var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Własne

Królewski: Rozdaję 80 procent tego, co zarabiam. Nagroda zmieniła Novikovasa. Kucharski: Nikt nie ma pomysłu na Ekstraklasę

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2019-02-08 12:00:21

Po ponad miesięcznej przerwie wraca Ekstraklasa, a piątkowy przegląd prasy obfituje w wiele ciekawych tekstów. Z samych interesujących wywiadów polecamy rozmowy z Jarosławiem Królewskim, Cezarym Kucharskim, Wojciechem Jagodą i Pawłem Golańskim. Wybraliśmy 25 materiałów z czterech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Królewski: Rozdaję 80 procent tego, co zarabiam”

„IZA KOPROWIAK: Wszedł pan do polskiej piłki z takim rozmachem, że od kilku tygodni jest jedną z najczęściej cytowanych osób. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze cztery lata temu żona musiała za pana dzwonić do stomatologa i umawiać wizytę, bo pan wstydził się zatelefonować osobiście.

JAROSŁAW KRÓLEWSKI: Zmieniłem się, ale ile mi to zajęło czasu! Miałem mnóstwo spalonych wystąpień, przechodziłem katusze na konferencjach, podczas przemówienia na Uniwersytecie w Turynie zapomniałem połowy tekstu. Stres mnie paraliżował. Od dzieciństwa z tym walczyłem, wystąpienia publiczne były dla mnie niesamowitym problemem. W końcu stwierdziłem, że po stu porażkach, które wszyscy wyśmiewają, musi się coś zmienić. I się zmieniło, gdy zacząłem pracować na uczelni.

Zaczął pan wykładać jeszcze podczas własnych studiów na Akademii Górniczo-Hutniczej.

Dokładnie na czwartym roku. Bardzo wiele mnie to nauczyło, przełamałem się. Pracując na uczelni doszedłem również do wniosku, że system nauczania warto reformować. Współtworzyłem program studiów od zera. Wprowadziliśmy go na AGH. Miałem 24 lata, gdy został laureatem na najlepsze programy nauczania, uzyskując od ministerstwa w nagrodę milion złotych, które przeznaczyliśmy na jego wdrożenie i propagowanie. Idąc za ciosem, do dziś udało się stworzyć sześć innowacyjnych kierunków studiów. Setki studentów kończy studia, które od początku do końca zaprojektowaliśmy analizując to, co jest niezbędne w przyszłości. To ogromna satysfakcja, że dzięki nim mają ogromne szanse na powodzenie w życiu zawodowym”.

Więcej TUTAJ

***

„Agra: Chcę grać jak Sa Pinto”

„MACIEJ KALISZUK: W Legii aż pięciu piłkarzy i cztery osoby ze sztabu szkoleniowego są z Portugalii. Dzięki temu pewnie łatwiej panu o aklimatyzację?

SALVADOR AGRA: Zawsze fajnie jest mieć wokół siebie zawodników z ojczyzny. Gdyby kilku Polaków, Serbów, Chorwatów czy Chińczyków znalazło się w zagranicznym zespole, też pewnie byłoby im łatwiej. 

Trafiliście tu za sprawą Ricardo Sa Pinto. Pamięta go pan z boiska?

Tak, choć kiedy grał, byłem wtedy dzieckiem. Zawsze podobał mi się jego sposób gry, to że wkładał w nią całe serce. Próbuję grać tak samo. W Portugalii jest bardzo znany, to legenda Sportingu.

Z czwórki nowych kolegów najlepiej zna pan pewnie Andre Martinsa, występowaliście razem w młodzieżówce i drużynie olimpijskiej. Rozmawialiście przez pana transferem?

Andre to mój bliski przyjaciel. Na pewno dzięki temu mi łatwiej. Rozmawiałem z nim, gdy szczegóły transferu był prawie ustalone. Chwalił ten klub. Z kolei Cafu kojarzyłem tylko jako rywala z boiska. Występował w Vitorii Guimaraes, a ja w Bradze, mierzyliśmy się w derbach. Prywatnie się jednak nie znaliśmy. Kiedy przyszedłem do Legii, był jednym z zawodników, którzy mnie pozytywnie zaskoczyli. Jest w klubie najdłużej z nas, może mi więc pomóc bardziej niż Andre”. 

