (słowo "tylko" Kante wypowiada po polsku). Klub, kibice, atmosfera... Dopiero będąc w środku tego wszystkiego rozumiesz, że czegoś takiego w innym polskim klubie nie doświadczysz”.

Więcej TUTAJ

***

„Bogusz: Klich namawiał mnie na Leeds”

"Super Express": - Kilka dni temu podpisałeś kontrakt z Leeds United i jesteś już w Anglii. Jak pierwsze wrażenia?

Mateusz Bogusz: - Bardzo pozytywne. Trenuję z zespołem U23, ale plan jest taki, że będę miał również regularne zajęcia z pierwszą drużyną. Poznaję klub, miasto, kolegów z drużyny. Na razie mieszkam u angielskiej rodziny, tak będzie przez cztery najbliższe miesiące. Potem mam się przeprowadzić do własnego mieszkania. Uczę się angielskiego, a w razie czego mam w klubie dwóch rodaków, Mateusza Klicha i Kamila Miazka. Ten drugi zresztą podrzuca mnie na zajęcia do klubu.

- A dlaczego zdecydowałeś się na Leeds? Miałeś również ofertę z Brighton...

- Tak, miałem. Byłem w obu tych miejscach zanim podpisałem kontrakt. Leeds bardziej mi "podeszło", uznałem, że to idealne miejsce na to, żebym zrobił kolejny krok w karierze. Klub, całe jego zaplecze, plan mojego rozwoju. To wszystko, co zaoferowało mi Leeds, było mocno przekonujące. Stąd 2,5 letni kontrakt z możliwością przedłużenia. A w perspektywie, mam nadzieję, gra w Premier League. Bo po pierwsze liczę, że awansujemy, a po drugie - moim celem jest pierwszy zespół. Nie zakreśliłem daty w kalendarzu, do kiedy muszę to zrobić, ale przecież po to tu przyjechałem - żeby prędzej czy później zagrać w pierwszym zespole”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się