var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: bvb.de

Od Hargreavesa po Sancho, czyli jak młodzi Anglicy podbijali Bundesligę

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-02-04 21:00:47

Po sukcesie Jadona Sancho w Borussii Dortmund Niemcy stały się bardzo atrakcyjnym kierunkiem dla młodych zawodników występujących na co dzień w Premier League. Angielskie kluby coraz chętniej oddają swoich piłkarzy na wypożyczenie do Bundesligi, a niekiedy nawet sprzedają ich za spore pieniądze, zapewniając sobie przy okazji należny procent od następnego transferu.

Hargreaves przetarł szlaki

Mało kto jednak pamięta, ale to Owen Hargreaves jako pierwszy osiągnął sukces w Niemczech. Angielski pomocnik urodzony i wychowany w Kanadzie trafił do akademii Bayernu Monachium w wieku 16 lat. Choć początki w nowym otoczeniu były dla niego niezwykle trudne, to już po trzech latach udało mu się zadebiutować w wyjściowej jedenastce klubu ze stolicy Bawarii. W swoim pierwszym sezonie rozegrał czternaście meczów w Bundeslidze i cztery w Lidze Mistrzów, w tym pełne 120 minut w wygranym finale z Valencią.

- Miałem 16 lat i przeniosłem się z Calgary do Monachium. Zamieszkałem w młodzieżowym hotelu w klubie, nie umiałem powiedzieć ani jednego słowa po niemiecku, a przez pierwsze pół roku nie jadłem niczego poza sznyclami. Życie było bardzo trudne, ale przynajmniej miałem plakat Beckhama na mojej ścianie.

Hargreaves przez siedem lat w pierwszym zespole Bayernu zaliczył 145 występów w Bundeslidze, zdobył trzy tytuły mistrzowskie, trzy krajowe puchary i wspomnianą wyżej Ligę Mistrzów. W 2006 roku zaliczył wspaniały występ na mistrzostwach świata rozgrywanych właśnie w Niemczech, dzięki czemu został wybrany na najlepszego angielskiego piłkarza roku. Mimo tych wszystkich sukcesów, Hargreavesa śmiało można nazwać jednym z najbardziej niespełnionych talentów – Anglik miał wszystko, by być jednym z najlepszych na swojej pozycji, ale pech do kontuzji sprawił, że nie mógł przez długi czas utrzymać wysokiej formy.

Nowa fala młodzieży

Minęło jedenaście lat od odejścia Owena Hagreavesa z Bayernu Monachium, a w Bundeslidze zaczęły się pojawiać kolejne angielskie talenty. Oczywiście nie wszyscy z nich osiągnęli sukces, bo Kaylen Hinds, Mandela Egbo czy Kevin Danso raczej nie sprawdzili się w lidze niemieckiej. Na wypożyczenia trafili również Ryan Kent z Liverpoolu do Freiburga i Reece Oxford z West Hamu do Gladbach – obaj zapowiadają się na niezłych zawodników, ale w Niemczech byli jedynie zmiennikami.

Co innego Ademola Lookman i przede wszystkim Jadon Sancho, którzy w Bundeslidze pojawili się w poprzednim sezonie. Skrzydłowy Evertonu trafił do Lipska tylko na pół roku na zasadzie wypożyczenia, ale wychowanek Manchesteru City kosztował Borussię Dortmund około 10 milionów funtów.

- Dlaczego Dortmund? To mówi samo za siebie: młodzi otrzymują tutaj szanse. Musicie podziękować Borussii, ponieważ to jest niesamowite, że klub, na którego domowe mecze przychodzi po 80 tysięcy fanów, tak bardzo stawia na młodych piłkarzy. Nawet nie wyobrażacie sobie jak dużo klubów chciało mnie pozyskać, ale od początku uważałem, że Borussia będzie dla mnie odpowiednim miejscem.

Anglik był bardzo powoli wprowadzany do pierwszej drużyny Dortmundu – w debiutanckim sezonie rozegrał tylko 12 meczów, w tym 7 w wyjściowej jedenastce, ale już wtedy zaczął przejawiać swój ogromny potencjał. 17-letni wówczas zawodnik potrzebował 685 minut w Bundeslidze, żeby strzelić bramkę i zanotować cztery asysty.

O wiele lepsze wejście do Lipska miał za to Ademola Lookman, który już w swoim debiucie przeciwko Gladbach strzelił bramkę po wejściu na boisko z ławki rezerwowych. Gracz wypożyczony z Evertonu jest jednak o trzy lata starszy od Sancho, miał już doświadczenie na poziomie Premier League i nic więc dziwnego, że na początku swojej przygody z niemiecką piłką grał lepiej od swojego młodszego kolegi.