Więcej TUTAJ

***

„Kuba wrócił do domu”

„To dlatego powrót Jakuba Błaszczykowskiego jest dla ligi aż takim wydarzeniem. Hitem transferowym zimy w ekstraklasie. Hitem całego roku. Jednym z hitów transferowych w historii ligi. Nigdy wcześniej polski piłkarz, który grał w finale Ligi Mistrzów, nie zdecydował się wrócić do polskiej ligi. Kuba jednak, zanim jeszcze wiedział, że zapisze się w historii Borussii Dortmund, obiecał, że to zrobi. 26 maja 2007 roku przed meczem Wisły Kraków z Łódzkim KS-em (0:0) otrzymał pamiątkowe prezenty od prezes Romy Piotrowskiej oraz przedstawicieli kibiców. Po boisku biegał wtedy przez siedemdziesiąt dwie minuty. Schodząc z niego zaprezentował się w koszulce z napisem: "Jeszcze tu wrócę". W czwartek ostatecznie spełnił tę obietnicę, podpisując z Wisłą obowiązujący przez pół roku kontrakt. W jego ramach Błaszczykowski będzie otrzymywać pięćset złotych miesięcznie, najniższą pensję, jaką może otrzymywać zawodowy piłkarz. Całość tej kwoty będzie przekazywał na bilety na mecze Wisły dla dzieci z domów dziecka”.

Więcej TUTAJ

***

„Talent odziedziczony po rodzinie”

„Bóg był na pierwszym miejscu, sport na drugim. Oficjalnie. Bo w praktyce to nie modlitwa w sutannie, a regularny ruch w krótkich spodenkach na boisku piłkarskim czy korcie tenisowym uratowały życie chorwackiemu księdzu Ivanowi Mlikocie. Przynajmniej tak twierdzili lekarze. Zresztą po 11 dniach w śpiączce spowodowanej wypadkiem samochodowym obudził się akurat w momencie, kiedy jego rodak Goran Ivanišević triumfował w Wimbledonie i personel medyczny cieszył się na korytarzach szpitala. Przypadek?

– To mój wujek. Przez lata służył w Niemczech, daleko od nas, ale to on jako pierwszy coś we mnie dostrzegł i pchnął w kierunku piłki nożnej. Uwielbiał sport, sam kopał w kadrze narodowej duchownych i talent odziedziczyłem zapewne właśnie po nim – opowiada nam pomocnik Pogoni Zvonimir Kožulj”.

Więcej TUTAJ

***

„Jagiełło chce awansować do grupy mistrzowskiej, później wyjechać do Włoch”

„Filip Jagiełło w lipcu przenosi się do ligi włoskiej, ale przez najbliższe miesiące nadal będzie ważnym zawodnikiem KGHM Zagłębia. Chce umocnić swoją pozycję i zagrać w czerwcowych finałach mistrzostw Europy U-21. Wcześniej również do Włoch, tyle że z przystankiem w Cracovii, wyemigrował Krzysztof Piątek, czyli inny były gracz Miedziowych. Teraz Piątek jest już gwiazdą Serie A. Jagiełło spróbuje podążyć jego śladem. Ma podstawy do optymizmu, bo uchodzi za równie wartościowego piłkarza, a w dorosłej piłce zaczął grać nawet wcześniej niż Piątek”.

Więcej TUTAJ

***

„W Lechu wszystkie oczy skierowane są na Nawałkę”

„Zimą szefowie klubu z Bułgarskiej sporo zainwestowali w trenera i jego sztab. Nie żałowali pieniędzy, bo uznali, że ryzyko finansowej straty jest mniejsze niż szansa na zbudowanie drużyny, która jest w stanie walczyć o tytuł. Jeśli nie w tym sezonie, to już na pewno w następnym. Nawałka dla Lecha jest jak transfer cennego piłkarza, który powinien decydować o obliczu drużyny. Były selekcjoner mimo niepowodzenia z reprezentacją Polski podczas mundialu w Rosji postrzegany jest niemal jak cudotwórca, a już na pewno jak trener międzynarodowego formatu, który potrafił awansować z biało-czerwonymi dwa razy z rzędu do mistrzowskich turniejów, wygrać z Niemcami i dopiero po serii rzutów karnych odpaść z Portugalią w ćwierćfinale EURO 2016. Ten dzisiejszy Nawałka znowu jest wulkanem energii. Odpoczął po nieudanym mundialu, zregenerował się, nabrał ochoty do pracy. Lech to dla niego wielkie trenerskie wyzwanie. Przy Bułgarskiej można sobie spektakularnie połamać zęby, ale można też potwierdzić pozycję najlepszego trenera, która kilka lat temu przylgnęła do Nawałki”. 

Więcej TUTAJ

***

„Skrzydłowy z pasją do zbierania koszulek”

„Moje hobby to kolekcjonowanie koszulek piłkarskich. Mam ich w domu około 250. Najcenniejsza jest ta, którą dostałem od Alexisa Sancheza. W meczu reprezentacji z Chile odpowiadałem za niego, a po meczu wymieniliśmy się trykotami. Sporo znaczą też dla mnie koszulki Kevina Strootmana z reprezentacji Holandii, Christiana Eriksena z Danii oraz Jakuba Błaszczykowskiego. W Warszawie, przeciwko Polsce debiutowałem w reprezentacji. Przegraliśmy 1:3. Po meczu wymieniłem uścisk dłoni z Robertem Lewandowskim i wymieniłem się koszulką z Błaszczykowskim. Krótko porozmawialiśmy, życząc sobie powodzenia. Na boisku możemy być rywalami, ale po meczu trzeba okazywać sobie szacunek. Słyszałem, że podpisał teraz kontrakt z Wisłą. To dobrze, bo to topowy zawodnik i cała liga na tym skorzysta. Koszulkę Lewandowskiego też chciałbym dostać. Może uda mi się ją w jakiś sposób załatwić? Drugie hobby to tatuaże. Nie robię ich jednak po to, by lepiej wyglądać, ale by uwiecznić rzeczy, które są dla mnie ważne. Jestem człowiekiem bardzo rodzinnym, więc większość jest związana z moimi najbliższymi”.

Więcej TUTAJ

***

„Bugajski: Ważny rok dla kilku ligowców”

„Dobrze, że jeszcze przez kilka miesięcy będziemy mieć ich na oku w polskiej lidze. Niech się wykażą, potwierdzą postęp i udowodnią, że ekstraklasa zrobiła się dla nich za ciasna. Czterej pierwsi są pomocnikami, umieją bronić, ale też włączyć się do akcji ofensywnej, coś sensownego wykreować. Nie grają na takim samym poziomie, ich poszczególne atuty nie są porównywalne, zresztą każdy z nich jest chimeryczny, nie potrafi przez całą rundę utrzymać solidnej formy”.

Więcej TUTAJ

***

„Runda ostatniej szansy Miśkiewicza”

„Runda wiosenna to jest jego ostatnia szansa, następnej może już nie dostać. Teraz albo nigdy. Wóz albo przewóz. Jednak Miśkiewicz aż tak kategorycznie nie stawia sprawy. Mówi tylko, że wiosna będzie dla niego bardzo ważna. Jeśli nie stanie się nic sensacyjnego, były bramkarz Wisły Kraków stanie między słupkami w spotkaniu z Arką Gdynia, ponieważ kontuzjowany jest Matthias Hamrol. Niemiec doznał urazu przed ostatnim jesiennym starciem z Miedzią Legnica (0:0) i wówczas zastąpił go Miśkiewicz. Zagrał dobrze, a że dodatkowo Hamrol nie uczestniczył z drużyną na obozie zimowym w Turcji, łatwo typować, kto w niedzielę wybiegnie na boisko. Niedawny bramkarz portugalskiego Feirense zdaje sobie sprawę, że teraz już wszystko w jego rękach”.

Więcej TUTAJ

***

„Obecność Musondy mobilzuje Farshada”

„Konia z rzędem temu, kto przewidział, że największym zagrożeniem dla rywali Śląska w zimowym okresie przygotowawczym będzie Farshad Ahmadzadeh. Irański skrzydłowy zdobył trzy bramki. Z taką formą w lidze może zapracować na przedłużenie kontraktu, obowiązującego tylko do czerwca. Kiedy wiązał się ze Śląskiem, w umowie zawarto klauzulę o możliwości dłuższej współpracy, uzależnioną od tego, ile egzotyczny przybysz będzie grał. – Do takich zawodników czasem trzeba po prostu cierpliwości. Chłopak przyjechał z zupełnie innej kultury i potrzebował czasu. Oby w lidze był równie skuteczny – mówi dyrektor sportowy Śląska Dariusz Sztylka”. 