Sukces Sancho sygnałem dla młodych

Nic więc dziwnego, że po dobrych występach Lookmana i Sancho, do Bundesligi zaczęli trafiać kolejni Anglicy. Pierwszym z nich był Reiss Nelson, który przeniósł się do Hoffenheim na zasadzie wypożyczenia z Arsenalu. Młody skrzydłowy już w poprzednim sezonie otrzymywał szanse na grę od Arsene’a Wengera, a teraz miał poszukać regularnych występów u Juliana Nagelsmanna. Wejście w ligę miał rewelacyjne, bo już swój pierwszy strzał na bramkę zamienił na gola w debiucie.

Wychowanek Arsenalu rozegrał w Hoffenheim 19 meczów, w których strzelił 6 bramek i zaliczył jedną asystę. Nie są to tak imponujące liczby jak w przypadku Jadona Sancho, który w tym sezonie w 27 meczach ma 7 bramek i 12 asyst, ale gracz Borussii Dortmund to już w tym momencie inna półka. Anglikiem zaczynają się interesować wszystkie klubowe potęgi, a jego wartość rynkowa przekracza 100 milionów. Jest to idealny przykład dla młodych zawodników, że w Bundeslidze po prostu można się wybić i osiągnąć ogromny sukces.

Zimowe podchody po kolejnych Anglików

Zimowe okienko transferowe nie należało w tym roku do najbardziej ekscytujących, ale niemieckie kluby zaczęły uważniej przyglądać się angielskim zawodnikom. Do Lipska na zasadzie wypożyczenia trafił Emile Smith-Rowe, który opuści kilka najbliższych tygodni z powodu kontuzji, a do Augsburga (również z Arsenalu) mógł się przenieść Eddie Nketiah, jednak transfer ostatecznie nie doszedł do skutku.

Kluby z Bundesligi po prostu zaczęły się coraz bardziej uważnie przyglądać młodym Brytyjczykom, o czym niech świadczy fakt, że Schalke wydała prawie 10 milionów funtów na Rabbiego Matondo – walijskiego skrzydłowego Manchesteru City, który nawet nie doczekał się jeszcze debiutu w pierwszym składzie „Obywateli”. Młody zawodnik został jednak wcześniej dostrzeżony przez Ryana Giggsa, który nawet dał mu zagrać w towarzyskim meczu reprezentacji Walii z Albanią. Choć o Rabbim do tej pory słyszały jedynie największe futbolowe świry, to na radarze europejskich klubów znajdował się już od dawna.

Bohaterem największego transferu miał szansę zostać Callum Hudson-Odoi, którego usługami zainteresował się sam Bayern Monachium. Bawarczycy najwyraźniej chcieli mieć swojego Jadona Sancho, dlatego też skierowali swoją uwagę na skrzydłowego Chelsea – jednego z najbardziej obiecujących talentów w Premier League. Choć Anglik nie otrzymywał wielu okazji na grę od Maurizio Sarriego, to kiedy tylko pojawiło się zainteresowanie inne klubu, od razu otrzymał więcej czasu na boisku.

Hudson-Odoi jest jednak niezadowolony ze swojego rozwoju w Chelsea i przed końcem okna transferowego złożył nawet pisemną prośbę o transfer, która została odrzucona przez londyński klub. Bayern oferował za Anglika 35 milionów €, ale „The Blues” nawet nie podjęli negocjacji. Niewykluczone jednak, że Bawarczycy ponownie zainteresują się usługami Anglika w czerwcu, ponieważ ten nie kwapi się do przedłużenia wygasającego w 2020 roku kontraktu i dla Chelsea może to być ostatnia okazja, żeby jeszcze na nim zarobić.

Więcej transferów w czerwcu? Niewykluczone!

Czy możemy więc spodziewać się kolejnych przenosin angielskich zawodników na boiska Bundesligi? Jest to bardzo prawdopodobne. Coraz więcej niemieckich klubów zaczęło obserwować akademie zespołów grających w Premier League w poszukiwaniu największych perełek, które raczej nie mają za dużych szans na grę w Anglii. Niewykluczone także, że angielskie zespoły zaczną chętniej wypożyczać swoich piłkarzy do Niemiec, skoro mają tam szanse na regularną grę i dalszy rozwój.

Odchodząc nawet od osoby Jadona Sancho, to dobre występy takich zawodników jak Ademola Lookman czy Reiss Nelson jeszcze bardziej przekonają młodych Brytyjczyków, że Bundesliga to dla nich odpowiednie miejsce na rozwój. Wciąż czekamy co zaprezentują Emile Smith-Rowe czy Rabbi Matondo, a także nie możemy się doczekać, czy Callum Hudson-Odoi finalnie wyląduje w Bayernie Monachium.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się