Więcej TUTAJ

***

„Trzech nowych z Górnika zagra przeciwko Wiśle”

„Pewniakami są słowacki bramkarz Martin Chudy, gruziński rozgrywający Walerian Gwilia oraz defensywny pomocnik Mateusz Matras. Chudy w zimowych sparingach spisywał się dobrze, a jego konkurent Tomasz Loska bronił jedynie w meczach z drużynami młodzieżowymi. Gwilia w środku pola współpracował z Szymonem Żurkowskim. – Śmialiśmy się z Szymonem, że znaleźliśmy wspólny język, futbolowy – przyznaje Gruzin, który został wypożyczony ze szwajcarskiego FC Luzern. Gwilia przekonuje, że gra w Polsce to nie jest dla niego zesłanie”. 

Więcej TUTAJ

***

„Sobiech ma być pierwszym wyborem Stokowca”

„Sobiech powtarza, że pracy na treningach nauczył się dopiero w Niemczech i teraz procentuje to w Lechii. W sparingach rozegranych zimą był pierwszym wyborem trenera Piotra Stokowca w ataku. Podobnie może być w lidze, którą liderzy ekstraklasy rozpoczną od spotkania z Pogonią Szczecin. Zawodnicy podejdą do meczu ze spokojniejszymi głowami. Otrzymali zaległe pensje z zeszłego roku, tym samym kończąc ciszę medialną w klubie. – Staramy się koncentrować na sprawach sportowych. Na pozostałe rzeczy nie mam wpływu – powtarza napastnik”.

Więcej TUTAJ

***

„Jesień Lechii, wiosna…?”

„Przygotowania to już przeszłość, pora sprzedać się na boisku. Z czwórki kandydatów do mistrzostwa najpierw zaprezentują się gracze Jagiellonii, chwilę po niej Lecha, w sobotę lechiści zmierzą się z {Pogonią („Jeśli z nami wygrają, będą mistrzem” – mówi trener Portowców Kosta Runjaic), a w niedzielę do rywalizacji przystąpi Legia. Dzień później na ekstraklasowe boisko zstąpi Kuba Błaszczykowski – najważniejszy i najbardziej znany piłkarz, który zimą dołączył do ligi. Ma być gwiazdą nie tylko Białej Gwiazdy, której ostatnie perypetie to niezły materiał na film. Sprowadzenie związanego emocjonalnie z Wisłą Błaszczykowskiego oraz „syna marnotrawnego” Sławomira Peszki przykrywa straty personalne, które poniosła krakowska drużyna. Pozostałe kluby z czołówki, nawet jeśli traciły zawodników, to były to transfery kontrolowane. Jak w Legii, z której pozbyto się piłkarzy niechcianych. I jak w Jagiellonii, gdzie najpierw zrobili dwa kroki w tył, by zrobić trzy do przodu, w miejsce Przemysława Frankowskiego i Karola Świderskiego sprowadzono tercet wiślaków”. 

Więcej TUTAJ

***

„Nowak jest w lepszej formie niż Sanogo i Gabedawa”

„Zimą napastnik został wypożyczony z Zagłębia Lubin. Chociaż w trzecioligowych rezerwach Miedziowych regularnie strzelał gole (zdobył dziewięć bramek), wydawało się, że w Sosnowcu może liczyć jedynie na epizody, bo jego konkurentami są Vamara Sanogo (osiem goli w rundzie jesiennej) i król strzelców ligi gruzińskiej Giorgi Gabedawa. Nieoczekiwanie w sparingach 20-latek był najlepszym snajperem Zagłębia (cztery gole)”. 

Więcej TUTAJ

***

„Potwierdzono śmierć Sali”

„Na początku lutego służby poinformowały o odnalezieniu wraku oraz jednego z ciał. Do tej pory nie było ono jednak zidentyfikowane, ale w nocy z 7 na 8 lutego policja wydała komunikat, w którym potwierdziła, że jest to ciało Emiliano Sali. Do tragedii doszło 21 stycznia. Tego dnia zawodnik miał rozpocząć nowy rozdział w swojej karierze. Sala wsiadł do pechowej awionetki, aby dołączyć do swojego nowego zespołu – Cardiff City”. 

Więcej TUTAJ

***

„Marcelo stał się problemem Realu”

„Jeżeli ktoś szukał przyczyn, dlaczego w ostatnich tygodniach Marcelo nie gra wiele w barwach Realu, wystarczyło, by obejrzał środowe El Clasico (1:1). 30-latek nie wnosił niczego do ataku Królewskich, dostał żółtą kartkę za głupi faul na Gerardzie Pique, a do tego zawalił przy bramce, bo nie chciało mu się wracać za Malcomem. W Madrycie postawa Marcelo jest tematem tabu. Solari nie powie o nim nic kontrowersyjnego, wspomina tylko jego dawne zasługi. Ale coraz rzadziej go wystawia, gdyż Brazylijczyk popełnia błąd za błędem. – Nie wiem, dlaczego on gra, bo jest w fatalnej formie – twierdzi Gerard Lopez, były gracz Barcelony”. 

Więcej TUTAJ

***

„Pol: Reguła o golach na wyjeździe jest archaiczna”

„Obradujący w Rzymie Komitet Wykonawczy UEFA wziął na warsztat możliwość zmiany przepisu o podwójnym liczeniu goli strzelonych na wyjeździe w europejskich pucharach. Nawet jeśli decyzja o rezygnacji z tej zasady nie zapadnie już teraz, jest ona ponoć kwestią czasu. Na świecie rozpętała się burza, bo jak zwykle jedni są za i widzą w tej zmianie szanse na uatrakcyjnienie futbolu. Potrzebne, bo zwłaszcza u młodych ludzi piłka nożna musi rywalizować z coraz atrakcyjniejszymi grami komputerowymi”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Jagoda: W Zabrzu panuje ogromny mróz”

„Co utkwiło panu najmocniej z jesiennej części rozgrywek Lotto Ekstraklasy?

Wojciech JAGODA: – Na stadiony chodziło nieco mniej ludzi niż oczekiwałem. Sądziłem, że rozgrywki 2018-19 będą pierwszymi, kiedy średnia frekwencja dobije do 10 tysięcy widzów na spotkanie, ale to niestety wciąż przed nami.  Ekstraklasa często rozczarowuje, jest ligą nieprzewidywalną, a to przekłada się na fakt, że nadal czekamy na przekroczenie wspomnianej magicznej dyszki, co w skali kolejki dawałoby 80 tysięcy ludzi na polskich stadionach, od której można by rozpocząć ekspansję na Europę.

Które zespoły najbardziej rozczarowały jesienią?

Wojciech JAGODA: – Skala postępu, ale też i regresu jest najlepiej widoczna, gdy zestawimy rok do roku. A przy takim kryterium listę tych, którym nie poszło otwiera Górnik Zabrze. Po 20 kolejkach ma minus 19 punktów w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego sezonu. A minus 19 to przecież ogromny mróz. Tyle że Górnika mocno bym się nie czepiał. Zabrzański klub nadal znajduje się w kryzysie, ale jest usprawiedliwiony. Przecież to, co zdarzyło się w ubiegłych rozgrywkach było ewidentnie ponad stan. Znacznie więcej spodziewałem się natomiast po Wiśle Płock i Śląsku. A zwłaszcza po wrocławianach, którzy jeszcze niedawno rządzili ekstraklasą, trzykrotnie stawali na ligowym podium. I fajnie grali, przy okazji wypełniając stadion. A teraz znaleźli się w głębokim dołku”.

Więcej TUTAJ

***

„Golański: Jeśli w Sosnowcu nie wierzą w utrzymanie, powinni zwolnić piłkarzy z kontraktów”

„Piotr TUBACKI: – Zacznę może od okresu przygotowawczego, który dla wielu klubów ekstraklasy był dość burzliwy – i to dosłownie, bo pogoda w Turcji, gdzie poleciała większość drużyn, nie dopisywała. Będzie to miało jakiś wpływ na dyspozycję zespołów?

Paweł GOLAŃSKI: – Rzeczywiście, w Turcji kluby nie trafiły na idealną pogodę, natomiast i tak klimat jest tam zdecydowanie lepszy niż u nas w Polsce. Tutaj było praktycznie niemożliwe, żeby grać na naturalnych murawach. Jednostki treningowe raczej się tam odbywały, a większy problem był ze sparingami, bo niejednokrotnie te boiska były zalane wodą. Myślę jednak, że to nie będzie miało jakiegoś wielkiego wpływu na formę zespołów.

Wydarzeniem numer 1 podczas przerwy zimowej było to, co działo się w Wiśle Kraków. Jaki jest pana punkt widzenia na tę sprawę?

Paweł GOLAŃSKI: – Wiadomo, że każde aspekty, które dotyczą finansów w klubie nie są pozytywne. Wielu piłkarzy poodchodziło, wielu przyszło, a każda taka sytuacja wpływa na podświadomość zawodników – że nie wiadomo, co będzie dalej. Tyle dobrze, że Kuba Błaszczykowski nakręcił spiralę tego, że Wisła nadal funkcjonuje, bo czarny scenariusz był już właściwie napisany. Doszedł Sławek Peszko, a więc piłkarz bardzo doświadczony, przez co ta kadra nie jest wcale najgorsza. Tacy zawodnicy mogą mieć pozytywny wpływ na pozostałych”.

Więcej TUTAJ

***

„W Tychach chcą docisnąć pedał”

„Tyszanie tej zimy nie wygrali jeszcze meczu kontrolnego. Ulegli Odrze Opole, Podbeskidziu Bielsko-Biała, Puszczy Niepołomice i czeskiej Karwinie, zaś w minioną środę zremisowali z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (2:2). – Sprawiamy lepsze wrażenie niż wskazują na to wyniki. Nie martwi mnie to. Błędy, które popełniamy, są zazwyczaj indywidualne, do skorygowania. Nie ma ich wiele, a są przez przeciwników wykorzystywane. W naszej grze już teraz jest duża dynamika, mimo że dzień przed każdym sparingiem odbywamy dwa mocne treningi, w tym siłownię. Pierwsze momenty meczów, zanim organizm zaskoczy, nie wyglądają tak, jakbyśmy chcieli, ale to żadne zaskoczenie. Jesteśmy świadomi, że tej zimy musimy podnieść wydolność o kilkanaście procent. Były powody, by mocniej docisnąć pedał – mówi Ryszard Tarasiewicz, szkoleniowiec GKS-u”.

Więcej TUTAJ

***

„W Anglii trwa pasjonująca walka snajperów”

„Kane, na razie, opuścił trzy mecze ligowe, co kosztowało go utratę prowadzenie w klasyfikacji strzelców Premier League. Marzeniem Anglika jest trzeci w karierze tytuł najlepszego snajpera angielskiej ekstraklasy. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie piłkarz Tottenhamu musiał uznać wyższość Mohameda Salaha. To właśnie gracz Liverpoolu znajduje się obecnie na czele klasyfikacji, choć w dwóch ostatnich meczach bramki nie zdobył. Inni tymczasem nie zasypują gruszek w popiele. Od czasu kontuzji Kane’a dwa gole strzelił Pierre-Emerick Aubameyang z Arsenalu, a znakomitą formę strzelecką złapał Sergio Aguero. W trzech ostatnich kolejkach Argentyńczyk zdobył aż sześć bramek i włączył się do rywalizacji o tytuł króla strzelców”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Legia między przypadkiem a mistrzostwem”

„Salvador Agra, Luis Rocha, Iuri Medeiros, André Martins, Cafu – wiosnę Legia zacznie z pięcioma Portugalczykami w kadrze i czterema w sztabie trenerskim. Kiedy dziewięć miesięcy temu świętowała trzecie mistrzostwo Polski z rzędu, w klubie był tylko Cafu. Tak jest od lat. Legia kończy rozgrywki z innym pomysłem na siebie, niż je zaczynała, o trenerach nie wspominając. Ostatnim, który przepracował w Warszawie pełny sezon, był Jan Urban, który opuścił klub pięć lat i siedmiu trenerów temu (nie licząc tymczasowych)”.

Więcej TUTAJ

***

„Kucharski: Nikt nie ma pomysłu na Ekstraklasę

„Michał Szadkowski: Ostatni sezon zakończył się w 76. minucie szlagieru Lech – Legia, bo mecz przerwali chuligani. Latem Legia odpadła z pucharów z zespołami ze Słowacji i Luksemburga. Zimą Wisła Kraków niemal upada, a piłkarze Lechii strajkowali, bo nie dostawali pensji. Mamy ligę na ślinę?

Cezary Kucharski: Tak jest od lat. Państwo wybudowało stadiony na europejskim poziomie, pomogło wygrać z korupcją, ale środowisko piłkarskie nie poradziło sobie ani z podniesieniem poziomu sportowego, ani z otaczającą ligę patologią, która ogranicza rozwój polskiej ligi. Myślę o niejasnych powiązaniach między kibicami i klubami, które uniemożliwiają przypływ nowego i większego kapitału. Najlepiej pokazuje to historia Wisły, niemal doprowadzonej do bankructwa przez szemrane towarzystwo, które mieni się kibicami.

Stadiony, o których mówisz, są dziś często problemem dla klubów. W Gdańsku i Wrocławiu kredyty zaciągnięte na budowę spłacać muszą miasta.

– Organizację Euro 2012 dostaliśmy już w 2007 r. Wtedy zaczęliśmy stawiać stadiony. Od tego czasu nie przyciągnęliśmy na trybuny nowych ludzi. Ekstraklasa ma twardy elektorat i nie potrafi go powiększyć. Nie udało się wytworzyć wokół niej pozytywnego klimatu. Choćby takiego, jaki jest wokół siatkówki. Kiedy wychodziłem z meczu mistrzostw Europy Polska – Serbia na Stadionie Narodowym, 16-letnia córka powiedziała: "Tato, na ten mecz przyszli zupełnie inni ludzie niż na piłkę".

Klimat wokół polskiej ligi jest natomiast taki, że długo się zastanawiałem, zanim kupiłem synowi koszulkę Legii, a w Krakowie paradowanie w trykocie Wisły bądź Cracovii jest po prostu niebezpieczne. Efekt jest taki, że w dwumilionowej Warszawie jesienią na mecze Legii przychodziło średnio 16 tys. widzów. Zapełniają niewiele ponad połowę stadionu”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Mamrot: Novikovas otrzymał motywacyjnego kopa”

"Super Express”: - Jest pan zadowolony z zimowych transferów Jagiellonii?

Ireneusz Mamrot: - Pozyskaliśmy zawodników, których chcieliśmy. W poprzednich okienkach różnie z tym bywało. Teraz zrealizowaliśmy, to co sobie założyliśmy. Jestem zadowolony z pozyskanych piłkarzy, bo widać, że mają duże możliwości. Teraz trzeba ich wkomponować. Poszliśmy w przebudowę i tego się trzymamy. To był nasz cel, aby ten zespół zmienić. To bardzo ważne, że trafili do nas gracze, którzy znają Ekstraklasę.

- Konieczny był ten zastrzyk świeżej krwi?

- Stabilizacja w piłce jest ważna, ale jak długo jesteś w jednym klubie, to zaczyna się stagnacja. Dlatego tego trzeba unikać. Widziałem jesienią, że potrzebujemy zmian. Każdy szuka nowych wyzwań. W każdej pracy, a tym bardziej w sporcie. Liczymy, że nowi zmobilizują pozostałych. To jest nasze ryzyko, które zdecydowaliśmy się podjąć. Uważamy, że w przyszłości to zaprocentuje”.

Więcej TUTAJ

***

„Smuda: Błaszczykowski ocalił Wisłę przed zagładą”

„Super Express”: - Kto będzie największą gwiazdą ligi?

Franciszek Smuda: - Wielką osobowością jest Kuba Błaszczykowski, który uratował Wisłę przed zagładą. Ten człowiek ma niesamowite serce i charakter. Kibice powinni Kubie podziękować, że tak dużo zrobił, żeby uratować Wisłę. Postawa godna najwyższego szacunku.

- Kto w tym sezonie będzie bić się o mistrzostwo?

- Ciekawy jestem postawy Lecha, z którym wiążą mnie bardzo miłe wspomnienia. Teraz porządki zrobił tam Adam Nawałka i z tego co słyszę, nie wszystkim się to spodobało. Kto jeszcze? Oczywiście starzy dobrze znajomi: Legia, Lechia i Jagiellonia. Zobaczymy, jak poradzi sobie Legia. Szczególnie, że ma w drużynie aż pięciu Portugalczyków. Jestem ciekawy, czy to wszystko odpali”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się